- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1152 Culés
Gorące dyskusje
martusiaaaa
1
macie jakieś sposoby które pomogą mi przekonać moich dzaiadkow żeby oglądać dzisiaj goata ?... » Czytaj dalej
48 odpowiedzi
Adi123456789
0
Ile macie wzrostu?
38 odpowiedzi
Jakchcesz
54
Ale mnie to denerwuje jak po ciężkim tygodniu chce się napić piwka, odpocząć, obejrzeć... » Czytaj dalej
8 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1152 Culés
11
,,El Mago” czarował w Hiszpanii:
@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
@siwykrb
8
@FCBparasiempre
W okresie 12
lat pomiędzy mistrzostwami świata z 1950 a 1962 roku reprezentację Hiszpanii
prowadziło 16 trenerów. Żaden z nich nie miał talentu, zdolności
organizacyjnych czy wizji, aby wyciągnąć to, co najlepsze z klubowej piłki
stworzyć drużynę z dolną do zdobywania tytułów. Być może ten jedyny, któremu
udało się to osiągnąć, Helenio Herrera, selekcjoner w latach 1959-62, był zbyt
arogancki i swoim podejściem powodował zbyt wiele podziałów, aby był w stanie
stworzyć prawdziwą kadrę narodową. Podczas gdy kluby podnosiły swój poziom
dzięki obecności zagranicznych graczy i pobierały lekcje u zdolnych trenerów,
Hiszpania jako kraj piłkarski z pewnym opóźnieniem podchwytywała zagraniczne
sztuczki i czary, których przebłyski widziała podczas tournee San Lorenzo de Almagro.
Spośród wielu przyczyn sławy Herrery mało która może być tak negatywna jak
doprowadzenie do alienacji zarówno Alfredo di Stefano, jak i Ladislao Kubali,
dwóch największych postaci w hiszpańskim futbolu. Herrera był koczownikiem,
który u szczytu swojej kariery wprowadził do zawodu trenera piłkarskiego
magiczne dotknięcie a także silną osobowość. Urodził się w Argentynie jako
dziecko hiszpańskich imigrantów, Jego ojciec był wygnanym anarchistą. Kiedy
miał 4 lata wyemigrował z rodzicami do Casablanki, gdzie przyjął francuski
obywatelstwo. RR w późniejszych latach twierdził że nauczył się wszystkiego, co
potrzebował wiedzieć o piłce nożnej, nazywanej przez niego szkołą życia, jako
chłopiec dorastający w Afryce północnej, integrując się i grając na jednym
boisku z Arabami, Żydami, Francuzami i Hiszpanami. Podczas swojego dwuletniego
pobytu w FC Barcelonie w latach 1958-1960 używał swoich mocy psychologicznych,
aby motywować drużynę, która zbyt często zdawała się mentalnie obciążona
historią klubu, oraz przejawiał skrywane kompleksy wobec swojego rywala Realu
Madryt. Szybkość, z jaką barwę wydobywa się z czasowego zastoju i rozkwitła pod
wodzą Herrery spowodowała że w Madrycie powstały teorie spiskowe na temat
oszustw, sekretnych rytuałów a także nielegalnego stosowania narkotyków. Choć większość
negatywnych informacji w prasie dotyczyła bezwstydnego merkantylizmu trenera,
to zyskał on szacunek swoim zawodników, z wyjątkiem starzejącego się Kubali,
którego uważał za niepotrzebny dodatek. Puste, który w tamtym czasie był jednym
z młodszych graczy Bursy wspominał: ,, Herrera był psychologiem piłki nożnej.
Był bardzo dobry w motywowaniu piłkarzy. Przekonywał ich że są lepsi od
przeciwnika. Zaczął mnie wystawiać, kiedy miałem 17 lat. Patrzyłem na starszych
kolegów: Kubalę, Evaristo i Ramalletsa, jakby byli bogami. Herrera wiedział jak
najlepiej wykorzystać środki, które miał do dyspozycji". Herdera
wprowadził hiszpańską i włoską piłkę nożną w nowoczesną erę trenerów, którzy
wpływali na styl i światopogląd swoich zawodników. Z tego powodu był pierwszym
trenerem, którego uznano za twórcę sukcesów swojej drużyny. Do tamtego momentu
rola szkoleniowca była raczej marginalna, z wyjątkiem przedwojennych przykładów,
ekscentrycznych angielskich dżentelmenów jak Mr. Pentland z Athletic Bilbao czy
nieustraszonych Irlandczyków jak trener FC Barcelony Patryk O'connel. W latach
50-tych zespoły były bardziej znane ze swoich zawodników niż trenerów, jak
chociażby Real Madryt i di Stefano. Jednakże Katalończycy wciąż wspominają erę
Herrery, zaś Inter Mediolan z lat 60-tych nadal jest określany jako Inter Herrery.
Zaczęto go nazywać ,, Magiem" a to ze względu na innowacyjne metody
motywacyjne, które część obecnych utytułowanych trenerów, jak Pep Guardiola czy
Jose Mourinho wciąż stosuje. Jego pełne animuszu przemówienia zawierały takie
zwroty jak: ,, ten, kto nie daje z siebie wszystkiego nie daje niczego".
Herrera gardził innymi hiszpańskimi trenerami, którzy nie byli w stanie nawiązać
więzi z podopiecznymi i zmienić ich nawyków. Jego przedmeczowe rozgrzewki, jaki
sesje treningowe były bardzo wymagające, jego konferencje prasowe zazwyczaj
kontrowersyjne, Podobnie było z przygotowywaniem drużyny do meczów. Po podaniu
piłkarzom filiżanek z herbatą zrobioną z różnych ziół i przypraw, których skład
znał tylko on, kazał swoim piłkarzom uformować koło. Następnie po kolei rzucę
piłkę w kierunku każdego zawodnika i patrząc mu prosto w oczy wykrzykiwał
pytania: ,, Co sądzisz o meczu? Jak zagramy? Dlaczego wygramy?" i żądał
odpowiedzi. Im dłużej kręcił się wokół okręgu, tym pytania nabierały
intensywności. W momencie gdy wrzawa osiągnęła swoje apogeum krąg się rozpadał,
piłkarze się rozbiegali, potem wracali do kręgu i wykrzykiwali: ,, wygramy".
Herrera
zachęcał do przesądów, które(jak sam wierzył) uzupełniały tradycyjne, z jakimi
większość klubów była związana z racji katolickich korzeni dużej części
piłkarzy i kibiców. Znalazł podatny cel swoich sztuczek w postaci urodzonego w
Galicji Luisa Suareza, atakującego pomocnika, który ze względu na kreatywne
podanie i wybuchowy talent strzelecki był przezywany ,, El
Arquitecto"(Architekt). Galicja nigdy nie mogła pochwalić się tyloma
gwiazdami piłkarskimi co inne duże regiony Hiszpanii. Po Suarezie jedynie Amancio
z Realu Madryt stał się znany, obu łączyło także to że na początku swojej
kariery postanowili grać dla większych, nie galicyjskich klubów. Pozostali Hiszpanie
twierdzą że Galicyjczykom brakuje siły Basków, wyobraźni Katalończyków, odwagi
Kastylijczyków i sprytnej zręczności Andaluzyjczyków. Popularne wśród kibiców
żart brzmi następująco: ,, Andaluzyjczyk wykopał piłkę na aut i się uśmiechnął.
Galisyjczyk potrzebował aż 20 minut by ją odzyskać". Suarez był inny. Nie
tylko był świetnym i kreatywnym środkowym napastnikiem, który jako pierwszy
piłkarz urodzony w Hiszpanii został wybrany w 1960 roku europejskim piłkarzem
roku ale także był niezwykle przesądny. Tak więc uznając Suareza za ,,
prawowitego następcę" di Stefano, Herrera wykorzystywał wiarę zawodnika że
przypadkowo rozlany kielich z winem podczas przedmeczowego obiadu dobrze wróży
jego szansom strzeleckim. Kiedy Suarez nie patrzył Herrera mocno stukał w swój
kielich a następnie donośnym głosem mówił: ,, jaka szkoda że zniszczyliśmy taki
piękny obrus!" a piłkarz natychmiast podbiegał, maczał palec w rozlanym
winie, po czym dotykał nim czoła oraz czubków butów. Oprócz znajomości sztuczek
Herrera miał dobrą wiedzę na temat piłki nożnej oraz tego, co zrobić, aby gra
bawiła a drużyna wygrywała. Eksperymentował z innowacyjną grą ofensywną,
ustawiając obrońców jako skrzydłowych, których w zadaniach defensywnych
wspierał Libero bądź środkowi obrońcy. Dzięki temu drużyna mogła szybciej
wyprowadzać kontrataki, co powodowało że w meczach ze słabszym przeciwnikiem
zespół zdobywał więcej goli. Wiedział także jak wywierać presję na rywalu
pozostać za linią obrony A tymczasem reszta drużyny indywidualnie kryła
przeciwników i szybko kontratakowała. Herrera twierdził że jego taktyka nieco
różniła się od ,,catenaccio”, z którym zaczęto utożsamiać włoskie kluby znane z
negatywnej gry. Sam lubił mieć wśród swoich opcji system, w którym stojący
przed stoperem środkowi obrońcy pilnowali rywali a bocznie obrońcy musieli
biegać z piłką i atakować. Herrera był pełen pochwał dla dwóch zagranicznych
nabytków Barçy: Węgra Kocsisa, ,, Złotej głowy", który miał pewne
przyjęcie i dużo siły w nodze, oraz jego rodaka Czibora, który potrafił bardzo
pewnie biegać z piłką i był równie zdolny w strzelaniu goli. Podczas gdy Czibor
lubił określać siebie jako ,, inżyniera pośród pracowników", Herrera kładł
nacisk na wspólny wysiłek drużyny. Chciał ducha rywalizacji, siły i prędkości
oraz dobrej techniki, co wszystko razem wzięte składało się na zwycięską
formułę. W erze zagranicznych transferów w największym wkładem Herrery w dobrą
kondycją fizyczną hiszpańskiej piłki było pójście w ślady Atletico Bilbao i
promowanie piłkarzy z drużyny młodzieżowych Barçy, takich jak Olivella, Gensana,
Gracia, Verges i Tejada. ,, zawdzięczamy im wiele zwycięstw", powiedział.
,, grają nie tylko z klasą ale także z absolutnym oddaniem dla barw
klubowych". Jakieś 3 lata przed jego śmiercią w 1997 roku Herrere
odwiedził w jego weneckim Palazzo pisarz Simon Kuper. Zapytany o czas spędzony
w Hiszpanii trener wytłumaczył że wystawiał swoich ,, sprytnych obcokrajowców
do ataku"- Kocsisa, Villaverdego, Czibora i tak dalej, zaś obronę opierał
na domorosłych talentach, których lubił określać jako ,, jego Wielkich
Katalończyków": Ramalletsie, Olivelli, Rodrze, Gracii, Segarze i Gensanie.
,, Katalończykom mówiłem: kolory Katalonii, grajcie za swój naród, a zaś
obcokrajowcom mówiłem: pieniądze...". Herrera przeniósł się z FC Barcelony
do mediolańskiego Internazionale w 1960 roku, trenując dalej także
reprezentację Hiszpanii. Jak się okazało, to urodzony w Galicji Luis Suarez a
nie Katalończyk czy obcokrajowiec, tego samego roku podążył śladami Herrery i
za sprawą 250 milionów lirów, który wyłożył na niego Inter został bohaterem
najdroższego transferu w świecie piłki nożnej. W swojej karierze Herrera
trenował sześć hiszpańskich klubów a w latach 1959-62 reprezentacje. To on
prowadził zespół, kiedy po osobistej interwencji Franco wycofano kadrę z
ćwierćfinałowego dwumeczu ze związkiem radzieckim podczas pierwszych
historycznych Mistrzostw Europy po przekonujących zwycięstwach prowadzonej
przez Herrrere reprezentacji w eliminacjach nad Polską i Jugosławią a także
dwóch wygranych w meczach towarzyskich (3:1 z Włochami na Camp No oraz 3:0 nad
Anglią na Bernabeu) Hiszpanie byli optymistycznie nastawieni do kolejnej
rywalizacji. Herrera przejął kadrę w 1959 roku i od początku oparł swoją
drużynę na tak utalentowanych graczach, jak gwiazdy Realu Madryt: di Stefano, Gento
czy del Sol, bohaterowie Barcy: Luis Suarez, Ramallets i Segarra a także
Joaquin Peiro i ,, Chus" Pereda, ofensywni pomocnicy grający odpowiednio
dla Atletico Madryt i FC Sewilli.
2
@FCBparasiempre
Herrera
przekonał swoich zawodników że pokonają Rosjan a następnie sięgnął po
mistrzostwo. Jednak franco poskromił jakiekolwiek sny, które ta grupa najlepszych
graczy hiszpańskich klubów miała o Europejskiej chwale, zakazując jej
rozegrania meczów na terytorium Radzieckim i zamiast tego proponując rozegranie
dwóch meczów na neutralnym terenie. Moskwa odrzuciła Tę prośbę. Działania Franco
wynikały z pamięci o hiszpańskich weteranach błękitnej Dywizji, który wraz z
Niemcami cierpieli na froncie wschodnim i których część rzekomo wciąż
przebywała w sowieckich obozach koncentracyjnych. Jednak później twierdził że
tym, co zmusiło go do podjęcia takiej decyzji były otrzymane przez niego
szczegółowe raporty policji, które ostrzegały przed informacjami radzieckich
mediów przewidujących że Rosja otrzyma duże wsparcie kibiców nie tylko w
Moskwie ale także i na Bernabeu. Franko wyczuł komunistyczną intrygę: sowiecką
sztuczkę propagandową mającą wyeksponować niepopularność reżimów wśród
uchodźców z okresu wojny domowej a także pozostałych zwolenników Republiki. Te
przypuszczenia wraz z prośbą Rosjan o zagranie hymnu sowieckiego a także
zawieszenie flagi ZSRR nad stadionem Bernabeu przyniosły zbyt dużo argumentów
aby Franko i jego poplecznicy (towarzysze broni z Wojny domowej) z
hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej mogli pozostać na nie obojętni, więc
wycofali reprezentację Hiszpanii z turnieju. Szczegóły tej kontrowersji nigdy
nie zostały przedstawione poddanych w tamtych czasach ostrej cenzurze mediach
hiszpańskich, czego głównym powodem była próba obwinienia Związku Radzieckiego
o wywieranie nacisków, aby mecz został rozegrany na neutralnym terenie. Spór
został źle odebrany wśród części piłkarzy, którzy prywatnie mieli żal do
polityków o bezpardonowe wtrącanie się w ich działalność sportową. Reprezentant
Hiszpanii Pereda powiedział podczas wywiadu, którego udzielił w 2010 roku: ,, Wszyscy
powróciliśmy do domu wielce zasmuceni. Ja a także inni raczej nigdy nie byliśmy
w Rosji. Byliśmy naprawdę zaciekawieni tym że zobaczymy kraj, który wydawał się
tajemniczy dla nas i innych Hiszpanów, którzy nie udali się po wojnie domowej
na wygnanie lub nie walczyli tam podczas II wojny światowej. Była to także dla
nas okazja aby zagrać w finale dużego turnieju. Pamiętam że zbieraliśmy się w
siedzibie Hiszpańskiego Związku w Madrycie, kiedy nagle powiedziano nam że mecz
został odwołany i że możemy wracać do domów. To wszystko z powodu presji
politycznej. Niektórzy ministrowi powiedzieli żeby grać, inni żeby nie grać ale
to Franco był szefem a on powiedział nie". W imieniu drużyny Herrera
publicznie wyraził swoje niezadowolenie, nie czyniąc bezpośredniej wzmianki o
polityce a tym bardziej nie obwiniając Franka. Rozgłaszane wszędzie plotki
sugerowały że żal nie był wynikiem jakich patriotycznych pobudek czy miłości do
piłki nożnej ale raczej utraty bonusów finansowych, które hiszpański Związek
Piłki Nożnej obiecał Herrerze w przypadku pokonania Związku Radzieckiego. To posunięcie
na pewno nie pomogło Franco w poprawie wizerunku za granicą. ,, The times"
potępił to, co nazwał arbitralnym i próżnym politycznie, przymusowym działaniem,
które naruszało podstawowe założenia MKOL-u i FIFA. Gazeta sugerowała, całkiem
zresztą precyzyjnie że Franco chciał uwierzytelnić swój wizerunek
antykomunistycznego wojownika zimnej wojny, aby zyskać w oczach swojego
militarnego i handlowego sojusznika Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście sprawa
miała niewiele wspólnego z samą piłką nożną. Herrera przetrwał jeszcze dwa lata
na stanowisku selekcjonera reprezentacji Hiszpanii, jednak zyskał tyle samo
wrogów co przyjaciół i ci pierwsi ostatecznie go dorwali. Argentyńczyk od razu
musiał zmierzyć się z krytyką z powodu pozbycia się Kubali, najpierw z Barçy a
następnie z drużyny Narodowej. Swoją decyzję usprawiedliwiał utratą formy a
także brakiem dyscypliny co wiązało się z nadużywaniem alkoholu przez Węgra.
Herrera przepędził nie tylko Kubalę ale także inną legendę hiszpańskiego
futbolu- Pepe Samitiera, byłą gwiazdą a następnie dyrektora technicznego FC Barcelony.
Po sporze z trenerem Samitier przeniósł się do Realu Madryt, gdzie miał tyle
samo przyjaciół, włącznie z samym Franco, co w stolicy Katalonii i tam pielęgnował
powiększającą się urazę do Argentyńczyka. Do czasu kiedy Hiszpania awansowała
na Mistrzostwa Świata w Chile 1962 roku Herrera stał się, jak przedstawił to
Alfredo Relaño ,, czarnym charakterem w filmie... Dla wielu innowator, dla
innych prawdziwych antychryst piłki nożnej". Na papierze drużyna
Hiszpanii, która pod wodzą Herrery awansowała na mundial w 1962 roku mogła
wyłącznie zachwycać ze względu na dużą liczbę utalentowanych zawodników i
doświadczenie. W składzie było czterech naturalizowanych obcokrajowców: di
Stefano, urodzony w Urugwaju obrońca Realu Madryt Jose Santa Maria, Puskas oraz
urodzony w Paragwaju napastnik Barçy Eulogio Martinez i grupa rdzennie
hiszpański gwiazd, wśród których byli Gento, Collar, Peiro, Garay, Adelardo i
del Sol. Jednak w Hiszpanii a nie zdołała przebrnąć przez pierwszą rundę, w
której zmierzyła się z Meksykiem oraz z późniejszymi finalistami turnieju
Czechosłowacją i przyszły mistrzem Brazylią.
Jak pisał
Brian Glanville, składowe elementy drużyny brazylijskiej ,, rozleciały się a
następnie dziwnie i równomiernie powróciły na swoje miejsce". W ciągu tych
czterech lat od poprzedniego Mistrzostwa Świata Brazylii, dwóch kluczowych
zawodników tej reprezentacji z mieszanymi sukcesami grało La Liga. Vawa, który
strzelił dwa gole w finale z 1958 roku spędził dwa udane sezony w barwach
Atletico Madryt. Drugim z graczy był Didi, jedna z nielicznych zagranicznych
gwiazd ściągniętych przez Bernabeu, której nie powiodło się w Realu Madryt. Po
części wynika to z faktu że nigdy nie potrafił nadążyć za energią i szybkością
drużyny a po części z powodu problemów osobistych, który wiązały się z osobą
jego żony. Jego partnerka pracowała jako dziennikarka i twierdziła że di
Stefano jest zazdrosny o jej męża i źle go traktuje. Tymczasem di Stefano
zarzucał Didiemu że za mało walczy o piłkę i zbyt łatwo ją traci. ,, Stadion
Bernabeu lubi jakość ale ceni także wysiłek, pracowitość, oddanie- pragnie
bitwy. To widownia, która jest przyzwyczajona do wygrywania a aby wygrywać
trzeba walczyć"- powiedział kiedyś di Stefano. Innymi słowy Didi się nie
liczył. Prawdopodobnie to brak szczęścia a nie słaba gra zadziałał na
niekorzyść reprezentacji Hiszpanii dowodzonej przez Helenie Herrera. Zaczęło
się od chwiejnego startu, w którym Hiszpanie przegrali z Czechami 01. Ich
pierwsze akcje zostały otwarte przez solidną obronę a płynności gry
przeszkadzały brutalne ataki, które okaleczyły gwiazdy Herrery. Agresja Czechów
doprowadziła do tego że jeden z graczy, Martinez, z czystej frustracji kopnął
jednego z rywali w brzuch. W drugim meczu z Meksykiem Hiszpanie odnaleźli swój
rytm. Po raz kolejny solidna obrona stawiała opór atakom Hiszpanii ale tym
razem Bogowie się do nich uśmiechali i Peiro w ostatniej minucie zdobył
zwycięską bramkę. W ostatnim meczu fazy grupowej Hiszpania zmierzyła się z
Brazylią. Hiszpanom do wyjścia z grupy wystarczał remis. To był mecz, w którym
Didi planował zemścić się na Di Stefano ale ten po naderwaniu mięśnie został
pominięty w wyjściowym składzie. Zanim turniej się rozpoczął ojciec di Stefana
pojawił się z ,, magiczną" maścią, która jednak nie pomogła
kontuzjowanemu. Konflikt osobowości doprowadził do trwałego sporu pomiędzy Di
Stefano a Herrerą. Wówczas młody reprezentant Hiszpanii Fuste wspominał: ,, di
Stefano był facetem, który chciał przewodzić, chciał być szefem i chciał żyć
jak szef. Problem tkwi w tym że Herrera także chciał być szefem i nie było W
tej drużynie miejsce dla nich obu". Herrera przed meczem z Brazylią podjął
ogromne ryzyko: dokonał 9 zmian w swoim wyjściowym składzie. Wymienił dwóch
napastników, del Sola i Suareza, bramkarza Carmelo oraz obrońcę Santamaria. W
ich miejsce wystawił atakującą piątkę z Puskasem i Gento obok trzech graczy
Atletico Madryt prowadzonych przez Peiro. Dziennikarze ogłosili to spotkanie jednym
z najlepszych w turnieju. Hiszpania grała z poświęceniem i sprytem. Wśród tych,
którzy oglądali mecz znalazł się angielski dziennikarz i Bryan Granville, który
zauważył że przez pierwszą godzinę Hiszpania grała defensywnie, co rozciągnęło
grę Brazylijczyków. Szybki kontratak wyprowadzony przez Puskasa pozwolił Hiszpanom
zdobyć gola na 10 minut przed przerwą. Hiszpanie pozostali wierni swojej
taktyce i utrzymali się przy prowadzeniu do 72 minuty, kiedy to Brazylia
wyrównała. Następnie na 4 minuty przed końcem Brazylijczycy strzelili
zwycięskiego gola. Glanville doszedł do wniosku że to była ,, wielka
niesprawiedliwość wobec Hiszpanii", która jego zdaniem była tamtego dnia
lepiej zorganizowana i bardziej zmotywowana. Niemniej jednak odpadnięcie
Hiszpanii z mistrzostw świata w 1962 roku odnowiło starą debatę na temat
przyszłości hiszpańskiej piłki, które dała dojść do głosu okrutnym uprzedzeniom
z przeszłości. Ataki nacjonalistów skupiły się na wpływach zagranicznych, które
były widoczną częścią hiszpańskiej ekspedycji. Krytyce przewodził kontrolowany
przez państwo dziennik sportowy ,, Marca". Gazeta pisała że słabe
osiągnięcia Hiszpanii były spowodowane niedostateczną hiszpańskością w składzie
a także w duszy wybranych zawodników. Z jednej strony dziennik uznawał że
zagraniczni piłkarze, jak di Stefano, Puskas i Kubala oraz trenerzy, jak Daučik
(węgierski teść Kubali), Paragwajczyk Manuel Fleitas czy sam Herrera dodawali
,, barw i emocji", które pomogły klubom takim jak FC Barcelona, Real
Madryt oraz Atletico Madryt zdobyć krajowe oraz międzynarodowe trofea ale z
drugiej strony twierdzono że obcokrajowcy blokują rozwój rodzimych talentów. ,,
Jest jeszcze gorzej, kadra narodowa jest tak pełna zagranicznych graczy i tak
wyszkolona na zagraniczną modłę że już przestała grać jak drużyna prawdziwych
Hiszpanów: z pasją, agresją, odwagą, męstwem a przede wszystkim z furią"-
pisała ,,Marca". Nawet największa gwiazda kadry, urodzonej wychowywany w
Hiszpanii Luis Suarez nie umknął przed krytyką. Fakt że postanowił opuścić swój
kraj i występować w zagranicznym klubie został użyty przeciwko niemu przez jego
adwersarzy, którzy nazwali to aktem niepatriotycznym. Co do Herrery, to podczas
swojego pobytu w Hiszpanii narobił sobie tak wielu wrogów że stał się celem
bezpardonowych ataków, które uczyniły z niego najemnika, lojalnego wyłącznie
wobec siebie.