- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1391 Culés
Gorące dyskusje
Aragorn33
18
Widziałem @Kgorecki2500, że Ty się cieszyłeś z odebrania orderu. Na taki efekt liczyłeś? Bo... » Czytaj dalej
61 odpowiedzi
doc
3
Jeżeli to prawda to by tłumaczyło ciche podchody pod Barcolęhttps://x.com/_BarcaInfo/status/2068... » Czytaj dalej
14 odpowiedzi
ranger3120
26
https://wykop.pl/cdn/c3201142/97619538e7ad6e6f49821b5fb841becbe0467dcdd7938336657ca390d701ece3,w400.... » Czytaj dalej
12 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1391 Culés
14
Czy nadal jesteśmy Więcej Niż Klubem?
Eric Cantona powiedział kiedyś coś co na pierwszy rzut oka może wydawać się niesamowicie głupie i niedorzeczne. "Możesz pokochać kobietę, a później ją znienawidzić. Możesz żyć z jedną kobietą 20 lat, a potem odejść do innej. Miłość do klubu twojego serca jednak nigdy nie minie. Nie da się jej podmienić".
Pamiętam, że kiedy przeczytałem tę wypowiedź buńczucznego Francuza pierwszy raz uśmiechnąłem się, a przez myśl przeszło mi, że musi to być okraszone jakąś szczyptą fanatyzmu. Bardzo szybko jednak uświadomiłem sobie, że miał 100% racji. Zaznaczam w tym miejscu, że mówimy oczywiście o prawdziwym kibicu, a nie dziecku sukcesu. No bo jak wyjaśnić fakt, że twoja ukochana drużyna kopie się po czole rok, dwa, trzy a ty nadal z nią jesteś? Jak wyjaśnić to, że palimy nerwy, rzucamy przysłowiowym mięchem i obiecujemy sobie, że to już ostatni mecz jaki oglądamy, po czym kilka dni później znów przeżywamy to tak samo mocno?
Jest w tej wypowiedzi dużo prawdy. Zadałem sobie ostatnio pytanie o tę moją "relację" z Barceloną. Doskonale pamiętam jak to się zaczęło. Koszulka Rivaldo kupiona przez mojego kochanego śp. tatę, na nieistniejącym już Stadionie Dziesięciolecia. Byłem wtedy jednak dzieckiem, a koszulek różnych klubów w szafie nigdy nie brakowało, a koledzy w zasadzie co roku zmieniali swoją ulubioną drużynę. Ja jednak zawsze mówiłem "Barca". Sprawdzałem wyniki meczów, których większości obejrzeć nie mogłem, bo nie stać było nas na szybki internet.
Dlaczego pozostałem kiedy sytuacja była fatalna jak za czasów Gasparta, czy Bartomeu? Dlaczego nie dałem sobie po prostu spokoju?
Po latach chyba znalazłem odpowiedź. "Mes que un club" motto Barcelony, z którego madrycioki, ale i wielu innych kpi nigdy nie oznaczało, że ten klub jest nieskazitelny. Bo przecież ciężko patrzeć na kręcenie szwagrów, wałki Bartomeu i wiele innych rzeczy, które zostawiły rysę na Blaugranie. Nie, to motto znaczy coś innego. Przynajmniej dla mnie.
Spójrzmy na naszego odwiecznego rywala. Przy każdej prezentacji nowego piłkarza widzimy w tle uszate puchary LM. Kiedy dostają na łeb to co słyszymy? "My mamy 15 LM". Kibice, piłkarze wskazujący częściej na tytuły niż na klub. Nie jestem (dzięki Bogu!) kibicem Realu, ale kiedy pytam znajomych, którzy gdzieś z nimi sympatyzują "dlaczego Real?" to słyszę, albo o jakimś Galactico, albo Ligach Mistrzów.
Jak więc zrozumieć czym jest dla mnie Barcelona? Jest dla mnie momentami upadku i pięknych powrotów. Jest walką o swoją tożsamość (mimo, że przecież Katalończykiem nie jestem). Jest piękną grą, ale też czymś innym. Jest momentami zjednoczenia kiedy zachorował Abidal i kiedy podniósł Puchar LM. Momentem pożegnania Tito, który tej samej walki nie wygrał. Jest Lucho i Xaną tańczącymi na środku boiska w Berlinie, a później wspominaniem jej śmierci. Jest Messi. Jest Pepem. Ale też porażką 2-8 z Bayernem. Setkami wieczorów z tatą przed TV. Być może nie najnowszym mercedesem, ale klasykiem z lat ubiegłych. Być może bez setek reklam o koniach mechanicznych, ale o wyjątkowym charakterze i duszy. Jest po prostu więcej niż klubem, mimo wszystko. I zawsze nim będzie.
4
@Eto'o9 R10 pięknie napisane, podpisuję się rękami i nogami pod tym.