La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 906 Culés

6

7

@FCBparasiempre
„Decada infame” po prostu nie mogła trwać dłużej niż 10 lat. Poziom niewydolności, który osiągano w jej trakcie, uniemożliwiał rządzenie. GOU(Grupa Zjednoczonych Oficerów) nawiązała kontakt z generałem Arturo Rawsonem, prosząc go o zebranie odpowiednich sił i 4 czerwca 1943 r. do Buenos Aires wkroczyło 10 tysięcy żołnierzy aby usunąć ze stanowiska prezydenta Ramona Castillo, stojącego na czele państwa, od czasu gdy w 1940 r. zachorował Roberto Ortiz a formalnie będącego jego następcą od czerwca 1942 r. Kongres został rozwiązany, polityków zmuszono do opuszczenia ministerstw, partie polityczne zdelegalizowano. Rawson ogłosił się prezydentem i powołał rząd, który miał opowiedzieć się za wsparciem aliantów podczas drugiej wojny światowej. Inni członkowie przywództwa GOU woleli jednak zachować neutralność i zmusili Rawsona do rezygnacji po zaledwie 3 dniach od zamachu stanu, 7 czerwca. Zastąpił go Pedro Pablo Ramirez. Ramirez utrzymał się na stanowisku nieco dłużej a mianowicie 8 i pół miesiąca a następnie przekazał urząd swojemu wiceprezydentowi Edelmiro Farrelowi. Najbardziej znaczącą postacią w ich rządzie okazał się jednak minister pracy Juan Domingo Peron, który(wysłany w 1939 r. we włoskie Alpy, by studiować taktykę wojen górskich) zapoznał się tam również z ideami socjaldemokratycznymi. Przez następne 2 lata Peron wdrożył ogromny program reform społecznych i gospodarczych, zyskując dzięki temu ogromną popularność. Uprzemysłowienie kraju przyspieszyło, podobnie jak rozwój miast. Wszystko to, podobnie jak postępująca alfabetyzacja i wzrost zamożności umożliwiony przez odradzającą się gospodarkę, doprowadziło nie tylko do kulturalnego boomu; oznaczało także narodziny nowej, wykształcony i aktywnej politycznie klasy, która szukała swojego przywódcy i znalazła go właśnie w osobie Perona. Człowieka, który(niezależnie od swojego wykształcenia i szkolenia wojskowego) był potomkiem Indianki z plemienia Tehuelczów. Człowieka, który po ukończeniu Akademii wojskowej otrzymał od ojca trzy książki a jedną był „Martin Fiero (jak napisano w dedykacji: ,, żebyś nigdy nie zapomniał że ponad wszystkim innym jesteś "criollo"). Dowódcy wojskowi obawiali się jego magnetyzmu do tego stopnia że postanowili go aresztować ale (jakby na potwierdzenie ich lęków) 17 października 1945 roku dziesiątki tysięcy manifestantów, ,,descamisados", czyli ludzi bez koszul, przeprawiło się przez Riachuelo z leżących na południu przemysłowych dzielnic i zgromadziło się na „Plaza de Mayo”, domagając się jego uwolnienia. Było tak jakby (sięgając po frazę pisarza Ernesto Sabato) ,,wprawiono w ruch wielką i cichą, niemal podziemną do tej pory moc". Nawet jeśli opacznie rozumiany, narodził się kult peronizmu. W 1946 roku, gdy do kraju znów wróciła demokracja Peron został wybrany prezydentem z przewagą 11% głosów, skądinąd w ostatnich wyborach przed nadaniem kobietom praw wyborczych. Dawny liberalny konsensus został zmieciony, klas robotnicza tak naprawdę po raz pierwszy doszła do głosu i co więcej, jak pisał amerykański historyk Robert D. Crassweller, objęcie urzędu przez Perona było ,,wyrzeczeniem się duchowego pokrewieństwa z Europą i wołaniem o prawdziwą rdzenność, o kreolską rzeczywistość i kreolski mit, o ducha Martina Fierro, było powrotem ,,caudillo". Inna sprawa że styl sprawowania władzy przez Perona zmienił również nastawienie do prezydentury. Choć demokratycznie wybrany, zwykł nosić mundur, co mogło przyczynić się do erozji pojęcia demokracji cywilnej w Argentynie, rzecz z głębokimi konsekwencjami dla kolejnych trzech dekad historii kraju. Z początku główne założenia peronizmu (sprawiedliwość społeczna i ekonomiczna niepodległość) pozwoliły prezydentowi iść trzecią drogą w okresie zimnej wojny. Podczas strajków rząd zwykle popierał protestujących związkowców, podwyżki płac były większe niż inflacja, a ceny najważniejszych towarów konsumpcyjnych(w tym biletów na mecze) utrzymywały się na niskim poziomie. W kluczowych gałęziach przemysłu prowadzono nacjonalizację, odbierając koleje firmom zarządzanym przez Brytyjczyków, stocznie - Francuzom a sieci telefoniczne - Amerykanom. Kontrola handlu zagranicznego i kursu wymiany walut oznaczała że rezerwy finansowe mogły służyć redystrybucji. Produkt przemysłowy brutto w latach 1941-48 wzrósł o 60%, a Peron dotrzymał obietnic dotyczących praw pracowniczych. Wprowadzono płatne wakacje, premię świąteczne i obowiązek wypłacania odpraw zwalnianym pracownikom. Płaca realna wzrosła o 40% między 1943 a 1951 rokiem. Zbudowano szkoły i szpitale, dotowano uniwersytety, zwalczano gruźlicę. Dopóki nikt nie pytał skąd właściwie biorą się pieniądze na tę falę rozbudowy i rozdawnictwa, można było uznać Argentyną za kraj prowadzący politykę społeczną w sposób modelowy. Gdy Europa Zachodnia odbudowywała się po wojennych zniszczeniach, gospodarka argentyńska rozwijała się dzięki eksportowi. Dług publiczny został spłacony, co pozwoliło Peronowi zadeklarować że kraj osiągnął ekonomiczną niepodległość. Były to jednak iluzje: argentyńska neutralność podczas II wojny światowej, odmowa spełnienia amerykańskich próśb i zerwania stosunków z państwami Osi po ataku na Pearl Harbor zaowocowały sankcjami gospodarczymi, co z kolei przyniosło w kraju wzrost postaw izolacjonistycznych. Argentyna, jak przekonywali jej kolejni przywódcy powinna radzić sobie sama.

Argentyński futbol, zamknięty w cudownej bańce mydlanej czy przysypiał w równie fałszywym poczuciu samozadowolenia. Dwa tygodnie przed wyborem Perona odbywał się decydujący mecz z Brazylią w Copa America 1946(była to jedna z dodatkowych edycji, która mimo oficjalnego statusu nie kończyła się przyznaniem trofeum). Stosunki między drużynami nie były najlepsze od czasu „Copa Julio Roca” z 1945 roku, rozgrywanego w Brazylii 2 miesiące wcześniej. Choć Argentyna wygrała pierwszy z trzech meczów w São Paulo 4:3, w drugim zorganizowanym w Rio została rozgromiona 6:2 a w drużynie gospodarzy błyszczał znajdujący się wówczas u szczytu formy Heleno de Freitas. W pierwszej połowie rozstrzygającego spotkania Ademir złamał nogę Josemu Pedro Bataliero i Brazylia wygrała 3:1. Faul wydawał się wprawdzie przypadkowym ale gdy obie drużyny spotkały się znowu we wspomnianym meczu Copa America, kibice argentyńscy pałali rządzą zemsty a uliczni sprzedawcy oferowali im niedojrzałe gruszki do ciskania w Brazylijczyków. Argentyna, której do obrony tytułu wywalczonego rok wcześniej w Chile wystarczał remis, po 20 minutach prowadziła już 2:0 dzięki golom Norberto Mendeza, napastnika Huracanu z bujnie wypomadowaną czupryną i wytwornym wąsikiem, który stał się dzięki tym trafieniu najlepszym strzelcem turnieju. Dobiegała 30 minuta, gdy kapitan Argentyńczyków Jose Salomon spróbował zablokować strzał Jaira. Obaj gracze zderzyli się nogami, Salomon upadł a po chwili okazało się że złamał zarówno kość strzałkową, jak i piszczel. Jego koledzy rzucili się na Brazylijczyka a kibice wpadli na boisko by odwet stał się jeszcze sroższy. Przywrócenie porządku zajęło policji ponad godzinę, po czym sędzia raczej symbolicznie niż sprawiedliwie osądzając skalę przewin, usunął z boiska po jednym zawodniku z każdej drużyny(Chico i i Vicente de la Mate). Mecz kończono w atmosferze wzajemnej wrogości, wynik 2:0 utrzymał się do końca, Argentyna zdobyła Mistrzostwo ale Salomon nigdy więcej nie zagrał w reprezentacji. ,,Złamałeś nogę najlepszemu argentyńskiemu obrońcy"- powiedział później trener Guillermo Stabile do Jaira. ,,Bzdura - miał odpowiedzieć napastnik. - najlepsi argentyńscy obrońcy to de Zorzi i Valussi". O wpływie sukcesów sportowych na wyniki wyborów mówi się wiele, najczęściej przywoływanym przykładem jest szokująca porażka Harolda Wilsona z Wielkiej Brytanii w wyborach 1970 roku, którą łączono z niesmakiem po angielskiej porażce z Republiką Federalną Niemiec w rozgrywanym pięć dni wcześniej ćwierćfinale mundialu ale o bezpośrednie dowody trudno. Nie sposób więc powiedzieć, czy wygrana nad Brazylią miała jakikolwiek związek z sukcesem wyborczym Perona, choć z pewnością wywołane nią poczucie patriotycznego uniesienia kandydatowi nie zaszkodziło. Rok później Argentyna znów obroniła tytuł, ekipa z Moreno, Mendezem, Boye, Loustau i Di Stefano w składzie wygrała 6 meczów i zremisowała jedno w rozgrywkach, w których tym razem Brazylia nie wzięła udziału. Był to, jak widać czas argentyńskiej dumy i wiary we własne siły, nie tylko zresztą w futbolu ale i bardziej ogólnie. Znajduje to swoje odbicie w klasycznym już filmie o tutejszej piłce, którego scenarzystą był Borocoto. "Pelota de trapo"(szmacianka) opowiada historię Eduardo Diaza a przydomku Comeuñas(obgryzacz paznokci), który uczy się grać w piłkę szmacianką na ,,portero" w swoim ,,barrio". Staje się gwiazdą i ulubieńcem trybun, w kluczowym momencie jednak tuż przed finałem międzynarodowego turnieju z Brazylią( która tymczasem zastąpiła Urugwaj w roli największego rywala Argentyny) dowiaduje się że ma przewlekłą wadę serca i jeśli zagra może umrzeć w trakcie rywalizacji. Jego trener namawia go by się wycofał ale tłum naciska wnosząc go na boisko. W punkcie kulminacyjnym Comeuñas spogląda na argentyńską flagę i decyduje się zagrać: ,,Jest wiele sposobów oddania życia za ojczyznę a to jeden z nich"- powiada, zakłada koszulkę w biało-niebieskie paski i zdobywa zwycięskiego gola. Choć bóle w klatce piersiowej nie ustają, on sam nie umiera do końca filmu, będącego romantycznym hołdem dla kultury ,,pibe" i ,,la nuestra" ale także jawnie nacjonalistycznym wezwaniem dla ,,porteños", aby patrzyli szerzej niż ich ,,barrio" i ich przynależność klubowa: by dostrzegali także Argentynę i jej reprezentacją. Gdyby istniał naprawdę, zaledwie rok później Comeuñas nie miałby okazji do zaryzykowania życia podczas gry dla ukochanej ojczyzny. Ani w Copa Americaa w 1949 roku, ani w Mistrzostwach Świata w 1950 roku Argentyńczycy nie wzięli udziału, winiąc za to biurokratyczne trudności. Nie trzeba wiele wyobraźni aby widzieć w tym jednak swoisty protekcjonizm. Dla Perona najważniejsze było to aby poczucie argentyńskiej wyższości nad konkurentami nie mogło zostać zakwestionowane. W opowiadaniu Julio Cortazara " Zajęty dom" z 1946 roku, gdzie pewien burżuazyjny dom jest stopniowo przejmowany przez jakichś ,,onych", na co właściciele godzą się niechętnie ale nigdy nie stawiają oporu(dość przejrzysta metafora Argentyny Perona) narrator opisuje, jak włóczy się po księgarniach, ,, nadaremnie pytając o jakieś nowości z literatury francuskiej. Od 1939 roku nic wartościowego nie pojawiło się w Argentynie". To samo można by powiedzieć o argentyńskiej piłce. Kiedy zatrzasnęły się okiennice izolacjonizmu, wymiana idei, która mogła uratować ją od popadnięcia w samozadowolenie została zablokowana.

Sport był wówczas nie tylko jednym z najważniejszych instrumentów tworzenia wizerunku pewnej siebie i pełnej siły przebicia Argentyny, był także częścią aury otaczającej samego Perona. Prezydent połączył Argentyński Komitet Olimpijski z Konfederacją Sportu Argentyńskiego, poddał je kontroli państwa i stanął na czele nowego tworu, na którego inaugurację uruchomiono kampanię ,,Peron sponsorem sportu", nazywając głowę państwa także ,, pierwszym sportowcem". Sam wolał wprawdzie polowania i był biegłym szermierzem ale miał świadomość roli piłki w budowaniu tożsamości narodowej, co oznaczało że nie mógł również lekceważyć konsekwencje potencjalnych porażki w jakimś meczu międzypaństwowym. W każdym razie wśród cech, który odróżniały go od poprzedników była też wiedza że sport, to(by użyć frazy Alabarcesa - ,,nowy(i prawowity) patriotyczny symbol". Oznaczało to konieczność napisania historii na nowo. Wyreżyserowany przez Ralpha Pappiera w 1950 roku film biograficzny o Aleksandrze Watson Huttonie, " Escuela de campeones"(szkoła mistrzów), mógł się wydawać kłopotliwy przez podkreślenie brytyjskich korzeni futbolu. Przez większą część filmu Watson Hutton nosi słynną czapkę Sherlocka Holmesa( zdaje się że autorzy byli zdania że takie nakrycia głowy mieli wszyscy Anglicy w tamtych czasów) ale niezależnie od stereotypów znaczące jest to, że jego niezwyciężoną drużynę Alumni prezentuje się(z pewnością niezgodnie z prawdą historyczną) jako zespół Brytyjczyków, którzy szybko stają się Argentyńczykami. Można jednak dojść do wniosku że chuchanie i dmuchanie na argentyński futbol było podszyte lękiem, że nie jest on wcale aż taki potężny. Wielka piątka zmieniała się tymczasem w Wielką dwójkę aż w końcu, po sześciu latach dominacji Boca i River, w 1946 roku San Lorenzo wydarło im mistrzostwo dzięki zwycięstwu 3:1 z Ferro Carril Oeste w ostatniej kolejce sezonu(Boca w tym samym czasie przegrała z Velezem Sarsfield). O sile tamtej drużyny stanowiło „Terceto de Oro” (złote Trio). Prawy atakujący Armando Farro, patykowaty spryciarz, który potrafił cofnąć się do środka pola aby rozegrać piłkę, środkowy napastnik Rene Pontoni ze starannie utrafionymi jasnymi włosami, równie wypieszczonymi wąsikami i ciągiem na bramkę oraz śniady i silny lewy atakujący Rinaldo Martino. Całą drużynę nazywano wówczas ,,El Ciclon", niejako utrwalając legendę o pewnym odbytym w grudniu i styczniu tournee po Hiszpanii i Portugalii. Pomimo ,,zimna, śniegu i intensywnych opadów deszczu tamtej zimy", pisał ,,El Pais", San Lorenzo ,, sprawiło prawdziwą sensację". Jednak władze nadal pozostawały ostrożne, szczególnie po tym, jak mająca już niemal w ręku Puchar Świata Brazylia przegrała finałowy mecz organizowanego na własnym terenie mundialu w 1950 roku. Lekką atletykę, mniej popularną i wyzwalającą o wiele mniej zbiorowych emocji uważano za bezpieczniejszą. W 1948 roku rząd ufundował więc wyjazd całkiem sporej reprezentacji na Igrzyska Olimpijskie do Londynu a jej wynik uznał za sukces, gdyż Argentyna znalazła się na 13 miejscu w klasyfikacji medalowej zdobywając 2 złota w boksie i jeden w męskim maratonie. Medaliści tamtej olimpiady otrzymali od Perona kolejne książki podczas specjalny ceremonii na El Monumental w 1949 roku. W tym samym roku Buenos Aires przegrało zaledwie jednym głosem rywalizację z Melbourne o organizację igrzysk w 1956 roku. Choć administracja trzymała się z dala od międzynarodowej piłki, robiła wszystko aby kontrolować krajowe rozgrywki. Wybór Oscara Nicoliniego i Valentina Suareza na kolejnych prezydentów był dokonywany bezpośrednio przez Perona a budowy stadionów Huracanu i Velezu były (podobnie jak wcześniej obiekt River Plate) w gruncie rzeczy finansowane przez rząd. W zamian władze zyskiwały kontrolę. W kierownictwie każdego klubu znajdował się tak zwany ,,padrino"(Ojciec Chrzestny) powiązany z Peronem. Piłka odgrywała znaczącą rolę także w społecznym programie prezydenta, głównie dzięki turniejowi Evity, który po raz pierwszy zorganizowano w 1950 roku otwarty dla wszystkich drużyn dziecięcych, które zgłosiły się do biur fundacji Evity Peron, działał w gruncie rzeczy jako instytucja bardziej dobroczynna niż sportowe, zapewniając młodym zawodnikom stroje a także pilnując aby przechodzili badania lekarskie, otrzymywali szczepionki i byli poddawani prześwietleniom. Mecze finałowe rozgrywano w Buenos Aires, poprzedzając je hymnem państwowym i marszem dla Ewy Peron, która rozpoczynała rozgrywki pierwszym kopnięciem piłki. Waga tych turniejów wykraczała jednak poza politykę i dobroczynność. Utalentowani młodzi zawodnicy zyskiwali okazję żeby się pokazać a piłka nożna - żeby stać się narzędziem społecznego rozwoju. Było jednak coś więcej, celebracja dzieciństwa to znaczący fragment autoportretu argentyńskiego futbolu. ,,Odwołując się do „pibe”, Borocoto nie koncentruje się jedynie na jego młodości ale także na świeżości, spontaniczności i wolności, w wartościach często wiązanych z dzieciństwem i traconych w wieku dojrzałym na rzecz poczucia odpowiedzialności"- pisał socjolog Sergio Lewinsky. W tym sensie wydaje się znaczące że właśnie Ewa Peron stała się symbolem dziecięcego turnieju piłkarskiego. Aktorka, która przybyła do Buenos Aires w latach 30-tych poślubiła Perona w 1945 roku i w gruncie rzeczy stworzyła sobie nową osobowość. Dokumenty dotyczące urodzenia zostały sfałszowane tak by stworzyć wrażenie że jej rodzice byli małżeństwem. W ten sposób Ewa Ibarguren(nazwisko matki) urodzona w 1919 roku stała się Ewą Duarte(nazwisko ojca) urodzoną w roku 1922. Argentyna wciąż była krajem, w którym każdy mógł wymyślić się na nowo a jeśli nawet musiał to zrobić za pomocą małej ,,vivezy"(sztuczki), to trudno. Evita pracowała z niespożytą energią, sypiając często dwie, 3 godziny na dobę, będąc twarzą wielu społecznych i dobroczynnych przedsięwzięć Perona i ciesząc się uwielbieniem mas. Podziwiano jej młodzieńczą witalność i świeżość: wtedy, w późnych latach 40-tych zajmowała podobne miejsce na granicy dzieciństwa i dojrzałości, co „pibe”. Co miało zresztą swoje wady i zalety. ,,Pod wieloma względami Evita Peron była ambitną, upartą i egoistyczną dziewczynką, która nigdy nie dorosła. Argentyna... była wciąż niedojrzałym krajem"- pisał brytyjski ambasador w Buenos Aires. Pozostała młoda na zawsze. 9 stycznia 1950 roku Evita zemdlała w miejscu publicznym. Trzy dni później przeszła operację i choć poinformowano że wycięto jej ślepą kiszkę w rzeczywistości cierpiała na raka szyjki macicy. Po powtórnej wygranej Perona w wyborach prezydenckich 1952 roku wzięła udział w paradzie Zwycięstwa w Buenos Aires. Zbyt cierpiąca żeby samodzielnie stać była podtrzymywana przez ukrytą pod futrem gipsową szynę - wyraz silnej woli, w którym jednak po upływie czasu można dostrzec groteskowy symbol argentyńskiej gospodarki jako poważnie chorego organizmu wspieranego niewidocznymi i sztucznymi podpórkami. Jej śmierć 26 lipca 1952 roku rozpoczęła okres niespotykanej na taką skalę żałoby. Kiedy następnego dnia ciało prezydentowej wnoszono do gmachu Ministerstwa Pracy, w ścisku zginęło 8 osób a kolejne 2 tysiące trafiły do szpitala. Był to pierwszy przejaw kultu Evity, który trwał jeszcze przez wiele lat.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?