La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 806 Culés

9

Pogoda dla.. „Canarinhos”:

26 czerwca 2007 r. Peru pokonuje Urugwaj 3:0(1:0) w meczu otwarcia 42 edycji Copa America. O mistrzostwo Ameryki Południowej walczyło 12 drużyn: przedstawiciele wszystkich krajów z kontynentu oraz gościnnie przedstawiciele strefy CONCACAF a mianowicie Meksyk i USA. Wstępnie zaproszono Meksyk i Gwatemalę. Ostatecznie drugą drużyną ze strefy CONCACAF, obok Meksyku, którą zaproszono do udziału w turnieju była reprezentacja Stanów Zjednoczonych. Dotychczas puchar zdobywało siedem krajów. Po czternaście razy w imprezie triumfowały reprezentacje Urugwaju i Argentyny, ośmiokrotnie zwyciężała Brazylia. Dwa tytuły przypadły Peru i Paragwaju, po jednym Boliwii i Kolumbii. Głównymi faworytami tamtego turnieju byli oczywiście poprzedni finaliści Argentyna i Brazylia. Trener obrońców trofeum Carlos Dunga, nie mógł skorzystać z usług swoich największych gwiazd. O urlopy poprosili Ronaldinho i Kaka. Do Wenezueli nie przyjechali również m.in. Ronaldo oraz Juninho Pernambucano. Były kapitan ,,Canarinhos”, dla którego była to pierwsza duża impreza w roli selekcjonera, musiał więc oprzeć swój zespół na utalentowanej młodzieży. Do swojej dyspozycji Dunga miał Robinho, Naldo, Diego, Vagnera Love i Andersona. Największy rywal Brazylijczyków, faworyt - zespół Argentyny, był bardzo głodny sukcesu. Ostatnim razem triumfowali w turnieju 1993 roku. Dodatkowo Argeńtyńczycy nie zwyciężyli w żadnym znaczącym turnieju od blisko 15 lat. Niestety i tym razem w finale pewni siebie Argentyńczycy nie docenili młodych brazylijskich wilków. Przed rozpoczęciem turnieju obawy międzynarodowego środowiska piłkarskiego wywołały fale niepokojów społecznych i zamieszek, jakie wstrząsnęły Wenezuelą w ostatnich tygodniach. Epicentrum inspirowanych przez studentów protestów przeciwko prezydentowi Hugo Chavezowi jest stolica kraju - Caracas. W związku z tym zaplanowane na 10 lipca spotkanie półfinałowe przeniesiono z Caracas do Maracaibo. W stolicy odbędzie się jedynie mecz o trzecie miejsce. Wcześniej gospodarze mieli problemy z przygotowaniem stadionów, w maju amerykańska federacja piłkarska zastanawiała się nawet nad odebraniem Wenezueli imprezy. Ostatecznie wszystko zostało dopięte w ostatniej chwili. Co ciekawe, w 90 leniej tradycji Copa America raz zagrał zespół z poza Ameryk. Była to Japonia. Piłkarze z "Kraju Kwitnącej Wiśni" dostali zaproszenie od Paragwaju w 1999 roku. Ich jedyna przygoda z amerykańskim turniejem zakończyła się na ostatnim miejscu w grupie z bilansem dwóch porażek (Peru, Paragwaj) i remisu (Bolivia).

W 38 - stopniowym upale toczył się finał Copa America 2007. Taka pogoda bardziej służyła Brazylijczykom, którzy niespodziewanie wysoko, bo aż 3:0 pokonali Argentynę. Długimi fragmentami mecz był wyrównany, a nawet przewagę mieli „Albicelestes”, jednak to drużyna Dungi wykazała więcej zimnej krwi i po raz ósmy wywalczyła mistrzostwo Ameryki Południowej. Przebieg meczu ustawiła sytuacja z 4. minuty, gdy Brazylijczycy wyszli na prowadzenie. To był gol marzeń. Julio Baptista otrzymał podanie na skraju pola karnego, zdecydował się na natychmiastowy strzał i uderzył idealnie w okienko. Roberto Abbondanzieri musiał sięgnąć do siatki po piłkę. W kolejnych minutach „Albicelestes” wściekle atakowali i niemalże nie schodzili z połowy rywala. Bardzo blisko wyrównania było w 9. minucie, gdy Juan Sebastian Veron zgrał futbolówkę głową do Juana Romana Riquelme. Ten huknął potężnie z dwunastu metrów, lecz trafił w słupek. Po ośmiu minutach ponownie zaatakowali Canarinhos. Maicon oddał z pozoru niegroźny strzał z dwudziestu metrów ale Abbondanzieri interweniował z kłopotami, ekspediując piłkę na rzut rożny. Dalsze fragmenty to mniej ciekawy okres gry. Nadal lekką przewagę w polu mieli Albicelestes, jednak nie potrafili wypracować klarownych sytuacji. Udało im się to dopiero w 35. minucie. Znów przed szansą stanął Riquelme. Doświadczony pomocnik finalizował akcję Carlosa Teveza precyzyjnym strzałem z kilkunastu metrów, ale Doni stanął na wysokości zadania i końcami palców odbił piłkę do boku. W 40. minucie Argentyńczykom przydarzył się brzemienny w skutkach błąd w defensywie. Po dośrodkowaniu Daniela Alvesa, Roberto Ayala skierował piłkę do własnej siatki. Doświadczony obrońca chciał przeciąć zagranie rywala, lecz źle trafił w futbolówkę i pokonał Abbondanzieriego. W drugiej połowie Albicelestes starali się odrobić straty. Nadal posiadali inicjatywę, lecz niewiele z tego wynikało. Z kolei w 69. minucie kapitalną kontrę przeprowadziła reprezentacja Canarinhos. Vagner Love podał pomiędzy dwoma obrońcami do Daniela Alvesa, a ten pokonał Abbondanzieriego mierzonym strzałem po ziemi w długi róg. Po tej bramce stało się jasne, że triumf w Copa America przypadnie Brazylijczykom. Drużyna prowadzona przez Dungę już do końca kontrolowała przebieg meczu, choć Argentyna mogła się jeszcze pokusić o gola honorowego. W 71. minucie Riquelme wypatrzył w polu karnym Lionela Messiego a strzał zawodnika Blaugrany instynktownie obronił Doni. Messi tego dnia nie był w zbyt dobrej formie, podobnie jak inna gwiazda „Albicelestes”, Carlos Tevez. Obaj przez większą część meczu byli niewidoczni i nic nie wnosili do gry swojego zespołu. Brazylia odniosła ósmy triumf w Copa America i obroniła tytuł Mistrza Ameryki Południowej wywalczony trzy lata temu, pomimo że w Wenezueli grała bez kilku podstawowych zawodników a w starciu finałowym nie była uznawana za faworyta.

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Comentateiro
@Bernard777
@Adran360

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?