- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 667 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 667 Culés
4
Czy historia ma wpływ na dzisiejszy świat? Klasyk by powiedział :
A czy manipulowanie tą samą historią może być korzystne? Jest pewna data, która pokazuje, że tak.
23 sierpnia 1953 roku Polska ogłosiła jednostronne oświadczenie, w którym Polska zrzeka się dalszych reparacji wojennych od Niemiec od 1 stycznia 1954.
Argumentowano to „chęcią wzmocnienia pokojowej odbudowy Niemiec” i konsolidacji obozu socjalistycznego, ale w rzeczywistości decyzja została podjęta na polecenie Moskwy – ZSRR dążył do poprawy relacji z Niemiecką Republiką Demokratyczną (NRD), która miała być „bratnim państwem socjalistycznym.
Dlaczego jednak tak łatwo jest manipulować tą kwestią? Ano dzięki niewiedzy osób manipulowanych na ten temat. Przede wszystkim reparacje ustalono w Poczdamie w 1945, a reparacje były oddawane 4 "zwycięzcom", a same reparacje były wypłacane w formie sprzętu, towarów, zasobów itp.Polskim opiekunem byli oczywiście sowieci, którzy mieli oddawać 15% swoich reparacji.Jak było faktycznie? Polska realnie dostała od ZSRR równowartość ok. 228 mln dolarów. Tymczasem straty wojenne Polski oszacowano w 1947 r. na ok. 49 miliardów dolarów. Mowa oczywiście o ówczesnych wartościach, dziś to około 20-25 razy więcej. Żeby nie było tak kolorowo, że dostajemy grube 0,5%, musieliśmy oddawać sowietom swoje surowce, dzięki czemu wysłaliśmy więcej niż dostaliśmy. Samo ZSRR ze swojej części dostało mniej niż 1/3 wartości zniszczeń Polski. Do wszystkich danych jednak należy podchodzić z dystansem, bo co instytut to inne szacunki (o politykach to już w ogóle nie mówię, bo im dane są potrzebne pod narrację, więc w tym jak i innym temacie są uwno warci).
To apropo polityków. W latach 90 kiedy u nas była "demokracja", a Niemcy się jednoczyli, nasi wspaniali reprezentanci nie podnieśli tej kwestii, a to właśnie wtedy był idealny moment na załatwienie sprawy.. W 2004 określany jako post-komunistyczny rząd M.Belki potwierdził jego słowami, jak również ministra MSZ Cimoszewicza, że sprawa reparacji jest zamknięta.Z drugiej strony rządy prawilno-patriotyczne z mordą wypchaną frazesami o reparacjach podtrzymywały w odpowiedziach na interpelacje (do ministerstw pod rządami Fotygi i Waszczykowskiego), że temat jest zamknięty (tutaj jednak należy uczciwie stwierdzić, że w odpowiedziach znajdowały się pewne małe furtki jak np. że zrzeczenie odnosiło się do uznawanego wówczas przez Polskę NRD, a nie do RFN, czyli dzisiejszego "spadkobiercy" tamtych podzielonych Niemiec, dzięki którym temat można by teoretycznie otworzyć na nowo - czego oczywiście nie zrobiono). Do sprawy reparacji odniósł się także miłościwie nam panujący Donaldinho Tuskinho, sugerując że sprawa jest zamknięta pod hasłem reparacji, ale nie jest zamknięta pod względem jakiegoś rodzaju odszkodowań/zadośćuczynienia itp.Wszyscy po równo, w tej sprawie zrobili (wstaw słowo rymujące się z równo). Żaden rząd poza nic nie wartymi słowami nie zrobił nic w tej sprawie.
Krótko mówiąc temat jest od dawna przegrany, bo trzeba by podważyć tak wiele układów, porozumień, umów poczynając od tego w Poczdamie i Jałcie, aż po umowy 2+4, i inne z lat 1990/91. A polityczne (cenzura) chętnie będą temat podnosić, bo nie chodzi oto żeby króliczka złapać, ale go gonić.
I jeszcze parę słów na koniec - czemu nikt nie chce reparacji od Austrii - były częścią III Rzeszy, do której przyłączyli się dobrowolnie. Czyżby hasło "reparację od Austrii" było zbyt słabe?
Dlaczego nikt nie domaga się reparacji od sowietów z Ukrainy? W obozach jako kapo to byli pierwsi do pomocy Rzeszy (i nie tylko tam). Czyżby hasło "reparację od Ukrainy" niosło zagrożenie posądzenia, że chcemy kasy od bidnych ukraińców co na wojnie są?
Dlaczego nikt nie domaga się oddania reparacji od spadkobierców ZSRR czyli ruskich? Chyba marne są szanse na uzyskanie od nich czegokolwiek, a poza tym ruskich i tak wszyscy nie lubią, więc profity żadne.
Najlepiej na całej sprawie wyszły Niemcy, które w ramach przyjaźni z aliantami nie wypłaciły żadnemu z państwa poważnych reparacji, a wsparci przez niedawnych wrogów odbudowały się najlepiej.
Polecam na ten temat film:
2
@Szklaner b fajnie opisane, dziękuję!