- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1399 Culés
Gorące dyskusje
Stinger_
9
Złota Piłka 2025/26Czy Leo Messi ma w ogóle na nią szansę?Spotkałem się z różnymi opiniami... » Czytaj dalej
39 odpowiedzi
QQL5
28
W taki gorąc już mój organizm jest tak przemęczony ze japierdziele. Od rana mi słabo
35 odpowiedzi
clyde
14
Japonia musi to wygrać siłą przyjaźni
13 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1399 Culés
16
Porwanie Quiniego i nieudane porwania Cruyffa i De la Peñii:
Historia FC Barcelony zasługuje na wiele książek, i to nie wszystkie poświęcone sukcesom drużyny lub jej zawodnikom. Absolutnie nie. Jest też miejsce na bardziej delikatne tematy, ponieważ medialne nagłośnienie tych sportowców czyni ich celem dla przestępców, narażonych na niebezpieczeństwo bez względu na to, jak wiele środków zaradczych by podjęli. Czas przyjrzeć się porwaniu Quiniego a także próbom porwania Cruyffa i De la Peñy. Najbardziej znanym przypadkiem, bo jedynym, który zakończył się sukcesem, było porwanie Enrique Castro Quiniego. 1 marca 1981 roku, po zwycięstwie nad Hérculesem 6:0, który dał mu dwa gole, asturyjski fenomen opuścił Camp Nou, aby wrócić do domu i czekać na żonę i dzieci, które wracały z Gijón. Jednak po przybyciu do Barcelony rodzina nie mogła go zastać. Zniknął. Cisza, która trwała godzinami, tylko potęgowała niepewność, która jeszcze bardziej się pogłębiła następnego dnia, gdy jego Ford Granada w kolorze whisky pojawił się w pobliżu jego domu. Quini został porwany przez trzech drobnych porywaczy (Fernando, Víctora i Eduardo), którzy byli podrzędni, mieli niewielkie środki i nie mieli pracy. Postrzegali piłkarza jako szybki sposób na zarobienie pieniędzy. Zabrali go do kryjówki w Saragossie, bez personelu, i karmili go wyłącznie kanapkami. Nie traktowali go źle, ale warunki, które oferowali, były godne pożałowania. Zażądali za niego okupu, który chcieli zebrać w Szwajcarii, co ostatecznie doprowadziło do ich odnalezienia. Ale do tego momentu, 25 marca, dnia jego uwolnienia, minął prawie miesiąc cierpienia, zeznań i śledztw. Stary dobry Quini w końcu im wybaczył, a oni, skazani na 10 lat więzienia, zawsze okazywali skruchę.
Cztery lata wcześniej Johan Cruyff padł ofiarą nieudanego porwania we własnym domu. Doszło do tego 17 września 1977 roku a incydent ten skłonił go do wycofania się z Mistrzostw Świata w Argentynie w 1978 roku. Nie chciał w tym kontekście być tak długo z dala od rodziny. Tak czy inaczej, gorzka anegdota zaczęła się od dzwonka do drzwi, gdy Cruyff oglądał mecz koszykówki w telewizji. Myślał, że to posłaniec. Opowiedział o tym w swojej autobiografii: „Kiedy otworzyłem drzwi, zobaczyłem pistolet przystawiony do mojej głowy i kazali mi się położyć twarzą do dołu. Wszyscy byliśmy w domu. Dzieci były w swoim pokoju, a ten mężczyzna kazał Danny'emu [jego żonie] też się położyć. Próbowałem z nim porozmawiać. »Chcesz pieniędzy? Czego chcesz?« Związał mnie i przywiązał do mebla”. Aby go związać, „musiała na chwilę odłożyć broń, a potem Danny wstała i wyszła z pokoju i budynku. Ten drań ruszył za nią w pościg”. W tym momencie Cruyff zdołał się uwolnić i chwycić broń, aby upewnić się, że sprawca tego nie zrobi. „Rozległ się tak głośny krzyk, że drzwi całego budynku się otworzyły. Natychmiast go obezwładnili. Później okazało się, że przed naszym mieszkaniem zaparkowany był van z materacem w środku, więc wszystko wskazywało na porwanie podobne do tych, które miały miejsce w Hiszpanii w tamtym czasie” – napisała.
Niedawno, 29 stycznia 2001 roku, Iván de la Peña przeżył traumę po opuszczeniu Camp Nou, gdzie udał się na sesję regeneracyjną po kontuzji. W poniedziałek, około godziny 19:30, wsiadł do swojego Porsche i pojechał do domu teściów przy Avenida de Pedralbes, 300 metrów od stadionu. Po tak krótkiej jeździe szybko zorientował się, że czarny Ford Escort podąża za nim, ale alarm włączył się, gdy pojazd wjechał na parking za nim. Udało mu się wysiąść z samochodu, ale widząc, że dwaj podejrzani próbują zablokować mu drogę, wsiadł z powrotem do swojego sportowego samochodu i wybiegł z parkingu. Udało mu się ukryć i zapisać numer rejestracyjny bandytów. Był fałszywy; należał do Mazdy skradzionej w Badalonie. Policja schwytała przywódcę gangu o północy w Castelldefels w Barcelonie, któremu towarzyszyła córka. Po strzelaninie i próbie ucieczki został aresztowany. Jego nazwisko brzmi: Santiago MC (35 lat), przestępca pospolity poszukiwany za naruszenie przepisów o pozbawieniu wolności trzeciego stopnia i odsiadujący 17-letni wyrok w więzieniu Modelo, jak donosi Mundo Deportivo. Kilka dni wcześniej mężczyzna ten zamknął mężczyznę w bagażniku, aby ukraść jego karty kredytowe. Nie wiadomo zatem, czy on i jego wspólnik zamierzali jedynie obrabować De la Peñę, czy go porwać, choć ta druga opcja była szeroko komentowana w mediach.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani