- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1421 Culés
Gorące dyskusje
QQL5
0
No i część SAFE pójdzie na rzecz Ukrainy.Powie mi ktoś dlaczego mamy spłacać kredyt za... » Czytaj dalej
20 odpowiedzi
gumaz
4
https://x.com/DudekPL4/status/2065364735575351595no zapraszam do rozmowy.
19 odpowiedzi
MirusAmisz
14
Nie wiem jak Wy ale ja od zawsze byłem wielkim fanem reprezentacji Korei, tak... » Czytaj dalej
10 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1421 Culés
7
Duce, generał i reszta:
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
8
@FCBparasiempre
W roku 1934 na stadiony wkroczyła prawdziwa polityka. Gospodarzem mistrzostw świata były Włochy, gdzie władzę sprawowała faszystowska partia Benito Mussoliniego. Mistrzostwa świata były znakomitą okazja do pokazania światu że pod tymi rządami kraj płynie mlekiem i miodem a włoscy piłkarze są najlepsi na świecie. Włosi szczycą się jedną z najbogatszych kultur futbolowych. Darujmy sobie słynne harpastum, gre rzymskich legionów, mającą rzekomo stanowić pierwowzór współczesnego futbolu ale bieganie po rynku w renesansowej Florencji za okrągłym przedmiotem, mogącym od biedy uchodzić za praprzodka piłki – to już jest coś. Tym bardziej że na te gre mówiono ,,calcio”. Piłka nożna we Włoszech nosi właśnie taką nazwe. Swój pierwszy mecz międzypaństwowy Włosi rozegrali w niedziele, 15 maja 1910 roku w Mediolanie. Pokonali Francje 6:2. Już wtedy piłkarze mieli na sobie niebieskie koszulki bo taka była barwa dynastii sabaudzkiej. Dlatego reprezentacja Włoch nosi popularną nazwe Squadra Azzura, czyli Błękitna Drużyna. W pierwszej reprezentacji znaleźli się zawodnicy m.in. Interu, Milanu, Torino ale i klubów, których dziś już nie ma. Kiedy w roku 1908 Włoska Federacja Piłkarska wprowadziła zakaz występów cudzoziemców w rozgrywkach, część niezadowolonych działaczy Milanu założyła nowy klub, nadając mu prowokacyjną nazwe Internazionale. Kiedy jednak do władzy doszedł pilnujący wartości narodowe Mussolini, w roku 1928 nakazał zmiane nazwy. Inter stał się Ambrosianą, na cześć patrona Mediolanu – świętego Ambrożego. Do starej nazwy klub powrócił dopiero po wojnie. Kiedy Włosi w roku 1932 otrzymali prawo organizacji turnieju, zadbali aby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Mussolini musiał pokazać że państwo, na czele którego stoi, funkcjonuje bez zarzutu. Stadiony były gotowe na czas, komunikacja działała sprawnie. Duce zrobił jednak coś więcej. Na prezydenta Włoskiej Federacji Piłkarskiej wyznaczył generała Giorgio Vaccaro, niezwykle rzutkiego organizatora, dobrze zorientowanego w realiach życia sportowego Włoch. Vaccaro pilnował by piłkarzom i trenerowi Pozzo niczego nie brakowało. Czy wyszedł poza te obowiązki? Dziwnym trafem Włochom na tych mistrzostwach wszystko sprzyjało i nie należy tego tłumaczyć banalnym powiedzeniem o pomagających gospodarzom ścianach. Włosi zaczeli turniej od efektownego zwycięstwa nad USA 7:1! Zaczeło się zgodnie z planem ale następny przeciwnik, Hiszpania, był znacznie lepszy. Miał w bramce legendarnego Ricardo Zamore w polu m.in. Quincocesa i Langare – zawodników znanych w całej Europie. Pierwsi gola strzelili Hiszpanie – Luis Regueiro w 31 m. Wyrównał Ferrari w ostatniej minucie przed przerwą, jak twierdzili Hiszpanie, po faulu na bramkarzu. Pojedynek był niezwykle zacięty i brutalny. Krew się lała i kości pękały. Zamora bronił wszystkie strzały i po tym meczu nawet Włosi przyznali że to geniusz bramki. Pierwszy raz w historii mistrzostw świata doszło do dogrywki, która zresztą też nie wyłoniła zwycięzcy. Następnego dnia, na tym samym boisku we Florencji, Włochy i Hiszpania wyszły więc na boisku raz jeszcze ale już w zupełnie innych składach. Kilku piłkarzy doznało kontuzji, musieli ich zastąpić rezerwowi. W drużynie hiszpańskiej na boisku znalazło się zaledwie czterech zawodników z pierwszego meczu. Zamora zagrać nie mógł. Włosi ponieśli mniejsze straty i wygrali 1:0, po strzale Giuseppe Meazzy. Hiszpanie protestowali, uważając że gol padł niezgodnie z przepisami ale szwajcarski sędzia Mercet w ogóle nie chciał z nimi dyskutować. Obiektywni obserwatorzy czuli niesmak, widząc że arbiter pilnuje interesów gospodarzy. Coś było na rzeczy, skoro po mistrzostwach Szwajcarski Związek Piłki Nożnej usunął Merceta ze swoich szeregów, odbierając mu prawa wychodzenia na boisko w roli sędziego. Pomoc pomocą ale przyznać trzeba że Włosi mieli trudną drogę do finału. Jeden mecz więcej to nie tylko zmęczenie poobijanych zawodników ale i mniej czasu na odpoczynek. Już dwa dni po zwycięstwie nad Hiszpanią Włochów czekał kolejny ciężki pojedynek – z Austrią w Mediolanie. To już nie był Wunderteam ale wciąż jeden z faworytów turnieju. Tym razem gospodarzom pomógł nie tylko sędzia Eklind ale i sprzyjająca pogoda. Deszcz, który spadł przed meczem, zamienił boiska w grzęzawisko, na którym oparta na krótkich podaniach po trawie ,,szkoła wiedeńska” była skazana na porażke. Włosi grali długimi podaniami, omijającymi kałuże i po jednym z nich Guaita zdobył jedynego gola meczu. Pozostawał już tylko finał w Rzymie(10.06.1934), na stadionie Narodowej Partii Faszystowskiej, w obecności Mussoliniego. Naprzeciwko Włochów stanęła reprezentacja Czechosłowacji i to nie byle jaka bo składająca się z 8 graczy Slavii i 3 Sparty Praga, w tamtych czasach jednych z najlepszych klubów na świecie. Bramkarzem Czechosłowacji był legendarny František Planička, w ataku grał Nejedly. W okresie międzywojennym Planička i Ricardo Zamora to ekstraklasa światowa, tuż za nimi Rudi Hiden i Gianpiero Combi. Planička bronił zwykle w grubym wełnianym golfie, łagodzącym upadki. Na piersiach miał czeskiego lwa pokaźnych rozmiarów zaś na kolanach ochraniacze. Rękawiczek nie używał, bronił gołymi rękami. Mimo niewielkiego wzrostu jak na bramkarza(173 cm.) wyłapywał lecące pod poprzeczke piłki. Był niezwykle skoczny, nazywano go ,,Mistrzem robinsonad”. Dożył 92 lat, niemal do końca chodził na mecze. Opowiadał jak było przed wojną a jeszcze w wieku 70 lat bronił w meczach pokazowych! Całe życie był wierny Slavii, dla której rozegrał blisko tysiąc meczów! Mimo wielu atrakcyjnych propozycji, nigdy nie opuścił Pragi. ,,Przed finałem z Włochami sędzia Eklind poprosił mnie i kapitana Włochów Combiego do swojej szatni. Powiedział że mamy grać fair bo jest to finał mistrzostw świata, musimy pokazać że przestrzegamy zasad i się szanujemy. Takie dyrdymały, jakie zwykle mówią sędziowie piłkarzom przed meczem. Z szatni wyszliśmy wszyscy razem. My z Combim do swoich żeby razem wyjść na boisko a Eklind na trybuny. Poszedł prosto do loży Mussoliniego żeby się z nim przywitać. Nie wiem czy sam na to wpadł, czy było to uzgodnione ale wszyscy otrzymali sygnał że sędzia, dla którego Duce jest ważniejszy od piłkarzy, może nie być sprawiedliwy.”- wspominał po latach Planička. Czechosłowacja przekonała się o tym po kwadransie gry. Guaita tak ostro zaatakował pomocnika Krčila że od tej pory Czech nie był w stanie grać. Musiał jednak pozostać na boisku, ponieważ ówczesne regulaminy nie przewidywały zmiany zawodników. Włosi mieli praktycznie przewagę jednego gracza. Mało tego, Attilio Ferraris IV sfaulował napastnika Puca tak brutalnie że powinien zostać wyrzucony z boiska. Sędzia faul odgwizdał, lecz Włocha nie ukarał. Lekarz zajmował się Pucem około 10 minut, więc Czesi mieli w polu już tylko 9 zawodników. Mimo tych strat mecz był bardzo wyrównany. Raz przeważali jedni, raz drudzy, obydwaj bramkarze mieli sporo pracy. Gole nie padały aż do 71 minuty. Kiedy tylko Puc wrócił na boisko, zakończył celnym strzałem akcje Sobotki. Zaskoczeni gospodarze na chwile stanęli. Najpierw pozwolili na strzał Nejedlemu, jednak piłka przeleciała nad poprzeczką. Potem, po jego akcji piłke dostał Sobotka. Obrońcy się zagapili, Combi wybiegł w kierunku napastnika, Czech go wyminął i mając przed sobą pustą bramke, trafił w słupek! Czesi załamali ręce. Kiedy sfaulowany obrońca Čtyroky leżał na ziemi a Eklind nie przerwał gry, Schiavio przejął piłke, podał do Orsiego a ten mocno strzelił pod poprzeczke. W 81 minucie Włosi wyrównali na 1:1. Pierwszy raz o tytule mistrza świata decydowała dogrywka. Pięć minut po jej rozpoczęciu Schiavio strzelił z 12 metrów tak mocno że nawet Planička nie mógł odbić piłki. Włosi wygrali 2:1. Czesi zebrali pochwały. Na dworcu w Pradze witały ich tłumy. W nagrodę piłkarze otrzymywali od osób prywatnych i rozmaitych firm zegarki, ubrania, beczki piwa ,,król obuwia” – Jan Antonin Bata wręczył każdemu grubą kopertę z banknotami. Prasa całej Europy pisała o nich jak o ,,moralnych zwycięzcach”. Nasze ,,Raz, Dwa, Trzy” napisało po finale że Szwed Eklind miał ,,włoskie oczy”. ,,Nie mam żadnych pretensji do włoskich piłkarzy. Oni byli bardzo dobrzy, chociaż grali za ostro ale sędziowania nigdy nie zapomnę…”. Kilka dni po finale w rozmowie z wysłannikiem ,,Przeglądu Sportowego” do Pragi, sekretarz generalny Czechosłowackiej Asocjacji Footbalowej, pełniący jednocześnie podczas mundialu funkcje trenera, Karel Petru, tak określił przyczyny porażki: ,,Było to przede wszystkim skutkiem odrębnego klimatu, dalej, innego jedzenia w czasie prawie dwudziestodniowego pobytu we Włoszech; następnie gospodarze postąpili nie bardzo fair, narzucając do finału na arbitra Szeda Eklinda, mającego na sumieniu zajścia na meczu Włochy-Austria”. Czechosłowakom na pociechę został tytuł króla strzelców Oldricha Nejedlyego. Zdobył 5 goli w 4 meczach. Nie wiadomo jak zakończyły by się mistrzostwa, gdyby nie zabiegi generała Vaccaro. Nie ulega jednak wątpliwości że Włochy miały w latach 30-tych jedną z najlepszą reprezentacji na świecie. Wygrywały mistrzostwa dwa razy z rzędu(1934 i 1938). Na Igrzyskach w Berlinie(1936) Włosi również zdobyli złoty medal. Trzeba jednak pamiętać iż w obydwu finałach mistrzostw świata Włochom wydatnie pomagali sędziowie a to pozostawiło wielki niesmak wśród kibiców. Na koniec składy z finału w Rzymie:
Włochy: Gianpiero Combi (c) – Eraldo Monzeglio, Luigi Allemandi - Attilio Ferraris, Luis Monti, Luigi Bertolini - Enrique Guaita, Giuseppe Meazza, Angelo Schiavio, Giovanni Ferrari, Raimundo Orsi
Czechosłowacja: František Plánička (c) – Ladislav Ženíšek, Josef Čtyřoký - Josef Košťálek, Štefan Čambal, Rudolf Krčil - František Junek, František Svoboda, Jiří Sobotka, Oldřich Nejedlý, Antonín Puč