La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 797 Culés

konto usunięte

0

Parę dni temu na jakiejś gównostronce w internecie natrafiłem na pewien tekst. Wrzucam go ponieważ jestem ciekawy Waszej opinii na ten temat. Jest tu wielu rozgarniętych ludzi. Od razu mówię, że nie mam zamiaru nikogo prowokować. Przeczytajcie i powiedzcie co o tym myślicie.

Gdzieś ostatnio mignął mi tekst, w którym autorka stwierdziła, że prawdziwy mężczyzna zaczyna się od zarobków 6000 zł na rękę. Poniżej tego to jest śmiech na sali i raczej nie warto się interesować. Na początku pomyślałam sobie, że to marna prowokacja. Kobieta wypisuje głupoty, żeby wywołać emocje, chociaż sama tak nie myśli. Ale jak się tak zastanowić - ma sporo racji.

Żadna z nas głośno tego nie powie, ale kasa liczy się dla większości z nas. Zawsze lepiej mieć w domu dyrektora, który co miesiąc przynosi kilka czy kilkanaście tysięcy, niż jakiegoś prostego robotnika na minimalnej krajowej. Mężczyzna ma być tym silniejszym i bardziej zaradnym. Ja mam większy szacunek do tych, którzy potrafią zadbać o siebie i najbliższych.

6 tysięcy wydaje się dobrą kwotą. To jeszcze nie bogactwo, ale już można w miarę normalnie żyć. Sama zacznę chyba takiego szukać i wcale się tego nie wstydzę.

Wiadomo, że na początku mało która z nas patrzy na pieniądze. Chyba, że się jest zawodową blacharą oceniającą facetów przez pryzmat samochodu czy zegarka. Ja się na tym nie znam. Najpierw poznaję człowieka, a dopiero później szczegóły z jego życia. Co prawda nigdy żadnego nie odtrąciłam, bo był biedny, ale wreszcie taka znajomość umierała śmiercią naturalną.

Nie ma się co oszukiwać. Żeby zaimponować kobiecie i pokazać jej zainteresowanie, to trzeba się trochę wykosztować. Byle biedaczek z 2000 zł pensji nie podoła. I chociaż wiem, jak bezwzględnie to brzmi i pewne się nie zgodzicie, to przecież tak to wygląda. W sumie dobrze. Trzeba się szanować i mierzyć wysoko, a nie zadowalać się byle czym.

Miłością się nie najesz, a jakoś funkcjonować trzeba. Oczywiście nie popieram utrzymanek, ale za dwie pensje to już można pożyć.

Fajnie to wszystko brzmi, żeby nie brać byle czego, ale chyba ja mam pecha. Przyciągam do siebie facetów raczej przeciętnych. Nie słyszałam, żeby któryś z nich brał więcej, niż 2500-3000 zł miesięcznie. Nawet jak byli wykształceni. Takie są niestety realia dla większości ludzi. Tym bardziej trzeba docenić tych zaradnych, którym się udało. Żeby dostawać dwa razy więcej, to trzeba być już sprytnym albo mieć znajomości. To się przecież ceni.

Nawet nie chodzi o to, że na pierwszej randce będę sprawdzała kolesiowi wyciąg z konta. Zarobki swoją drogą. One dają możliwości, ale też sporo mówią o człowieku - czy potrafi walczyć o swoje, czy zadba o rodzinę, jaka przyszłość czeka mnie u jego boku, czy ma ambicje. Jak kogoś zadowala byle jakie stanowisko za byle jakie pieniądze, to raczej niczym mnie nie zaskoczy. Chyba, że każe mi zapłacić za siebie na randce, bo jemu braknie…

Zawsze tak było, że u faceta liczył się portfel, a u nas uroda. Może to niesprawiedliwe, ale nagle całego świata się nie zmieni.

W sumie, co to jest 6 tysięcy w dzisiejszych czasach? Opłacisz mieszkanie, rachunki, paliwo, zakupy, ciuchy, kosmetyki, rozrywkę i niewiele z tego zostaje. Ale przynajmniej można żyć na spokojnie. Jak ktoś zarabia 2,5 tysiąca i ma podobne wydatki, to już zdecydowanie gorzej. Sama nie chciałabym się pakować w związek, w którym ciągle trzeba liczyć kasę i denerwować się, że nie starczy. Czy tak dużo wymagam? Czy tylko dlatego zasłużę sobie na miano materialistki?

Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która naprawdę nie zwraca uwagi na pieniądze i nie interesuje jej to, ile będzie zarabiał towarzysz jej życia. Trudno będzie mi w to uwierzyć. Każda z nas lubi być rozpieszczana i czuć się bezpiecznie. Nasze zarobki to jedna strona medalu, ale facet to musi się wykazać. Kilka tysiaków na ręce to jeszcze nie milioner. Nie przesadzajmy.

Trochę się rozpisałam, ale otworzyło mi to oczy. Pieniądze są naprawdę ważne w związku. To afrodyzjak, któremu ulegamy. Wszystkie, bez wyjątku. Ty też, nawet jeśli się nie przyznasz.

Natalia

https://www.papilot.pl/historie-czytelniczek/ile-powinien-zarabiac-partner,42137,4

konto usunięte

0

@MaTt_BarcaFan Życie takie jest po prostu

2

@MaTt_BarcaFan Ja nie zarabiam tyle. Jestem przecietniakiem. Jednak Ci współczuję. Współczuję wartosci, ktore dzis sa. Ludzie rozmienili sie na drobne. Facet moze tez byc dobrym ojcem. Umiec wszystko zrobic i to tez czyni z niego faceta. Sila charakteru. Współczuję komus kto Cie pozna. Tez chcialbym zarabiac wiecej, jednak na tym sie nie konczy. Mam przyjaciolke ktora zarabia pare tysiecy wiecej odemnie. I w zyciu by nie pomyslala, ze facet ma ja zabezpieczyc. Sama sobie zapracuje na swoje zabezpieczenie.

konto usunięte

3

@MaTt_BarcaFan Lochy to kur*y

8

@MaTt_BarcaFan Ale głupoty, w związku powinno się być z miłości a jak się kocha kogoś kto nie ma dużo pieniędzy to co? Jest jakieś zaklęcie na zakochanie się w bogatych? Tutaj pasuje cytat '' Niektórzy są tak biedni, że jedyne co mają to pieniądze''

0

@MaTt_BarcaFan Polecam teksty Piotra C. Ostatni dodany bodajże dwa dni temu i w nim jest odniesienie do innego tekstu.



PS: Zresztą wszystkim go polecam.

PSS: Zresztą brzmi to jak bait xd

konto usunięte

0

@koksik2700 No tak zgadzam się. Generlanie można się załamać jak się widzi jakie panują obecnie wartości. I określnie człowieka, który zarabia 3k miesięcznie "biedakiem".

2

@MaTt_BarcaFan Martwi trochę fakt, że ta kobieta, wypisując takie rzeczy, samą siebie ogranicza, na własne życzenie przyjmuje model związku, w którym ona jest zaledwie bierną i zależną połową.

Ponadto próbuje to ona usprawiedliwiać jakimiś niby uniwersalnymi prawdami, np.: "Może to niesprawiedliwe, ale nagle całego świata się nie zmieni". To nie jest kwestia świata, czasy w których facet pracując był w stanie utrzymać rodzinę bezpowrotnie minęły. W tym sensie autorka się myli, świat się zmienił. Pora się dostosować i zmienić WŁASNE podejście, a nie szukać wymówek do przyjmowania postawy, która jest "może niesprawiedliwa", bo to prawdę mówiąc żałosne.

EDIT: Szczerze nie mam szacunku do takich osób i nie jest to kwestia płci, jeżeli rozpoznajesz problem i zamiast próbować się zmienić, dorabiasz sobie do tego filozofię, to nie mamy o czym rozmawiać. W sumie to dobrze, gdy takie osoby się ujawniają i nie kryją ze swoimi poglądami, bo wiadomo z kim się nie zadawać. Nie jestem w stanie szanować kogoś, kto sam się nie szanuje.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?