- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 827 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 827 Culés
4
Kilka dni temu miałem okazję zobaczyć spektakl pt. ,,Trojanki" w Teatrze Wybrzeże. O teatrze słyszałem wiele, o reżyserze(Jan Klata) wiele czytałem. Jednak odnośnie samego spektaklu opinię były różne, więc nie do konca wiedziałem czego się spodziewać. A, myślę, że warto o tym wspomnieć: możliwe ewentualne ,,spojlery", choć z tego co wiem, już w tym roku ,,trojanki" nie będą wystawiane. No właśnie. A co dostałem? Trudno jednym słowem opisać to dzieło. Z jednej strony nawiązano do antycznego teatru greckiego na przykład charakterystycznymi tańcami podczas parodosu lub dźwiękowymi wstawkami z dokładnym tekstem w języku greckim w tle, a z drugiej Kassandra(choć nota bene ubrana w antyczny grecki strój ślubny) grała na gitarze basowej, za jej pomocą tworząc praktycznie całą ścieżkę dźwiękową(w mojej opinii duży plus). Niektóre postacie nie zgadzały mi się z oryginałem pod względem charakterów. Cóż. Prawo reżysera, tym bardziej, że szczególnie całość na tym nie straciła. Zastosowano tutaj kilka naprawdę ciekawych zabiegów(np. strój chłopca - Astyanaksa, maski Greków czy dwie włoskie arie operowe w tle) Wiele scen kluczowych wybrzmialo tak jak powinno(rozmowa Hekabe z Heleną, pożegnanie Andromachy z synem), a całe dzieło(zapewne zgodnie z założeniami samego Eurypidesa) oglądało się ciężko. Trudno się jednak dziwić, historia opowiada bowiem o losach kobiet trojańskich po upadku miasta, a ich rozpacz o nieszczęście są głównymi wątkami tragedii. Aktorsko jestem pełen podziwu wobec Pani Doroty Kolak, która pomimo wielu mankamentów całego spektaklu zachowała godność i klasę(może z wyjątkiem sceny, o której za chwilę wspomnę w punkcie 2). Muszę jednak wspomnieć o kilku istotnych problemach, jakie mam z tą inscenizacją:
1. Koniec. Zacznijmy od końca. Właściwie nie od samego końca, bo zostaje jeszcze ten nieszczęsny ,,bis", do którego przejdę za chwilę. Zakończenie. Reżyser połączył z oryginałem kilka wątków z dwóch innych tragedii będących dopełnieniem trylogii tragicznej Eurypidesa. W ten sposób dodał kilka nowych postaci, co liczę na plus, jednak wiąże się z tym także sposób, w jaki zakończył całą inscenizacje. Zamiast goryczy, spowodowanej ostatecznym upadkiem Hekabe - wielkiej królowej potężnego miasta do poziomu branki, czuliśmy na koniec poczucie zwycięstwa dobra(Hekabe) nad złem(mordercą jej najmłodszego syna) w postaci zemsty, jaka się dokonała. No okej. Można i tak, jednak baaardzo kłóciło mi się to z tym co chciał przekazać nam Eurypides. Dzieło miało ukazać okrucieństwo wojny i cierpienie, jakie spotyka nawet tych, którzy na niej nie giną. Przytłoczenie czułem z innego niestety powodu, ale o tym za chwilę.
2. Kompletnie niepotrzebna scena erotyczna.
Nie rozumiem po co ją tam wpleciono. Można to było inaczej rozwiązać.
3. Zasada stosowności?A na co to komu? A komu to poczebne?(j.w. z resztą) Sztuka antyczna. Kultura wysoka. Wzniosłość. Dlaczego zatem podczas pełnej patosu sceny nagle dostajemy jakiś pritywny dowcip?
4. Bis! Po zakończeniu sztuki, ludzie nagrodzili aktorów barwami. Wstało może 10 osób , całej sali, ja nie. Potem nadszedł czas na bis. Ku mojemu zdziwieniu w samym spektaklu stosunkowo niewielką(acz istotną!) role miała Katarzyna Figura. No i na bis weszła z wysokiego C! Nie będę opisywał całości, ale miało tam miejsce kilka naprawdę tanich , wręcz prostackich scenek. Seks, fajeczki, cieniutkie żarciki, istna jarmarczna satyra! I po co to? A ludzie się śmiali... no właśnie... ludziom się to podobało.
Po ostatecznym ,,popisie" aktorów wystepujących w tym ,,dośpiewie" publiczność oszalała. Salwy śmiechu poprzedziły gromkie oklaski na stojąco. No i właśnie... gdzie to zmierza? Czego oczekuje widownia? Z teatru wyszedłem nieco przytłoczony faktem, który dopiero dostrzegłem. Ludzie nie pragną oglądać trudnych problemów, nad którymi należy rozmyślać, które naprawdę należy przemyśleć, aby zrozumieć, nie chcą pytań, na które odpowiedzi są niewygodne, chcą tylko prostej rozrywki... ,,chleba i igrzysk!"
0
@Moriarty Jestem zdania, że nie można żyć tylko trudnymi sprawami jest czas na "prostą rozrywkę" i czas na poważne tematy.
0
@fart Owszem. Jednakże prostej rozrywki oczekuje idąc na ,,deadpoola" do kina, a nie do teatru na najsmutniejszą z tragedii antycznych.
0
@Moriarty Nie wiem czemu się czepiasz o decorum. To chyba współczesna interpretacja tego dzieła. Reżysera już nie ogranicza ten "regulamin".
0
@sebasek99 Po prostu przekazywanie tej zasady niczego nie wynosiło. Szekspir wprowadził własne zasady w jakimś celu - tutaj było to zupełnie zbędne.
0
@Moriarty Czekaj. To tam była ta zasada, czy nie? Bo teraz nie rozumiem.
0
@sebasek99 Przełamywanie* pomyłka, z pospiechu.
0
@Moriarty Nie oglądałem, więc nie ocenie.
0
@sebasek99 To tylko moja opinia. Kogoś mogło to zachwycić,nie zniesmaczyło i tyle.