0

Fortuna mu sprzyjała, ale cóż... nawet gdy wypuszczona w bój talia zawodziła, miał ten komfort posiadania kilku asów w rękawie. Na naszej ławce takowych i z lornetką byś nie uświadczył.

3

Albo Griezmann, albo kreatywny pomocnik.

Thiago? Umiejętności spore, acz podatność na urazy raczej wyklucza jego kandydaturę.

Dlaczego tak?

Messi nie jest już napastnikiem na pełen etat, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w niedalekiej przyszłości zostanie pełnoprawnym pierwszym w kolejności rozgrywającym (zresztą pierwsze zabiegi w tym kierunku odbywały się już od kadencji "Lucho").

Osobiście wolałbym, by "Barca" sięgnęła po gracza mogącego stać się realnym wzmocnieniem środka pola. Po pierwsze: nie wyobrażam sobie, żeby kolejny rok Leo samodzielnie miał ciągnąć ten wózek. Po drugie: pomysł wypożyczenia lub (co gorsza) sprzedaży Dembele (a do takowego ruchu ze strony zarządu siłą rzeczy musiałoby dojść w przypadku zakontraktowania obecnej "7" Atletico) uważam za wołającą o pomstę do nieba herezję.

0

Pereza jak widać sporo nauczyły niepowodzenia z I. kadencji prezesury - dziś polityka transferowa Realu jest o niebo lepsza niż nasza. Przemyślana, z głową, nie grzesząca rozrzutnością, wyważona. Jeśli nawet na Bernabeu nastąpi tego lata kadrowa rewolucja (w co, jeśli mam być szczery, wątpię), to nie sądzę również, by nowy trener spartolił kapitał, jaki pozostawia po sobie "Zizou".

0

Początek miał udany (osobiście miałem mieszane uczucia związane z jego transferem), później - co każdy widział - zaliczył zjazd bez trzymanki.

Co istotne, chłopina od bodaj półtora(?) roku na dobrą sprawę nie miał wakacji, a to też człowiek, a nie robot, któremu jedyne, co się przytrafić może w zamian za ciężką harówkę, to przegrzane obwody.
Oby wypoczął przed nadchodzącym sezonem, choć będzie to też zależne od tego, jak wysoko na mundialu zajdą "Canarinhos".

0

Paulinho w zasadzie nie jest rozgrywającym - to taki zawodnik typu "box to box", dużo walczący, biegający, częściej niż sporadycznie wizytujący w obrębie "16-stki" oponentów. Do roli kreatora gry to mu daleko.

0

Wizja trenera to jedno, a materiał, z którego to wyśnione sukno można by uszyć, to drugie.

Zaniedbując szkółkę i wartości zaszczepione w klubie blisko pół wieku temu, hurtowo sprowadzając za bajońskie sumy zagraniczny zaciąg (w większości - jak na potrzeby potentata takiego jak "Blaugrana"- wadliwy), wiele w tej materii nie osiągniemy.
Ale obym się mylił.

0

Kluczy do otwarcia obronnego rygla jest od groma, czego postawa "Cou" najlepszym przykładem.

3

Jak dotąd z rewelacyjnym skutkiem. W nadchodzącej kampanii spodziewam się ujrzeć więcej takich "perełek".

11

W destrukcji wyśmienity, w kreacji chimeryczny, ale kilka fajnych podań otwierających zdołał ostatnimi czasy posłać. Piłkarz dla Barcelony - z taktycznego punktu widzenia - niezbędny.

Gdyby tylko częściej decydował się na uderzenia z dystansu...

10

W Barcelonie od kilku lat funkcjonuje transferowy "dom publiczny".

Zarząd sprowadza graczy przeciętnych jak na warunki klubu, który ma co sezon bić się o wszystkie trofea (z nielicznymi wyjątkami rzecz jasna, jak "Cou" czy Umtiti).
Z miejsca zawiera z nimi wieloletnie umowy, dołączając sowitą gażę.

Później okazuje się, że taki zawodnik:
a) choć posiada duże umiejętności, nie wytrzymuje presji
b) nie pasuje do koncepcji trenera
c) koniec końców ląduje na ławce, notując pojedyncze występy z "ligowym szrotem" i we wstępnej fazie krajowego pucharu.

W najbliższym okienku zostaje wypożyczony, bo każdy zbywa śmiechem oferty sprzedaży takiego zawodnika.
Klubom niższej rangi jest to na rękę, bo mogą korzystać z usług grajka, który dla nich jest "dobry" i "posiada odpowiednią jakość", a zatem stanowi wzmocnienie, a w dodatku nie trzeba mu płacić. A biorąc pod uwagę częste zmiany personalne w obrębie kadry i sztabu, kupno nie wchodzi w grę.

0

Werdykt zależny od kibicowskiego podejścia do tematu.

Wedle starych porzekadeł, mówiących, że "zwycięzców się nie sądzi" i "szczęściu należy dopomagać", a także mając na uwadze suche fakty, ten Real jest kontynentalnym hegemonem - i któż to wie, czy nie pozostanie nim przez kilka następnych lat. Należy oddać cesarzowi co cesarskie.

Historia uczy, że wielkie turnieje z rzadka wygrywają ci, co ukochali sobie pieścić piłkę. Romantyzm w dzisiejszym futbolu jest przy tym zjawiskiem dość rzadkim, można by rzec nawet - podpierając się terminologią wypaczającej ducha rywalizacji ekonomii - towarem deficytowym. To jednak temat na osobną dyskusję.

Mnie osobiście taki stan rzeczy - bądź co bądź - uwiera. Wolę grę dla oka miłą, gdyż końcowy rezultat wprawdzie cieszy, lecz nieokraszony zbiorową fintą jest jedynie uzupełnieniem statystyk.

0

Pozostał dług do spłacenia.

1

W formie - tak.
Kopiący się po czole, wymachujący rękami, partaczący kolejne "setki", padający jak rażony gromem od dotyku motyla - staje się parodią samego siebie.

0

"Stać nas na więcej zawsze ale tylko dlatego że jesteśmy Barceloną" - co dowodzi, że na tym najwyższym pułapie kluczową rolę odgrywa nastawienie. Gdy jesteśmy zmotywowani, nie mamy sobie równych, a ewentualne niepowodzenia są wówczas czymś w rodzaju "wypadku przy pracy".

Xavi, Iniesta, Messi... z tej trójki w zespole został już tylko ten ostatni. Oprócz niego Pique, Busquets i Alba to ostatni przedstawiciele generacji, która pomału usuwa się w cień. Czasu nie da się oszukać. Tego, co uczynili dla klubu i osiągnęli w ostatnich latach, rzecz jasna nikt im nie odbierze.

Jednak zawodnikom sytym, którzy w nie tak dalekiej przyszłości wygrali wszystko, co można było wygrać, trudno zmobilizować się na spotkanie z walczącym o życie ligowym beniaminkiem.

Nie można oczekiwać, że drużyny przyjeżdżające na Camp Nou (a tym bardziej grające u siebie) będą gremialnie wypinać tyłki, nim zdążymy wyciągnąć pas.

Wygoda usypia ideał.


0

Trywialna sieć zależności:


By mieć zespół, o sile którego stanowią wychowankowie, należy wpierw takich wyszkolić, a później dać im szansę na dalszy rozwój i możliwość rozwinięcia skrzydeł. To żmudny proces, który wymaga przede wszystkim cierpliwości i czasu.

A czas, to pieniądz.

Dziś, gdy sukces wymagany jest natychmiast, a trenerzy stale znajdują się pod pręgierzem żądań zachłannych prezesów i oczekiwań kibiców, tego czasu nie ma. Albo jest go bardzo niewiele.

Biorąc pod uwagę ekonomiczne szaleństwo, któremu uległ również futbol, boję się, że za kilka-kilkanaście lat Barcelona korzystać będzie z zasobów swej akademii tylko w charakterze handlowym, uskuteczniając masową sprzedaż narybku gotowego posmakować dorosłej piłki. Czy klub straci na tym pod względem sportowym, jeśli idzie o pierwszy team? Pewien nie jestem, czas pokaże.

Na ten moment jedynie z przykrością stwierdzam, że hasło "mes que un club" coraz bardziej traci na wartości.

8

Zakładając przenosiny "Antka" na Camp Nou, mam cichą nadzieję (pomijając już kwestię, jak Valverde wkomponuje go w tryby taktycznej układanki), że nie będzie on bał się brać na siebie odpowiedzialności za grę i wynik, od czasu do czasu "szarpnąć" indywidualną akcją, ani nie szukać na siłę Messiego, gdy stanie przed szansą wpisania się na listę strzelców.

Ostatnim z graczy, który emanował pewnością siebie godną wielkiego piłkarza po trafieniu do "Barcy", był Neymar. Griezmann powinien pójść jego śladem. Ma predyspozycje, które mu na to pozwalają.

O, a propos:

Pamiętacie, co wyprawiał "Luisito" w barwach Liverpoolu? Każdy obrońca w PL trząsł portkami ze strachu przed perspektywą zostania ośmieszonym przez snajpera "Garra Charrua".

Rozwiewając wątpliwości - Suarez umięśniony, lecz nie zwalisty, wywołujący szaleństwo sejsmografów.


0

Podtrzymuję.

I nie mogę zgodzić się z opiniami, że tamta drużyna czołgała się do strefy medalowej jak pijaczyna po omacku szukający drogi do domu.
Incydent ze spryskanym garniturem Sabelli pamiętam, nie zmienia to jednak faktu, że tamten zespół miał pomysł na grę - być może zachowawczy, momentami chwiejny, bazujący w dużej mierze na indywidualnościach, ale miał.
W kluczowym spotkaniu zawiedli ci, którzy rozliczani są z goli. "Pipicie" rozkalibrował się celownik, a Palacio udowodnił, że na europejskie boiska nie ma po co wracać.

A w tym wszystkim rzecz jasna najbardziej szkoda Leo.

1

Z naszymi wychowankami sprawa jest tak naprawdę prosta.

Ilu jest graczy, uznawanych kilka lat temu za perspektywicznych, którzy udali się na wypożyczenia i wrócili z podkulonym ogonem, w nadziei, że przygarnie ich jakiś "średniak"?

Środowisko La Masii na tle pozostałych szkółek piłkarskich jest tworem endemicznym, nie tylko w skali europejskiej, ale też światowej.

Zawodnikom nauczonym gry w jednym systemie, zespalanych z nim od występów w sekcji Alevin aż po zespół rezerw i seniorów, trudno jest odnaleźć się w uniwersalnych realiach klubów, tak dalekich od porzucanych macierzy.


0

Pełna zgoda.

W XXI w. jedynie ten Real (obok "Barcy" Pepa) jak żadna inna drużyna posiadł umiejętność sprowadzania swoich rywali do poziomu podwórkowej amatorszczyzny.

W pierwotnej wersji był to cytat. Autora jednakże nie pamiętam, pokusiłem się zatem o parafrazę. Tak zdaje się wygląda lepiej. I sprawiedliwiej.

1

Obecność "La Pulgi" jest i błogosławieństwem, i przekleństwem zarazem. A w którą stronę się ta szala przechyli, zależy już od samych piłkarzy.

Niestety, tendencja do umywania rąk (a raczej nóg) - nad czym zdaje się ubolewam nie tylko ja - przeniosła się z reprezentacji "Albicelestes" na barcelońskie poletko.
Messi to, Messi tamto... "toż to bez tego geniusza żyć się nie da!" chóralnie orzekają Suarez, Alba, Pique i reszta.
Skala problemu ujawnia się coraz częściej, zwłaszcza w momencie, gdy zespól zmuszony jest gonić wynik. I często odnoszę wrażenie, że ci piłkarze (notabene wspaniali, na swych pozycjach najlepsi - a przynajmniej jedni z najlepszych - na świecie), bez Leo u boku, zapominają, co potrafią. A jak już Argentyńczyk się na murawie pojawi, oddają mu piłkę i jak jeden mąż rozścielają czerwony dywan w oczekiwaniu na cud.

Wybornie ujął to Paweł Wroniewicz, na okoliczność południowoafrykańskiego mundialu:
"Ażeby spełnić marzenie milionów Argentyńczyków, cała drużyna musi zrozumieć, że aby wygrać, trzeba za nim [Messim] podążać, a nie go obciążać."

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?