9

cd. 2. Zapewniam więc was, że kogokolwiek byście nie ustawili w pomocy Barcelony grającej z tridente (Veratii, Pogba, Eriksen, Isco) ta gra nie zmieniłaby się z uwagi właśnie na nasze tridente, którego już nie ma. W mojej ocenie jeśli mamy utrzymywać Messiego grającego w ten sposób (zmiana jego stylu gry, jaka dokonała się kilka lat temu najprawdopodobniej wynika z powracających kontuzji mięśniowych), to musimy przesunąć go na stałe jego ofensywnego pomocnika. Niestety musimy liczyć się z tym, że pozostali dwaj pomocnicy będą musieli pełnić większość obowiązków defensywnych, gdyż Messi nic nam nie da w tym względzie. Zamiast Messiego musimy sprowadzić kogoś na prawe skrzydło i wypełnić lukę po Neymarze. Niestety, ale zmiana stylu gry Messiego kilka lat temu oraz sprowadzenie Neymara spowodowało, że możliwość rozgrywania piłki przez naszą pomoc została znacząco ograniczona przez napastników (zmniejszył się w szczególności czas utrzymywania piłki przez tą formację oraz wpływ na prowadzenie gry). To tak jak w koszykówce, tylko jeden bądź dwóch zawodników może prowadzić grę w ataku, a reszta musi poruszać się bez piłki i walczyć o pozycje do rzutu. Nie jest możliwe, aby cały zespół jednocześnie miał piłkę i prowadził tę grę. Straciliśmy to z czego słynęła Barcelona, ale nie z powodu samych pomocników.. Co więcej, w obliczu cofania się Messiego do środka pola, po prawej stronie istniała luka, której nikt nie wypełniał i tak jest do dzisiaj. Jeśli robił/robi to prawy obrońca, to automatycznie powstaje luka w naszej obronie co musi skończyć się szybką kontrą. Co do braku nieudolności naszej pomocy, przytoczę dwa wczorajsze dwa zagrania Iniesty, które pokazują, iż ten zawodnik nie zapomniał jak dograć magiczną, prostopadłą piłkę do napastnika. To sytuacja z Suarezem z pierwszej połowy i złe przyjecie Urugwajczyka oraz podanie prostopadłe do Alby, który świetnie włączył się do akcji i próbował podawać do środka (ostatecznie piłka została wybita jednak na rzut rożny przez obrońcę). Każda z tych sytuacji mogła zakończyć się bramką i nie stało się tak, ponieważ zawiodła nasza skuteczność. Dotyczy to również Rakitica. Oczywiście on nigdy nie będzie tak kreatywnym piłkarzem jak Xavi, ale też potrafi stworzyć okazję kolegom. Problem jednak w tym, że aby stworzyć okazję napastnikom, najpierw musieliby oni się ruszać bez piłki. A to w przypadku Barcelony od kilka lat, z opisanych przeze mnie względów, całkowicie leży. Tyle ode mnie.

1

Długo wstrzymywałem się z rozpisywaniem swojej opinii na temat kadrowej sytuacji Barcelony i jej obecnych problemów, gdyż zwyczajnie nie mam na to czasu. Teraz jednak postanowiłem zabrać głos, bo nie mam siły już patrzeć na to jak od kilku lat szarga się imię pomocnika, który jest legendą Barcelony i w mojej ocenie najlepszym, a na pewno najbardziej błyskotliwym środkowym pomocnikiem w historii (nie, nie patrzę tylko przez pryzmat przeszłości). Większość wskazywała już w poprzednich dwóch sezonach, że najsłabszym ogniwem składu Barcelony jest pomoc. Nie zgodzę się z tym kompletnie (może poza grą defensywnego pomocnika, który faktycznie dosyć mocno obniżył swój poziom i brakuje mu tej zadziorności w grze defensywnej). Dlaczego? Bo od kilku lat to nie pomoc Barcelony prowadzi naszą grę. Czemu tak było? Z uwagi na nasze tridente. Zaryzykuje stwierdzenie, że tridente było tym czymś co najwięcej dawało Barcelonie (gdy miało dobry dzień i im szło), a jednocześnie tym co najwięcej zabierało Barcelonie (gdy był gorszy dzień). To nie jest tak, że taki magik jak Iniesta, czy solidny rzemieślnik jak Rakitic, zapomnieli jak posyłać kluczowe podania do napastników i napędzać akcje ofensywne. Oni nie mogli tego robić. Czemu nie mogli? Dlatego, że w ataku mieli dwóch napastników, którzy przeważnie domagali się natychmiastowego podania piłki do nogi i samodzielnie chcieli rozgrywać akcje ofensywne (Neymar i Mesii). Żaden z tych napastników nie zamierzał ruszać do prostopadłych piłek, ale trzymał się swojej części boiska (lewej - Neymar; środka pola - Mesii) i czekał jak samodzielnie rozpocznie rajd inicjując akcję ofensywną. Jedynym zawodnikiem próbującym wystawiać się na wolne pole był więc Suarez, który jednak znacząco stracił na tej dynamice w porównaniu do tego co pokazywał w Amsterdamie czy Liverpoolu. Co więcej, tridente (a przede wszystkim Neymar) miało tendencję do grania przeważnie wyłącznie ze sobą (wyjątek stanowi tu Messi, który często szukał podaniami szukał też często Iniesty czy wbiegającego lewym skrzydłem Alby. Czymś całkowicie normalnym było to, że Neymar nie wykorzystywał Alby (o Digne już nie wspominając) próbującego go obiegać.

3

cd. 2. Zapewniam więc was, że kogokolwiek byście nie ustawili w pomocy Barcelony grającej z tridente (Veratii, Pogba, Eriksen, Isco) ta gra nie zmieniłaby się z uwagi właśnie na nasze tridente, którego już nie ma. W mojej ocenie jeśli mamy utrzymywać Messiego grającego w ten sposób (zmiana jego stylu gry, jaka dokonała się kilka lat temu najprawdopodobniej wynika z powracających kontuzji mięśniowych), to musimy przesunąć go na stałe jego ofensywnego pomocnika. Niestety musimy liczyć się z tym, że pozostali dwaj pomocnicy będą musieli pełnić większość obowiązków defensywnych, gdyż Messi nic nam nie da w tym względzie. Zamiast Messiego musimy sprowadzić kogoś na prawe skrzydło i wypełnić lukę po Neymarze. Niestety, ale zmiana stylu gry Messiego kilka lat temu oraz sprowadzenie Neymara spowodowało, że możliwość rozgrywania piłki przez naszą pomoc została znacząco ograniczona przez napastników (zmniejszył się w szczególności czas utrzymywania piłki przez tą formację oraz wpływ na prowadzenie gry). To tak jak w koszykówce, tylko jeden bądź dwóch zawodników może prowadzić grę w ataku, a reszta musi poruszać się bez piłki i walczyć o pozycje do rzutu. Nie jest możliwe, aby cały zespół jednocześnie miał piłkę i prowadził tę grę. Straciliśmy to z czego słynęła Barcelona, ale nie z powodu samych pomocników.. Co więcej, w obliczu cofania się Messiego do środka pola, po prawej stronie istniała luka, której nikt nie wypełniał i tak jest do dzisiaj. Jeśli robił/robi to prawy obrońca, to automatycznie powstaje luka w naszej obronie co musi skończyć się szybką kontrą. Co do braku nieudolności naszej pomocy, przytoczę dwa wczorajsze dwa zagrania Iniesty, które pokazują, iż ten zawodnik nie zapomniał jak dograć magiczną, prostopadłą piłkę do napastnika. To sytuacja z Suarezem z pierwszej połowy i złe przyjecie Urugwajczyka oraz podanie prostopadłe do Alby, który świetnie włączył się do akcji i próbował podawać do środka (ostatecznie piłka została wybita jednak na rzut rożny przez obrońcę). Każda z tych sytuacji mogła zakończyć się bramką i nie stało się tak, ponieważ zawiodła nasza skuteczność. Dotyczy to również Rakitica. Oczywiście on nigdy nie będzie tak kreatywnym piłkarzem jak Xavi, ale też potrafi stworzyć okazję kolegom. Problem jednak w tym, że aby stworzyć okazję napastnikom, najpierw musieliby oni się ruszać bez piłki. A to w przypadku Barcelony od kilka lat, z opisanych przeze mnie względów, całkowicie leży. Tyle ode mnie.

3

Długo wstrzymywałem się z rozpisywaniem swojej opinii na temat kadrowej sytuacji Barcelony i jej obecnych problemów, gdyż zwyczajnie nie mam na to czasu. Teraz jednak postanowiłem zabrać głos, bo nie mam siły już patrzeć na to jak od kilku lat szarga się imię pomocnika, który jest legendą Barcelony i w mojej ocenie najlepszym, a na pewno najbardziej błyskotliwym środkowym pomocnikiem w historii (nie, nie patrzę tylko przez pryzmat przeszłości). Większość wskazywała już w poprzednich dwóch sezonach, że najsłabszym ogniwem składu Barcelony jest pomoc. Nie zgodzę się z tym kompletnie (może poza grą defensywnego pomocnika, który faktycznie dosyć mocno obniżył swój poziom i brakuje mu tej zadziorności w grze defensywnej). Dlaczego? Bo od kilku lat to nie pomoc Barcelony prowadzi naszą grę. Czemu tak było? Z uwagi na nasze tridente. Zaryzykuje stwierdzenie, że tridente było tym czymś co najwięcej dawało Barcelonie (gdy miało dobry dzień i im szło), a jednocześnie tym co najwięcej zabierało Barcelonie (gdy był gorszy dzień). To nie jest tak, że taki magik jak Iniesta, czy solidny rzemieślnik jak Rakitic, zapomnieli jak posyłać kluczowe podania do napastników i napędzać akcje ofensywne. Oni nie mogli tego robić. Czemu nie mogli? Dlatego, że w ataku mieli dwóch napastników, którzy przeważnie domagali się natychmiastowego podania piłki do nogi i samodzielnie chcieli rozgrywać akcje ofensywne (Neymar i Mesii). Żaden z tych napastników nie zamierzał ruszać do prostopadłych piłek, ale trzymał się swojej części boiska (lewej - Neymar; środka pola - Mesii) i czekał jak samodzielnie rozpocznie rajd inicjując akcję ofensywną. Jedynym zawodnikiem próbującym wystawiać się na wolne pole był więc Suarez, który jednak znacząco stracił na tej dynamice w porównaniu do tego co pokazywał w Amsterdamie czy Liverpoolu. Co więcej, tridente (a przede wszystkim Neymar) miało tendencję do grania przeważnie wyłącznie ze sobą (wyjątek stanowi tu Messi, który często szukał podaniami szukał też często Iniesty czy wbiegającego lewym skrzydłem Alby. Czymś całkowicie normalnym było to, że Neymar nie wykorzystywał Alby (o Digne już nie wspominając) próbującego go obiegać.

1

Prawdziwy walczak, a przy tym zawsze grający fair play. Nigdy nie zapomnę jak dosłownie "sercem" obronił strzał piłkarza Lokomotiv.

0

Jeśli swoją wiedzę czerpiesz z wikipedii, to życzę Ci powodzenia. Pozdro.

5

Bzdura. Podobno zatrzymali go na granicy. Nowa polityka migracyjna - zatrzymywanie Aryjczyków w kraju.

2

Angielscy potentaci z najlepszej ligi świata przestraszyli się potęg typu Leicester :(..

Nie warto tego nawet dalej i szerzej komentować.

2

Oby nie "parafrazował" nowej umowy. Nie wiem jak w Hiszpanii, ale w Polsce przerabianie umów jest karalne. Jak już coś, to 'parafował' mistrzu.

27

- podanie do Messiego, który trafił w słupek,
- piekna wrzutka do Alvesa, który fatalnie przestrzelił głową, a była to bądźmy szczerzy patalenia (polecam spróbować dograć w sam środek pola karnego na wbiegającego mikrusa mającego ok. 150 cm wzrostu),
- podanie prostopadłe w pole karne do Neymara (pierwsza połowa), który poradził sobie z jednym obrońcą, ale potem mając naprzeciwko bramkarza nie zdołał tego wykończyć. Wydaje mi się, że wykreował jeszcze jedną sytuację bramkową, ale nie potrafię już dokładnie powiedzieć kiedy i komu, a nie mam czasu po raz kolejny oglądać meczu.
Naprawdę to wina Iniesty, że wszystkie okazje jakie wykreował kolegom zostały fatalnie zmarnowane, a on zamiast mieć przynajmniej 3 asysty na koniec meczu, nie miał żadnej. Zresztą bardzo często podobnie to wyglądało w poprzednim sezonie. Chociaż w zasadzie macie rację, Iniesta powinien dograć kluczowe podanie, następnie do niego dobiec i jeszcze je wykończyć, albo ewentualnie przedryblować sam całe boisko.
Żal już słuchać tych opinii znawców powtarzających jak mantra bzdurę jaką to my mamy fatalną pomoc. Rzeczywiście Rakitic gra ostatnio beznadziejnie, ale Sergio B. i Iniesta trzymają poziom. Rafinha łapał rytm i też grał tylko lepiej, ale niestety załatwiła go kontuzja. Zresztą dla ludzi śpiewających "pomoc nie istniała" - gdyby pomoc nie istniała to nie mielibyśmy masakrycznej przewagi w posiadaniu piłki, ani też multum szans na bramki. Gole Celta zdobyła wyłącznie w konratakach (sami nie mieli kontroli nad środkem pola i meczem) i dzięki wielbłądom naszych obrońców. To oczywiste natomiast, że w drugiej połowie przy zmianie Roberto na Munira w środku pola pojawiła się ogromna dziura - to było ryzoko jakie Enrique musiał podjąć.

3

Tzw. opis meczowych zdarzeń pozwoliłem sobie przejaskrawić, choć każdy ze starszych stażem użytkowników potwierdzi, iż niejednokrotnie całkowicie absurdalne oraz beznadziejne dla wszystkich zachowania/zagrania Alvesa w trakcie meczu, starałeś się w jakiś irracjonalny sposób tłumaczyć (wybacz ale nie przytoczę dokładnych spotkań, ich dat i minut bo widocznie aż tak dobrze jak Ty ich nie ewidencjonuje, a jednocześnie nie zamierzam rzucać nimi z kapelusza - choć wydaje mi się, że w meczu z Sevillą pojawiło się coś takiego - tzw. wymiana krycia z Rakiticiem). Zrozum, że mój komentarz nie miał Cię ośmieszyć, ani obrazić, ale uzmysłowić Ci jak groteskowo z perspektywy otoczenia wyglądają Twoje - niejednokrotnie przesadzone - próby obrony Alvesa przed uzasadnioną krytyką, przy jednoczesnym niedocenieniu i zrzucaniu winnych na innych piłkarzy. Sorry Pax, nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz obiektywnym krytykiem, a w stosunku do Alvesa to już na pewno nie. Podejrzewam, że mój komentarz nic nie zmieniu w Twoim odbieraniu rzeczywistości, więc chociaż potraktuj go z dystansem. A rozważania, że cokolwiek napisałem dla fejmu na tego typu stronie internetowej potraktuję po prostu z uśmiechem ;). Pozdrawiam.

3

Spokojnie Pax. Oczywiście to prawda, że mój komentarz miał charakter krytyczny, ale tak jak wspomniał Cochise, komentarz ten był też przede wszystkim żartobliwy. W żadnej jego części nie obraziłem Cię i nie miałem nawet takiego zamiaru. Akurat biorąc pod uwagę ile lat mam już konto na tej stronie, a ile napisałem komentarzy, to raczej absurdalnym byłoby twierdzenie, że jestem łasy na te tzw. "polecenia". Nie zmienia to jednak faktu, że przez ten szmat czasu, nigdy nie spotkałem innego użytkownika, który w tak zaślepiony sposób broniłby przed UZASADNIONĄ krytyką (a nie tzw. hejtami) jednego piłkarza, a przy tym nierzadko calkowicie deprecjonował grę innych - koronny przykład to Alba. Co do Twoich statystyk oraz ich wiarygodności to mam oczywiście swoje zdanie, ale nie mam ani ochoty ani czasu na zabawę w ich weryfikowanie i udowodnianie, że są takie i owakie. Przełożenie statystyk na grę zawodników w sportach drużynowych też pozwolę sobie pominąć - bo to akurat odwieczny spór głównie pomiędzy Europejczykami oraz Amerykanymi. Według mnie w większości nie mają one przełożenia - ale Ty być może masz inne zdanie - Twoja sprawa.

0

Mówiąc już całkiem poważnie - oczywiście, że kibicuję Barcelonie. Kibicowałem temu klubowi na dobre i na złe niezależnie od dużo większych porażek, przykrości oraz upokorzeń dla tego klubu (lata posuchy przy garnizonie Holendrów, odejście Figo itd.). Mój ironiczny komentarz podsumowujący formę oraz grę Alvesa od dobrych kilku lat, a jednocześnie brak obiektywizmu niektórych przy ocenie jego gry, nic w tym przypadku nie zmienia.
Co do samego meczu, serce każe oczywiście wierzyć w odrobienie strat, ale rozumiem niestety podpowiada, że straciliśmy historyczną szansę na drugi sekstet, albo inaczej - odsunęliśmy ten sukces w czasie. Nie zmienia to faktu, że sam będę ponownie oglądać mecz w poniedziałek oraz wierzyć, że po prostu wygramy, a w konsekwencji zachowamy twarz w tym dwumeczu.

0

#TypowaIronia - uczą jej w szkole
Bez spiny :)

9

Ja jestem wręcz śmiertelnie poważny. Mam nadzieję, że niedługo pojawi się tu użytkownik o wdzięcznym nicku "pokój", zapisanym w pięknym języku łacińskim i przytoczy garść statystyk oraz faktów, którymi nawróci wszystkich niewiernych. W tej chwili na pewno ogląda mecz po raz trzeci żeby dokładnie wszystko policzyć i zobserwować w grze swojego idola. Poczekajcie tylko do wystawienia ocen.

62

Czekam na najwierniejszego kibica Alvesa, który niezwłocznie przytoczy tysiące przekłamanych statystyk oraz zachowań tego piłkarza podczas meczu, z których będzie wynikało, iż Alves nie tylko był najlepszym obrońcą bądź piłkarzem Barcelony na boisku, ale wręcz zawodnikiem wczorajszego meczu. Bez wątpienia Dani Alves przebiegł wczoraj ponad 30 km, zaliczył 10 kluczowych podań, wykonał najwięcej celnych podań i wślizgów. Przede wszystkim o kunszcie naszego obrońcy niech jednak świadczy jego wybitne zachowanie w wielu sytuacjach meczowych: w 13' Dani Alves wręcz wzorcowo odprowadzał piłkę wzrokiem po strzale San Jose (niewiele zresztą brakowało żeby swym spojrzeniem zmienił tor lotu piłki i ostatecznie gola by nie było, w 30', 40', 55' popisał się wybornymi dośrodkowaniami - nie mogły dojść do celu ale to nie wina ich niecelności a na naszych niskich napastników, Alves nie zostawił korytarza po prawej stronie naszej obrony w 53' - on po prostu czujnie asekurował Sergiego Roberto, przy karnym Dani Alves zachował się jak prawdziwy gentelman - widział jak Bask stracił równowagę i może upaść więc dobiegł do niego by podać mu pomocny łokieć z czego piłkarz Athletic skorzystał - podyktowanie karnego w tej sytuacji było wręcz niezrozumiałe. Reasumując, Dani Alves był najlepszym piłkarzem na boisku o czym świadczą nie tylko statystyki ze wszystkich czołowych portali, ale wręcz wielokrotne oglądanie okiem znawcy epickich poczynań naszego tasmańskiego gladiatora.

0

Biorąc pod uwagę waszą częstotliwość w zdobywaniu LM w ostatnich 10 latach, to raczej znacznie szybciej :)...

1

Komentarz na gorąco :).
Pax: Alves w żaden sposób nie zawinił, zagrał stricte taktycznie i ratował beznadziejną sytuację, według statystyk z portalu goal.com i tysiąca innych portalu, przebiegł ponad 30 km, zanotował najwięcej kluczowych podań i odbiorów.

Bez spin ;).

3

Mam nadzieję, że ten mecz w końcu uzmysłowi wszystkim jak ważnym ogniwem tego zespołu jest Iniesta, którego zejście porzebało całą grę zespołu. Może w końcu nie będzie bzdurnych komentarzy o jego sprzedaży bądź sadzaniu na ławie, a wpuszczaniu w jego miejsce drewnianego Rakitica i niedoświadczonego Rafinhi. O Sergi Roberto nawet nie wspomnę, bo to nigdy nie był piłkarz z potencjałem na miarę Barcelony. Niestety, ale nasz trener w odróżnieniu od Emery'ego dokonał fatalnych zmian. Oby geniusz Leo bądź Suareza zaskoczył, bo stare porzekadło głosi, że jak już jakaś drużyna doprowadzi do wyrównania przed regualminowym czasem gry, a dojdzie do karnych, to zawsze wygrywa mecz.

4

Real Madryt płakał jak oglądał ;). Naprawdę w końcu wielki mecz Barcelony z dobrym zespołem i trudno w zasadzie wskazać piłkarza Barcy, który zagrał najgorzej. To cieszy.

1

Podsumowując, ja wbrew statystykom pseudoekspertów widziałbym naszą największą słabość w braku ruchu do przodu napastników. To właśnie powoduje brak zagrań prostopadłych piłek do napastników (w poprzednich sezonach takie piłki wymuszał choćby Sanchez). Żaden z naszych napastników nie próbuje wejść za obrońców drużyny przeciwnej i paradoksalnie wcale nie wynika to z jakoś mega cofniętej linii obrony (RSS wcale przedwczoraj nie robił jakiś strasznych zasieków bezpośrednio w polu karnym, ale bardziej na jego linii). O bierności naszych grajków podczas gdy nie mają piłki niech świadczy najlepiej to, że paradoksalnie to nasi boczni obrońcy wykazują najwięcej ruchu. Tak naprawdę jedynie Alba, Alves bądź w tym meczu Montoya wymuszali zagrania prostopadłe, ale były one w bocznych sektorach boiska, więc zwyczajnie nie mogły się przełożyć na asysty naszych złych, okropnych, beznadziejnych pomocników (sic.!). Pozdrawiam osoby krytycznie podchodzące do tendencyjnych tekstów, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Bo wbrew pozorom wczoraj nie zawiodła nasza pomoc, ale ta niby nasza 'najlepsza' formacja - atak.

2

Teraz zwrócę uwagę na inny problem, którego z niewiadomych mi powodów nie porusza nikt, a mianowicie brak ruchu naszych napastników. Tak, według mnie najsłabszą naszą formacją w tym roku nie jest pomoc, ale właśnie atak i to z tego z dużej mierze bierze się mała liczba asyst. Czemu tak jest? Właśnie ze względu na wspomniany brak ruchu. Jeśli na chłodno ocenicie sposób gry naszych napastników to zauważycie, że tak naprawdę nie próbują oni wejść w pole karne bez piłki żeby dostać prostopadłe zagranie dołem, czy górą od pomocników. Każdy z naszych napastników w zasadzie czeka tylko na piłkę do nogi przed polem karnym, którą następnie do znudzenia holuje. Przoduje oczywiście w tym Messi, który cofa się po piłkę często już do środka pola i wcale to wynika ze słabości pomocy, tylko takiego jego stylu gry. Neymar tradycyjnie swój taniec z piłką zaczyna z lewej strony boiska po czym stara się zejść do środka. Suarez jak zauważycie, często gra w Barcelonie tyłem do bramki. Czasami to przynosi oczywiście wymierne korzyści w postaci asyst wynikających z odegrania do nadbiegających zawodników, ale przedwczoraj ewidentnie to zawodziło. Brakuje natomiast jego wejścia w pole karne. Dalej zresztą wydaje mi sie on nieco ociężały i zdecydowanie mniej dynamiczny.

3

Jak zwykle w ostatnim czasie nagonka na Xavi'ego, a przede wszystkim Iniestę trwa w najlepsze. To nic, że ten drugi w tym meczu jako jedyny z Suarezem starał się cokolwiek zdziałać i jako jedyny starał się grać do przodu, ale i tak będzie mieć pojechane po ocenie bo asysty nie zaliczył? Czemu jej nie zaliczył? Bo akurat niestety Suarez zmarnował w ostatnich minutach patelnię (dośrodkowanie Iniesty i strzał głową Urusa w sam środek bramki z bodajże 6 metra. Tak btw. nie, nie było tam wtedy spalonego więc nie wiem czemu redaktor przy opisie samego meczu wspominał o pozycji spalonej Suareza. Na spalonym według sędziego, zresztą według mnie niesłusznie miał się niby znajdować po strzale Urugwajczyka Sergio B.). Polecam jeszcze raz zobaczyć sobie ten mecz, to wtedy może w końcu dostrzeżecie, że jedyne zagrożenie jakie tworzyliśmy to było właśnie po dryblingach Iniesty i jakie próbie gry na jeden kontakt z Suarezem. Mam zresztą takie wrażenie, że hejting na naszą pomoc (a zwłaszcza Xavi'ego czy Iniestę) stał się po prostu modny i każdy się do niego doczepia nie widząc tak naprawdę innych naszych problemów. Głównym z nich jest oczywiście nasz pseudo trener, który od samego początku nie ma w ogóle pomysłu na grę, ale ten wątek pominę bo został już wielokrotnie przewałkowany.

0

Barcelona od lat nie gra już tiki taki...kiedy wy to w końcu zrozumiecie? Tiki-taka nie polega na krótkim podawaniu piłki wzdłuż pola karnego, tyle w temacie. Nie wiem czy to polscy komentatorzy dalej rzucają te bzdury związane z tiki-taką (osobiście od jakiegoś czasu darowałem sobie mecze z polskim komentarzem) i łykacie te bzdury jak młode pelikany, czy też skąd sie to bierze?

0

Widać po tym meczu ile tak naprawdę dla Barcelony znaczy Iniesta, który jest praktycznie cichym bohaterem każdego meczu w jakim gra. Po meczu z Elche wszyscy się podniecali Rakiticem, który tak naprawde zagrał wtedy średnie zawody (nie wspominać mi tu o żadnej asyście, bo więcej przy tamtym podaniu pomógł Munirowi obrońca Elche), a dziś to już w ogóle nie mógł się odnaleźć, przy czym Rafinha ewidentnie mu w tym nie pomagał. Znowu gra Barcelony opiera się jedynie na indywidualności Messiego, Neymara czy też Iniesty, a dalej długo długo nic. Inna sprawa, że ciężko grać z przeciwnikiem, który praktycznie przez cały mecz tworzy 2-3 poziomowe zasieki od 20 metra. Oby włączenie Suareza i wystawienie go na szpicy cokolwiek w tym zmieniło.

0

No to jesteś śley jak widziałeś dokładne pytanie. Nie wiem skąd w ogóle wzięło się komentatorom podniecanie asystą Ivana skoro ta piłka w życiu by nie doszła do Munira, gdyby nie obrońca, który podbił piłkę. Jak zobaczysz sobie jeszcze raz powtórkę to zwróć uwagę na siłę podania i parabolę lotu piłku, najprawdopobniej Munir w ogóle do tego' dokładnego' podania by nie doszedł, gdyby nie rykoszet.

0

Cesca bym się bez żalu pozbył bo on i tak przez najważniejsze 3/4 sezonu gra beznadziejnie albo w ogóle nawet na boisku go nie widać. Alvesa trzeba obligatoryjnie sprzedać bo kolejnego sezonu z jego wrzutkami nie zniosę. Ze sprzedażą Alexisa natomiast bym się wstrzymał, a zamiast tego umówił go na jakieś spotkanie z psychologiem, aby przestał na siłę szukać innych piłkarzy tylko zaczął grać odważniej i uwierzył w siebie. Aaa i oczywiśćie Pedro out.

2

Mendieta to był prawdziwy walczak i piłkarz o żelaznych płucach. Dla niego nie robiło różnico czy to była 1. czy 85. minuta, on i tak biegał cały czas sprintem. Jakby zestawić dystans przebiegnięty przez niego w trakcie spotkań w najlepszych latach jego kariery (najlepiej licząc właśnie tylko sprinty) z dystansem pokonanym przez nasze gwiazdeczki w tym sezonie to byłby niezły śmiech na sali. Strasznie rozczarowałem się wczorajszym meczem i to nie dlatego, że po raz kolejny nie wygraliśmy z Atletico, a przez to straciliśmy mistrzostwo, ale przez brak woli walki naszych gwiazdeczek.

3

Pedro gra tragedię. Ja naprawdę nie wiem jak tego gościa można trzymać w ogóle na boisku w meczu o wszystko. Nie byłem nigdy fanem Alexisa ze względu na te jego miotanie się w dryblingu z samym sobą, ale muszę przyzać, że strzał mu wyszedł perfekcyjny i na pewno po tym sezonie nie zasługuje na w ogóle branie pod uwagę jego sprzedaży. Natomiast pedro to już od paru sezonów nic nie wnosi do gry zespołu i gadanie jak to on biega i walczy jest całkowicie bez sensu. Gość w ogóle nie myśli na boisku, a to zagranie pod koniec I połowy to tylko jeden z dowodów na to. Także opchnąłbym gdzies pedro i w przyszłym sezonie dawał szansę Deulofeu. Atak widziałbym jako Neymar-Messi-Alexis, a ewentualnie jakiegoś silnego napastnika na typową 9 można kupić. Deulofeu mógłby grać na skrzydle jako zmiennik, a ewentualnie można na lewe zamiast Neymara wpuszczać czasami Iniestę, a w środku byłoby wtedy miejsce dla Rafinhi.

1

Będzie nerwówka nie tylko z przodu, ale również z tyłu. Biorąc pod uwagę jak gra defensywa oparta na naszym wybitnym bramkarzu Pinto, to wystarczy jeden strzał, który nie będzie leciał w sam środek bramki i już mamy do strzelenia więcej niż jeden gol. Stawiam na męczarnię i wynik 1:0 dla Barcy albo 1:1.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?