BorzyKrzys
Dołączył/a: lipiec 2020
Lecce
27 obserwujących
5 obserwowanych
Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
6
Laporte z Perezem mylić xDDDD
3
Szpaku o Macie xDDD
1
Czerwona dla imigrantaaaa
1
Co, myślisz, że sięgniesz i wyciągniesz? To pa tera
0
Uszaty to w Lechu byłby jechany.
0
Rozegranie z piątki Realu - jedno z najbardziej prymitywnych jakie w życiu widziałem...
0
Nowy pseudonim w zespole unlocked - MOP
2
@Bocheno1 Spocony nago
9
Czego życzę sobie? Meczu najwyższego ryzyka, piekła na boisku, czerwonych kartek, awantur, prowokacji, bijatyk, twardej gry i puszczania hamulców. Tego nauczyła mnie BKlasa.
8
Jadę do DINO. Ktoś coś chce?
0
@takisobiektos A to dlatego w innych zawodach, jak nauczyciel nie ma pedofilów. Dzięki.
0
@Matan_Zajcev Ale o co tutaj chodzi, bo nie rozumiem?
4
Kurcze, miało wyjść inaczej xDDD
13
Hahaha showman się pojawił
3
Dawno nie było relacji, więc #jedziemy
Okolice miasteczka Matador, Texas.
Bardzo pyłowe tornado w okolicach miast Littlefield i Sudan, Texas. Zespół Reeda Timmera wypuścił rakietkę badawczą nieopodal trąby.
https://x.com/tornadotrx/status/1916003490033283199
Ujęcie na przepiękną superkomorke w okolicach Miami, Texas.
https://x.com/Joshwx/status/1915767955696046157
Silverton, Texas
https://x.com/tornadotrx/status/1915836523968184451
12
Dzwoniła do mnie właśnie Madison Beer. Była bardzo zdenerwowana całą sytuacją wokół finału. Powiedziałem spokojnym tonem "Madison, jest piątek, zjedz bigos na uspokojenie, napij się chłodnej Soplicy z sokiem żurawinowym, będzie dobrze". Odparła, że nie ma wyjścia, należy rozp... (f...ck up) Real Madryt.
3
Ciekawe co o tym wszystkim sądzi Ana De Armas
4
Celta gotowa na jutrzejszy finał. GRAAAAMYYY!
37
Real wchodzi do baru, a barman na to
-Wyp...ć
6
Podjąłem decyzję. Nie zagram w jutrzejszym finale o Puchar Króla.
9
Amerykańskie lasy skrywają wciąż wiele tajemnic. To setki kilometrów rzadko odwiedzanych terenów, zdała od siedzib ludzkich, gdzie człowiek rzadko się zapuszcza. Ciężko to porównać z czymkolwiek co znamy z naszego kraju. Jednym z bardziej tajemniczych i niewyjaśnionych zjawisk tych terenów jest zjawisko "nagłej ciszy", które w zależności od regionu jest różnie nazywane przez miejscowych. Pierwsze doniesienia o tym dziwnym zjawisku zaczęły pojawiać się w latach 50. i 60. i często było związane z zaginięciami ludzi.
Relacje świadków pochodzą głównie z takich miejsc, jak Great Smoky Mountains, Yosemite, Yellowstone, odludne tereny Alaski czy Kanady, a także okolic tzw. Apallah Trail. Główną cechą tego fenomenu jest nagła cisza, która ogarnia obszar, w którym znajduje się człowiek. Milknie wiatr, odgłosy przyrody, takie jak śpiew ptaków, jest przeraźliwie cicho, wszystko zdaje się zastygać w czasie. Świadkowie donosili, że ta cisza sprawia, że "aż dudni w uszach" lub "można odczuć w nich ból". Kolejnym elementem jest rosnący i trudny do wytłumaczenia niepokój, narastający z każdą sekundą. Wiele osób, które spotkały się z tym osobliwym zjawiskiem, mówiły o poczuciu zagrożenia, jakby ktoś lub coś ich obserwowało, podążało za nimi, śledziło i badało każdy ruch. W historiach świadków pojawia się też poczucie nienormalności tego wydarzenia. Po prostu, osoby te czuły, że coś jest nie tak, że to nie coś zwyczajnego.
Ciężko znaleźć jednoznaczne wyjaśnienie tego fenomenu. Najczęściej pojawiające się teorie to infradźwięki, pojawienie się w okolicy drapieżnika np. niedźwiedzia, omamy słuchowe, nagłe zmiany ciśnienia. Są też teorie bardziej paranormalne, powiązane z wierzeniami rdzennych mieszkańców Ameryki.
Od dawnych czasów, wiele plemion Indian, w relacjach ustnych przekazywało sobie podobne historie, które najczęściej były związane z obecnością w lasach duchów czy tzw. strażników lasu. Najbardziej znanym jest tzw. skinwalker, czyli zły czarownik, potrafiący przybierać postać każdej istoty, jakiej tylko zapragnie, sprowadzając na ludzi nieszczęście. W mitologii Algonkinów, szczególnie wśród plemion z terenu Wielkich Jezior i wschodnich lasów USA, Wendigo to zły duch lub istota związana z głodem, kanibalizmem i dziką przyrodą. Uważano, że Wendigo może pojawiać się w lasach, wywołując nagły lęk, ciszę i uczucie bycia ściganym. Jego obecność miała powodować, że las „zastyga”, a ludzie czują lodowaty chłód i paraliżujący strach. Natomiast Czirokezi z regionu Great Smoky Mountains wierzyli w „Yunwi Tsunsdi”, czyli Mały Lud – małe, duszopodobne istoty zamieszkujące lasy i góry. Uważano, że są strażnikami natury i mogą wywoływać uczucie niepokoju lub dezorientację u ludzi, którzy naruszają ich terytorium.
Niezależnie od podłoża i przyczyny tych dziwnych zjawisk, po dzis dzień od czasu do czasu pojawiają się nowe relacje osób, które doświadczyły tego niecodziennego incydentu.
@JimMorrisonFCB @Kondziubarca @messicocacola @Walker @DiSBlaDE @Ojciec5tkidzieci @michal26 @Karamba @esem91
3
@PatrychoO Pewnie liczy na większe kontrakty, bo jechanie po Rowling jest teraz w modzie.
4
Gość jest ostatnio po prostu irytujący
2
Są sędziowie i neosędziowie. Jedne wyroki neosedziow Real uznaje, innych wyroków natomiast nie uznaje.
2
Czas ogłosić naszą nową doktrynę piastowską, doktrynę opartą na sile, nie tylko na marzeniach i aspiracjach.
2
Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
6
Wspaniałe uniwersum
1
@Eklerek Jaki paralityk xD Vlahovic to ty?
2
Kolejny, wybitny odcinek duetu Barnowski-Dyk. Zniknięcie Amy Lynn Bradley w 1998 roku na statku wycieczkowym podczas podróży po Karaibach.
17
Sprawa zaginięcia Marco Aurélio Simona, 15-letniego brazylijskiego skauta, jest jedną z najbardziej tajemniczych i nierozwiązanych zagadek kryminalnych w historii Brazylii. Do zdarzenia doszło 6 kwietnia 1985 roku w Pico do Jaraguá, najwyższym punkcie São Paulo, podczas obozu skautowego.
Marco Aurélio Simon był członkiem grupy skautów z São Paulo. W Wielką Sobotę, 6 kwietnia 1985 roku, uczestniczył w obozie zorganizowanym w parku stanowym Jaraguá, położonym w zachodniej części miasta. Teren ten, choć malowniczy, jest znany z gęstych lasów i trudnego ukształtowania, co czyni go potencjalnie niebezpiecznym dla niedoświadczonych osób.
Według relacji świadków, Marco Aurélio, będąc jednym z młodszych członków grupy, miał tego dnia wykonać zadanie związane z przygotowaniem obozu. Około godziny 14:00 widziano go po raz ostatni, gdy oddalił się od grupy, najprawdopodobniej w celu zebrania drewna na ognisko lub wykonania innego zadania. Nie zabrał ze sobą żadnych zapasów, a jego ekwipunek ograniczał się do podstawowych rzeczy, takich jak nóż i plecak z minimalnym wyposażeniem. Gdy nie wrócił do obozu po kilku godzinach, rozpoczęto poszukiwania.
Natychmiast po zgłoszeniu zaginięcia przez opiekunów obozu, w akcję poszukiwawczą zaangażowano lokalną policję, straż pożarną oraz ochotników, w tym innych skautów i ich rodziny. Teren Pico do Jaraguá, obejmujący gęste lasy i strome zbocza, był przeszukiwany przez kilka dni. Warunki pogodowe w tamtym czasie były stosunkowo stabilne, ale wilgotny klimat i gęsta roślinność utrudniały działania.
Poszukiwania koncentrowały się na szlakach, które Marco mógł obrać, oraz na okolicznych jaskiniach i wąwozach. Użyto psów tropiących, które jednak nie znalazły wyraźnego śladu chłopca. Nie odnaleziono żadnych przedmiotów należących do Marca, takich jak plecak czy ubrania, co dodatkowo komplikowało sprawę. Po kilkunastu dniach intensywnych poszukiwań, w których nie natrafiono na żaden trop, akcję stopniowo ograniczano.
Śledztwo w sprawie zaginięcia Marco Aurélio Simona zostało formalnie otwarte przez policję stanu São Paulo. W początkowej fazie rozważano kilka hipotez. Najprostsza i najbardziej prawdopodobna teoria zakładała, że Marco zgubił się w gęstym lesie, mógł stracić orientację i nie być w stanie znaleźć drogi powrotnej. Jednak brak jakichkolwiek śladów, takich jak ślady stóp czy porzucone przedmioty, podawał tę hipotezę w wątpliwość. Rozważano możliwość, że Marco uległ wypadkowi, np. wpadł do wąwozu, został ranny lub zginął w wyniku upadku. Teren Pico do Jaraguá jest miejscami skalisty i niebezpieczny, ale przeszukanie kluczowych obszarów nie przyniosło dowodów na taki scenariusz. Inna hipoteza zakładała, że Marco mógł zostać uprowadzony lub stać się ofiarą przestępstwa. W tamtym okresie São Paulo nie było wolne od przestępczości, ale brak jakichkolwiek świadków czy dowodów na obecność osób trzecich w okolicy sprawiał, że ta teoria była trudna do zweryfikowania. Niektórzy śledczy sugerowali, że Marco mógł celowo opuścić obóz, ale ta hipoteza była najmniej prawdopodobna. Chłopiec był opisywany jako odpowiedzialny i zaangażowany w działalność skautowską, a jego relacje z rodziną i rówieśnikami nie wskazywały na motywy do ucieczki.
W toku śledztwa przesłuchano wszystkich uczestników obozu, w tym opiekunów i innych skautów, ale nikt nie dostarczył informacji, które mogłyby wyjaśnić, co się stało. Nie znaleziono również żadnych dowodów na zaniedbania ze strony organizatorów obozu, choć niektórzy krytykowali brak ścisłego nadzoru nad młodszymi uczestnikami.
W 1990 roku, pięć lat po zaginięciu, śledztwo zostało oficjalnie zamknięte z powodu braku nowych tropów, a sprawa została zarchiwizowana. Rodzina Marco Aurélio, w szczególności jego rodzice, nigdy nie przestała szukać odpowiedzi. Matka chłopca, Maria do Carmo Simon, do końca życia (zmarła w 2019 roku) apelowała o wznowienie śledztwa i utrzymywała nadzieję, że jej syn może wciąż żyć.
W kolejnych dekadach sprawa zyskała status jednej z najbardziej znanych nierozwiązanych zagadek w Brazylii i była często omawiana mediach i programach dokumentalnych. W 2021 roku, w związku z nowymi technologiami śledczymi i naciskiem opinii publicznej, policja ogłosiła ponowne otwarcie sprawy. Rozważano wówczas dwie nowe hipotezy: że Marco mógł zostać pochowany w okolicy miejsca zaginięcia (co sugerowało przestępstwo) lub że mógł przeżyć i żyć pod inną tożsamością. Jednak brak konkretnych dowodów sprawił, że te tropy nie przyniosły przełomu.
Sprawa była wielokrotnie omawiana w mediach, a w São Paulo powstały inicjatywy na rzecz poprawy bezpieczeństwa podczas obozów i wycieczek szkolnych. Historia ta zainspirowała również fikcyjne opowieści i teorie spiskowe, choć większość z nich nie miała oparcia w faktach.
Do dziś, czyli do kwietnia 2025 roku, los Marco Aurélio Simona pozostaje nieznany. Nie odnaleziono jego ciała, przedmiotów ani żadnych wiarygodnych śladów, które mogłyby wyjaśnić, co się z nim stało. Sprawa pozostaje otwarta w brazylijskich archiwach policyjnych, ale brak nowych dowodów sprawia, że szanse na jej rozwiązanie są minimalne. Rodzina i osoby zainteresowane sprawą nadal organizują rocznicowe wydarzenia upamiętniające Marca, a jego historia jest przypominana jako przestroga i apel o większą ostrożność podczas aktywności na łonie natury.
@Walker @JimMorrisonFCB @DiSBlaDE @esem91 @Karamba @michal26 @Ojciec5tkidzieci @messicocacola @Kondziubarca