6

Swoją drogą, to Marcelo ma i tak zaklepanego Oscara, ale najwyraźniej histerycznie boi się nieprzyznania mu statuetki, więc postanowił po raz kolejny dołożyć do pieca. Ten wzrok po tym gromowładnym "ciosie" - tak obłędnie wspaniałe aktorstwo, że po prostu palce lizać.

8

Wolfsburg ewidentnie nie radzi sobie z atmosferą na boisku. Okropnie się przestraszyli - tyle niedokładnych podań (nawet pod nogi Królewskich), proste błędy techniczne, brak komunikacji i zdecydowania. Pierwsza bramka to ewidentny prezent od Wilków.

6

Czy mógłby ktoś kompetentny wyjaśnić mi o co dokładnie chodzi z tymi świeczkami i jaką ma to genezę? Byłbym bardzo wdzięczny.

Rozumiem, że to zupełnie inna tradycja i kultura, ale nie każdy kto się interesuje Katalonią jest w stanie poznać wszelkie ich obyczaje. Może warto byłoby, aby redakcja na przyszłość, w tak diametralnie odmiennej symbolice, informowałyby nas o niej i jej podłożu? Miałoby to wymiar edukacyjny, a i nie powodowałoby niezrozumienia z naszej strony.

3

Nie twierdzę, że to mega pozytywna postać, tylko że był bardzo bliski objęcia tronu papieskiego, a mamona jaką dysponował wprawiała w osłupienie nawet Rzymian. Jest to jakiś probierz dobrobytu i autorytetu, jakim cieszyła się RON w sercu Europy.

4

Dokładnie tak! Im więcej osób jest świadomych tego jak wspaniałym państwem byliśmy, jakie swobody tutaj panowały, że Żydzi uciekali do RON przed pogromami w całej Europie, że mieliśmy tutaj kooperacje katolików, protestantów, prawosławnych, muzułmanów i judaistów, tym lepiej dla naszego państwa w przyszłości. Ateistów nikt nie palił na stosach. A gdyby nie zacietrzewienie Zygmunta III Wazy, otrzymalibyśmy tron rosyjski we władanie. Chodzi Ci o Stasia Hozjusza, który wjeżdżając do Rzymu lśnił bogactwem, a jego konie gubiły złote podkowy? :)

1

Patrząc na wybory w USA przez pryzmat spraw polskich, to zwycięstwo Trumpa, tak jak i Clinton, może być w równym stopniu dla nas szkodliwe. Clinton - kilka lat temu wystosowała oficjalny list do władz naszego kraju o natychmiastowy zwrot majętności Żydom, szacowany na 65 mld dolarów. Z kolei Trump jest niestabilny emocjonalnie i nie wiadomo co ma w głowie. Jest najbardziej prorosyjski ze wszystkich kandydatów, chcąc mieć po swojej stronie Putina w razie konfliktu z Chinami. Jednak jako, że jest bardzo mocno nastawiony na handel i ekonomię, być może odnieślibyśmy jakieś korzyści gospodarcze, ale to też na dwoje babka wróżyła.

2

Touche! O wiele bardziej wolałem pozytywizm od romantyzmu. Ten pierwszy opierał się na 'kopnięciu się w tyłek' i mobilizacji, edukacji ekonomicznej, pokrzepianiu serc, dorabianiu się na handlu i rozsądnym dialogu z zaborcą. A ten drugi pomimo niesamowitych dzieł literackich, skupiał się na mesjanizmie, ubolewaniu, które doprowadziły nas do ślepych powstań, gdzie zginęło sporo elity, która w zupełnie inny sposób mogłaby w przyszłości przysłużyć się czynnikowi państwowotwórczemu.

3

W żadnym wypadku nie twierdzę, że to jest niższa forma upamiętniania. Ból także potrafi być budujący, o ile nie jest go zbyt wiele, bo wtedy może wykręcić psychikę lub doprowadzić do śmierci. Bardziej frapują mnie proporcje tych świąt. Więcej jest powodów do płaczu niż radości, a przecież według oficjalnych wersji, nasza historia ma 1050 lat, a według nieoficjalnych i moim zdaniem bardziej wiarygodnych - dużo, dużo więcej. Przez tyle wieków na spokojnie można zebrać bardzo ważne wydarzenia, punkty zwrotne, takie które powodują na naszej twarzy uśmiech, a nie grymas.

6

Oczywiście, że jest w taki sposób naznaczona, ale nie można non stop się tylko umartwiać. Zamiast przegranych powstań - mamy zwycięskie. Jeśli chcemy budować silne państwo, warto byłoby odwoływać się do najlepszych czasów i je przypominać. Pokazywać dziecku - patrz, jaki wielki był kraj, jak zarządzany, ile wygraliśmy. Defetyzm wprowadza niemoc. Nie zgodzę się ze słowami owego profesora, jeśli świętuje się takie wydarzenie jak odzyskanie niepodległości, to w ten sam sposób, ku przestrodze zwiera się szyki by jej nie utracić. I pewnie, że większość bitew była obronnych, ale to im nie urąga, wręcz myślę, że jest to tym większy powód do chwały.

8

Nie dziwi Was i nie zastanawia swoisty kult śmierci jaki panuje w większości naszych świąt lub uroczystości narodowych? Klęski powstania listopadowego, styczniowego, warszawskiego. Smoleńsk, Żołnierze Wyklęci, Katyń, obchody II WŚ, zniewolenie komunistyczne. To wszystko bolesne historie, które rzutują na sposób myślenia przyszłych pokoleń, na nasz nastrój i samoocenę. Mamy tyle wspaniałych zwycięstw - Grunwald, odsiecz wiedeńska, konfederacja warszawska, powstania śląskie, powstanie wielkopolskie, zdobycie Moskwy, Kircholm, Kłuszyn, Cedynia. Nawet radosny pochód na 11 listopada nazywany jest paradą faszystów! W innych krajach taka obelga nie mieściłaby się nikomu w głowie. A potem jest dziwota, że najpiękniej na świecie umiemy przegrywać. Naprawdę nie rozumiem takiego podejścia. Porażki trzeba wspominać, oddawać hołd bohaterom, czcić ich pamięć, ale nie można się nieustannie katować defetyzmem. Do czego to prowadzi?

9

Dajcie spokój ze Smoleńskiem. Czy to była katastrofa, czy zamach nie ma w tej chwili najmniejszego znaczenia. Jesteśmy zbyt słabym państwem, aby taka wiedza na coś się nam przydała. Jeśli to był zamach, to ubabrane w to na pewno były służby różnych państw, w tym "sojuszników". Jeśli katastrofa, świadczy to o fatalnym stanie państwa i umysłów WSZYSTKICH elit politycznych. Najpierw trzeba odbudować suwerenność i gospodarkę, zawrzeć mniejsze sojusze z sąsiadami i szukać wzajemnych korzyści w relacjach z Chinami, które za chwilę będą światowym hegemonem. Jak za 20-30 lat staniemy się regionalnym graczem, z bardzo dobrym zapleczem ekonomiczno-społeczno-militarnym, dopiero wtedy możemy zajmować się Smoleńskiem. Ażeby do tego doszło trzeba pogonić wszystkich darmozjadów, agentów i konfidentów z klasy politycznej. Podstawą jest lustracja, uwolnienie gospodarki i rozwój klasy średniej. Bez tego możemy sobie opowiadać głupoty na różnych forach internetowych i antagonizować się jeszcze bardziej - kto wierzy, kto wyśmiewa teorię zamachu. W takim samym stopniu manipulowani są fanatycy PiSu, jak KODziarze, PeOwcy i inni, tylko za pomocą innych kotwic psychologicznych. A o to rządzącym chodzi (nie tylko w tej sprawie) i na tym budują polityczny kapitał.

5

Czytał ktoś z Was "Podróże do wielu odległych narodów świata", w wersji dla dzieci nazywane Podróżami Guliwera? Książka jest z 1726 roku i tak genialnej, cynicznej, mizantropicznej, kompleksowej analizy instytucji, rządów, władców, naukowców, księży, handlarzy dawno już nie czytałem. Im dalej w tekst, tym jest ciekawiej. Satyra najwyższych lotów. Polecam :D

1

Zgadzam się pieniądz rządzi światem i jest winny wielu zbrodniom i nieszczęściom, ale niestety nie ma dla niego alternatywy. Chyba nie chcesz płacić płacić za jajka chlebem lub cegłami? Natomiast istnieje alternatywa dla pieniądza fiducjarnego i jest to oparcie waluty na kruszcu. Po co w ogóle rząd ma się wtrącać do sportu? FC Barcelona powstała dzięki pasji kilku ludzi, nikomu nie były potrzebne rządowe pieniądze. Niech ruchome wspólnoty ze sobą współzawodniczą, a nie polityka. Jest jej zdecydowanie za dużo!

Do odbudowy Rosji za Stalina nie wiem jak się odnieść. Zakrawa to na głupotę roku. Choćby Wielki głód na Ukrainie 1932-33 i związany z tym kanibalizm? Kolektywizacja, która pochłonęła tyle istnień? Uprzemysłowienie nastawione na militaria? Stachanowcy? Łagry? Sam Lenin, który zaczął po rewolucji wprowadzać swoje reformy, na własne oczy ujrzał głód i ubóstwo, jakie zaczęły się panoszyć po kraju i wprowadził NEP, czyli odrobinę kapitalizmu, co doprowadziło np. do elektryfikacji!

To prawda, Piłsudski był socjalistą i ma ogromne zasługi dla niepodległości państwa, ale sama sanacja i BBWR to była sitwa korupcyjna. Tam afera poganiała aferę! Od kiedy oni byli prawicą? Narodowa endecja - ówczesna prawica - siedziała w Berezie Kartuskiej lub była szykanowana. Józef wprowadził bardo wysokie podatki. Wojna z 1920 roku ma w ogóle zupełnie inne przyczyny, konsekwencje etc etc etc.

Mi wystarczy. Dziękuje za rozmowę.

3

Czy Unia jest tworem kapitalistycznym? Zależy jak na nią spojrzymy. Z perspektywy jej korzeni i początków - tak, była tworem kapitalistycznym. Nastąpiła ekspansja dużych firm, które bojąc się konkurencji i przegranej na rynku z setkami tysięcy mniejszych lobbowały za socjalizmem. Po co? Bo dzięki temu wprowadzono koncesje, zezwolenia, masę biurokratycznych przepisów, wysokie opodatkowanie pracy i te molochy w takim systemie się mogą utrzymać na fali, a ci mniejsi nie ma mają możliwości wybicia się w takim stopniu, aby korporacjom zagrozić. Wysoki podatek dochodowy dla wielkich firm jest korzystny! Oni mają ulokowane pieniądze, a bieżący dochód w znacznym stopniu może być im zabierany i to nie wpłynie zbytnio na ich pozycję. A ktoś, kto dopiero startuje i zanim się rozwinie, pożera się mu zysk, nigdy nie zagrozi korporacjom. Ewolucja z wolnego rynku w stronę gospodarki socjalistycznej jest tu czysto utylitarna. To że Unia w niektórych sprawach postępuje racjonalnie i wolnorynkowo nie oznacza, że ich idee nie mogą być zgoła inne. Zasiłki pomysłem prawicy? Pierwsze słyszę. Wszelkie programy socjalne były wprowadzane na żądanie robotników, którzy byli popierani przez partię marksistowskie lub socjalistyczne. Tak wynika z historii.

2

Obecnie pensje zawodników to nierzadko 2/3 wydatków klubowych, z tego 1/2 idzie do fiskusa. Jakoś mnie wcale nie dziwi, że takie marki jak Real czy Barcelona kombinują jak tylko mogą, aby obejść zachłanny system podatkowy i zapłacić mniej, a w kieszeni zachować troszkę pieniążków na bieżące sprawy czy inwestycje np. w stadion.

2

Nie chodziło mi o umiejętności piłkarskie, a o aspekt ekonomiczny. Ciekawa ekwilibrystyka semantyczna z tą gospodarką planową. Unia Europejska zakazuje ingerencji państwa w pomoc finansową klubom piłkarskim jako sprzeczną z zasadą wolnego rynku i konkurencji (a na tym by gospodarka planowa polegała w tym wypadku). Real Madryt i ich sławetne obroty działkami przy udziale państwa znalazły się na tapecie Komisji Europejskiej. A same planowanie występuje jak najbardziej na wolnym rynku, choćby biznesplany czy długofalowa polityka firmy. Warto też pamiętać, że transfery piłkarskie są jak najbardziej wolnorynkowe - prawo Bosmana, z nielicznymi ograniczeniami jak zasady finansowego fair play, ilość obcokrajowców w konkretnej lidze etc. Czym innym jest dotowanie konkretnych sekcji sportowych przez państwo w ramach przygotowań do Igrzysk Olimpijskich, ale tam występuje się pod sztandarem danego kraju. Nie powiem, ciekawych figur retorycznych użyłeś. Szacunek.

2

Skoro Krul niczym się nie różni od sejmowych, to powinien bez problemu przeskoczyć piątkę. Logiczne.

Mam natomiast do Ciebie pytanie troszkę inne. Jesteś krytykiem kapitalizmu. W takim razie, jak to się ma do chęci sprzedaży Turana (mało wydajnego pracownika), wyciśnięcia za niego jak największych pieniędzy (wyzysk) i sprowadzenia marketingowej gwiazdy o ponadprzeciętnych umiejętnościach (lepszy pracownik)? Gdzie tutaj troska o słabszą jednostkę, idea wspólnoty, która jest nieodłącznym elementem filozofii, jaką wyznajesz? Nie pojmuję tych sprzeczności. A może Twoje teorie to jedno, a życie to co innego?

15

Wasza Spostrzegawczość może raczyłaby zajrzeć do kart historii? Jak konkretne narody reagowały po nieudanych Mistrzostwach? Co się działo w Portugalii oraz wobec Cristiano Ronaldo? Jak podawano w wątpliwość wielkość Messiego w Argentynie? Na ile dni Beckham zaszył się w murach swego pałacu? Jak opluwano Cantonę we Francji? Jakie jeremiady przewijały się w brazylijskiej prasie? Ilekroć Anglicy pomstowali na swych piłkarzy? A Niemcy? Kibic której reprezentacji zastrzelił swego piłkarza? Można by wymieniać i mnożyć w nieskończoność takie fakty, także na niwie klubowej oraz w innych kategoriach sportowych. A prawda jest naga i taka, że zwycięstwo ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Narodowość nie ma tu znaczenia.

3

Raczej należałoby Cię wyróżnić, że pomimo słodkiego okresu w jakim kibicujesz Barcelonie, potrafisz gorycz porażki przyjąć z honorem, wiarą i racjonalnym myśleniem, a to wśród kibiców z krótkim stażem jest raczej deficytowa postawa :)

16

Brawo redakcjo za ten psychologiczny trik! Dzięki temu freudowskiemu przeniesieniu frustracji na Arbeloę, uchronicie rzeszę użytkowników przed nerwicą pomeczową. Chapeau bas za te szachowe posunięcie!

7

Z tego co mi wiadomo, to żadne wrota nam się przed nosem nie zatrzasnęły. Barcelona wciąż jest o krok przed rywalami i to oni muszą zaliczyć bezbłędną serię do końca sezonu. Owszem, piłkarze nie prezentują się najlepiej, ale chyba nikt nie liczył na wygrane w 38 kolejkach? Najważniejszy jest najbliższy mecz i awans do półfinału. Jeśliby Duma Katalonii odpadła z Ligi Mistrzów, dopiero wtedy byłyby powody do umartwiania się i żałoby. A póki co, opadną emocje, alkohol zwietrzeje, zakłady wylądują w koszu i jutro trzeba będzie pogodzić się z rzeczywistością, która wcale nie jest tragiczna. Troszkę wiary w naszych kopaczy i racjonalnego myślenia, a humor na pewno będzie lepszy.

3

Okładka Mundo Deportivo jest tendencyjna! Pierwsze me skojarzenie, to portugalskie dzieciątko siedzące na kuprze w piaskownicy, ale nie w becikach, lecz w różowiutkim kubraczku z haftowanym kapturkiem na uroczej główce i udekorowanym twarzyczką Hello Kitty śliniaczkiem zakokardkowanym na szyjce. W ustach ogromnym smoczuś, a w lewej rączce buteleczka z ciepłym jeszcze mleczkiem, zaś w prawej grabki. Dookoła porozrzucane prześliczne misie, kolorowe piłeczki, bączki, super samochodziki i foremki. I wszystko było cudownie, dopóki jakiś urwis nie przyszedł i specjalnie nie zniszczył stawianych babeczek. I nasz młody Krystianek zanosi się płaczem. Oj, biedaczynka z niego. Naprawdę współczuję. Niechaj ktoś go weźmie na ręce, pogłaska, przytuli, szepcząc jak to docenia i kocha zarumienionego brzdąca.

15

Takiej reanimacji Tańczącego z Wilkami chyba się nikt nie spodziewał, z samym ułożonym i galanteryjnym redaktorem włącznie, który otwiera podwoje do swego bogatego i barwnego pałacu myśli na ćwierkaczu. Ażeby za bardzo nie ogniskować uwagi na Wielce Szanownym, to warto też wspomnieć i o wyczynach Królewskich. A ci na murawie uprawiali chodzonego. Bezbłędnie, z estymą, wykwintnie. I choć miejscami ktoś zasygnalizował chęć przejścia w mazurka czy obertasa, to raczej koledzy gubili kroki i naszym oczom ukazał się freestyle. A skoro tak, to Marcelo zaimprowizował na całego i wykonał breakdance'a - taniec na głowie, jakby ktoś nie wiedział. Zaś główną atrakcją miała być cha-cha, lecz poszedł obcas i strzemiączko i nici z oczekiwanego występu. Za to primabalerina odwdzięczyła się wspaniałymi piruetami i nowatorskim układem rąk podczas wirowania. I choć oczywistym jest fakt, że w swej majestatycznej, madryckiej operze, tamtejszy zespół pieśni i tańca, najprawdopodobniej w repertuarze będzie miał zbójeckiego, gonionego czy twista, to póki co mogliśmy się choć trochę nacieszyć widokiem nieporadnego pląsania po murawie. Miała być na młode wilki obława, a została o awans do półfinału piekąca wnętrzności obawa.

20

Od 1 do 63 minuty meczu miałem w głowie jedno słowo - Chelsea! Znowu te cholerne Chelsea! Znowu wykpiwany Torres strzela! Znowu miażdżymy, znowu atakujemy i znowu piłka jakimś cudem nie wpada do bramki. Ekwilibrystyka porteto Atletico, dźwięk obitego aluminium, futbolówka mija bramkę o centymetry, niedokładne uderzenia w dogodnych sytuacjach. I wtedy dał o sobie znać Suarez, napastnik-czołg, niemalże proroczo znajdujący się tam, gdzie być powinien. Przełamał niemoc, zdjął klątwę, uchroniwszy Barcelonę przed ogromnymi kłopotami. Wielkie dzięki Luis!

9

Egzystencja jest jednak przewrotna. Jeszcze kogut nie zdążył zapiać trzykrotnie, a już kohorta przewidywała ukrzyżowanie FC Barcelony. Lucho dokonał korekt, pobłogosławił w przerwie i w drugiej połowie odnowił oblicze murawy, tamtej murawy. Z kolei Suarez, który nie zachwycał, ostemplował w telegraficznym skrócie Atletico i odprawił do Madrytu, zaś bujający Materacami Neymar, raz po raz oblizywał się ze smakiem po minimalnych chybieniach. "Uwaga Torres!" strzeliwszy gola, następnie swoją głupotą spuścił w rwących potokach muszli klozetowej marzenia kolegów o bardzo korzystnym rezultacie w tym meczu. Natomiast niemiecki arbiter był solidny, ale w popełnianiu błędów, a z założenia obiektywni komentatorzy nie potrafili ukryć swoich antykatalońskich inklinacji. I już wydawało mi się, że świat obrócił się o 180 stopni i nie ma nic na tym łez padole pewnego, ale na szczęście pewne prawidła jednak pozostały niezmienne. Wartcy umysłowo redaktorzy Los Blancos urządzili sobie przewidywalne jasełka na ćwierkaczu, także istnieje constans na kuli ziemskiej i ta raczej nie wypadnie ze swej osi. Chwała im za ten intelektualny konserwatyzm, gdyż obawiałem się, że możemy jutra nie doczekać. A jutro jak wiadomo grają Królewscy i tam kontrowersji przecież być nie może, więc wszyscy byśmy przegapili krystalicznie czysty spektakl.

3

Czerwo lekko dyskusyjne, aczkolwiek raczej zasłużone. Buquets powinien otrzymać żółtą kartkę. Poza tym, Atletico gra inteligentniej. Lucho musi dokonać korekty taktycznej. Chyba powinien przesunąć Messiego na prawą stronę.

3

Nie miałem na tyle talentu, żeby zostać wielkim piłkarzem. Poza tym zaistniały inne okoliczności i porzuciłem futbol. Natomiast mój brat jest piłkarzem i powiem Ci, że on oprócz codziennych treningów w klubie, chodzi na siłownię, boks, czasami biega i ani razu nie słyszałem z jego ust, że jest przemęczony. Co innego urazy lub kontuzje, z którymi też rozprawiał się w zaciszu, bez obwieszczania innym, jaki to on nie jest pokrzywdzony. Dodatkowo na mecze jeździ setki kilometrów, z tego co mi mówi, to zdarzało mu się wyjeżdżać z samego rana, a wracać po północy. Następnego dnia szedł na uczelnię, po czym znowu trenował i tak w kółko. Dla chcącego nic trudnego. Jedynie co ma sens, to konsekwencje w związku ze zmianami stref czasowych podczas lotów na mecze reprezentacji, ale to przecież dotyka także i piłkarzy innych klubów, więc rezultat wychodzi raczej na czysto.

5

Myślę, że kolega Bagsik84 troszkę zbyt pochopnie podchodzi do następstw wyczynów intelektualnych, jakie mają miejsce na murawie. Może i futbol to po części szachy, ale żeby po wykonaniu wszelkich meandrów i zawiłości taktycznych piłkarz odczuwał katorgę umysłową, to musiałby być dość nietypową jednostką. Co zaś tyczy się wycieńczenia organizmu - pamiętam jak w czasach juniorskich zdarzało się, iż rozgrywałem cały mecz, po czym wsiadałem w busa z seniorami, jechałem na drugi koniec województwa i na lewe dokumenty biegałem 90 minut za futbolówką, by w drodze powrotnej trząść się autokarem po polskich wertepach. Nazajutrz szło się do placówki oświatowej, nie miałem żadnego masażysty, ani odpowiednich suplementów, a czułem się jak młody Bóg. Nasi pupile mogą liczyć na wszelkie udogodnienia, lubują się w tym co robią, tygodniówka sprawia, że nie mają problemów finansowych na głowie, nie muszą się w pracy z nikim użerać, a niemal całe dnie mogą wylegiwać się na plaży. Taki Lineker był zachwycony nadmorskim krajobrazem i beztroskim życiem w Barcelonie. Nic tylko żyć i grać w piłkę. Przemęczenie fizyczne jest dość prostą wymówką, po zwycięstwach nikt tego argumentu raczej nie podnosi.

5

Toć to jest oczywiste, że na świata czele stoi wraz ze swoją polityczną strażą przyboczną świta, która kreuje i dystrybuuje pieniądz. Lepsza niż Salomon, bo z niczego potrafi stworzyć wartość dodaną. Kiedy państwa się u nich zadłużą, na pstryknięcie palców mogą obalać rządy i przeprowadzać rewolucje, które na pierwszy rzut oka wydają się oddolne i spontaniczne. Już Kierkegaard miał rację, że albo-albo i tak będziesz tego żałował, gdyż dla nich nie ma najmniejszego znaczenia, jaki system polityczny czy model ekonomiczny istnieje w danym kraju. Komunizm? Kapitalizm? Ich synteza? Dyktatura? Republika? Demokracja? Dla nich to jeden grzyb, ponieważ są w stanie zapanować nad każdym ustrojem za pomocą subtelnych wytrychów - mamony i długu. Kiedyś parawanem było rozprzestrzenianie religii wśród niewiernych, teraz forpoczta udaje się z misją szerzenia zasad demokratycznych by zalegalizować swoje szachrajstwa. Tak ten padół łez jest już ułożony i nic na to nie poradzimy. I choć taki Messi jest piłkarzem wspaniałym, to przecież tylko zwykły człowiek, któremu zależy na kasie. Nie wierzę w romantyczne wersje o miłości do klubu czy zapewnienia o możliwości gry za darmo, bo za chwilę następuje upominanie się o kolejny nowy kontrakt. To bajka dla zakochanych po uszy dzieciaków. Odkąd telewizja i internet podbiły świat, pewna era w futbolu się skończyła. Nastały czasy galopującego konsumpcjonizmu.

3

Piaskowy dziadyga sypie po oczach swym pyłem, więc zmierzam do idyllicznych krain. Trzymaj się Mistrzu, nie chlej już dzisiaj do gwoździa, jutro poplotkujemy na PW. Dobranoc :)

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?