0

"Francuz z Valencii w tym sezonie został przemianowany przez Ernesto Valverde na stopera i gra na tej pozycji wychodzi mu całkiem dobrze."

Zbyt małe doświadczenie jako środkowy obrońca. Troszkę już za stary. Całkiem dobrze - to zbyt mała rekomendacja jak na progi Barcelony. Poza tym mam nadzieję, że era eksperymentów w Dumie Katalonii się skończyła, a już na pewno na tak newralgicznej pozycji. Jednym słowem - plotka.

0

ściah

Ok. Ta bramka to jednak znacznie głębszy problem. Raz - Pinto fatalnie wybił piłkę, co nie pozwoliło się ustawić odpowiednio stoperom. Nie byli w jednej linii, nie zdążyli wyjść tak, aby złapać na spalonym rywala. Dwa - futbolówka przeszła Songa, po czym Adriano w pewnym momencie się zawahał i dopiero później ruszył z kopyta. Trzy - obrazuje to dobrze zdjęcie nr 2. Zawodnik Betisu startuje, a Alba sobie stoi. Nie ważne co sobie myślał w tej sytuacji - jego zawodnik ucieka, a on go nie kryje. To się kończy tym, że musi nadrabiać sprintem - ta sztuka się nie udaje i pada gol. Można by rzecz, że wina rozkłada się na : a) Pinto b) Songa c) Adriano d) Albę. Ciężko ocenić kto tu najbardziej zawinił.

0

pax

Pytałem już kiedyś - zapytam i teraz. Jesteś kibicem Barcelony od 1988. Dlaczego w takim razie niemal każda Twoja wypowiedź odnosi się do Asturyjczyka? Skoro potrafisz tak dobrze analizować grę, z jakiego powodu nie rozciągasz tego na innych piłkarzy tylko znęcasz się nad Villą? Wybacz, ale nie rozumiem tego zupełnie. Jest to dla mnie jakiś fenomen, którego nie jestem w stanie przetrawić w swoim ograniczonym umyśle.

0

Na wesoło parafraza znaczenia tego spotkania.
- Puk, puk
- Czego?
- Krach w systemie Euro.
- A co mnie to gówno obchodzi?
- A przyniosłem flaszkę, panie Ferdku
- A to zapraszam.

0

pax

I w tej materii masz zupełną rację i Cię popieram. "Poznacie prawdę, a ona Was wyzwoli". Chyba, że się machnąłem i czegoś nie uwzględniłem podczas artykułowania owych statystyk.

0

pax

Spoko - rozumiem Twoje wzburzenie. Nie dorabiaj jednak do mojej odpowiedzi jakichś pokątnych teoryj (nie ja za nie odpowiadam) - tylko Ci odpisałem, bo o to prosiłeś.

0

pax

Wyciągnę Cię z tego dantejskiego kręgu piekieł, w którym się gotujesz i napiszę - z tego co się orientuję to 0 bramek i 1 asysta.

0

Moim skromnym zdaniem :

Tello - 7.5 - dzięki niemu nie byliśmy skazani na mozolne klepanie, świetnie ustawiał się przy linii, otrzymywał długie piłki, co jest nietypowe na styl Barcelony i stwarzało możliwość przesuwania się formacji, podczas rajdów Cristiana. Nieprawdopodobny strzał w poprzeczkę, do tego gdyby nie nieudolność Villi miałby asystę. To jest nasze remedium na bezproduktywne klepanie. Ocena zdecydowanie w górę.

Alexis - 8 - może i trochę momentami zagubiony, ale bramkę strzelił i do tego wspaniale wyczekał tempo akcji przy asyście do Messiego. Miał kilka niezbyt szczęśliwych zagrań, jednak warto zaznaczyć te dwa punkty do klasyfikacji kanadyjskiej, absorbował obronę rywali, kilka razy nawet próbował szarpnąć co mnie zdziwiło powiem szczerze przy jego dotychczasowych bezpłodnych dryblingach.

Messi - 8.5 - joker w talii, który wchodzi i decyduje o losach spotkania. Po zameldowaniu się Argentyńczyka na murawie od razu objęliśmy prowadzenie, po czym jeszcze dobiliśmy przeciwnika i zapewniliśmy sobie 3 pkt. Człowiek - instytucja. Można by rzecz, na problemy - Messi. Warto to docenić. W pierwszej połowie mimu natłoku sytuacji, nikt oprócz Chilijczyka nie był w stanie skierować piłki do siatki.

Song - 7 - nie miał żadnej winy przy pierwszej bramce. Nie dość, że chłop jest wysoki i otrzymał niespodziewaną piłkę to pomimo swoich warunków nie był w stanie do niej dojść. Futbolówka przeszła jeszcze Adriano oraz wylądowała w strefie Alby, który zgubił krycie. Nie wiem jak można go za to winić. Kolejny dobry mecz w jego wykonaniu. Ostatnimi występami zasługuje na pozostanie w naszej kadrze na przyszły sezon.

To chyba tyle - reszta moim zdaniem (podkreślam MOIM) obiektywna.

0

MadridistaForEver

Wiadomo - mecz meczowi nie równy. Natomiast kiedy ostatnio Atletico z Wami wygrało?

0

MadridistaForEver

Pełna zgoda. To także będzie sprawdzian dla Atletico przed meczem z Wami :)

0

Chocholi tanie na otarcie łez. Mistrzami i tak jesteśmy MY!

0

ACMmateusz

Wasza Dostojność jeszcze nie śpi?

0

Jaki Isco? Raz, że to jest podobny poziom do Thiago. Dwa - Fabregas nakrywa go czapką, tylko jeśli jest odpowiednio ustawiony. Trzy, Sergi Roberto nie miał tylu okazji, aby się wykazać. Po co nam ten gracz Malagi? Jest jeszcze w odwodzie magik Iniesta i nierówny Xavi. No po co on nam? Wytłumaczy mi to ktoś?

0

xname

Odpowiedz na mój argument o porażce Chelsea w finale KMŚ z Corinthians, a potem uciekaj - w przeciwnym razie będziesz ludkiem chorym psychicznie na tle swoich manii i fobii. Czekam.

0

xname

Jest inna, bo dostali od Corinthians. Co za brednie wypisujesz! Na Twoim miejscu schowałbym łeb jak struś w piasek.

0

xname

Oczywiście Messi gra tyle samo spotkań w reprze co w klubie. Panowie - owacje na stojąco się należą!

0

xname

Obecnie nie ma turnieju, który by to potwierdził. Jako za rok Niemcy sięgną po złoto to postawią kropkę nad i. Mieli to już zrobić wiele razy i za każdym razem potykali się tuż przed metą. To Ciebie najwyraźniej boli myślenie. Jest coś takiego jak przepisy - a w świetle ich Hiszpanie są najlepsi. Zerwij te klapki z oczu. Wielkie turnieje rządzą się swoimi prawami, pożyjemy - zobaczymy.

0

xname

Chelsea nie wygrywała największych turniejów na przestrzeni 2008-2012, więc te porównanie jest kulą wystrzeloną w płot. Przestań jątrzyć.

0

xname

Mistrzostwa Świata są za rok. Do tej pory Hiszpanie są najlepsi czy Ci się to podoba czy nie. Poza tym przez 13 miesięcy zdarzyć się może wiele, więc skończ z tymi życzeniowymi dywagacjami.

0

Od kiedy to Niemcy są najlepszą reprezentacją na świecie? Z tego co pamiętam to Hiszpania zdobyła Mistrzostwo Świata i dwukrotnie Mistrzostwo Europy ostatnio. Skąd takie wnioski? Być najlepszym na papierze nie oznacza, że potwierdzi się to w turnieju co nasi zachodni sąsiedzi już udowodnili w ostatnich latach, także powstrzymałbym się z tą germańską biegunką.

0

Kompletnie nie interesuje mnie wynik tego meczu. Nadużyciem byłaby hipoteza, iż zdobędziemy tytuł dzięki indolencji Madrytu w lidze. Totalna bzdura. Bujda na resorach. To nasi piłkarze wywalczyli ją swoimi poczynaniami na murawie - raz lepszymi, raz gorszymi. To nie Królewscy zdobywali za nas skrupulatnie punkty. W żadnym wypadku to nie jest ich zasługą, lecz naszą. Sytuacja, w której to oni przegrywają bądź remisują tak samo nie jest spowodowane usilnymi modlitwami płynącymi z Katalonii. To były wewnętrzne problemy ich obozu. Świat sportu nie pochyla się nad rywalem, w tym wypadku gigantycznym rywalem - ale korzysta z chwilowych niedomagań i powiększą swój dystans nad peletonem. My wykonaliśmy kawał dobrej roboty. To jest niezaprzeczalne. Histeryczne usprawiedliwienia madridismo mnie nie przekonują. Wielka marka musi być spójna, zwarta i gotowa w każdej chwili podnieść rękawice - oni nie byli, a my owszem. Szliśmy jak burza. Szczególnie taki fachowiec jak Mourinho na pewno nie dopuściłby do tego, abyśmy odjechali im z horyzontu już kilka miesięcy temu z powodu introspektywnej słabości swoich decyzji. A jednak zniknęliśmy jak kamfora. I co to Madryt podkładał nam się w każdej kolejce? Nie! Z nimi rozegraliśmy dwa spotkania. Oczywiście byli bardzo trudnym rywalem, nieraz lepszym, ale o końcowym tryumfie w lidze decydują najdrobniejsze szczegóły. Te są po naszej stronie. I będą po ostatnim gwizdku w tym sezonie. Taka prawda.

0

Staram się, ale chyba nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak muszą czuć się dzisiaj kibice Czerwonych Diabłów. Na myśl przychodzi mi intonacja pieśni - "Odszedł pasterz nasz". Oczywiście nie dosłownie, ale jednak coś w tym jest. Człowiek, który w dobie galopującego konsumpcjonizmu i zmiennych jak wiatrak koniunktur przeszedł przez pustynię Gobi z jednym klubem na barkach ok. 27 lat budzi we mnie ni mniej, ni więcej jak respekt, szacunek i głęboki pokłon. SAF to ikona angielskiej piłki nożnej. Obawiam się, że po jego przejściu na emeryturę firmy produkujące gumy do żucia zmniejszą swoje obroty. Nic już nie będzie takie samo. Naprawdę.

Jest to człowiek zasługujący na słowa najwyższego uznania. Barwna legenda. Motywator. Energiczny i zdecydowany trener, który nie tylko nie uznawał dogmatów o świętych krowach, ale także wychował wiele piłkarskich ikon. Łącze się z fanami United w bólu i nadziei. Nadziei, "że nie wszystek umrę". Kończąc wątek - życzę kolejnego wspaniałego trenera w szeregach angielskiego potentata z historią. Manchester na to zasługuje. Chapeau bas panie Ferguson!

0

Wasza Świątobliwość ACMmateuszu!

Tak jak nie mam w zwyczaju katować się powstaniami narodowo-wyzwoleńczymi, które kończyły się totalną porażką i klapą, tak też nie zamierzam tonąć w odmętach dysforii po naszych katastrofalnych meczach. Owszem pamiętać trzeba, wspominać ku przestrodze, ale przede wszystkim należy wyłuskać z takich zdarzeń odpowiednią wizję przyszłości, czyli jak zapobiegać tak fatalnym wydarzeniom, aby już więcej nie miały miejsca. Chciałbym, aby Wasza Eminencja zwróciła na to szczególną uwagę.

Rozumiem, że resentyment u Waszej Dobrotliwości przeważył i te witanie się z gąską było już tuż, tuż, aż tu nagle Messi obciął głowę i nici z mocarstwowych marzeń. Wiem, że to boli. Zdaję sobie także sprawę z tego, iż pławienie się w barszczu z pobratymcami nie wystarcza. Czasami trzeba po prostu wyjść z transparentami opluwającymi rywala, aż pod jego okno. To oznacza, że Wasza Wyniosłość posiada zdrowy mechanizm obronny, aczkolwiek troszkę zbyt napięty. Zaleciłbym Jego Ekscelencji więcej spokoju. Przede wszystkim uprawa ogródka, spływy kajakiem - jak nie pomoże coś bardziej ekstremalnego, typu skok ze spadochronem bądź bungee. Po tak niecodziennym przeżyciu zapewne krew wróci do mózgu i Wasza Dostojność zda sobie sprawę, iż własne sprawy załatwia się w obrębie swojej prywatnej własności - w tym przypadku strony, jakże wielkiego klubu jakim jest niewątpliwie AC Milan. My, uniżeni słudzy Waszej Nadzwyczajności z chęcią będziemy prowadzić mądre dyskusje - jednak po uprzednim skorzystaniu z moich pokornych zaleceń, których celem jest rozgonienie pomroczności jasnej. Mam nadzieję, że te słowa nie będą tylko brzęczeniem much u Waszych uszu lub prochem pod Waszymi stopami. Amen.

0

ACMmateusz

Pomóc Ci pozbierać zabawki i wyekspediować Cię poza orbitę? Nudzę się obecnie, więc służę pomocą.

0

constantine16

Opisywałem tylko i wyłącznie boiskową magię, spektakularne pojedynki, samą grę. A ta była piękna. Po to ogląda się futbol, a przynajmniej ja tak czynię. Jak chcę ujrzeć pranie się po mazakach włączam boks. O Mourinho mam wyrobione zdanie i go nie zmienię. Według mnie jest kabotynem, jednak ta mieszanka kuglarstwa i ogromnej wiedzy o piłce nożnej jest skuteczna. Specjalnie nie polaryzowałem Pepa i Mou na ying i yang. Już to robiłem niejednokrotnie - to była chwila, aby oddać sprawiedliwość widowisku, które gromadziło rekordy widzów na całym świecie. I temu chyba nikt nie zaprzeczy - były to fenomenalne mecze.

0

Spoglądając zupełnie z boku i na chłodno to można stwierdzić, że pojedynki Pep - Mou były zawsze epickie. Oczywiście nie wolne od symulowania, brutalnych faulów, chamskich zachowań lub prowokowania - ale nie o tym chciałem napisać.

W filmie The Prestige rywalizują ze sobą dwaj wielcy iluzjoniści. Walczą ze sobą namiętnie, używają pokerowych zagrywek, próbują zza kurtyn wyłapać niuanse myślenia rywala, czasami ukraść pomysł bądź też oszukać. Są tak świetni w swoim fachu, że nikt inny nie jest w stanie z nimi konkurować. Widowisko całkowicie ich pochłania, żywią się najmniejszym zachwytem publiczności, to dla niej żyją, tworzą, jednak z tyłu głowy zawsze zapalona jest specyficzna lampka - muszę pokonać swojego przeciwnika, arcywroga. To prowadzi do postępu. Takie jest prawo natury. Chcąc pokonać drugiego magika muszą się rozwijać, wpadać na nowe pomysły, teoretyzować, ciężko pracować, a na końcu przelewać to na praktykę. Wszak zwycięzca jest tylko jeden. Tak jak i pokonany.

To były czasy, które już nie powrócą. Skupiając się tylko i wyłącznie na esencji futbolu - piękne czasy, niemal mistyczne. Prasa, pozaboiskowe wycieczki starały się trochę zaburzyć ten obraz - wiadomo prawie całe i barcelonismo, i madridismo w trakcie tych westernowych potyczek w samo południe gotowały się w skwarze słońca. Odeszliśmy od głębi, sedna i sensu tej przepięknej dyscypliny. Teraz nadszedł czas, aby powiedzieć - drodzy trenerzy dziękuje Wam, że przed każdym Gran Derbi siedziałem przed telewizorem jak zahipnotyzowany, że na kolejne El Clasico czekałem z wypiekamy na twarzy. Po ludzku za ten boiskowy teatr marzeń Wam dziękuje!

0

Dzięki za reakcje Looky, a także kłaniam się nisko wszystkim userom, którzy odpowiedzieli na moje wołanie w tej sprawie :)

Nie wierzyłem w żadne słowo o jego odejściu, ale oficjalne info to zawsze oficjalne info. Po dzisiejszej bombie o SAFie...

0

Geble

W takim razie porozglądałbym się za jakimś karateką - nie tylko operuje fantastycznie nogami, ale też i rękoma, co oczywiście już tak ważne nie jest.

0

Pique? Oj, Looky zapomniałeś jeszcze o kilku nietykalnych osobach w naszym klubie - pulchnym kucharzu Jorge, skrupulatnym przycinaczu trawy Alberto zajmującym się także nawadnianiem, spoconym elektryku Carlosie, który opiekuje się reflektorami, zabawnym kierowcy autobusu Conrado (myślałem, że Cuenca nim zostanie na półetatu, ale jednak wolał grać w Ajaxie), zbitym mięśniaku Bernardo ochroniarzu z 20-letnim doświadczeniem, starszym już strażniku Estebanie pilnującym aut na parkingu, starszej już pani Cecilii od sprzedaży klubowych emblematów, kontemplującej życie sprzątaczce Blance odkurzającej gabloty z historycznymi trofeami i oczywiście upierdliwym krawcu Rosella - Benedicto :)

A tak na poważnie - masz może jakieś info z tym zamieszaniem wokół Kapitana? Nie chcę mi się wierzyć w te plotunie o opuszczeniu przez niego Barcelony na rzecz Milanu. Mógłbyś zdementować te wynaturzenia?

0

Nie wiedziałem nic o tej klauzuli. Brać z miejsca. Wiem, że BVB przebąkuje o sprowadzeniu Ter Stegena, zatem trzeba mu zagwarantować odpowiednie zarobki i będziemy mieć bramkarza na lata!

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?