Colon
Dołączył/a: luty 2018
32 obserwujących
5 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
4
@Comentateiro mi tam sie kolo 50 procent meczow podobalo.
1
"5 underhand serves in a row is generational"
#bublik&kyrgios
7
Muzyczna batalia #88 - jest i Meksyk oraz ambient wieczorowa pora.
-
poprzedni https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16954740#comment-16954740
glosowanie: https://strawpoll.com/QrgewKkG2yp
----------------------------------------------------------------------------
JORGE REYES – „La Danza De La Culebra” (1990, Album: Bajo El Sol Jaguar) | Gatunek: Ethno Ambient / Tribal Ambient
Jorge Reyes to meksykański pionier muzyki etniczno-elektronicznej, który wskrzesił brzmienie prekolumbijskiej Mezoameryki. Jego muzyczny stempel to fuzja starożytnych instrumentów z nowoczesnymi syntezatorami. Ta unikalna wizja zaowocowała między innymi serią wybitnych, wspólnych albumów z legendą amerykańskiego ambientu, Steve'em Roachem (zarówno w duecie, jak i w ramach tria Suspended Memories). Twórczość Reyesa została przedwcześnie przerwana przez jego nagłą śmierć na zawał serca w 2009 roku, do której doszło w jego własnym studiu nagraniowym.
Kompozycja opiera się na gęstym, rytualnym pulsie i szamańskiej aurze. Słychać tu organiczne brzmienie fletów i bębnów, które przenikają się z chłodnymi, elektronicznymi tłami. Utwór buduje nastrój mistycznego obrzędu, w którym transowy rytm stopniowo narasta, tworząc hipnotyczną, niemal pierwotną przestrzeń dźwiękową o wyraźnie mrocznym zabarwieniu.
Ciekawostki
Tytuł utworu oznacza „Taniec węża”, co bezpośrednio odnosi się do azteckich i majowskich rytuałów. Reyes wykorzystywał podczas nagrań autentyczne, prehiszpańskie instrumenty, takie jak gliniane okaryny, flety z kości oraz tradycyjne bębny szczelinowe teponaztli. Współpraca ze Steve'em Roachem mocno wpłynęła na warsztat produkcyjny Meksykanina, pomagając mu w tworzeniu głębokich, przestrzennych pogłosów. Aby uchwycić duchowy ciężar, artysta często rejestrował dźwięki w naturalnych przestrzeniach – wewnątrz jaskiń lub pośród ruin starożytnych miast.
-------------------------------------
PATRICK O'HEARN – „So Flows the Current” (2001, Album: So Flows The Current) | Gatunek: Ambient / Cinematic Electronic
Patrick O'Hearn to mistrz przestrzennego ambientu i wirtuoz gitary basowej. Jego muzyczny stempel to głębokie, rezonujące linie basu łączone z melancholijnymi pejzażami syntezatorów. Droga artystyczna twórcy jest niezwykle nieoczywista – wywodzi się on bezpośrednio z awangardowej, wirtuozerskiej szkoły Franka Zappy, z którym koncertował i nagrywał w drugiej połowie lat 70. Po okresie komercyjnych napięć w nowofalowym zespole Missing Persons, O'Hearn wybrał całkowitą izolację, zamieniając rockowo-jazzowy chaos na wysoce introwertyczną, solową muzykę elektroniczną.
Utwór buduje nastrój głębokiego spokoju i przestrzennej melancholii. Całość opiera się na powolnym, płynącym motywie, w którym organiczne brzmienie akustycznych instrumentów stapia się z miękkimi plamami syntezatorów. Słychać tu wyraźny nacisk na ciszę i oddech między dźwiękami, co nadaje kompozycji filmowy, kontemplacyjny charakter, całkowicie pozbawiony pośpiechu.
Ciekawostki
Fakt, że jezyk muzyczny O'Hearna ukształtował się w zespole Franka Zappy, czyni jego solową twórczość fascynującym fenomenem – muzyk wyszkolony w graniu ekstremalnie skomplikowanych, polirytmicznych połamanych struktur, ostatecznie odnalazł się w absolutnym minimalizmie. Album „So Flows The Current” był dla niego powrotem do bardziej organicznego brzmienia. W nagraniach wykorzystano żywe instrumenty, w tym wiolonczelę i gitarę akustyczną. O'Hearn traktuje tu bezprogowy bas i kontrabas nie jako instrumenty sekcji rytmicznej, lecz jako główne narzędzia melodyjne, prowadzące całą narrację utworu.
---
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani i inni muzykoholicy
, Draqulius, kamyk_23, ,Comentateiro
1
Chyba jedne z lepszych MS.
2
Alt to był mobbing te wuwuzele
1
Pozdrawiam z Meksyku, świetny internet - LR chodzi idealnie .
5
Znamy składy. .
0
Stadion imienia El Chapo.
1
@Comentateiro nie bedzie meczu, bedzie chór!
0
@Hindus tak jak pisalem - zamiast bulek tosty , najlepiej te prostokatne.
Do tego pieczarki - nie musza byc swieze, bo i tak smazysz na ojeju rzepakowym (lub oleju z awokado bo on znosu wysokie temp.). - Ale uwaga na cene - podnosi cene danie nawet razy dwa!
Do tego maka - robisz zasmazeke z maki i na to pieczarki. troche wody lub maslanka.
Na koniec bierzesz goracy kubek pieczarakowa - tzn jego sucha zawartosc i doprawiasz. Mozesz tez doprawic wegeta lub kucharkiem i maggi.
Pozywne, tanie i nieskromnie powiem, ze kobiety lubia to danie. Duzo witaminy b12.
1
@misterio i bardzo podobnie smakuje.
2
@Eklerek dziekuje, lubie mocne kolory. Pieczraki byle lekko splesniale, wiec musialem wiecej podsmazyc i wtedy puscily ten pieczarkowy kisiel.
Umami.
2
@July_6_BcN cos w tym stylu.
2
Zapraszam na pozywne bulki z pieczarkami. Nie bylo bulek, ale byly tosty.
https://inews.co.uk/wp-content/uploads/2019/02/plate-mary-h-1.jpg
1
@Eklerek
1
@Eklerek Kyrgios to byl kocurek.
2
@JimMorrisonFCB Offramp - obledna plyta.
1
Roman Wilhelmi ankieta: w ktorym serialu zachwyciil was bardziej: Alternatywy 4 czy Kariera Nikodema Dyzmy?
https://strawpoll.com/X3nkPkAXLgE
Kto sie wedlug Was jeszcze w tych produkcjach wyroznial?
1
@escarabajo jeszcze jedna mysl mnie naszla. Dobry dokument w sumie oceniam tak: czy podobal by sie on komus, kto nie interesuje sie Barcelona, Brazylia i ogolnie pilka nozna?
W przypadku mini serialu o Beckahmie takei cos mialo miejsce, ale tam oczywiscie w gre wchodzil jego zwiazek z gwiazda popkultury.
2
@escarabajo ja jestem totalnie team pilka.... ale tu jest tylu ludzi piszacych na temat pilki, ktorych zdanie czesto podzialam, ze nie ma czasem nic do dodania.
W tenisa gram.... bo w pilke juz jakos nie moge ze wzgledu na rozne sprawy.
Tema pilka i team tenis na pewno.
8
Muzyczna batalia #87 - nawiaznie do cyklu @8stoichkov8
poprzedni https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16951953#comment-16951953
glosowanie: https://strawpoll.com/eNg6vapxRgA
------------------------------------------------
GEORGE BENSON – „Take Five” (1986, Album: Live at Montreux 1986) | Gatunek: Jazz / Hard Bop
George Benson to wirtuoz gitary i wokalista, którego muzyczny stempel to unikalna technika kostkowania i jednoczesne śpiewanie (scat) granych przez siebie solówek. Jego kariera to ciągły balans między jazzową elitą a komercyjnym popem. Ogromny sukces list przebojów w latach 70. i 80. ściągnął na niego falę ostrej krytyki ze strony jazzowych purystów, oskarżających go o zdradę gatunku na rzecz muzyki rozrywkowej. Występ na festiwalu w Montreux w 1986 roku był dla niego symbolicznym powrotem do korzeni i bezkompromisowym udowodnieniem niedowiarkom wirtuozerskiej biegłości.
Kompozycja opiera się na słynnym, asymetrycznym metrum 5/4, które napędza dynamiczna, swingująca sekcja rytmiczna. Słychać tu niesamowitą gęstość dźwięków i błyskawiczne, kaskadowe pasaże gitary. Utwór buduje nastrój instrumentalnego napięcia, w którym klasyczny temat płynnie przechodzi w długą, agresywną improwizację. Całość charakteryzuje się surową, koncertową energią, całkowicie pozbawioną studyjnych upiększeń.
Ciekawostki
Solówka Bensona z tego koncertu uchodzi za jedno z najbardziej wymagających technicznie wykonań w historii gitary jazzowej. Współcześni transkrybenci i edukatorzy muzyczni (jak popularny na YouTube Levi Clay) określają ją jako ekstremalnie trudną do rozpisania i zagrania ze względu na zawrotne tempo, skomplikowane podziały rytmiczne i nieprzewidywalne akcenty. Benson zagrał ten utwór – oryginalnie skomponowany przez Paula Desmonda dla kwartetu Dave'a Brubecka – z niespotykaną perkusyjną ostrością.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
HERBIE HANCOCK, PAT METHENY, DAVE HOLLAND, JACK DEJOHNETTE – „Cantaloupe Island” (1990, Album: Live at Mellon Jazz Festival 1990) | Gatunek: Post-Bop / Jazz Fusion
Ten jednorazowy kwartet to absolutna supergrupa, w której spotkali się giganci współczesnego jazzu. Ich muzyczny stempel to wirtuozerska wolność i płynne łączenie akustycznego fundamentu z nowoczesnym brzmieniem. Trasa z 1990 roku była pokłosiem współpracy przy płycie „Parallel Realities” Jacka DeJohnette'a. Każdy z tych muzyków miał za sobą historię rewolucjonizowania gatunku. Pat Metheny, wprowadzając do jazzu unikalne, przestrzenne brzmienie, nierzadko stawał w opozycji do konserwatywnego establishmentu, co wymagało od niego ciągłego udowadniania swojej artystycznej wizji i bezkompromisowego podejścia do improwizacji na scenie.
Kompozycja buduje nastrój swobodnego, pulsującego groove'u. Słychać tu charakterystyczny, powtarzalny riff fortepianu, wokół którego początkowo owija się miękka, przestrzenna gitara z mocnym efektem chorusa. Utwór opiera się na otwartej strukturze, dającej każdemu instrumentowi ogromną przestrzeń do ekspresji. Całość płynnie balansuje między klasycznym, akustycznym jazzem a dynamicznym, synkopowanym pulsem, w którym napięcie rośnie wraz z każdą kolejną frazą.
Ciekawostki
W tej koncertowej wersji solówka Pata Metheny'ego to absolutny pokaz jego unikalnego, niemożliwego do podrobienia stylu. Gitarzysta konstruuje improwizację w sposób iście architektoniczny. Rozpoczyna od oszczędnych, przestrzennych zagrywek, by w punkcie kulminacyjnym przejść do swojej firmowej techniki – morderczo szybkiego, gęstego kostkowania i zawiłych, chromatycznych przebiegów. Metheny nie ucieka się tu do rockowych przesterów, lecz wykorzystuje swoją nieprawdopodobną wytrzymałość rytmiczną. Wchodzi w intensywny, polirytmiczny dialog z perkusją DeJohnette'a, udowadniając, że potrafi wygenerować na gitarze napięcie i dynamikę równą rozpędzonej sekcji dętej.
--------------
@JimMorrisonFCB @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani i inni muzykoholicy
, Draqulius, kamyk_23, ,Comentateiro
1
@escarabajo fakt, byly emocjonale momenty, moze nie byl to dokument idealny , ale dobry.
A jesli chodzi o mnie.. .to Lucho czeka, a najgorsze jest to, ze pojawil sie dokument o Nadalu. Czy wskoczy na miejsce Enrique?
0
@Draqulius wiesz , że nie pamiętam czy Beeheaet coś z nimi nagrywał , ale chyba nie .
Primus albo czerpał inspiracje albo nawet współpraca.
2
@Comentateiro a nie Kilian bo w pape dac moge dac?
Killijan Wpapedacmogedac
8
Muzyczna batalia #86 - w koncu Rezydenci!
poprzedni https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16938834#comment-16938834
glosowanie: https://strawpoll.com/3RnYX411Jye
------------------------------------------------
THE RESIDENTS – „Hard and Tenderly” (1988, Album: God in Three Persons) | Gatunek: Avant-Garde / Experimental Rock
The Residents to absolutny fenomen i awangardowa anomalia, od dekad ukrywająca swoją tożsamość pod maskami w kształcie gigantycznych gałek ocznych. Ich muzyczny stempel to radykalna dekonstrukcja popkultury, surrealistyczny czarny humor i eksperymentowanie z formą. „God in Three Persons” to ich pierwszy projekt stworzony specjalnie z myślą o formacie CD, pozwalającym na ciągły odsłuch bez zmiany strony płyty. Jest to mroczny album koncepcyjny o kaznodziei i uzdrawiających bliźniaczkach, którego absolutnie trzeba słuchać w całości, aby zrozumieć zawiłą, psychologiczną narrację.
Kompozycja buduje nastrój narastającego niepokoju poprzez powtarzalny, syntezatorowy motyw i niemal mechaniczny rytm. Słychać tu wyrazisty, recytowany wokal, który pełni rolę narratora opowieści, wspierany przez chłodne, precyzyjne partie klawiszy i organów. Całość opiera się na hipnotycznym transie i teatralnej, dusznej atmosferze, całkowicie pozbawionej klasycznej struktury zwrotka-refren.
Ciekawostki
W przeciwieństwie do wcześniejszych, celowo brudnych i lo-fi produkcji zespołu, ten utwór brzmi wyjątkowo czysto i sterylnie. Zespół zrezygnował tu z typowego dla siebie dźwiękowego chaosu na rzecz precyzyjnej dykcji wokalisty. Był to celowy zabieg – The Residents zależało na tym, aby słuchacz nie uronił ani słowa z tekstu i mógł bez problemu śledzić rozwijającą się fabułę.
--------------------------------------------------------------------------------
THE RESIDENTS – „Jambalaya” (1986, Album: Stars & Hank Forever!) | Gatunek: Avant-Garde / Experimental Pop
W połowie lat 80. The Residents rozpoczęli cykl „American Composers Series”, biorąc na warsztat ikony amerykańskiej muzyki. Album „Stars & Hank Forever!” to zderzenie twórczości króla country, Hanka Williamsa, z marszami Johna Philipa Sousy. Zespół podszedł do materiału z charakterystyczną dla siebie, groteskową ironią, co w tamtym czasie budziło konsternację purystów gatunkowych, ale idealnie wpisywało się w ich misję obalania muzycznych świętości.
Utwór opiera się na radykalnej dekonstrukcji klasycznego country. Słychać tu syntetyczne, przerysowane bity i dziwaczne, zniekształcone wokale, które całkowicie odzierają oryginał z jego sielskiego charakteru. Kompozycja buduje nastrój absurdalnej, elektronicznej potańcówki, w której tradycyjna melodia zostaje przepuszczona przez awangardowy, niemal industrialny filtr.
Ciekawostki
Słynny standard Hanka Williamsa w rękach The Residents stał się mrocznym, syntezatorowym eksperymentem. Warto zaznaczyć, że w tym okresie zespół ściśle współpracował z gitarzystą Snakefingerem, którego specyficzny styl gry i wkład w aranżacje mocno ukształtowały brzmienie całej płyty. Utwór ten doczekał się również specjalnego, klubowego remiksu na wydaniu singlowym, co było rzadkością w dyskografii grupy.
-----------------------------------------------------
THE RESIDENTS – „Six More Miles (To the Graveyard)” (1986, Album: Stars & Hank Forever!) | Gatunek: Dark Ambient / Avant-Garde
Kontekst albumu „Stars & Hank Forever!” wiąże się nie tylko z hołdem dla Hanka Williamsa, ale również z fascynacją The Residents śmiercią i makabrą. Zespół zawsze ciągnęło do mroczniejszych zakamarków amerykańskiego folkloru. W 1987 roku, zaledwie rok po wydaniu tej płyty, zmarł na zawał serca wspomniany wcześniej Snakefinger. To tragiczne wydarzenie nadało ich interpretacjom utworów o śmierci dodatkowego, bardzo osobistego wymiaru.
Kompozycja buduje nastrój żałobnej, powolnej procesji. Słychać tu ciężkie, uderzenia perkusji oraz zawodzące, syntezatorowe tło, które potęgują poczucie beznadziei. Całość opiera się na minimalistycznym, mrocznym aranżu, w którym zniekształcony, upiorny wokal beznamiętnie relacjonuje podróż na cmentarz.
Ciekawostki
Oryginał Hanka Williamsa z 1948 roku, mimo mrocznego tekstu, opierał się na dość skocznym tempie i perkusyjnym uderzeniu gitar akustycznych. The Residents drastycznie zwolnili utwór, wydobywając z niego czysty gotycki mrok. Piosenka ta stała się dla zespołu niezwykle ważna – wykonali ją w specjalnej, wydłużonej aranżacji podczas „The Snakey Wake”, koncertu upamiętniającego śmierć Snakefingera.
------------------------------------------------------
THE RESIDENTS – „The Aging Musician” (1994, Album: Gingerbread Man) | Gatunek: Electronic / Experimental
W latach 90. The Residents mocno zaangażowali się w rozwój nowych technologii i sztuki multimedialnej. „Gingerbread Man” to projekt, który pierwotnie ukazał się jako interaktywna płyta CD-ROM, łącząca muzykę z animacjami komputerowymi. Album jest zbiorem psychologicznych portretów różnych dziwacznych, często odpychających postaci, co idealnie wpisuje się w analityczny, chłodny styl grupy, badającej ludzkie ułomności.
Utwór buduje nastrój schizofrenicznego niepokoju poprzez połączenie chłodnej elektroniki z elementami rockowymi. Słychać tu wyraźny podział na dwie sekcje – śpiewany, nieco zniekształcony wstęp oraz mówione, paranoiczne outro. Całość opiera się na gęstych, syntezatorowych plamach i ostrych, gitarowych wstawkach, które tworzą klaustrofobiczną przestrzeń dźwiękową.
Ciekawostki
Każdy utwór na płycie „Gingerbread Man” kończy się mówionym monologiem wewnętrznym bohatera. W „The Aging Musician” tekst bezlitośnie obnaża narcyzm i frustracje starzejącego się artysty. Podczas trasy koncertowej z okazji 25-lecia zespołu w 1997 roku, muzycy występowali na scenie w specjalnych kostiumach, które były bezpośrednio inspirowane trójwymiarowymi animacjami postaci stworzonymi na potrzeby tego wydawnictwa.
---
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani i inni muzykoholicy
, Draqulius, kamyk_23, ,Comentateiro
0
@LAMC_10 to jest Magda Linette?
0
@BorzyKrzys Nick Nolte i Willem Dafoe tez chyba cos takiego krecili?
0
@Gary to cos tam musi grac ,
0
@agaFCB kto wie ;)
3
@kubix05 zawsze jakos tak dziwnie sie czuje / smuteczek, gdy wstawiasz urodziny slynnych aktorow, muzykow. Czlowiek caly czas mysli, ze oni maja po 50 lat , a tu cyk 70, 80, 90...
masakra.