@HubertMlody to, że byliśmy zestresowani oglądając nie znaczy, że zagrali słabo. Było mnóstwo elementów w którym zdominowaliśmy najlepszą drużyną La Ligi z ostatnich 5 kolejek. Z resztą nie muszę tłumaczyć jak groźne jest Bilbao.
@dawidw4 ruchu trochę więcej może? Przyznaję, że po raz pierwszy mecz miałem w tle czytając książkę i nie czuję abym stracił zbyt wiele. Co spoglądałem na monitor nie działo się kompletnie nic.
@Ratamahatta Okropny, ekstremalnie zawężony punkt widzenia. Boli bardziej jedynie fakt stosunkowo dużego poparcia dla takich postaw. Tak jak kolega niżej odpowiedział, casus "znałem taką Olą co była głupia więc wszystkie są strasznie głupie". Po czym jeszcze myśli, że coś podkreśliło jego wyjściową tezę, która już nawet z merytorycznego punktu widzenia jest irracjonalna. Gdybyś pracował na wysokim stanowisku w jakimś kraju czarnych ludzi (a nie w Polsce/WB przewracając palety) to miałbyś większą szansę takiego poznać. To tak jakbyś był murzynem w RPA i 2 białych których poznałeś w pracy to byli alkoholicy spóźniający się do pracy.
Stary tak nie można oceniać ludzi. Nie mówiąc o tym, aby kolor skóry definiował inteligencję/poziom ucywilizowania? Maniery? A jeśli nawet istnieje korelacja, to nie przyczynowość. Na fakt np. średnio mniejszego ilorazu inteligencji wpływać będzie średnio biedniejsze środowisko dorastania/mniejsze szanse na osiągnięcie wyższego wykształcenia, a nie kolor skóry sensu stricte.
Idąc Twoim chorym tokiem myślenia - chciałbym kiedyś spotkać w internecie kogoś, kto zmienił zdanie pod wpływem argumentacji (nie mojej, nie w tej dyskusji, ogólnie). Bo czasem mam wrażenie, że internetowe dyskusje są kompletnie pozbawione wartości. Nikt nie zmienia swojego stanowiska, każdy pozostaje przy swoim ignorując argumenty współrozmówcy.
@Bykunn Bardzo fajna odpowiedź i z pewnością dająca do myślenia. Z tym, że nie jestem pewien czy na prawdę można wykorzenić ostracyzm u dzieci w podstawówce. Bo on tak na prawdę nie wynika z rasizmu ani wychowania tylko takiej zwykłej, dziecinnej reakcji na inność. Braku zrozumienia tej inności. Nie da się każdemu 10-letniemu dziecku wytłumaczyć efektów takich działań. Jasne, można próbować, ale dziecko tego po prostu nie zrozumie (często), to w końcu "tylko żarty". Czy jakiekolwiek model dobrego wychowania jest w stanie ograniczyć zachowania dzieci śmiejących się z rówieśników? Myślę, że nie, zawsze będą po prostu takie dzieci które tą inność piętnują dla zwykłego żartu i to nawet często nie przenosi się potem na dorosłe życie. Wystarczy jednak 3-5 takich prześladowców, aby zamienić życie nastolatka. A więc nawet wychowanie 90% klasy na tolerancyjnych nastolatków niezbyt pomaga.
W przypadku ostracyzmu względem dzieci osób homoseksualnych podejrzewam, że byłoby to jeszcze dotkliwsze niż w takich głupotach jak pryszcze czy krzywe stawianie stóp. Generalnie mój pogląd na tą kwestię wiąże się z tym, że teraz z perspektywy czasu myślę sobie, że wolałbym być wychowany z mamą i tatą. Po prostu, dla bezpieczeństwa mojego dzieciństwa. Na po prostu nie narażanie się na te wrogie postawy. A ryzyko jest bardzo duże wśród dzieci które jeszcze nie kumają o co chodzi.
Dlatego w sumie uważam (choć jestem w tym zdaniu pewnie w mniejszości), że to dobrze, że media propagują wartości tolerancji wśród najmłodszych odbiorców. Oswajają dzieci, że to być może nie jest powszechne, ale normalne. Że to miłość jak każda inna. Oczywiście wolę, jeśli wybór takiej orientacji u bohaterów wynika bezpośrednio z fabuły a nie jakiś manifestów społecznych. Ale szczerze? Nigdy nie zrozumiem czemu ludziom przeszkadza ta ekspozycja w mediach. Pokazują ich ale who cares?! W jaki sposób to wpływa na moje rozumienie kultury filmowej? W żaden. A jeśli czegoś nie chcę oglądać to po prostu nie oglądam. Wolność.
@Bykunn Nie zgadzam się z Twoją odpowiedzią na post Torreto który napisał: "ale nie popieram pełnej legalizacji czyli zawierania zwiazkow malzenskich i posiadanie dzieci." Również jestem za brakiem przyzwolenia na posiadanie dzieci. To nie jest przytyk osobisty w stosunku do tych osób jedynie środek prewencyjny chroniący te dzieci które w takiej rodzinie byłoby wychowywane. Chodzi tu przede wszystkim o ostracyzm ze strony rówieśników, problemy na wczesnym etapie wychowania/rozwoju dziecka. Czy na prawdę fakt, że chciałbym mieć mamę i tatę czyni mnie nietolerancyjnym? Myślę, że nie. Myślę, że posiadanie mamy i taty jest bardzo naturalnym instynktem.
Jestem przekonany, że dwoje facetów potrafiłoby wychować dziecko ale uważam, że dziecko, które pozbawione jest wyboru gdy jest jeszcze nie w pełni rozumne tego jak działa świat, powinno z gruntu mieć zagwarantowane prawo do wychowania się w tradycyjnym modelu rodziny. I to również nie jest przytyk w stronę mniejszości, rozumiem definicję tolerancji. Tolerancja wcale nie oznacza równość praw i obowiązków, choć błędnie są one utożsamiane. Ludzie nie są wobec siebie równi i nigdy nie będą (nie utożsamiać z lepszymi-gorszymi). I nie jest istotne, co masz napisane w Konstytucji (to jedyna rzecz z podstaw prawa, jaką pamiętam ze studiów. Miałem świetnego nauczyciela).
W kwestii związków homoseksualnym nie mam kompletnie zdania. Argument o tym, że w konstytucji jest jedna linijka o tym, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny mnie nie przekonuje. Konstytucja to akt prawny wymyślony przez człowieka, żadna wyrocznia delficka. Można ją zmienić. Natomiast argument religijny kompletnie do mnie nie przemawia (z tych samych powodów co Ty - nie uważam, że religia powinna wyznaczać normy prawne). Argument ewolucyjny - również nie przemawia, ponieważ nie grozi nam wyginięcie. O genezie seksualności pisałem w innym komentarzu tłumacząc, że w wyborze naszej orientacji decyduje jedynie głęboko zakorzeniony mechanizm ewolucyjny, który w obecnych czasach nie stanowi problemu. Także nie widzę powodu dlaczego nie, ale być może są jakieś prawne kwestie których nie rozważyłem i mają sensu w celu prewencji nadużyć takiego związku.
Podstawowy błąd (nie Twój, mówię ogólnie) ludzi. Mylenie tolerancji z preferencją. Tolerancja nie oznacza równych preferencji. (ten błąd się pojawiał mnóstwo razy w komentarzach) Mylenie tolerancji z równością wobec prawa, ponieważ w rzeczywistości ludzie nie są sobie równi w tej materii, czy się komuś podoba czy nie. A więc nie warto do tego mieszać tolerancji. Tolerancja jest to: nie muszę rozumieć, nie muszę popierać (to jest błąd, który popełniłeś. Na brak poparcia na pewne rzeczy wymienione przez użytkownika zarzuciłeś mu nietolerancję, a to kompletnie nie jest tak. Nie muszę popierać Putina aby go tolerować jako człowieka, prawda?), ale muszę akceptować odmienność drugiego człowieka i moim zdaniem nie wykazywać werbalnej oraz mentalnej wrogości/niesmaku wobec tych postaw. Bo czy na prawdę to, że nie lubię patrzeć na filmach na 2 całujących gejów świadczy o mojej nietolerancji? Nie lubię tylko dlatego, że moja podświadomość wyobraża sobie mnie w takiej sytuacji, a jestem 100% heteroseksualistą. Ale nie mam wątpliwości, że dwoje homoseksualistów kocha tak samo i ma według mnie pełne prawo to wyrażania tego, również na paradach, jeśli są zalegalizowane (wolność zgromadzeń, wyrażania poglądów). Bo kim jestem ja aby mówić co można otwarcie propagować w mediach/na demonstracjach a czego nie? Kto dał mi takie prawo? Bo ja go sobie nie nadaję.
Uważam, że to śmieszne, że klub który tak chełpi się swoimi przychodami musi prosić o takie wsparcie. To nawet nie przystoi tak prosić o jałmużnę od kibiców aby "ratować" płynność finansową miliardowego klubu. Chyba nie ma bardziej przejrzystej wiadomości: "z naszymi finansami nie jest dobrze".
@TheNekro94 Miałem okazję zamienić kilka słów z członkami zespołu Linkin Park na Meet&Greet w 2012 w Warszawie, w tym z nieżyjącym już Chesterem Benningtonem. To był mój pierwszy ulubiony zespół i pamiętam te chwile jak dziś. Nie ma lepszego uczucia niż porozmawiać ze swoim idolem z dzieciństwa i osobiście powiedzieć, jak ich muzyka zmieniła moje życia (mimo, że pewnie słyszeli to wielokrotnie). Tak samo jak powiedzieć Dmitry Glukovskiemu na spotkaniu autorskim, że od jego książki zaczęła się moja przygoda z czytaniem, dzięki czemu obecnie czytam z 80 książek rocznie. A tak to ciągle spotykałem jakiś aktorów, polityków czy komików, w Warszawie pełno ich mieszka.
@JoeBlack 1. Błąd procesu rozumowania. Korelacja to nie przyczynowość. (korelacja -> oba wydarzenia odnoszą się do pandemii wirusa) Ludzie mają naturalny talent do teorii spiskowych, szukania powiązań tam gdzie ich nie ma. Najlepszy przykład to słynna już "twarz na księżycu". Tam gdzie ludzkie oko widzi twarz tam są góry i cienie. Powtarzam, bez dowodów łączących te dwa zjawiska nie ma sensu jednego z drugim zestawiać. Potrafię połączyć dwa dowolne wydarzenia historyczne używając kompletnie logicznych argumentów stosując skomplikowany łańcuch cause-effect i przysiąc, że w tych wydarzeniach występuje świadome działanie wybiegające kilkaset lat naprzód. 2. Kontrola populacji która przyczynia się do zmniejszenia ilości ludzi w zagrożonych przeludnieniem regionach nie jest niczym kontrowersyjnym :) 3. Taka rejestracja szczepień może potencjalnie pomóc nam w przyszłości w selekcjonowaniu ludzi np. podatnych na konkretne szczepy chorób (zabrzmiało jak broń masowego rażenia prawda? Chodzi mi o to, że wykaz szczepień pozwalałby w pewien wskazać ludzi zagrożonych konkretnymi chorobami) W przypadku odległej pandemii można by z wyprzedzeniem dotrzeć do takich ludzi i zaoferować pomoc medyczną w szerokim rozumieniu tego słowa. Z resztą nie widzę złego np. w niepuszczaniu do kraju osoby nie szczepionej na jakąś konkretną chorobę, która może być śmiertelna w skutkach (mówię tu o przyszłości). Generalnie sam pomysł uważam za bardzo racjonalny w dobie globalnych środków transportu. COVID-19 przy takiej pandemii jak choćby w filmie Contagion to pikuś. I fajnie mieć dodatkowe zabezpieczenia w przypadku gdyby się okazało, że jakiś selektywny wirus działa na osoby niezaszczepione na chorobę X. Łatwiej byłoby wtedy opanować taką sytuację (i już czarne scenariusze podpowiadają - narzędzie manipulacji masami! Inwigilacja!) 4. Brak komentarza. Brak mi wiedzy w temacie.
". Żyjemy w XXI w. i nic nie dzieje się bez przyczyny." Mnóstwo rzeczy działo się, dzieje się i będzie się dziać bez przyczyny :) To, że dopatrujesz się we wszystkim schematów jest naturalną skłonność naszej psychiki ukształtowanej na bazie ewolucji. Świetnym podsumowaniem tego zagadnienia jest fragment książki "Echopraksja" Petera Wattsa. Zamieszczam w oryginale. (generalnie fragment traktuje na uwarunkowanie człowieka na religię ale sprawdza się także w dostrzeganiu nieistniejących rzeczy/powiązań) " fifty thousand years ago there were these three guys spread out across the plain, and they each heard something rustling in the grass. The first one thought it was a tiger, and he ran like hell, and it was a tiger but the guy got away. The second one thought the rustling was a tiger, and he ran like hell, but it was only the wind and his friends all laughed at him for being such a chickenshit. But the third guy, he thought it was only the wind, so he shrugged it off and a tiger had him for dinner.
And the same thing happened a million times across ten thousand generations—and after a while everyone was seeing tigers in the grass even when there weren’t any tigers, because even chickenshits have more kids than corpses do.
And from those humble beginnings we learned to see faces in the clouds and portents in the stars, to see agency in randomness, because natural selection favors the paranoid. "
@Pablit "Jeśli ktoś ma to robić, to będzie robił to dalej za granica, tylko dlaczego takie osoby w kraju maja być traktowane jak świnie albo mordercy?" Odpowiedź na ten argument masz w poście wyjściowym tej dyskusji. "wiec wolisz kogoś do czegoś zmuszać? " Czyjaś chęć lub niechęć do czegoś nie ma tu znaczenia. Chcemy ustalić odpowiedź na pytanie jak należy postępować w oparciu o naszą aktualną wiedzę. Nie chcę nosić maseczek, ale w oparciu o obecną wiedzę powinniśmy je wszyscy nosić ergo rząd nas zmusi bo sami byśmy nie potrafili. A to zadziała tylko gdy wszyscy będą się do tego stosować.
@Bykunn Generalnie wypowiadałeś się na temat jakieś wypowiedzi kolegi o zapłodnieniu, poczęciu, momencie powstania człowieka. W związku z tym dla rozszerzenia tematu chciałbym Ci polecić ten oto film Kasi Gandor:
Wiedza czysto książkowa (nie moja dziedzina, sekcja opinii ograniczona do ostatnich 30 sekund filmu). A dziewczyna wykształcona jeśli chodzi o biologię. Także polecam, mi się dziś wyświetliło w rekomendowanych.
@sebasek99 "Ale noworodek już posiada samoświadomość, świadomość, pewną autonomię w swoich czynach. "
EDIT: Ktoś już napisał to samo, nie czytałem reszty wątku. Jesli nie chcesz czytać, omiń mój post :)
Noworodek nie posiada samoświadomości. Były robione badania na ten temat (anglojęzyczna literatura). Bardzo powszechną interpretacją braku naszych wspomnień z okresu dziecięcego jest właśnie to, że nie postrzegamy siebie na świecie w sposób świadomy. M.in. nie rozpoznajemy (na etapie noworodka, podkreślam) swojego odbicia w lustrze (inny rodzaj reakcji, takie same badania przeprowadzane były w grupach delfinów i małp które miały określić ich poziom inteligencji oraz świadomości. Delfiny będące przed lustrem zachowywały się w sposób inny niż na przeciwko drugiego osobnika swojego gatunku ergo naukowcy wynioskowali, że delfin zdaje sobie sprawę, że patrzy on na siebie a nie innego delfina). Czy dziecko dopiero co wyjęte z łona matki jest świadome? Czego świadome? Świata wokół niego? Wie że jest człowiekiem, rodzi się z tą wiedzą? Nie ma śladów na to wskazujących a badania wskazują przeciwnie. (nie musisz mi wierzyć na słowo, nie próbuję Cię okłamać ale śmiało możesz zachować sceptycyzm) Świadomość nie jest skokowa. Następuje powoli i jest procesem. Noworodek jest tak samo świadomy jak ciało dziecko w brzuchu matki w 9 miesiącu. Czyli w żaden.
Chcę jeszcze nadmienić, że proszę mi nie wierzyć na słowo i sprawdzić źródła na własną rękę jeśli jesteś zainteresowany tym tematem. Bardzo mi przykro, że nie mogę poprzeć powyższych zdań odpowiednim linkiem ale daję Ci słowo, że przeczytałem o tym w rzetelnej prasie naukowej w języku angielskim i nie wziąłem tego z tyłka. Spróbuj poszukać po słowach kluczowych.
A autonomia w czynach? Ponownie, kompletnie niekontrolowane i chaotyczne ruchy przypominające to, jak wyglądają pierwsze kroki maszyny która uczy się chodzić poprzez machine learning. Metoda prób-i-błędów i szukania optymalnego rozwiązania po omacku, bez punktów odniesienia. Do sprawy świadomości muszę też dodać, że dziecko dosyć szybko zyskuje świadomość. Wykazuje ukierunkowaną ciekawość, rozpoznaje się w lustrze i jeszcze inne rzeczy o których czytałem ale niestety w tej chwili ich nie pamiętam. Z pewnością jednak nie jest to w pierwszych dniach/tygodniach(?) po narodzinach. Ach, sam temat jest tak fascynujący, że chyba jutro poszukam tego artykułu :)
Chcę też nadmienić, że popieram w 100% zdanie z wyjściowego postu który jest źródłem całej dyskusji.
@CuttingHead "ale jaka nauka? Daj jakiś dowód na to, że Jezus nie zmartwychwstał."
Błąd logiczny rozumowania. Argumentum ad ignorantiam. (15:30 filmiku) Brak dowodu fałszywości nie jest dowodem prawdziwości. Ten, kto broni swojej tezy musi przedstawić dowody. A więc nauka nie musi przedstawiać dowodów na to, że nie zmartwychwstał. To druga strona musi przedstawić NIEDAJĄCE WĄTPLIWOŚCI dowody, że tak było. Jeśli tego nie zrobi to tak jak w przypadku wszystkich nadnaturalnych zjawisk nauka mówi "nie ma wystarczających dowodów, więc nie będę twierdził, że tak się wydarzyło". Logiczne, zdroworozsądkowe podejście.
Nie przeszkadza mi jeśli ktoś wierzy, każdy może wierzyć nawet w jednorożce. Normalność (oraz prawda) nie są kwestią statystyki więc niezależnie od ilości osób wierzących będą kierował się w swoim życiu naukową analizą zjawisk.
EDIT: Widzę, że jeden z użytkowników już to wytknął, brawo :) Co prawda innemu użytkownikowi, ale zawsze coś.
@Kusco15 No i w celu wyciągnięcia pewnej nauki na dziś polecam jeden z najlepszych filmów na youtube jaki kiedykolwiek widziałem. "Krótki film o prawdziwe i fałszu" pokazuje m.in. jak czerpać wiedzę z internetu, wybierać źródła lepsze nad tymi gorszymi.
To apropo źródeł, które użyłeś do podparcia swoich słów. Musisz koniecznie zmienić sposób, w jaki wybierasz swoje źródła informacji. Możesz tylko na tym skorzystać, ponieważ pozwoli Ci w przyszłości dobierać źródła bardziej bezstronne czy godniejsze zaufania, a tym samym teorie które będziesz formułował będą mniej nacechowane subiektywnością ich autorów.
Brzmi jak początki korwinizmu. Niby ma rację, ale mija sedno dyskusji. To co piszesz może być wszystko prawdą a jednocześnie nie mieć nic wspólnego z rasizmem. Ludzie są różnie traktowani i nie jest to przejaw rasizmu! Rasizm ma ustaloną definicję i wcale nie polega na tym, że ktoś średnio dostanie jakieś stanowisko w pracy ze względu na średnio lepszą fizyczność.
"ich mężczyźni mają więcej testosteronu, więc są lepiej traktowani przez kobiety. Plus ładny zapach czarnych mężczyzn" To jest przykład na rasizm kobiet w stosunku do osób gorzej pachnących?
"Może to być rasizm pośredni bo odrzucasz kogoś ze względu na cechę, która przeważa u danej rasy" Wymyśliłeś sobie to pojęcie. Żadna literatura nie operuje tym pojęciem a więc ono nie istnieje. To, że wolę brunetki od blondynek nie jest rasizmem pośrednim tylko zwykłą preferencją. Tak samo jak traktowanie osób niskich. Wolę wyższe kobiety i to nie jest żaden rasizm, tak samo moje uwielbienie do koloru czerwonego, mleka 2%-owego czy podniecenie seksualne względem urody kobiet pochodzenia skandynawskiego. To nie jest żaden rasizm pośredni, podświadomy czy inny. Ludzie są różni i pewne cechy są atrakcyjne i pewne nie. Jedne zależą od preferencji (kolor włosów) a drugi od cech stricte obiektywnych (gładka skóra > pryszczata twarz).
Dlatego kolega Bykuun kazał Ci sprawdzić definicję rasizmu i Ty zamiast to zrobić w celu znalezienia wspólnego stanowiska ze swoim rozmówcą to zapierasz się rękami i nogami aby tylko nie przyznać mu racji.
Tak, mogą być sobie badania które świadczą o tym że wyżsi ludzie zarabiają średnio więcej i inne tego pierdoły. Ale to nie jest rasizm a zwykła konsekwencja potrzeb. Widocznie wyższa osoba w jakieś konkretniej pracy sprawia się więcej. Tak samo mężczyźni zarabiają odrobinę więcej on average ponieważ podejmują większe ryzyko, biorą częściej nadgodziny itp itd. Widocznie czarni mężczyźni wytwarzają lepsze feromony -> więc na poziomu biologicznym mają bardziej atrakcyjny zapach. To nie ma nic wspólnego z rasizmem.
Rzeczy o których mówisz jestem przekonany że istnieją (z tyłka byś ich nie wytrzasnął) ale nie mają nic wspólnego z tematyką rasizmu wobec osób czarnoskórych i aby to zrozumieć musisz się zapoznać z definicją tego słowa. Niestety, bez tego dalej nie pójdziesz. Bo widać, że Twoje niezrozumienie tego zagadnienia wynika głównie z nieznajomości tego zjawiska a więc jego definicji.
"Zawodnik najpierw niech pokaże czy jest przydatny a dopiero potem wysokie pensje !" To tak jakby zatrudniać laureata nagrody nobla z fizyki przy jakimś projekcie i dać mu pensje stażysty aby zobaczyć czy na coś nam się przyda :P Tak świat nie działa (dzięki Bogu). Jeśli ktoś już ma swoją renomę/doświadczenie to nie zarabia mniej w nowej pracy tylko dlatego że dopiero tu przyszedł. Piłka nożna to zawód jak każdy inny nieistotne od naszego emocjonalnego związku z tematem.
@NeroTFP Jacob to moje imię po angielsku ale pierwszy raz spotkałem się z tym odpowiednikiem podczas oglądania serialu "Zagubieni" gdy jeszcze był transmitowany w telewizji (na tvp chyba?) a ja byłem małym szczylem. Była to tajemnicza postać, ciągle tylko wspominany ale nigdy (do pewnego momentu oczywiście) nie pokazywany. Gdy już się dowiedziałem że polskim odpowiednikiem tego imienia jest moje imię to używałem tego nicku we wszystkich grach komputerowych w jakie grałem w młodości czy forach :) I tak już zostało
@Kettger " Pracodawca żyje dzięki nieswojej pracy, także nie jest w ogóle produktywny." Mocna teoria :) Chętnie bym ją obalił.
Pracodawca dostarcza odpowiedni sprzęt do wykonywania pracy, lokalizację, w mniejszych przedsiębiorstwach (ale nie tylko) także know-how. Mój ojciec od prawie 40 lat jest szefem małej firmy świadczącej usługi parkieciarskie. Miałem szansę parę miesięcy dla niego popracować i nie oceniłbym jego pracy jako nieproduktywnej. Jego pracownicy wypracowali ilość produktu który nie byliby w stanie gdyby nie wiedza i szerokie kontakty ojca z dużymi firmami budowlanymi (a więc tym samym -> pracodawca dostarcza markę a więc wzrost pracy). Mimo, że wiem co masz na myśli. Takie przykłady jak makler giełdowy który nie wytwarza produktu a jedynie gra na ekonomii. Tego nie można powiedzieć o pracodawcach sensu strice. Poza tym pracodawcy żyją ze swojej pracy która polega na monitorowaniu i zarządzaniu pracą innych. Zwykle wymaga to wysokiej wiedzy branżowej oraz umiejętności odpowiedniego zarządzania zasobami firmy (czy to ludzkimi czy materialnymi).
Większa odpowiedzialności -> większe zarobki. Nie bez powodu trudniej znaleźć osobę na stanowisko wicedyrektora działu produkcji niż zwykłego księgowego.
"To inni pracują za niego i to im należy się zmniejszenie podatków za, nierzadko, tytaniczną pracę" Błąd. Inni pracują DLA niego a nie ZA niego. Niech każdy w takim razie otwiera własne firmy zatrudnia własnych "niewolników" jeśli to jest takie łatwe życie na cudzy rachunek :)
@Borneo Tamten debiut to była rzeźnia nawet jak na ogólnoświatowe standardy. Pamiętam, że w mediach była potem spora nagonka na piłkarzy Lechii za to jak potraktowali Neymara. Nie był to temat nr 1 ale jednak każdy dziennik (polski czy zagraniczny) zaznaczał że było to czyste chamstwo.
A tak wracając do tematu - nie mam do niego pretensji gdy się przewraca jak jest faulowany, nie ulega wątpliwości, że obrońcy często nie radzą sobie powstrzymywaniem Neymara w przepisowy sposób. Bardziej mnie wnerwia jak się wywraca od podmuchów powietrza :) I nawet to bym zrozumiał (grałem wiele lat w piłce, wiem, że nie potrzeba wiele aby wytrącić przeciwnika z równowagi, szczególnie o niewielkiej wadze) ale... on jeszcze potem domaga się faulów, macha rękami i symuluje nieopisane konwulsje. To już jest okropnie wnerwiające :-P
@Borneo piłkarsko. Słabiej się trzyma na nogach niż w jego prime time w Barcelonie. Praktycznie non-stop widać go na murawie. Jakoś dryblingów też spadła (tu akurat odsyłam do statystyk). I nie mówię, że jest niska. Ale gdy grał w Barcelonie był nawet czas gdy w tym aspekcie był lepszy od Messiego. Kontuzje. I dymy okołopiłkarskie. Nie wiem, takie mam wrażenie.
A to że jest bardziej doświadczony to nie ulega wątpliwości. Rakitic też jest bardziej doświadczony gdy miał 29 lat a śmiem twierdzić, że wtedy grał lepiej :-)
@LuisSalvano być może. Ja z tych paru meczy które widziałem (w lidze mistrzów oraz w lidze francuskiej) Neymar wyglądał przede wszystkim gorzej fizycznie. Na ostatnim turnieju międzynarodowym też mówiąc delikatnie nie zachwycał. Nie jestem przekonany iż piłkarz z tyloma stratami piłki W TEJ Barcelonie może grać obok Messiego. Ale cóż, może się mylę.
0
Myślę, że ten mecz idealnie ilustruje problemy naszej drużyny.
0
@panczo Co wam znowu nie pasuje? Słuszny karny, słusznie powtórzony. O co chodzi?
3
@jarek771 żarcik 10/10.
0
Jest zdecydowanie więcej różnic niż podobieństw, ale Mundo Deportivo takim tytułem zapewnia sobie wejścia.
1
@HubertMlody to, że byliśmy zestresowani oglądając nie znaczy, że zagrali słabo. Było mnóstwo elementów w którym zdominowaliśmy najlepszą drużyną La Ligi z ostatnich 5 kolejek. Z resztą nie muszę tłumaczyć jak groźne jest Bilbao.
1
@dawidw4 ruchu trochę więcej może? Przyznaję, że po raz pierwszy mecz miałem w tle czytając książkę i nie czuję abym stracił zbyt wiele. Co spoglądałem na monitor nie działo się kompletnie nic.
3
@Ratamahatta Okropny, ekstremalnie zawężony punkt widzenia. Boli bardziej jedynie fakt stosunkowo dużego poparcia dla takich postaw. Tak jak kolega niżej odpowiedział, casus "znałem taką Olą co była głupia więc wszystkie są strasznie głupie". Po czym jeszcze myśli, że coś podkreśliło jego wyjściową tezę, która już nawet z merytorycznego punktu widzenia jest irracjonalna. Gdybyś pracował na wysokim stanowisku w jakimś kraju czarnych ludzi (a nie w Polsce/WB przewracając palety) to miałbyś większą szansę takiego poznać. To tak jakbyś był murzynem w RPA i 2 białych których poznałeś w pracy to byli alkoholicy spóźniający się do pracy.
Stary tak nie można oceniać ludzi. Nie mówiąc o tym, aby kolor skóry definiował inteligencję/poziom ucywilizowania? Maniery? A jeśli nawet istnieje korelacja, to nie przyczynowość. Na fakt np. średnio mniejszego ilorazu inteligencji wpływać będzie średnio biedniejsze środowisko dorastania/mniejsze szanse na osiągnięcie wyższego wykształcenia, a nie kolor skóry sensu stricte.
Idąc Twoim chorym tokiem myślenia - chciałbym kiedyś spotkać w internecie kogoś, kto zmienił zdanie pod wpływem argumentacji (nie mojej, nie w tej dyskusji, ogólnie). Bo czasem mam wrażenie, że internetowe dyskusje są kompletnie pozbawione wartości. Nikt nie zmienia swojego stanowiska, każdy pozostaje przy swoim ignorując argumenty współrozmówcy.
2
@Bykunn Bardzo fajna odpowiedź i z pewnością dająca do myślenia.
Z tym, że nie jestem pewien czy na prawdę można wykorzenić ostracyzm u dzieci w podstawówce. Bo on tak na prawdę nie wynika z rasizmu ani wychowania tylko takiej zwykłej, dziecinnej reakcji na inność. Braku zrozumienia tej inności. Nie da się każdemu 10-letniemu dziecku wytłumaczyć efektów takich działań. Jasne, można próbować, ale dziecko tego po prostu nie zrozumie (często), to w końcu "tylko żarty". Czy jakiekolwiek model dobrego wychowania jest w stanie ograniczyć zachowania dzieci śmiejących się z rówieśników? Myślę, że nie, zawsze będą po prostu takie dzieci które tą inność piętnują dla zwykłego żartu i to nawet często nie przenosi się potem na dorosłe życie. Wystarczy jednak 3-5 takich prześladowców, aby zamienić życie nastolatka. A więc nawet wychowanie 90% klasy na tolerancyjnych nastolatków niezbyt pomaga.
W przypadku ostracyzmu względem dzieci osób homoseksualnych podejrzewam, że byłoby to jeszcze dotkliwsze niż w takich głupotach jak pryszcze czy krzywe stawianie stóp. Generalnie mój pogląd na tą kwestię wiąże się z tym, że teraz z perspektywy czasu myślę sobie, że wolałbym być wychowany z mamą i tatą. Po prostu, dla bezpieczeństwa mojego dzieciństwa. Na po prostu nie narażanie się na te wrogie postawy. A ryzyko jest bardzo duże wśród dzieci które jeszcze nie kumają o co chodzi.
Dlatego w sumie uważam (choć jestem w tym zdaniu pewnie w mniejszości), że to dobrze, że media propagują wartości tolerancji wśród najmłodszych odbiorców. Oswajają dzieci, że to być może nie jest powszechne, ale normalne. Że to miłość jak każda inna. Oczywiście wolę, jeśli wybór takiej orientacji u bohaterów wynika bezpośrednio z fabuły a nie jakiś manifestów społecznych. Ale szczerze? Nigdy nie zrozumiem czemu ludziom przeszkadza ta ekspozycja w mediach. Pokazują ich ale who cares?! W jaki sposób to wpływa na moje rozumienie kultury filmowej? W żaden. A jeśli czegoś nie chcę oglądać to po prostu nie oglądam. Wolność.
Pozdrawiam i miłego dnia życzę :)
6
@Bykunn Nie zgadzam się z Twoją odpowiedzią na post Torreto który napisał:
"ale nie popieram pełnej legalizacji czyli zawierania zwiazkow malzenskich i posiadanie dzieci."
Również jestem za brakiem przyzwolenia na posiadanie dzieci. To nie jest przytyk osobisty w stosunku do tych osób jedynie środek prewencyjny chroniący te dzieci które w takiej rodzinie byłoby wychowywane. Chodzi tu przede wszystkim o ostracyzm ze strony rówieśników, problemy na wczesnym etapie wychowania/rozwoju dziecka. Czy na prawdę fakt, że chciałbym mieć mamę i tatę czyni mnie nietolerancyjnym? Myślę, że nie. Myślę, że posiadanie mamy i taty jest bardzo naturalnym instynktem.
Jestem przekonany, że dwoje facetów potrafiłoby wychować dziecko ale uważam, że dziecko, które pozbawione jest wyboru gdy jest jeszcze nie w pełni rozumne tego jak działa świat, powinno z gruntu mieć zagwarantowane prawo do wychowania się w tradycyjnym modelu rodziny. I to również nie jest przytyk w stronę mniejszości, rozumiem definicję tolerancji. Tolerancja wcale nie oznacza równość praw i obowiązków, choć błędnie są one utożsamiane. Ludzie nie są wobec siebie równi i nigdy nie będą (nie utożsamiać z lepszymi-gorszymi). I nie jest istotne, co masz napisane w Konstytucji (to jedyna rzecz z podstaw prawa, jaką pamiętam ze studiów. Miałem świetnego nauczyciela).
W kwestii związków homoseksualnym nie mam kompletnie zdania. Argument o tym, że w konstytucji jest jedna linijka o tym, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny mnie nie przekonuje. Konstytucja to akt prawny wymyślony przez człowieka, żadna wyrocznia delficka. Można ją zmienić. Natomiast argument religijny kompletnie do mnie nie przemawia (z tych samych powodów co Ty - nie uważam, że religia powinna wyznaczać normy prawne). Argument ewolucyjny - również nie przemawia, ponieważ nie grozi nam wyginięcie. O genezie seksualności pisałem w innym komentarzu tłumacząc, że w wyborze naszej orientacji decyduje jedynie głęboko zakorzeniony mechanizm ewolucyjny, który w obecnych czasach nie stanowi problemu. Także nie widzę powodu dlaczego nie, ale być może są jakieś prawne kwestie których nie rozważyłem i mają sensu w celu prewencji nadużyć takiego związku.
Podstawowy błąd (nie Twój, mówię ogólnie) ludzi.
Mylenie tolerancji z preferencją. Tolerancja nie oznacza równych preferencji. (ten błąd się pojawiał mnóstwo razy w komentarzach)
Mylenie tolerancji z równością wobec prawa, ponieważ w rzeczywistości ludzie nie są sobie równi w tej materii, czy się komuś podoba czy nie. A więc nie warto do tego mieszać tolerancji.
Tolerancja jest to: nie muszę rozumieć, nie muszę popierać (to jest błąd, który popełniłeś. Na brak poparcia na pewne rzeczy wymienione przez użytkownika zarzuciłeś mu nietolerancję, a to kompletnie nie jest tak. Nie muszę popierać Putina aby go tolerować jako człowieka, prawda?), ale muszę akceptować odmienność drugiego człowieka i moim zdaniem nie wykazywać werbalnej oraz mentalnej wrogości/niesmaku wobec tych postaw. Bo czy na prawdę to, że nie lubię patrzeć na filmach na 2 całujących gejów świadczy o mojej nietolerancji? Nie lubię tylko dlatego, że moja podświadomość wyobraża sobie mnie w takiej sytuacji, a jestem 100% heteroseksualistą. Ale nie mam wątpliwości, że dwoje homoseksualistów kocha tak samo i ma według mnie pełne prawo to wyrażania tego, również na paradach, jeśli są zalegalizowane (wolność zgromadzeń, wyrażania poglądów). Bo kim jestem ja aby mówić co można otwarcie propagować w mediach/na demonstracjach a czego nie? Kto dał mi takie prawo?
Bo ja go sobie nie nadaję.
Pozdrawiam :)
7
Uważam, że to śmieszne, że klub który tak chełpi się swoimi przychodami musi prosić o takie wsparcie. To nawet nie przystoi tak prosić o jałmużnę od kibiców aby "ratować" płynność finansową miliardowego klubu. Chyba nie ma bardziej przejrzystej wiadomości: "z naszymi finansami nie jest dobrze".
1
@TheNekro94 Miałem okazję zamienić kilka słów z członkami zespołu Linkin Park na Meet&Greet w 2012 w Warszawie, w tym z nieżyjącym już Chesterem Benningtonem. To był mój pierwszy ulubiony zespół i pamiętam te chwile jak dziś. Nie ma lepszego uczucia niż porozmawiać ze swoim idolem z dzieciństwa i osobiście powiedzieć, jak ich muzyka zmieniła moje życia (mimo, że pewnie słyszeli to wielokrotnie).
Tak samo jak powiedzieć Dmitry Glukovskiemu na spotkaniu autorskim, że od jego książki zaczęła się moja przygoda z czytaniem, dzięki czemu obecnie czytam z 80 książek rocznie.
A tak to ciągle spotykałem jakiś aktorów, polityków czy komików, w Warszawie pełno ich mieszka.
0
@JoeBlack 1. Błąd procesu rozumowania. Korelacja to nie przyczynowość. (korelacja -> oba wydarzenia odnoszą się do pandemii wirusa)
Ludzie mają naturalny talent do teorii spiskowych, szukania powiązań tam gdzie ich nie ma. Najlepszy przykład to słynna już "twarz na księżycu". Tam gdzie ludzkie oko widzi twarz tam są góry i cienie. Powtarzam, bez dowodów łączących te dwa zjawiska nie ma sensu jednego z drugim zestawiać. Potrafię połączyć dwa dowolne wydarzenia historyczne używając kompletnie logicznych argumentów stosując skomplikowany łańcuch cause-effect i przysiąc, że w tych wydarzeniach występuje świadome działanie wybiegające kilkaset lat naprzód.
2. Kontrola populacji która przyczynia się do zmniejszenia ilości ludzi w zagrożonych przeludnieniem regionach nie jest niczym kontrowersyjnym :)
3. Taka rejestracja szczepień może potencjalnie pomóc nam w przyszłości w selekcjonowaniu ludzi np. podatnych na konkretne szczepy chorób (zabrzmiało jak broń masowego rażenia prawda? Chodzi mi o to, że wykaz szczepień pozwalałby w pewien wskazać ludzi zagrożonych konkretnymi chorobami) W przypadku odległej pandemii można by z wyprzedzeniem dotrzeć do takich ludzi i zaoferować pomoc medyczną w szerokim rozumieniu tego słowa. Z resztą nie widzę złego np. w niepuszczaniu do kraju osoby nie szczepionej na jakąś konkretną chorobę, która może być śmiertelna w skutkach (mówię tu o przyszłości). Generalnie sam pomysł uważam za bardzo racjonalny w dobie globalnych środków transportu. COVID-19 przy takiej pandemii jak choćby w filmie Contagion to pikuś. I fajnie mieć dodatkowe zabezpieczenia w przypadku gdyby się okazało, że jakiś selektywny wirus działa na osoby niezaszczepione na chorobę X. Łatwiej byłoby wtedy opanować taką sytuację (i już czarne scenariusze podpowiadają - narzędzie manipulacji masami! Inwigilacja!)
4. Brak komentarza. Brak mi wiedzy w temacie.
". Żyjemy w XXI w. i nic nie dzieje się bez przyczyny." Mnóstwo rzeczy działo się, dzieje się i będzie się dziać bez przyczyny :) To, że dopatrujesz się we wszystkim schematów jest naturalną skłonność naszej psychiki ukształtowanej na bazie ewolucji. Świetnym podsumowaniem tego zagadnienia jest fragment książki "Echopraksja" Petera Wattsa. Zamieszczam w oryginale. (generalnie fragment traktuje na uwarunkowanie człowieka na religię ale sprawdza się także w dostrzeganiu nieistniejących rzeczy/powiązań)
" fifty thousand years ago there were these three guys spread out across the plain, and they each heard something rustling in the grass. The first one thought it was a tiger, and he ran like hell, and it was a tiger but the guy got away. The second one thought the rustling was a tiger, and he ran like hell, but it was only the wind and his friends all laughed at him for being such a chickenshit. But the third guy, he thought it was only the wind, so he shrugged it off and a tiger had him for dinner.
And the same thing happened a million times across ten thousand generations—and after a while everyone was seeing tigers in the grass even when there weren’t any tigers, because even chickenshits have more kids than corpses do.
And from those humble beginnings we learned to see faces in the clouds and portents in the stars, to see agency in randomness, because natural selection favors the paranoid. "
0
@Pablit "Jeśli ktoś ma to robić, to będzie robił to dalej za granica, tylko dlaczego takie osoby w kraju maja być traktowane jak świnie albo mordercy?" Odpowiedź na ten argument masz w poście wyjściowym tej dyskusji.
"wiec wolisz kogoś do czegoś zmuszać? " Czyjaś chęć lub niechęć do czegoś nie ma tu znaczenia. Chcemy ustalić odpowiedź na pytanie jak należy postępować w oparciu o naszą aktualną wiedzę. Nie chcę nosić maseczek, ale w oparciu o obecną wiedzę powinniśmy je wszyscy nosić ergo rząd nas zmusi bo sami byśmy nie potrafili. A to zadziała tylko gdy wszyscy będą się do tego stosować.
0
@Bykunn Generalnie wypowiadałeś się na temat jakieś wypowiedzi kolegi o zapłodnieniu, poczęciu, momencie powstania człowieka.
W związku z tym dla rozszerzenia tematu chciałbym Ci polecić ten oto film Kasi Gandor:
Wiedza czysto książkowa (nie moja dziedzina, sekcja opinii ograniczona do ostatnich 30 sekund filmu). A dziewczyna wykształcona jeśli chodzi o biologię. Także polecam, mi się dziś wyświetliło w rekomendowanych.
2
@sebasek99 "Ale noworodek już posiada samoświadomość, świadomość, pewną autonomię w swoich czynach. "
EDIT: Ktoś już napisał to samo, nie czytałem reszty wątku. Jesli nie chcesz czytać, omiń mój post :)
Noworodek nie posiada samoświadomości. Były robione badania na ten temat (anglojęzyczna literatura). Bardzo powszechną interpretacją braku naszych wspomnień z okresu dziecięcego jest właśnie to, że nie postrzegamy siebie na świecie w sposób świadomy. M.in. nie rozpoznajemy (na etapie noworodka, podkreślam) swojego odbicia w lustrze (inny rodzaj reakcji, takie same badania przeprowadzane były w grupach delfinów i małp które miały określić ich poziom inteligencji oraz świadomości. Delfiny będące przed lustrem zachowywały się w sposób inny niż na przeciwko drugiego osobnika swojego gatunku ergo naukowcy wynioskowali, że delfin zdaje sobie sprawę, że patrzy on na siebie a nie innego delfina). Czy dziecko dopiero co wyjęte z łona matki jest świadome? Czego świadome? Świata wokół niego? Wie że jest człowiekiem, rodzi się z tą wiedzą? Nie ma śladów na to wskazujących a badania wskazują przeciwnie. (nie musisz mi wierzyć na słowo, nie próbuję Cię okłamać ale śmiało możesz zachować sceptycyzm)
Świadomość nie jest skokowa. Następuje powoli i jest procesem. Noworodek jest tak samo świadomy jak ciało dziecko w brzuchu matki w 9 miesiącu. Czyli w żaden.
Chcę jeszcze nadmienić, że proszę mi nie wierzyć na słowo i sprawdzić źródła na własną rękę jeśli jesteś zainteresowany tym tematem. Bardzo mi przykro, że nie mogę poprzeć powyższych zdań odpowiednim linkiem ale daję Ci słowo, że przeczytałem o tym w rzetelnej prasie naukowej w języku angielskim i nie wziąłem tego z tyłka. Spróbuj poszukać po słowach kluczowych.
A autonomia w czynach? Ponownie, kompletnie niekontrolowane i chaotyczne ruchy przypominające to, jak wyglądają pierwsze kroki maszyny która uczy się chodzić poprzez machine learning. Metoda prób-i-błędów i szukania optymalnego rozwiązania po omacku, bez punktów odniesienia. Do sprawy świadomości muszę też dodać, że dziecko dosyć szybko zyskuje świadomość. Wykazuje ukierunkowaną ciekawość, rozpoznaje się w lustrze i jeszcze inne rzeczy o których czytałem ale niestety w tej chwili ich nie pamiętam. Z pewnością jednak nie jest to w pierwszych dniach/tygodniach(?) po narodzinach. Ach, sam temat jest tak fascynujący, że chyba jutro poszukam tego artykułu :)
Chcę też nadmienić, że popieram w 100% zdanie z wyjściowego postu który jest źródłem całej dyskusji.
4
@CuttingHead
"ale jaka nauka? Daj jakiś dowód na to, że Jezus nie zmartwychwstał."
Błąd logiczny rozumowania. Argumentum ad ignorantiam. (15:30 filmiku)
Brak dowodu fałszywości nie jest dowodem prawdziwości. Ten, kto broni swojej tezy musi przedstawić dowody. A więc nauka nie musi przedstawiać dowodów na to, że nie zmartwychwstał. To druga strona musi przedstawić NIEDAJĄCE WĄTPLIWOŚCI dowody, że tak było. Jeśli tego nie zrobi to tak jak w przypadku wszystkich nadnaturalnych zjawisk nauka mówi "nie ma wystarczających dowodów, więc nie będę twierdził, że tak się wydarzyło". Logiczne, zdroworozsądkowe podejście.
Nie przeszkadza mi jeśli ktoś wierzy, każdy może wierzyć nawet w jednorożce. Normalność (oraz prawda) nie są kwestią statystyki więc niezależnie od ilości osób wierzących będą kierował się w swoim życiu naukową analizą zjawisk.
EDIT: Widzę, że jeden z użytkowników już to wytknął, brawo :) Co prawda innemu użytkownikowi, ale zawsze coś.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
1
@Kusco15 No i w celu wyciągnięcia pewnej nauki na dziś polecam jeden z najlepszych filmów na youtube jaki kiedykolwiek widziałem. "Krótki film o prawdziwe i fałszu" pokazuje m.in. jak czerpać wiedzę z internetu, wybierać źródła lepsze nad tymi gorszymi.
To apropo źródeł, które użyłeś do podparcia swoich słów. Musisz koniecznie zmienić sposób, w jaki wybierasz swoje źródła informacji. Możesz tylko na tym skorzystać, ponieważ pozwoli Ci w przyszłości dobierać źródła bardziej bezstronne czy godniejsze zaufania, a tym samym teorie które będziesz formułował będą mniej nacechowane subiektywnością ich autorów.
3
Brzmi jak początki korwinizmu. Niby ma rację, ale mija sedno dyskusji.
To co piszesz może być wszystko prawdą a jednocześnie nie mieć nic wspólnego z rasizmem. Ludzie są różnie traktowani i nie jest to przejaw rasizmu! Rasizm ma ustaloną definicję i wcale nie polega na tym, że ktoś średnio dostanie jakieś stanowisko w pracy ze względu na średnio lepszą fizyczność.
"ich mężczyźni mają więcej testosteronu, więc są lepiej traktowani przez kobiety. Plus ładny zapach czarnych mężczyzn" To jest przykład na rasizm kobiet w stosunku do osób gorzej pachnących?
"Może to być rasizm pośredni bo odrzucasz kogoś ze względu na cechę, która przeważa u danej rasy" Wymyśliłeś sobie to pojęcie. Żadna literatura nie operuje tym pojęciem a więc ono nie istnieje. To, że wolę brunetki od blondynek nie jest rasizmem pośrednim tylko zwykłą preferencją. Tak samo jak traktowanie osób niskich. Wolę wyższe kobiety i to nie jest żaden rasizm, tak samo moje uwielbienie do koloru czerwonego, mleka 2%-owego czy podniecenie seksualne względem urody kobiet pochodzenia skandynawskiego. To nie jest żaden rasizm pośredni, podświadomy czy inny. Ludzie są różni i pewne cechy są atrakcyjne i pewne nie. Jedne zależą od preferencji (kolor włosów) a drugi od cech stricte obiektywnych (gładka skóra > pryszczata twarz).
Dlatego kolega Bykuun kazał Ci sprawdzić definicję rasizmu i Ty zamiast to zrobić w celu znalezienia wspólnego stanowiska ze swoim rozmówcą to zapierasz się rękami i nogami aby tylko nie przyznać mu racji.
Tak, mogą być sobie badania które świadczą o tym że wyżsi ludzie zarabiają średnio więcej i inne tego pierdoły. Ale to nie jest rasizm a zwykła konsekwencja potrzeb. Widocznie wyższa osoba w jakieś konkretniej pracy sprawia się więcej. Tak samo mężczyźni zarabiają odrobinę więcej on average ponieważ podejmują większe ryzyko, biorą częściej nadgodziny itp itd. Widocznie czarni mężczyźni wytwarzają lepsze feromony -> więc na poziomu biologicznym mają bardziej atrakcyjny zapach. To nie ma nic wspólnego z rasizmem.
Rzeczy o których mówisz jestem przekonany że istnieją (z tyłka byś ich nie wytrzasnął) ale nie mają nic wspólnego z tematyką rasizmu wobec osób czarnoskórych i aby to zrozumieć musisz się zapoznać z definicją tego słowa. Niestety, bez tego dalej nie pójdziesz. Bo widać, że Twoje niezrozumienie tego zagadnienia wynika głównie z nieznajomości tego zjawiska a więc jego definicji.
Pozdrawiam.
2
@IronSanHybrid "No i skąd to się wzięło?"
Powiem szczerze, że padłem :D
5
"Zawodnik najpierw niech pokaże czy jest przydatny a dopiero potem wysokie pensje !" To tak jakby zatrudniać laureata nagrody nobla z fizyki przy jakimś projekcie i dać mu pensje stażysty aby zobaczyć czy na coś nam się przyda :P Tak świat nie działa (dzięki Bogu). Jeśli ktoś już ma swoją renomę/doświadczenie to nie zarabia mniej w nowej pracy tylko dlatego że dopiero tu przyszedł. Piłka nożna to zawód jak każdy inny nieistotne od naszego emocjonalnego związku z tematem.
10
Pięknie dziękuję Julio za tłumaczenie, bardzo interesujący i poruszający tekst.
0
@NeroTFP Jacob to moje imię po angielsku ale pierwszy raz spotkałem się z tym odpowiednikiem podczas oglądania serialu "Zagubieni" gdy jeszcze był transmitowany w telewizji (na tvp chyba?) a ja byłem małym szczylem. Była to tajemnicza postać, ciągle tylko wspominany ale nigdy (do pewnego momentu oczywiście) nie pokazywany. Gdy już się dowiedziałem że polskim odpowiednikiem tego imienia jest moje imię to używałem tego nicku we wszystkich grach komputerowych w jakie grałem w młodości czy forach :) I tak już zostało
0
@Borneo możliwe ;) Mógł brać przykład z Messiego
3
@Kettger " Pracodawca żyje dzięki nieswojej pracy, także nie jest w ogóle produktywny." Mocna teoria :) Chętnie bym ją obalił.
Pracodawca dostarcza odpowiedni sprzęt do wykonywania pracy, lokalizację, w mniejszych przedsiębiorstwach (ale nie tylko) także know-how. Mój ojciec od prawie 40 lat jest szefem małej firmy świadczącej usługi parkieciarskie. Miałem szansę parę miesięcy dla niego popracować i nie oceniłbym jego pracy jako nieproduktywnej. Jego pracownicy wypracowali ilość produktu który nie byliby w stanie gdyby nie wiedza i szerokie kontakty ojca z dużymi firmami budowlanymi (a więc tym samym -> pracodawca dostarcza markę a więc wzrost pracy).
Mimo, że wiem co masz na myśli. Takie przykłady jak makler giełdowy który nie wytwarza produktu a jedynie gra na ekonomii. Tego nie można powiedzieć o pracodawcach sensu strice.
Poza tym pracodawcy żyją ze swojej pracy która polega na monitorowaniu i zarządzaniu pracą innych. Zwykle wymaga to wysokiej wiedzy branżowej oraz umiejętności odpowiedniego zarządzania zasobami firmy (czy to ludzkimi czy materialnymi).
Większa odpowiedzialności -> większe zarobki. Nie bez powodu trudniej znaleźć osobę na stanowisko wicedyrektora działu produkcji niż zwykłego księgowego.
"To inni pracują za niego i to im należy się zmniejszenie podatków za, nierzadko, tytaniczną pracę" Błąd. Inni pracują DLA niego a nie ZA niego. Niech każdy w takim razie otwiera własne firmy zatrudnia własnych "niewolników" jeśli to jest takie łatwe życie na cudzy rachunek :)
0
@Borneo Tamten debiut to była rzeźnia nawet jak na ogólnoświatowe standardy.
Pamiętam, że w mediach była potem spora nagonka na piłkarzy Lechii za to jak potraktowali Neymara. Nie był to temat nr 1 ale jednak każdy dziennik (polski czy zagraniczny) zaznaczał że było to czyste chamstwo.
A tak wracając do tematu - nie mam do niego pretensji gdy się przewraca jak jest faulowany, nie ulega wątpliwości, że obrońcy często nie radzą sobie powstrzymywaniem Neymara w przepisowy sposób. Bardziej mnie wnerwia jak się wywraca od podmuchów powietrza :) I nawet to bym zrozumiał (grałem wiele lat w piłce, wiem, że nie potrzeba wiele aby wytrącić przeciwnika z równowagi, szczególnie o niewielkiej wadze) ale... on jeszcze potem domaga się faulów, macha rękami i symuluje nieopisane konwulsje. To już jest okropnie wnerwiające :-P
3
@HansLanda Hit stulecia. Pojechałeś po sobie w swoim własnym poście:
"Jesli chodzi o moj iloraz inteligencji to z pewnością jest wyzszy niz twoj..."
"Siedzisz w norze i zapewne niczego nie osiagnales, takim najlatwiej ocenia czyjeś IQ"
No po prostu hit :D
0
@Borneo Być może. Mnie to się strasznie nie podoba.
0
@Borneo piłkarsko. Słabiej się trzyma na nogach niż w jego prime time w Barcelonie. Praktycznie non-stop widać go na murawie. Jakoś dryblingów też spadła (tu akurat odsyłam do statystyk). I nie mówię, że jest niska. Ale gdy grał w Barcelonie był nawet czas gdy w tym aspekcie był lepszy od Messiego.
Kontuzje. I dymy okołopiłkarskie. Nie wiem, takie mam wrażenie.
A to że jest bardziej doświadczony to nie ulega wątpliwości. Rakitic też jest bardziej doświadczony gdy miał 29 lat a śmiem twierdzić, że wtedy grał lepiej :-)
0
@LuisSalvano być może. Ja z tych paru meczy które widziałem (w lidze mistrzów oraz w lidze francuskiej) Neymar wyglądał przede wszystkim gorzej fizycznie. Na ostatnim turnieju międzynarodowym też mówiąc delikatnie nie zachwycał.
Nie jestem przekonany iż piłkarz z tyloma stratami piłki W TEJ Barcelonie może grać obok Messiego. Ale cóż, może się mylę.