1

@Michael24

Jak dla mnie w tej kategorii:
1. Ivan Miljković
2. Maksim Michajłow
3. Mariusz Wlazły

Miljkovicia cenię ze względu na to, że chyba w żadnym dużym turnieju nie zawiódł swojej reprezentacji. W pewnym momencie gość sam ciągnął reprezentację, a Serbowie nie wypadali z top4 dużych turniejów. Osiągnął prawie wszystko, co było do osiągnięcia. Do tego jeśli nie było komu grać, to zawsze szła piłka do Miljkovicia i niech sobie radzi. Michajłow niewiele niżej - różnica dla mnie jest taka, że w Zenicie to Leon był tym top gościem, a na IO 2012 to Musersky odmienił cały mecz ;) Za Wlazłym nie przepadam, ale bycia w topie odmówić mu nie mogę.

1

@Pawel1980
"Polityka na gospodarkę ma wpływ ale znikomy zwłaszcza w okresie 4 lat i to jest fakt. Twierdzisz co innego podaj fakt proszę."

No to przykład masz teraz - jeśli wprowadzone są ograniczenia działania pewnych branż, to one nie funkcjonują tak, jak wcześniej i twój wzrost gospodarczy się znacząco różni od tego, kiedy gospodarka funkcjonuje "normalnie". Kto wprowadza te przepisy? Gospodarka sama? Niestety Cię zmartwię - politycy.

Na tym zakończymy tę rozmowę, bo napisałeś coś takiego.
"Wpływ rządów 4 letnich na gospodarkę jest żaden. To jest proces długotrwały i każdy ekonomista Ci to powie."
No to tak, jak już napisałem - to są Ci ekonomiści i możesz sprawdzić, jak te cykle wyglądają według nich. W tych ich książkach są fragmenty.

Jeśli poprawnie sformułujesz swoje zdania, to może będzie wiadomo, o co chodzi.
"Nie chce mi się z Tobą pisać bo jest ideologiem prawicowym wiec to bez sensu."
"To tak jak PiS przyjol Polskę w ruinie."

Wybacz, ale ja na tym kończę, bo to jest już wyższy poziom ignorancji z Twojej strony. Twoja opinia nie jest faktem. Dobranoc.

0

@Pawel1980

Kwestię studiów odniosłem w kontekście ekonomistów, którzy coś mieli mi powiedzieć - tak się składa, że czytałem książki np. Mankiw'a, Samuelsona, czy Williamsona (w przeciwieństwie do Ciebie) - trochę już czasu od tego minęło. Napisałeś, że 4 lata nie mają wpływu na gospodarkę, co jest taką bzdurą, że nawet wcześniej tego nie komentowałem. Oczywiście nie wskazałeś nic konkretnego w tym, co napisałem, bo nie masz takich argumentów. Napisałem, że na wykresach na początku prezydentury Trumpa masz stagnacje, ale widzę to też dalej będziesz negował i pisał o sukcesie Obamy. Wpływ rządów Obamy widać na wykresach w latach jego prezydentury (podaj proszę te stymulujące reformy. Ja np. pamiętam wspaniałe Obamacare ;)). Wybacz, ale jeśli nie masz żadnych argumentów poza swoimi słowami, to stratą czasu jest kontynuacja tej rozmowy.

Jeśli masz regulacje prawne (za nie odpowiadają politycy) i uważasz, że one nie wpływają na to, jak radzą sobie przedsiębiorcy, to... no nie mamy o czym rozmawiać. Ludzie funkcjonują w pewnych ramach prawnych - czy tego chcesz czy nie.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że następnym razem będziemy mogli rozmawiać bardziej rzeczowo - opierając się na jakiś faktach, a nie tylko na tym, co uważasz.

0

@Pawel1980

Wskaż te bzdury, które napisałem - konkretne zdania. Kolejny raz piszesz to, co Ci ślina na język przyniesie. Gdzie ja pisałem o tym, jakim jest człowiekiem? Mówię o gospodarce, bo (może smutno to dla Ciebie zabrzmi) kończyłem właśnie studia w dyscyplinie naukowej ekonomia i finanse (możesz sobie sprawdzić taki kierunek studiów - metody ilościowe w ekonomii i systemy informacyjne) i miałem trochę z tą ekonomią wspólnego. Nie nazwałbym się ekspertem, bo bardziej skupiam się na aspekcie metod ilościowych, ale wydaje mi się, że trochę więcej wiem w tym obszarze, niż Ty. Chętnie poznam tych ekspertów ekonomii, od których Ty czerpiesz wiedzę (warto wspomnieć, że ekonomia opiera się na wielu założeniach etc. i nie do końca odzwierciedla nasz świat).

Jeśli chodzi o dalszą część Twojego komentarza, to nie mam zamiaru się do niego odnosić, bo ani nie jestem znawcą tematów dotyczących polityki zagranicznej, ani jakoś mocno się tym nie interesuje. Ja Ci pisałem o gospodarce i tam po prostu sam sobie wysłałeś odpowiedzi na swoje błędne tezy. Do tego zanegowałeś fakt, że nie wywołał kolejnej wojny (a taka jest prawda).

Możesz wylewać jeszcze więcej tego pustego tekstu, ale dalej będzie to zwyczajnie fałsz (jeśli mówimy o rzeczach, które ja podjąłem).

1

@Pawel1980
Odniosę się do dwóch komentarzy jednocześnie.

I
"A lepsze dane od 2016to zasługa Trumpa :) dobre

On wtedy dopiero objął urząd.

To tak jak PiS przyjol Polskę w ruinie."

Pokaż, że nie (wiem, że nie jesteś w stanie, ale możesz próbować). Dziwnym trafem u Trumpa masz tendencje wzrostowe (tam gdzie takie są pożądane) i spadkowe (tam, gdzie takie są docelowe) - u Obamy masz odwrotne. Oczywiście możesz sobie uważać, co chcesz, ale USA działa w systemie, w którym rola prezydenta jest bardzo istotna. Jak sobie spojrzysz na te wykresy to zobaczysz, że zaraz po przejęciu władzy masz dość stałe wartości. Dopiero później następuje zmiana. Może nie jest to wykazanie związku przyczynowo-skutkowego (bo to jest mega trudne zadnie i raczej na jakąś grubszą pracę dyplomową), ale na pewno widać jakąś korelację. Do komentarzy o PIS szkoda się nawet odnosić, bo to były podejścia w dwóch różnych kierunkach - ta analogia jest słaba.

II
"Konflikt zbrojny i co mamy mu bić brawo ze nie było wojen większych.

Nie były nie dzięki Trumpowi tylko ogólnej sytuacji."

Dobrze, że ta wspomniana "ogólna sytuacja" nie miała miejsca w Iraku, Afganistanie, czy innych miejscach na świecie. To, że Ty sobie uważasz, że to nie jest jego zasługa, to jest Twoja sprawa, ale na poparcie swoich słów masz tylko swoje słowa. Poprzednim prezydentom nie udało się tego dokonać ;)

Nie musisz robić nic - nie jestem od tego, żeby mówić Ci, co masz robić. Uważam jedynie, że nie powinieneś pisać bzdur - napisałeś tak owe, to wytknąłem Ci te stwierdzenia, które uważam za kompletnie bezzasadne. Wysłałeś dane, które tylko potwierdziły, że nie miałeś racji.

Są kwestie, w których gość pewnie zawiódł, ale negowanie tych dobrych, bo Ci po prostu nie pasują... jest słabe.

0

@Pawel1980

Wiesz, że te wykresy tylko potwierdzają to, co napisałem?
2012-2016 (okres bez żadnego kryzysu, dobra koniunktura, brak pandemii)
2016-2019 (podobny okres)
Lepsze wyniki masz dla okresu 2016-2019
Podobnie kwestia zatrudnienia (w sektorach) dotyczy tylko czasu podczas pandemii w 2020. Jeśli już coś wysyłasz, to upewnij się, że nie potwierdzasz słów oponenta.

1

@Pawel1980

Czekam na jakieś informacje, że miała tam miejsce wojna. Jakieś źródło, czy po prostu skończy się na jakiś luźnych zdankach?

Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, czym jest nacjonalizm :)

0

@arasz1819
Odnosiłem się do komentarza, że to bzdura. Może warto zwrócić na to uwagę, że odnosiłem się do suchych danych. Druga sprawa to w jaki sposób wykorzystuje się daną koniunkturę. Może masz ochotę wskazać jakie działania skutkowały (chociaż korelację występowania, a nie związki przyczynowo-skutkowe) obniżeniem potencjału, a jakie skutkowały tym, że zatrudnienie rosło. To jest kawał pracy do wykonania, więc jeśli chcesz, to proszę bardzo. Możesz sobie też sprawdzić dynamikę zmian w latach 2012-2016 i 2016-2020, żeby chociaż mieć porównanie ostatnich dwóch kadencji.

1

@Pawel1980

Brednie to jest połowa zdań w tej wypowiedzi. Można Trumpa nie lubić, ale nazywanie sytuacji z Iranem wojną to jest, delikatnie mówiąc, nadużycie. Jeśli mowa o bezrobociu, to przed całą pandemią było na najniższym poziomie od kilkudziesięciu lat. Stworzone zostało znacznie więcej miejsc pracy, niż zakładały prognozy, a do tego znacząco obniżano biurokrację. Gość ma swoje za uszami i najlepszym prezydentem USA w historii na pewno nie był. Z drugiej strony reformy gospodarcze wprowadził lepsze niż poprzednicy - Obama i Bush. Na polu wizerunkowym na pewno nie błyszczał (w dobrym znaczeniu), ale tutaj mowa o kontekście głównie gospodarczym. Smutne w tym wszystkim jest to, że jeszcze ktoś w te twoje komentarze uwierzy i będzie to dalej szerzyć.

0

@konrad1661
Taka żywność będzie tańsza, jak stworzysz jakieś cudowne rozwiązanie, które umożliwi jej tańszą i efektywniejszą produkcję, a w szczególności przechowywanie. Dobrze jest głosić piękne hasła - trochę trudniej realnie zmieniać świat. Problem pewnie zniknie, jak wszyscy ludzie będą bogaci, ale... no do tego jeszcze nam trochę brakuje. Jest takie fajne przysłowie "easier said than done" - jeśli już coś zrobisz i faktycznie będziemy mieć to tańsze i jakościowe jedzenie, to uwierz mi, że znaczna część konsumentów wybierze to "lepsze". Tutaj w ogóle poruszona została dziwna rzecz, bo z tego, co się orientuję to.. woda w kranie jest o wiele, wiele tańsza niż te niezdrowe napoje, ale ludzie i tak decydują się na konsumpcję takich rzeczy? Dlaczego? Bo są dnia nich smaczne i zwyczajnie preferują je raz na jakiś czas. Jeśli ktoś nie zrozumie, że coś jest dla niego złe, mimo tego, że zostało mu to wytłumaczone, to... Każdy jest kowalem swojego losu i odpowiada za swoje wybory. Jest jeszcze takie jedno fajne sformułowanie - Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum. Na tym chciałbym zakończyć swoją wypowiedź.

1

@sebasek99

W jaki sposób chcesz mierzyć tą przydatność? Bo tobie się wydaje, czy może sprawdziłeś ile osób z tego żyje i ilu osobom taki biznes pozwala na generowanie środków? Jesteś w stanie ocenić o ile te osoby czują się lepiej, kiedy bawią się w ten sposób? Jak zmienia się ich nastrój i emocje, poziom endorfin i dopaminy? Czy może po prostu nie uważasz, że to jest godziwy sposób na zarobek i pracę? Może stwierdzisz, że warto zmienić sposób zdobywania dochodu etc? Tylko dlaczego? Sprawa jest na tyle prosta, że ludzie mają z tego radochę i po prostu dlatego takie rzeczy istnieją. Jaką przydatność ma takie forum, jak to? Też nazwiesz je bezsensownym i szkodliwym? Poziom agresji i tzw. hejtu jest mega wysoki, jakość treści często wątpliwa i nie przynosi to żadnych korzyści poza tą zabawą, o której wspomniałeś, a czasem też szkodzi ;) Z drugiej strony utrzymanie serwerów kosztuje, prąd na utrzymanie kosztuje, a żeby było ciekawiej, to sama architektura korzysta z ogromnej ilości rzadkich zasobów. Powinieneś zatem na tym forum tłumaczyć, że nie powinno go być, bo jest dla pustej rozrywki. Oczywiście nie bierz tego do siebie, bo ja trochę ironizuję, ale ogrom rzeczy to ta pusta rozrywka i mocno zdziwiłbyś się, gdybyś spojrzał w lustro i ocenił swoje życie tak dokładnie - ile tych bezużytecznych rzeczy jest z Tobą powiązanych. Mam nadzieję, że nie wrzucasz fotek z wakacji, na które jechałeś samochodem (a jak leciałeś samolotem, to już w ogóle tragedia - ekologicznie, w kwestii hałasu np.), bo przecież to też jest rzecz zbędna i całkowicie niepotrzebna. Życie ma w sobie sporo naprawdę sporo trudnych chwil i ocenianie, że coś z twojego punktu widzenia nie ma sensu wcale nie implikuje tego, że jest to prawdziwe dla innych.

0

@RadekACCA

Tak, jak myślałem :) Dziękuję za dyskusję i życzę powodzenia w zdobywaniu wiedzy :)

0

@RadekACCA
Żebyś zrozumiał, to chodzi o odpowiednie skalowanie, jeśli chodzi o miary. Np. to jak przekłada się złoto IO w pływaniu na złoto IO w koszykówce. Jak liczymy stosunek bycia niepokonanym przez ponad 100 biegów do zwycięstw w lidze NBA. Do tego mowa tutaj o tym, jakie aspekty traktować jako istotne albo i nie. To jest bardzo trudna i żmudna praca, więc nie zakładam, że pokusisz się o znalezienie odpowiedzi albo chociaż artykułów, które ten temat zrealizowały. Wiem, że nie znasz odpowiedzi na te pytania i cała rozmowa tyczy się tego, jak zbadać bycie najlepszym. Jak widać nie rozumiesz podstawowych rzeczy, które pozwolą na takie pytanie odpowiedzieć. Potrzebujesz klarownych definicji. Co do wyborów, to mylisz się okrutnie. Nie ma już w zasadzie osób, które liczą i sprawdzają, czy udzielić kredytu według ich opinii etc. wybór TAK/NIE jest dokonywany bez opinii - po prostu jest liczony, więc prosiłbym o definicję wyboru, jaką tu przyjmujesz.

Cały ten artykuł:
https://fadeawayworld.net/2020/03/26/michael-jordan-ranked-first-on-a-list-of-the-greatest-athletes-of-all-time/
to czyste opiniowanie.

Jeśli ta rozmowa ma mieć jakikolwiek sens, to proszę o jakieś źródło, które mówi o metodologii danej pracy i tego, w jaki sposób przeprowadzono analizę. Jak bardzo poszczególne elementy: zwycięstwa, zarobki, czy "popularność" wpływała na ocenę. Zazwyczaj określa się konkretny procentowy udział takich zmiennych determinujących dane zdarzenie. Jeśli nie podasz takich rzeczy, to wybacz, ale nie uważam, żeby nadal był sens poświęcać swój czas tej "dyskusji".

0

@RadekACCA
Nie unikam niewygodnych pytań. Ty po prostu nie rozumiesz całego zagadnienia i posługiwania się słowem najlepszy. Nie rozumiesz, że nie ma konkretnej miary, która mógłbyś stosować we wszystkich aspektach. Takie rzeczy zaczynasz od podania definicji etc. a tych tutaj dalej nie ma. Możesz uznać Jordana za najlepszego sportowca wszech czasów w jakimś kontekście i przy jakiś założeniach, ale do to chyba nie trafi do Ciebie, bo nie rozumiesz tego, jak prowadzi się jakieś sensowne badania. To, że zgadzasz się z artykułem, to jest twoja opinia. Inna sprawa dotyczy tego, jak przeprowadzony został wybór. Większość tych rzeczy, które wkleiłeś to czyste pisanie opinii i porównywanie sportowców na wybranych skalach i to w kontekście opinii, a nie jakiś zdefiniowanych miar. Co do tych liczb jeszcze... to problem polega na tym, że to nie jest matematyka w czystej postaci i wszystkie liczby mają tutaj kontekst - chociażby to, jak dane sporty są odbierane na poszczególnych rynkach. Napiszę Ci tylko odpowiedzi na Twoje pytania, żebyś już nie narzekał.

Ci którzy wrócili po przerwie:
Mayweather, Djokovic, Phelps - jest ich więcej, ale żeby jakiś podać. Z drugiej strony, co ma to jest w ogóle za miara?

Te pytania po prostu nie maja sensu w kontekście najlepszego sportowca. Cały problem polega na tym, że zacząłeś tą rozmowę bez odpowiednich założeń, bez podziału na poszczególne aspekty i bez klarownych definicji. Cały czas rzucasz opiniami i bronisz tego jakimiś dowodami anegdotycznymi. Nie ma zbyt wielu poważnych badań na ten temat, ponieważ spektrum podejść jest w zasadzie nieograniczone i to, że się z czymś zgadzasz nie sprawi, że świat się zmieni.

0

@RadekACCA
Argumentum ad personam - coraz lepiej. Nie pluję jadem, tylko wytykam Ci nieścisłości. Jeśli te artykuły, które wkleiłeś, to źródło naszych rozważań, to ciężko brać Cię na poważnie w dyskusji. Nie interesuje mnie jego historia, bo to nie ma tutaj znaczenia. Rzuciłeś odważne stwierdzenie, którego zwyczajnie nie obronisz racjonalnymi i profesjonalnymi argumentami, ale wyglądasz na osobę, która ma klapki na oczach i tyle. Możesz nazywać mnie chłopczykiem, czy jak tam sobie chcesz. To po prostu nie wpłynie na to, że zmienią się fakty, bo one nie dbają o twoje odczucia.

Co do mojej znajomości angielskiego, to chętnie poczekam na Twoje certyfikaty i wiedzę, bo z tego, co obserwuję (tak, to opinia), to prawdopodobnie sam korzystałeś z opcji, którą mi zaproponowałeś. Jeśli chodzi o moją osobę, to w skali CEFR można podać C1. Nie jest to żaden wynik wybitny, ale na pewno pozwala mi rozróżnić profesjonalne badanie od luźnego artykułu.

0

@RadekACCA
Widzę, że z czytaniem masz jednak problem. Pytanie dotyczyło, jak wyglądał proces wyboru "najlepszego sportowca wszech czasów". Już to, że próbujesz imputować mi rzeczy, których nie napisałem jest bardzo profesjonalne. Jeśli nie wiesz, jak podchodzi się do takich badań, to proponuje zacząć od książek, a potem śmiania się z innych ;) Kolejna sprawa to to, że sam napisałeś najlepszy sportowiec, a nie najlepszy sportowiec w kontekście sportów zespołowych. Sam przeczysz swoim stwierdzeniom. To też jest dziurawe, ale masz prawo myśleć, jak chcesz. Jeśli chodzi o mój angielski, to prawdopodobnie radzę sobie z nim lepiej niż ty w kontekście artykułów naukowych.

To, że jest to twój idol nie zmienia zupełnie sprawy. Michael Phelps był już przeze mnie wspomniany, ale to świadczy tylko o tym, jak trudno Ci przeczytać to, co piszą inni. Żyj w swojej bajce dalej. Dopóki nie dostarczysz mi jakiegoś rozsądnego badania na ten temat, to pozostaniemy w kontekście "mi się wydaje".


Jeśli mowa o tych statystykach, które wkleiłeś, to nie jest tak, że wiele nie jest nawet rekordami?

PS
Ranking bardzo profesjonalny. Szczególnie to:
"what makes Michael great though is he NEVER gave up".


0

@RadekACCA
Najpierw przeczytaj wypowiedź ze zrozumieniem, a potem wrzucaj komentarze. Zadałem Ci proste pytania, ale odpowiedzi brak. Po prostu brak Ci argumentów, żeby potwierdzić swoją hipotezę.

0

@RadekACCA
To nie ma znaczenia, czy ja go lubię, czy nienawidzę. W ilu sezonach grał? Jak to przekłada się na "skuteczność" zwycięstw etc. Bolt wygrał 9/9 finałów na IO (taktak, wiem o DSQ szafety), Phelps był najbardziej dominującym sportowcem ever, a moses nie przegrał chyba ponad 100 kolejnych biegów - całkowita dominacja przez prawie dekadę. Po prostu nie ma w zasadzie żadnych obiektywnych rzeczy mówiących o Jordanie jako najlepszym sportowcu. Słowa najbardziej wpływowy - może tak. Najlepiej zarabiający? Prawdopodobnie tak, ale to też kwestia tego, jak definiujesz sportowca. Nigdy nie powiedziałem, że nie powinien być porównywany z tymi ludźmi, ale po prostu nadużywasz słowa najlepszy. Po pierwsze podaj mi klarowną definicję, jaką tu przyjmujesz, bo jeśli tak owej nie masz i nie ma miary, którą można się posłużyć, to spotykamy się z luźną opinią i tyle. Ilość filmów, sprzedanych koszulek, czy nawet wpływ na popkulturę... to nie ma znaczenia, jeśli np. bierzemy pod uwagę cechy czysto sportowe. Jeśli nie, to dlaczego inne także etc. Tu jest multum nieścisłości, nawet jeśli nie bierzemy pod uwagę całego USA i wpływu na świat po II WŚ i tego, jak to przekładało się na całe to "boom", to będzie problem z ustaleniem wielu rzeczy. Kolejna kwestia dotyczy samego rynku sportowego w USA, który znacząco różni się od reszty świata. To po prostu się nie dodaje.

0

@RadekACCA
W ogóle porównywanie sportowców między dyscyplinami jest trudne, ale stwierdzenie, że Jordan jest najlepszym sportowcem wszech czasów jest co najmniej mocnym nadużyciem. Finanse != bycie najlepszym - a na pewno nie interdyscyplinarnie. Bolt, Phelps, czy chociażby Edwin Moses mają po prostu lepsze statystyki. W samym NBA Jordan nie jest gościem, który zdominował "wszystko". Jaka była tutaj metodyka? Jaka definicja "bycia najlepszym". Następnie można być najlepszym kapitanem, a tylko niezłym graczem i świetnym graczem, ale słabym kapitanem etc. Co do samego stwierdzenia, że Messi jest kapitanem co najwyżej przeciętnym się zgadzam, ale tutaj już w ogóle mówimy o kwestiach mocno subiektywnych i całe wybieranie najlepszych to zabawa w opinie.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?