attikus
Dołączył/a: listopad 2014
0 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
Nic nie jest warta FC Barcelona skoro odejście jednego, tak najlepszego piłkarza świata, rujnuje całą drużyne. Uwielbiam Leo, nie jestem w stanie przesadzić w wychwalaniu go, ale Barca była esencją football'u zanim się Boski urodził i nie On stanowi o FCB. Widać, iż detronizacja wszystkiego w promieniu lat świetlnych od Boskiego działa na morale piłkarzy i kondycje klubu destrukcyjnie. Czy Barca ma byś klubem Boskiego, do której wpadają na gościnne występy wirtuozi piłki, którzy nie godzą się na poniżające poddaństwo. W tym sezonie futbollero Suarez zmuszony do gry w obcej sobie roli traci walory. Tak stało się z Villą, Ibrą...następny bedzie niestety Suarez
0
kibicowanie falowe, hura gdy wygrywamy, zwalniam gdy przegrywamy, nie można mieć pretensji do LE, uwierzył że da rade i prowadzi najlepszy klub świata jak potrafi, winni są ci którzy mu to zaproponowali, a potem przekonywali że da rade
2
NIestety, nazywanie Leo Bogiem wyraża sie również w tym jaki sie zachowuje, ma do tego pełne prawo, ma prawo oczekiwać wszystkiego i wymagać wszystkiego. Bo nie jest jednym z najlepszych, stojącym w szeregu kilku doskonałych, jest jedyny. Boski Leo nie bedzie uginał karku przed trenerkiem z mizernym CV, którego najważniejszym atutem przy wyborze go na trenera FCB była doskonała karta jaką zapisał w katalońskim klubie jako wyśmienity zawodnik. Jak ktoś taki chce być równorzędnym partnerem do współpracy dla Boskiego. Jest kilku trenerów, którzy swoimi karierami zasługują na posłuch Boskiego. LE ani nie jest geniuszem jak Pep, ani tyranem pracy jak CA, nie przesiedział kilku dekad na różnych ławkach wznosząc na koniec sezonu cenne trofea. Jeszcze nie pora by skakał najważniejszemu aktorowi teatru piłkarskiego do gardła.
4
To sie musiało stać. Balon jaki napompował Pep, odnosząc niebotyczne rezultaty, musiał pęknąć. Sprytni wyssali ile mogli z tego sukcesu. Wielu spoczęło na laurach wierząc, ż wystarczy już tylko trwać przy tym sposobie gry, treningu, prowadzenia zespołu, a świat, dosłownie cały, wyjechał autobusami na murawe i z roku na rok ewoluował. Barca nie, bo ślepa wiara w wielkość klubu, przesłaniała fakt iż zajeliśmy sie przypadkowością w transferach, wkomponowywaniem wychowanków, i tym wyglądaniem tęskno za PG. Niezwykle mądrze uczynił ewakuując się z dryfującego okrętu. Spoczęliśmy na mieliźnie braku autokrytycyzmu. 6 trofeów w jednym sezonie. Musiał nastąpić regres. Cuż, może nadejdzie czas jaki przeżywał po millenium RM lub jaki od dwóch sezonów stanowi o MU. Wielkie zespoły. Z wysokiego konia upadek boli wiele bardziej. Mam nadzieje że miłość do klubu i poczucie zobowiązania wobec kibiców natchnie włodarzy klubu by zamiast o własne koryto i prestiż zaczęli dbać o FC BARCELONE.
0
Dumni gdy wygrywają, wierni gdy przegrywają.