0

Szkoda tylu nie wykorzystanych sytuacji, kit już w tę porażkę bo i tak jest ona nieistotna. Według mnie super byłoby pobić ten rekord w ilości strzelonych bramek, bo to byłaby rzecz bezprecedensowa i niesamowita w dzisiejszych czasach. Przede wszystkim zapisana w historii, wymazująca jednocześnie z ligowych tabel rekord Realu Madryt. A jak w sporcie pojawia się na coś ogromna szansa, to trzeba z niej skwapliwie skorzystać i ją wydrzeć, dlatego osobiście żałuje, że strzeliliśmy tylko jedną bramkę, bo okazję ku temu były ogromne. Być może pech, a być może zwykła nonszalancja i rozluźnienie.

Bardzo mi szkoda Eto'o , bo taki mecz, mimo strzelonej bramki, z pewnością nie doda mu pewności siebie. Widać, że niesamowicie chciał, ale po raz kolejny się przekonaliśmy, że jak się bardzo chce to efekty są przeważnie odmienne od zamierzonych. W paru sytuacjach miał naprawdę zwykłego pecha, w paru mógł się zachować lepiej, no ale cóż, trudno..mam nadzieję, że Samu całkowicie zapomni o tym wszystkim w finale Ligi Mistrzów, ostatnie swoje słabsze występy odetnie grubą kreską i pokaże na co go stać, co niejednokrotnie udowadniał!

Ten mecz dał nam też kilka odpowiedzi, na przydatność niektórych zawodników do drużyny. Abidal pokazał że obecnie znajduję się w tragicznej formie i o miano najgorszego może obecnie rywalizować z Eto'o. Dlatego uważam, że jego nieobecność w finale będzie dla nas wzmocnieniem! Bo o absencji Daniego Alvesa nie ma co dyskutować, to będzie spora strata, mimo że dzisiaj nie zagrał wybitnych zawodów. Gudjonshen pokazał że jego czas w Barcelonie dobiegł końca, na boisko wychodzi jakby za karę, więc uważa że trucht i brak jakiejkolwiek walki jest odpowiednim zachowaniem do zaistniałej sytuacji.Powiem szczerze, że ten gość od pewnego czasu swoją postawa wybitnie działa mi na nerwy! Czas, żeby w takich meczach ogrywali się młodzi z Barcy B, Hleb ma chyba tak dużą blokadę psychiczną, że nie doczekamy się jego pierwszej bramki w barwach Blaugrana, no chyba że zostanie na kolejny sezon:) Nie dziwię się że Pep tak długo czeka ostatnimi czasy ze zmianami, po prostu jest z tą drużyną najbliżej, wie co robi i widzi jaka jest sytuacja na naszej ławce.

Oczywiście nic nie zmieni tego, nawet dzisiejsze spotkanie, że Barca rozgrywa fenomenalny sezon ( najprawdopodobniej najlepszy w historii), nikt i nic im nie zabierze tej radości ze swojej wybitnej postawy na przestrzeni całego sezonu. Tak wiec Campeones, Campeones, Campeones:)))

0

A co do "Heńka" podkreślałem to niejednokrotnie, że dla mnie to przede wszystkim Wielki człowiek i uważam, że ta wielka osobowość pozwoliła mu rozgrywać tak fantastyczny sezon. Zasłużył na to bezdyskusyjnie jak mało kto.

0

Co tu dużo gadać, po prostu jeden artykuł lepszy od drugiego! Autor wyraźnie dostosował się poziomem do obecnej drużyny Guardioli. Ogromna wiedza połączona z bardzo duża znajomością realiów piłki nożnej, czekam z niecierpliwością na kolejne:)

0

Superpuchar gramy z Bilbao!

0

Gdzie są chłopcy (kwiaty) z tamtych lat :))

0

Mam nadzieję, że ten skład się nie sprawdzi i że Toure nie będzie grał na stoperze, raz zagrał i wystarczy! Liczę na gre Puyola oraz Pique na srodku oraz Sylvinho na boku, to byłoby według mnie najlepsze rozwiązanie, bez zbędnego kombinowania! Zresztą Sylvinho zasługuję na gre, po swoich wcześniejszych występach. Natomiast jesli wyjdzie Toure z tyłu i Busquets w srodku, to niestety nie spodziewam się fajerwerków, a wręcz kłopotów, ale jednak licze że takiego zestawienia nie będzie! Pozdrawiam

0

Tak szczerze, to ja ostatnio nie poznaję tego gościa ze zdjęcia:) Nie dość, że broni jak natchniony od pewnego czasu, to jeszcze się uśmiecha podczas spotkań, po jakimś nieudanym bądź niepewnym zagraniu ( no raczej tym drugim, bo nieudanego chyba w ostatnim dość sporym czasie próżno szukać) podnosi rękę do góry i przeprasza partnerów ( tak jak to miało miejsce podczas ostatniego meczu z Villareal), czy teraz chociażby ta ładna wypowiedź dotycząca obsady bramki w finale Pucharu! Widać, że oprócz postępów typowo piłkarskich, jest wyraźna zmiana mentalności i sposobu bycia, takie coś mi się podoba! Oby tak dalej!

0

Oj chyba Tobie się lekko przysnęło:) bo to już było wiadomo od wczoraj, zresztą news też był na stronce:)

0

Patryk

Tak, tak, opowiadaj dalej bajeczki!

0

Kamień spadł mi z serca:) Cudowna wiadomość na początek tygodnia, można powiedzieć, że szczęscie w nieszczęściu! Ale ta sytuacja powinna dać trenerowi dużo do myślenia, tym razem się udało, ale nie może tak być że co 3 dni gra praktycznie ten sam skład, a tak jak już wczoraj było mówione ławka "próchnieje". Tym bardziej, że mistrzostwo praktycznie zapewnione.Zobaczcie co wczoraj zrobił szczwany lis Ferguson, Rooney' a posadził na ławkę a Ronaldo ściągnął w 60 min, mam nadzieję, że ta sytuacja z Iniestą będzie bardzo dobrą nauczką dla wszystkich i że już więcej nie będziemy drżeć! Domyślam się, że teraz w pucharze wyjdzie Hleb, Bojan, Sylvinho, Gudjonshen, być może Busquets,i mam nadzieję że chłopaki pokaża(szczególnie pierwsza trojka) że, zaslugują na częstsze występy, bo odnośnie Gudjonshena mam identyczne zdanie jak Dreju, który wczoraj wyraził swoją opinię na temat Islandczyka.

0

Oczekuje jutro dobrych wieści na temat Iniesty, po prostu nie może byc inaczej, musi być dobrze w tej sprawie, MUSI!

0

gczoo77- no rozumiem Cię, ale najważniejsze że, przeżyłeś i jeszcze nie raz będziesz mógł zobaczyć Blaugrane w akcji:)A Twoje poświęcenie kiedyś na pewno będzie wynagrodzone, więc uśmiech proszę!:) Pozdrawiam

0

Spokojnie!

Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem:) Może i szkoda, ale naprawdę nie ma się czym podniecać, bo do mistrzostwa brakuje nam tylko jednego punktu w 3 meczach, więc głowy do góry! W środę była wielka euforia, teraz na campeones trzeba jeszcze troszkę poczekac i uzbroić się w cierpliwość:) Uważam rowniez ze niepotrzebnie martwicie się o zmęczenie bo myślę ze Pep z góry założył sobie że dzisiaj wychodzi silny skład,a w pucharze będą grać Bojan, Hleb, Gudjonshen, Sylvinho, bo zasłużyli sobie na to swoimi wcześniejszymi występami w Pucharze Króla!

0

Challenger

Zawsze z przyjemnością czytam Twoje komentarze oraz Twoje oryginalne i przede wszystkim według mnie bardzo obiektywne felietony.Nie inaczej było i tym razem.Zgodnie z tytułem: W ciszy stadionu, przeczytałem ten artykuł właśnie w takiej konwencji czyli błogiej, bezszelestnej ciszy:),gdy emocje już opadły a po bitwie został kurz! Przeczytałem go kilka razy, próbując wedrzeć się w Twoje myśli, spostrzeżenia i skonfrontować je z moimi. Przyznam szczerze, że w tym przypadku to nie było trudne, żeby zrozumieć ich przesłanie, logikę i sens. Z jednego prostego powodu.Mianowicie pokrywają się praktycznie w sposób idealny do moich subiektywnych odczuć i wrażeń odnośnie meczu, wszelakich decyzji i zachowań trenerskich, błędów typowo piłkarskich czy całej otoczki towarzyszącej tej rywalizacji, zarówno przed dwumeczem jak i po nim!

Widząc skład przed pierwszym gwizdkiem, naprawdę nie mogłem uwierzyć w to co widzę, pragnąłem żeby ktoś wyrwał mnie z tego złego snu i powiedział, że to nie jest prawda. Pojawił się we mnie strach, lęk przed tym co ma nadejść za chwilę. Pojawiły się czarne myśli i miałem złe przeczucia, ale w głębi duszy myślałem sobie, że to co ja myślę, czuję,nie ma żadnego znaczenia, że to wszytko pryśnie jak bańka razem z pierwszym gwizdkiem sędziego, a moja obawa odpłynie w niepamięć.Chciałem się mylić! Niestety nie tym razem. Pierwszy gwizdek nie był końcem czarnych myśli, złego snu, a jak się okazało później, praktycznie jego początkiem. Początkiem niepożądanego obrazu z którego wyłaniała się bezsilność i bezradność.Obrazu który przedstawiał jak to trafnie określiłeś praktycznie wszystko co najgorsze czyli kopaninę, nieskładne akcje, chaos, niemoc, "brutalną" bitwę, którą przerywał co jakiś czas arbiter swoimi decyzjami lub jego brakiem, przypominając mi jednocześnie, że to jednak mecz piłkarski a nie bitewna walka na śmierć i życie. Mimo wszystko moje oczy cierpiały, a serce krwawiło!

Może za bardzo ubarwiłem, może za bardzo to wyolbrzymiłem, ale takie miałem odczucia, bo moja dusza nie znosi żeby nie powiedzieć nienawidzi , takich właśnie obrazów które ukazały się moim oczom w ten środowy wieczór, obrazów brzydkich i ciężkich do wytłumaczenia. Od razu zaznaczę, że nie chodzi tu o samą grę mojej ukochanej drużyny, ale tak jak mówiłem o całą otoczkę wobec tego spotkania, o jego przebieg, kontrowersje,o całkowite zapomnienie o głównym przesłaniu tej pięknej dyscypliny jakim jest dawanie ludziom radości, uśmiechu a nawet spełnianie marzeń! Nie chcę oglądać takiej reklamy tej dyscypliny sportu, ale tak jak w przeszłości widziałem wiele podobnych meczów a nawet gorszych, tak wiem, że w przyszłości to też będzie nieuniknione, bo zdaję sobie sprawę że futbol podobnie ja życie nie jest usłane różami i nie zawsze jest piękne, mam tylko nadzieję że każde kolejne takie doświadczenie pozwoli mi lepiej to znosić:)

Nie ukrywam, że Ligę Mistrzów a kiedyś Puchar Europy przeżywam jednak wyjątkowo. Chyba jednak bardziej niż La liga, bo te rozgrywki są dla mnie wyjątkowe, być może dlatego, że to od nich zaczęła się ta prawdziwa miłość do Barcy( co wcale nie oznacza że rozgrywki krajowe nie są istotne). Być może dlatego , że mogę być dumny ze swojej drużyny i jej nieskazitelnego piękna przed całym światem, przed milionami ludzi, że mogą razem ze mną zobaczyć coś co rozrywa od środka, że mogą zachwycać się razem ze mną i być tak samo szczęśliwi jak ja. Nie ukrywam, że płakałem po finale z Sampdorią w 1992 roku oraz 2006 z Arsenalem, po przegranym finale z Milanem w 1994 czy golu Zalayety w pojedynku z Juve. Może dlatego te rozgrywki tak bardzo są bliskie mojemu sercu:) A może jestem po prostu za bardzo wrażliwy,może... :)

Odnośnie samego spotkania i decyzji personalnych, tak jak mówiłem na wstępie, całkowicie zgadzam się z autorem tekstu. Już ,nie będę się długo nad tym rozwodził , bo praktycznie wszystko perfekcyjnie i co najważniejsze obiektywnie opisałeś, za co wielkie gratulacje! Tak jak uważam, że błędem było w 2006 roku posadzenie na ławce w finale grającego świetny sezon Iniesty( który zastępował w sposób naprawdę wyjątkowy jak na 21 letniego zawodnika, samego Xaviego ktory jak pamiętamy ze względu na zerwanie więzadeł opuścil praktycznie cały sezon) tak teraz błędem było cofnięcie Toure do tyłu a w jego miejsce desygnowanie do gry Busquetsa, który delikatnie mówiąc od dłuższego czasu jest pod formą.To całkowicie rozbiło tę wspaniale funkcjonującą maszynkę, trybiki się poprzestawiały a łańcuszek się rozleciał.Resztę rzeczy opisał challenger. Jednak nie mam zamiaru pastwić się nad piłkarzami, nad trenerem, nie mam do nich żadnych pretensji, bo wiem , że zawsze chcą jak najlepiej, ale wiem również ze są czasami takie dni, kiedy nic nie wychodzi, kiedy dzieją się rzeczy na boisku których nie pragniesz, do których nie dążysz.Piłkarze to to tylko ludzie, mają prawo do słabości i błędów, bo jak wiemy człowiek jest istotą kruchą. Być może wtedy kocham ich jeszcze bardziej i jestem z nich jeszcze bardziej dumny. Ale należy również być obiektywnym, uczciwym ,szczerym.Należy rzeczy nazywać po imieniu i przede wszystkim potrafić przyznać się do błędu i wyciągnąć z niego wnioski,bo to wielka sztuka! Dlatego przyznaję i zgadzam się z opiniami, że Chelsea była od nas lepsza w tym drugim meczu, nie wiem podobnie jak autor tekstu kto bardziej zasłużył na awans, myślę , że po tym co widzieliśmy to stwierdzić to jednoznacznie jest niemożliwe! Bez wątpienia sędzia pomógł Barcelonie, na pewno nie moglibyśmy mieć pretensji jakby podyktował przynajmniej ze dwa karne, nie moglibyśmy mieć pretensji jakbyśmy odpadli, taka jest prawda.To należy przyznać. Prawdą jest również, że Chelsea miała swoje sytuacje i gdyby wykorzystała choć jedną nikt by teraz nie mówił o tych błędach sędziego.Prawdą jest to wszystko co napisał challenger o Hiddinku, jak rownież o pozostałych wspomnianych przez Niego kwestiach Natomiast to co się stało w tej 93 min to nic innego jak CUD, OPATRZNOŚĆ! Inaczej się tego wytłumaczyć nie da, po tym wszystkim co widzieliśmy przez cały mecz.To była największa, namacalna PRAWDA! Być może to była nagroda za piękna grę na przestrzeni całego sezonu oraz zadośćuczynienie za wszystkie "piękne" porażki z przeszłości? Ten jeden, jedyny raz! Kto wie...

Żeby już nie zanudzać na koniec jeszcze szczerze powiem i się przyznam, że chyba pierwszy raz w zyciu w trakcie meczu zwątpiłem w sukces! Pierwszy raz! Nie wiem czy nie wierzyłem(byc może nie, nie potrafię powiedziec, tak jak obserwatorzy nie potrafią powiedzieć kto bardziej zasłużył na ten awans), bo jestem głęboko wierzący i wydaje mi sie to wręcz surrealistyczne, żebym mógł stracic wiarę lub nadzieję(która jak wiadomo umiera ostatnia) ale czułem coś takiego jak nigdy przedtem, takie zrezygnowanie, zwątpienie, pogodzenie z losem, pogodzenie się z porażką i szczere pogratulowanie sukcesu przeciwnikowi. Można powiedzieć ,że tak jak Piotr wyparł się Jezusa trzy razy i w niego zwątpił, tak ja zwątpiłem w Barce! Tylko z tą różnicą że, u mnie kogut nie zapiał(a może nie slyszałem?:)i może nie dostałem rozgrzeszenia:)

Challenger jedyne co mi się nie podoba w twoim "pamietniku" to słowo: pluralis:) Od razu przywołuje to u mnie dosyć niemiłe wspomnienia(naprawdę niewielki krok do traumy) dotyczący moich męczarni z gramatyki języka łacińskiego, na szczęscie chociaż jak w przypadku Barcy ze szczęsliwym happy endem:) Ale wszelkie pluralisy czy singularisy są u mnie na cenzurowanym:)

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję ze nie dostanę bana, że mnie na aż takie sentymentalne "słodkości" wzięło:)))

0

Mimo ,ze piłkarzem jest niezłym, nigdy go nie lubiłem, nie lubię i nie polubię! Dla mnie to taki boiskowy cham, przeważnie gra bardzo brutalnie, zasady fair play są dla niego raczej obce, oglądałem mnóstwo jego występów i wiele razy to się potwierdzało na boisku. Taki typowy dzikus spuszczony z łańcucha, a środowe oszustwa w postaci symulowania w polu karnym, to nie był odosobniony przypadek, dlatego jeśli uważa ze zwykle przeprosiny, w dodatku nieszczere i wymuszone coś zmienią w tej kwestii, to jest w wielkim błędzie. Zresztą to jaki ma przydomek w Anglii tez nie jest przypadkowe!

0

Wystarczy spojrzeć na postawę Iniesty na boisku oraz poza nim, żeby bez problemu stwierdzić, ze jest niesamowicie mądrym i inteligentnym człowiekiem, do tego cały czas skromny, to jest naprawdę wzór do naśladowania dla młodych adeptów futbolu!

0

aboutreka

Naprawdę jesteś taki głupi, czy tylko udajesz??Zejdz juz ze sceny bo robisz tylko posmiewisko, nie widziałeś?? przeciez ogladasz od 94 roku bodajże wiec jak mogłeś nie widzieć? Co maturę akurat eksternistycznie zdawałeś?



Zobacz sobie ten filmik ,skoro nie mogles w 2002 roku tego zobaczyc i powoli zwijaj zabawki bo robisz się strasznie nudny z tą swoja napinką!

0

Będzie pan zadowoloooony, bedzie pan zadowolooony:) Nie bedzie pan zadowolony!, jajko panu wmuruje:))))

0

WiernyCulesFCB

Oleguer jeszcze coś potrafił oprócz kopania po nogach i faulowania?:))) Sędzia w finale byl dla niego bardzo pobłażliwy, bo jak dobrze pamietam dopiero po 7 faulu mu kartke pokazal:)

0

* powinno być prawidłowo zdobyte oczywiscie:)

0

Oj Hiddink Hiddink tylko przez szacunek do Ciebie nie uzyje wobec ciebie obrazliwych epitetów, przypomnij sobie rok 2002 i przede wszystkim mecz z Hiszpanią(dwie nieuznane prawidlowo bramki)o i nnych spotkaniach nie wspominajac, chyba to Ty wtedy byles trenerem Koreańczykow co?? Ty chyba ogladales ten mecz z lawki trenerskiej?? Ty mowiles do dziennikarzy ze nic nie bylo kontrowersyjnego i ze trzeba bylo strzelac bramki???:) Cenię twój warsztat trenerski, ale tez nie dziwię się Wołowskiemu, że Cię nie lubi przez te wypowiedzi w 2002 roku, widzisz panie Hiddink kij ma dwa końce, może bedziesz o tym pamietal na pszyszlosci bedzie to dla Ciebie lekcja pokory!

0

Świetny gracz, o cudownym przeglądzie pola, przekładając to na piłkę geniusz niczym Xavi, szkoda tylko że nie omijały go kontuzje no i żeby jeszcze troszeczkę bardziej miał w główce poukładane:)

0

Modlę się, żebyśmy pierwsi strzelili bramkę, bo druzyny angielskie przejęły teraz styl włoski z lat 90 czyli strzelamy jedną i catenaccio!

0

Mam nadzieję , że zagra, jeśli jednak nie wystąpi, to jedynym rozwiązaniem na daną chwilę jest przesunięcie Iniesty

0

Andres 10

Nie gadaj bzdur:) Wtedy tez(sezon 1989/1990) występowało 20 zespołów podobnie jak teraz!

0

robokochambarce dziekuję za zaproszenie i jesteśmy umowieni na chlanie:))))))

0

Zanim jeszczę pójdę świetować do białego rana, czy móglbym prosić o uszczypniecie:)))))???

0

Kamil

D. Kay & Epsilon - Barcelona

0

Wierzę jednak głęboko, że sprawiedliwości stanie się zadość i futbol zwycięży!

0

Osobiście nie mam żalu do Chelsea , że tak zagrali, można było się tego spodziewać.Takie druzyny, graja, zimny wyrachowany futbol(?), nie liczy się dla nich styl, lecz osiągniecie celu za wszelką cenę.Zupełnie inna filozofia i specyfika postrzegania futbolu niż ta w wykonaniu Barcy. Mają do tego prawo, bo każdy ma prawo do swoich wyborów, nie neguje tego. Może mi się to co najwyżej podobać lub nie

Największy smutek ogarnia mnie jak sobie przypomnę, co wyprawiała w tym meczu trójka sędziowska, to mnie boli najbardziej! Nie dość, że mamy fatalny terminarz, doszła do tego kontuzja Rafy, w kontekście rewanżu strata również Puyola, to jeszcze ten śmieszny ludek ze swoimi pomagierami takie numery kręcą. Wcale się nie dziwię sfrustrowaniu, przygnębieniu zawodników Barcy, że musieli grać przeciwko 12 zawodnikom. Z doswiadczenia wiem jak to bardzo boli, kiedy oddajesz całe swoje serce, wszystkie swoje siły poswięcasz swojemu celowi, a jedna osoba w sposób brutalny potrafi zniweczyć twój trud, wysiłek, zdrowie. Coś na co pracujesz cały sezon, przez kilka decyzji może obrócic się w pył i utopię. Nie dziwię się piłkarzom, bo ciężko jest wtedy opanowac emocje, pogodzić się z tym, bo to po prostu typowe oszustwo.Zawodnik nie mysli wtedy jak piłkarz ale jako człowiek pozbawiony nadziei, szansy, swoich marzeń. Boli....

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?