0

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że bardzo cieszę się z wyniku i awansu. 6:1 to piękny wynik i wszyscy powinni być z niego dumni. Ale... no właśnie, jest parę 'ale', których ciężko nie dostrzec. Nie jest tego dużo, ale irytują. Nie chcę się tutaj rozwodzić, więc skupię się na najważniejszym, czyli skuteczności. Martwi mnie, że Messi ostatnio praktycznie w każdym meczu marnuje stuprocentowe sytuacje. Żeby była jasność, jest bogiem futbolu, nigdy nie było lepszego od niego i podejrzewam, że jeszcze długo (jeśli w ogóle) nie będzie. Jednak dlatego właśnie wymagam od niego więcej. A przy tej patelni z 3 metrów wszystko robił jak Messi, a potem przy strzale zmienił się w Munira. Spoko, nie chciał strzelać z pierwszej, jego wola. Ale jeśli już miał ochotę wjechać do bramki, dlaczego nie podciął lekko piłki, nie dając leżącym obrońcom i bramkarzowi żadnych szans, tylko przypieprzył z całej siły? W ostatnich meczach ligowych nie strzelił dwóch sam na sam, co w jego przypadku praktycznie się nie zdarza. Nie jest źle, bo Messi ciągnie FCB, ale pozostaje pewien niedosyt. Psują też oczywiście pozostali (jak chociażby Roberto we wczorajszym meczu po magicznym podaniu Messiego, czy Suarez w ostatniej akcji ostatniego meczu w lidze, również bo niesamowitym rajdzie Leo), ale Messi to Messi, klasa sama w sobie.

I wreszcie na koniec: nigdy nie dowiemy się na pewno, ale czy Messi, oddając karnego Cou, myślał rzeczywiście tylko o jego przełamaniu? Wszyscy wiemy, jak Leo strzela karne. To chyba jedyny element, nad którym musi solidnie popracować. Oddając tego karnego, zdjął z siebie całą presję, a wsadził ją na człowieka, któremu brakuje pewności siebie od dawna. I zrobił to w superważnym momencie meczu o awans. Jeśli Cou by nie trafił, wszyscy jechaliby po nim. Trafił i teraz wszyscy chwalą Messiego, że wielkoduszny. Nie mówię, że tak nie jest, bo uważam, że Messi to jeden z najbardziej bezinteresownych i zespołowo grających graczy w historii, co tylko jeszcze bardziej świadczy o jego wielkości, ale podskórnie mam nieodparte wrażenie, że w tym konkretnym momencie po prostu trochę... wydygał.

Tak czy inaczej, gratulacje dla całego zespołu, ostatnia bramka może pretendować do bramki sezonu. Mam nadzieję, że powalczymy o tryplet :-)

0

A jakie to ma znaczenie? Należy patrzeć nie tylko na to, ile koleś strzela bramek, ale jaki jest w tym strzelaniu skuteczny. Żeby podać Ci przykład z trochę innej bajki: James Harden, a wcześniej np. Russell Westbrook, byli/są potworami w swoich zespołach w NBA. Westbrook miał nawet taki sezon, że notował średnio triple double w meczu. Harden za to zagrał już chyba 23 mecz z rzędu, w którym zdobył 30+ punktów. I co z tego? I nic. Bo te osiągnięcia były notowane przy niskich skutecznościach, albo ze szkodą dla reszty zespołu. Dlatego tysiąc razy bardziej wolę np. Stepha Curry'ego, mimo że nie ma takiej średniej punktowej. Wracając do LaLigi, chcę, żeby Suarez nie tylko strzelał dużo w sensie bezwzględnym, ale także żeby był skuteczny, żeby wykorzystywał sytuacje, jakie tworzą mu koledzy. To nie powinno być w żaden sposób kontrowersyjne. Pozdrawiam :)

0

Nie, stał 6 metrów od bramkarza i strzelił prosto w niego, więc tamten nic nie musiał bronić, chyba że mówimy o bronieniu się przed tym, żeby nie dostać piłką. Temu zawodnikowi na tym poziomie nie powinno się to zdarzyć. A zdarza się za często w ostatnim czasie.

5

Za to, co Suarez zrobił w tej ostatniej akcji, powinien wracać do Barcelony pieszo. To, ile wspaniałych asyst po magicznych akcjach Messiego jest marnowanych przez grajków takich jak Suarez, to po prostu kryminał. Bardzo żałuję, że Messi nie strzelał w tej sytuacji sam, bo byłaby to jedna z jego piękniejszych bramek. Sam Suarez jest żenująco nieskuteczny. Partoli akcję za akcją. Co z tego, że zdarzy mu się strzelić, skoro zęby bolą, jak się patrzy na jego grę... :/

0

Piotr C., "Pokolenie Ikea" - ogarnij ;D

0

Zidane? Nie dopuściłbym go na odległość 10 kilometrów od CN. Ten koleś to tłuk. Czy nikt już nie pamięta, że on był o kilkadziesiąt minut od wylotu z Bernabeu, kiedy przegrywał któryś tam mecz z rzędu i był w oczach wszystkich kompromitacją? Real jakimś cudem się wtedy wykaraskał, a potem zaczęli wygrywać, ale nie wynikało to z tego, że Zidane w geniusz trenerski - Real po prostu miał wtedy bardzo mocny skład. Innymi słowy, Zidane miał więcej szczęścia niż rozumu. Był genialnym piłkarzem, ale trener z niego żaden. A w temacie Valverde: zgadzam się z Tobą - póki co powinien zostać. Na razie nie ma powodów go wyrzucać.

0

Czarny, jak ci się z Olgą układa?

xD

0

Najgorzej...

Ale i tak w końcu trzeba by z nimi zagrać.

0

Tak, na Eleven Sports polecam.

;D

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?