0

Nowe barwy, inny zespół, z daleka od Camp Nou - sympatia pozostanie jednak ta sama. Żałuję, iż El Guaje nie przywdzieje już koszulki Dumy Katalonii. Zawsze ceniłem chłopaka za zmysł strzelecki i zimną krew w polu karnym. Kat Valdesa znowu będzie grał przeciwko nam. Zły to znak dla naszego portero. Jak ocenić te kilka lat jego występów w naszym klubie? Gargantuicznie trudna sprawa. Perfekcyjną grę przeplatał słabymi występami. Do diaska, gdyby mógł cały czas grać na pozycji numer "9" (marzenie ściętej głowy). Kto wie, może wtedy katalońscy bardowie stworzyliby nowe, chwalebne pieśni - ku czci Davida Villi. Niestety, gra na skrzydle nie była jego przeznaczeniem. Na dodatek dopadło go największe przekleństwo każdego sportowca - kontuzja. Potężny kaliber i długa absencja. Złamanie. Cios prosto w serce i późniejsza determinacja oraz chęć jak najszybszego powrotu na murawę. Szacunek. Składam go El Guaje całym swoim "jestestwem" i krwią prosto z żył moich. Atletico Madryt. Nowa przygoda i powrót na swoją ulubioną pozycję. Zobaczymy, co straciliśmy. Życzę mu wszystkiego najlepszego w Madrycie. Niech gra i strzela jak najwięcej (proszę o chwilową amnezję strzelecką podczas meczów z Barceloną). Mundial w Brazylii czeka na takich grajków, jak on.

0

Klimat polskich wojenek i podchodów przeniósł się na tereny Katalonii. W tym całym zamieszaniu trudno określić kto jest de facto „winny”. Najłatwiej jest wskazać palcem sprawcę wszelkich nieszczęść, bazując jedynie na plotkach oraz enigmatycznych wypowiedziach. Wynik i tak już zresztą zapadł. Zło wszelakie wychodzi z biur obecnego prezesa, a swoje trzy grosze dorzuca jeszcze Tito. Zgroza. Ja z kolei napiszę jedynie tyle, iż za mało wiem o tych sprawach, pozbawiony jestem konkretnych dowodów, a i ściany klubowe nie zdradzą nam zapewne swoich zasłyszanych tajemnic. Proszę was, koleżanki i koledzy – nie rzucajcie oskarżeń pod wpływem owczego pędu. Zarówno Rosell, jak i Laporta mają na sumieniu kilka grzeszków. Kto ma ich więcej – nie wiem. Martwi mnie przede wszystkim fakt, iż takie gierki słowne i podszepty wszelakie źle wpływają na wizerunek klubu oraz atmosferę wśród zawodników. Destabilizacji nie potrzebujemy. Niedługo piłkarze wrócą do treningów. Będą oni potrzebować spokoju, a już widzę przed oczami duszy mojej złośliwe pytania dziennikarzy. Szkoda.

0

Mocne słowa naszego byłego trenera, choć nieco enigmatyczne. Jeśli zaś chodzi o Thiago, to ta sprawa zaczyna mnie już powoli doprowadzać do rozpaczy. Na litość Tego Na Górze, niech syn Mazinho się w końcu wypowie. Po męsku i bez sentymentów. Zostaję – odchodzę. Wiem, że to są trudne decyzje, ale nikt nie powiedział, że ma być wiecznie z górki. Najpierw Manchester, teraz Bawaria. Po drodze zahaczyliśmy nawet o Real. Śmiech na sali. Patrząc na ubiegłoroczną grę Bayernu zastanawiam się tylko, czy Alcantara faktycznie będzie dostawał więcej minut. Konkurencja jest tam potężna i nikt nie pochyli głowy przed Thiago. Zresztą nie moja sprawa. Rządy w Monachium objął Pep, a on rzadko – zdaniem wielu – się myli. Słyszałem coś o ultimatum zarządu wobec piłkarza. Mam nadzieję, że chłopak się wywiąże i zdradzi nam swój sekret. Przeciąganie tej sprawy nikomu na dobre nie wyjdzie. Destabilizacja i niepewność jutra.
P.S. Co by się nie działo, to i tak owczy pęd napisze, iż za wszystko odpowiada Rosell (nie Rossel jak piszą niektórzy krzykacze). Dobrze, że w Katalonii nie wprowadzono polskich zasad dotyczących wywozu odpadów komunalnych. Winnym byłby zapewne obecny prezes Dumy Katalonii. Do spółki z Tito of course.
Kończę, bo ostatnio zapanowała moda na krytykę osób, które piszą zbyt długie komentarze. Przepraszam zatem tych, którzy miłują się w wypowiedziach jednozdaniowych.

0

Innej opcji nie brałem nawet pod uwagę. Tello to prawdziwy diament naszej drużyny. Wymaga on, rzecz jasna, drobnego szlifu, ale nauczycieli ma wokół siebie zacnych. To właśnie oni będą kształtować jego dalszy rozwój, o który jestem spokojny. Sprzedaż El Guaje = większa ilość minut na murawie dla bohatera artykułu. To dobrze. Chłopak potrzebuje gry, zresztą jak każdy z jego kolegów. Odwdzięczy się dobrą grą. Jestem tego pewien. Już w ubiegłym sezonie wprowadzał sporo orzeźwienia do drużyny. Teraz, wciąż rozwijając swój wachlarz zagrań, da zespołowi jeszcze więcej. Do diaska. Na papierze wszystko wygląda pięknie. Messi, Neymar, Sanchez, Tello oraz Pedro, który mam nadzieję, weźmie się w garść (może jestem naiwny i oczekuję od niego zbyt wiele). Obrońcy drużyn przeciwnych już zastanawiają się kogo i w jaki sposób podwoić lub nawet potroić w kryciu. Jeśli wszyscy wymienieni przeze mnie zawodnicy będą w formie, to zamęt pod bramką rywali powinien być straszny. Nawet nie chcę dorzucać do tego kociołka magii Iniesty. Wszystko w obawie przed eksplozją monitora. Decyzję związaną z Tello uważam za jak najbardziej słuszną i podpisuję się pod nią własną krwią. Zobaczycie koleżanki i koledzy – to będzie wielki gracz.

0

Piłkarski dogmat mówi jasno i wyraźnie: ofensywa wygrywa mecze, a defensywa zdobywa mistrzostwo. Na szczęście w każdej regule znajdzie się luka. Jedna z nich wprowadziła nas na tron najlepszej drużyny w Hiszpanii. Rozgrywki europejskie brutalnymi natomiast się stały. Nie oszukujmy się, jakieś fatum i okrutny zbieg okoliczności zawisnął w ubiegłym sezonie nad naszą formacją defensywną. Liczne kontuzje, obniżka formy u niektórych zawodników Dumy Katalonii i eksperymenty wszelakie - wszystko to spowodowało, iż "prysły zmysły" - Bayern wdeptał nas boleśnie w glebę. Niewiele zabrakło do tego, abyśmy zostali wyrzuceni z Ligi Mistrzów sporo wcześniej. Nic to. Nie ma się co oglądać za siebie. Trzeba iść do przodu. Niestety, nie ma już Abidala, Puyol nie odejmie sobie wiosen, a Adriano nie znajdzie cudownego lekarstwa na wieczne zdrowie. Forma Alvesa również nie osiągnie pułapu sprzed kilku lat (chciałbym się mylić), a sinusoidalna forma Gerarda przyprawia wielu o palpitację serc. Czekam zatem spokojnie na oficjalną informację związaną z kupnem jakiegoś klasowego stopera. Transfer obligatoryjny. Póki nie kupimy defensora z potężnym CV i obyciem na arenie międzynarodowej, nie chcę nawet słyszeć o nowych napastnikach lub pomocnikach. To nie jest, koleżanki i koledzy, priorytet. Potrzebujemy wojownika, o charakterystyce zbliżonej do Puyola (podkreślam - zbliżonej. Jeśli chodzi o waleczność, to nikt chyba nie może się równać z naszym kapitanem). Grajka, który wstrząśnie całą formacją i chwyci pozostałych za przysłowiowy pysk. Konkretne nazwiska? Nie jestem od tego. Nie chcę nawet zgadywać. Liczę jednak na zintensyfikowanie działań przez osoby odpowiedzialne w naszym klubie za transfery. Tylko tyle i aż tyle.

0

Daję sobie rękę uciąć, iż Afellay byłby z miejsca jednym z najlepszych graczy PSV. Chłopak jest zdolny, ma przysłowiowy ciąg na bramkę oraz niezłą petardę w nodze. Czemu nie wyszło mu w Barcelonie? Jak dla mnie odpowiedź jest prosta. Wszystko rozegrało się w sferze psychiki. Cała ta sytuacja, przeprowadzka na słynny stadion Camp Nou, towarzystwo znamienitych piłkarzy oraz presja kibiców. To przerosło Holendra. Ja wiem, iż odniósł fatalną kontuzję. Wszystko rozumiem. Widzieliście jednak jego oczy w momentach, kiedy wchodził na boisko? Ja dostrzegłem w nich jedynie strach, zwłaszcza przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za grę oraz wynik. Przyjąć piłkę i oddać do słynniejszego kolegi - nowe motto Holendra. Coś, czego nie powinno się pokazywać adeptom futbolu. Szkoda, bo zapowiadał się na spore wzmocnienie Dumy Katalonii. Wyszło, jak wyszło i nie ma sensu już do tego wracać. Lubię chłopaka, ale nie ma chyba sensu, by ponownie do nas zawitał. Zmarnuje kolejny rok, ze wzrokiem wpatrzonym potulnie w Messiego, Iniestę, Xaviego i innych. Trzymaj się Ibi. Życzę mu wszystkiego najlepszego w nowym klubie. Gdziekolwiek to będzie...

0

Złe strony odejścia El Guaje? Na gorąco (dosłownie i w przenośni) trudno cokolwiek napisać, ale… kat Valdesa znowu będzie grał przeciwko nam. Pierwsze złe wieści. Trochę ich można jeszcze wymienić. Po stronie dobrych, obiektywnie podchodząc do tematu, również. Póki co mniejsza z tym. Czas na refleksję nadejdzie pewnie później. Ja natomiast najbardziej żałuję tego, iż chłopak nie będzie grał u nas jeszcze przez rok, po pełnym i solidnym przepracowaniu okresu przygotowawczego. Rok temu, po potężnej kontuzji, Villa nie zdążył w pewnym sensie wsiąść CAŁYM swoim „jestestwem” do pociągu o nazwie Duma Katalonii. Nie przekonacie mnie również stwierdzeniem, iż David jest niepotrzebny, bo kupiliśmy Neymara. Koleżanki i koledzy, ten sezon będzie diabelnie napięty. Wszystko przez zbliżające się wielkimi krokami Mistrzostwa Świata. Kalendarz przyspieszy, a my musimy stawić mu czoła. Dlaczego? Bo szlachectwo zobowiązuje. Barcelona znowu będzie musiała się bić na wszystkich frontach. Tego wymagamy i żądamy od Tito i jego podopiecznych. Innego scenariusza nie przewidujemy. Potrzeba zatem szerokiej kadry uniwersalnych graczy, którzy oddadzą krew i pot za słuszną sprawę. Wszystko po to, by zwyciężyć. Póki co… sprzedaliśmy więcej graczy, niźli zakupiliśmy. Zgroza, chryzantemy i żal. Szkoda, że zabraknie Villi. Jeszcze za nim zatęsknimy.

0

Jeśli chodzi o transfery, to od "wieków" marzyłem o dwóch graczach: Batistucie i El Guaje. Argentyńczyk nigdy nie zawitał w nasze progi, ale w przypadku Villi moje marzenie się ziściło. Nie ma teraz sensu rozpisywać się o jego dokonaniach w barwach Dumy Katalonii. Miewał mecze genialne, ale i takie, po których zagryzałem język, by nie powiedzieć przy swoich dzieciach czegoś, co by się nie nadawało do powtórzenia. To tak w telegraficznym skrócie. Na temat Davida mógłbym napisać felieton opasły, z kilkoma złotymi zgłoskami. Uwielbiałem jego grę w barwach Nietoperzy, a moja sympatia nie zmalała choć trochę podczas pobytu u nas. Gdyby jednak mógł grać na środku ataku... temat wielce śliski i warty potężnej analizy przyczynowo - skutkowej. Nic to. Dziękuję chłopakowi za te wszystkie sezony spędzone u nas oraz za bramki. Wszystkiego najlepszego w Madrycie. Nie zdziwię się, jeśli znowu będzie katem Valdesa. Diabelska ironia.
P.S. Villa zostaje, odchodzi do Manchesteru, zostaje, odchodzi do Londynu, znowu zostaje, a w końcu zagra w innym hiszpańskim klubie. No i po co te wszystkie bezsensowne informacje wyssane spod dziennikarskich klawiatur? Jeszcze nie raz zostaniemy zaskoczeni tego lata. Oby już tylko in plus.
P.S.1 Kilka słów o cenie. Załóżmy, że widzimy przed sobą potężną orkiestrę symfoniczną. W Anglii za taką sumę można kupić dwunastego skrzypka, siedzącego na dodatek w siódmym rzędzie. Cena za El Guaje jest żenująca. Nic na to jednak, koleżanki i koledzy, nie poradzimy.

0

Czy Barcelona jest w tej chwili najlepszą drużyną na świecie? Obiektywizm nakazuje mi napisać, iż NIE. Z pewnością jest jednak w ścisłej czołówce, z niewielką stratą do lidera. Długość przysłowiowego koła w kolarstwie lub o przysłowiowy paznokieć w pływaniu. Do powrotu na sam szczyt brakuje niewiele. Póki co na tronie zasiada Bayern, który w ubiegłym sezonie zdetronizował wszystkich przeciwników. Brutalnie, surowo i bez krzty współczucia. Niedługo zacznie się nowy sezon i wszystkie potężne kluby zaczną od pułapu „0”. Czy Bawarczycy zadomowią się na tronie zwycięzców? Nie wiem. Wszystkie rozgrywki rządzą się swoimi prawami, zwłaszcza Liga Mistrzów. Możesz grać pięknie, odprawiać z kwitkiem kolejnych rywali, aż nagle… bach – jeden słabszy mecz i żegnasz się z rozgrywkami. Gdyby zawsze wygrywali faworyci, to futbol stałby się nudny. Banalne stwierdzenia, ale podpisuję się pod nim całym swoim „jestestwem”. Na szczęście jest inaczej i za to kochamy ten sport. Temida ma bowiem swoje humory. Szlachectwo zobowiązuje. Duma Katalonii po raz kolejny będzie się bić o wszystkie możliwe puchary. Który to już sezon? Oj, trochę tego jest. Nie dziwią mnie chwilowe zadyszki naszego klubu. Nie da się bowiem grać na najwyższym poziomie przez tyle sezonów. To trzeba zrozumieć, choć niektórzy chcieliby, aby Barcelona wygrywała zawsze i wszędzie. Tak się po prostu nie da. Co przyniesie nowy sezon? Mam nadzieję, że wiele dobrego. Mamy kilka rachunków do wyrównania, a przy odpowiednim wzmocnieniu drużyny znowu możemy zasiąść na najwyższym stopniu podium. Taką mam przynajmniej nadzieję.

0

Wszystko to przypomina mi, póki co, wróżenie z fusów. Z tych całych zawirowań związanych z formację defensywną pewne jest jedynie to, iż nie ma już z nami Abidala. W zasadzie to wszystko z konkretów. Co chwila pojawiają się informacje wyssane z dziennikarskiego pióra, iż Barcelona zainteresowana jest tym lub tamtym graczem. Na zainteresowaniu jednak się kończy, a my wciąż nie mamy nowego obrońcy. Czasu do rozpoczęcia sezonu jest jeszcze dużo, ale chciałbym, aby panowie odpowiedzialni w naszym klubie za transfery zintensyfikowali działania, przechodząc od słów do czynów. Jeśli chodzi o Bartrę... No cóż, wciąż jest człowiekiem - zagadką. W ubiegłym sezonie miał status zawodnika, który częściej zasiada na trybunach niźli walczy na murawie. Gdy przez obronę przeszła plaga kontuzji, Tito "przeprosił się" z chłopakiem, wystawiając go (z braku innych opcji) na Bayern. To nie była zbyt dobra okazja do zaprezentowania swoich umiejętności. Mecze z Bawarczykami zakończyły się tęgim laniem, a Marc... powrócił na swoje miejsce (czytaj: trybuny). Prawdę mówiąc nie wiem, czego możemy się po nim spodziewać. Zbyt mało o nim wiem. Myślę, że nie tylko ja. Z pewnością nie będzie on lekiem na całe zło. Potrzebujemy sprawdzonego medykamentu, stopera klasy światowej. Marc powinien jednak zostać i wciąż się uczyć. Swoje szanse dostanie. Jestem pewien, iż takowych będzie więcej niż w ubiegłym sezonie. Daję sobie głowę uciąć, że w tym roku będziemy świadkami częstszego rotowania składem. Wszystko przez przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Brazylii. Rozgrywki klubowe nabiorą tempa, a grafik będzie napięty. Tak, aby jak najszybciej móc rozpocząć przygotowania reprezentacyjne. Potrzebna nam zatem będzie szeroka kadra, wśród której widzę i Bartrę. Nie bawiłbym się w wypożyczanie. To rzadko przynosi pożądane skutki.

0

Wszystko pięknie i ślicznie, ale my potrzebujemy doświadczonego obrońcy. Najlepiej już i od zaraz. Jeśli takowego sprowadzimy i księgowy nie dostanie palpitacji serca, to warto pomyśleć o stoperze Romy. Brazylijczyka trzeba będzie jednak "przyuczać" do gry w nowym, o wiele silniejszym zespole, a to może trochę potrwać. Potrzebujemy zatem gracza, który niemalże z miejsca wskoczy do pierwszego składu. Osoby, która swoim doświadczeniem i obyciem na arenie międzynarodowej wprowadzi spokój w formacji defensywnej Dumy Katalonii. Zakup obligatoryjny. To nie wszystko. Nowy stoper powinien również sprowadzić do pionu Pique, który potrzebuje koło siebie prawdziwego lidera. Gerard gra zupełnie inaczej, gdy ma u boku Puyola, niźli w sytuacji, kiedy sam musi być liderem defensywy. Dzień do nocy. Marquinhos być może jest dobrym obrońcą, ale dla mnie to wciąż melodia przyszłości. Niedalekiej, ale zawsze. Trudno bowiem cokolwiek powiedzieć o graczu, który ma za sobą rozegrany zaledwie jeden dobry sezon. Owszem, można zaryzykować i wydać na niego pieniądze, ale to nie powinien być priorytet Tito. No chyba, że osoby odpowiedzialne w naszym klubie za transfery nie podejmą właściwych starań związanych z zakupem Silvy lub Luiza. Wtedy, z braku przysłowiowego laku, trzeba będzie się udać na zakupy do Rzymu. Ech, obawiam się, iż saga z ewentualnym kupnem obrońcy może jeszcze trochę potrwać. Grunt, żeby w końcu takowa osoba pojawiła się na Camp Nou. Bez ostatniej instancji przed bramkarzem, na dodatek doświadczonej i z potężnymi papierami na granie, ciężko nam będzie walczyć z sukcesami na wszystkich frontach. Do pracy panowie, do pracy.

0

Nie ukrywam, iż jest to jedno z najlepszych możliwych rozwiązań. Chłopak nie miałby chyba co liczyć na częste występy w Dumie Katalonii (nie ma się co oszukiwać - nie ten poziom, nie te umiejętności), a Ajax to... Ajax. Jedna z najsłynniejszych drużyn w historii futbolu i stały bywalec elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów. Bohater artykułu z pewnością będzie miał w Amsterdamie więcej szans na pokazanie swoich umiejętności. Cieszę się, iż mamy kolejny oficjalny komunikat związany z zawodnikiem Barcelony. Im szybciej, tym lepiej. Kolejna porcja sprawdzonych wieści? Mam nadzieję, iż będzie ona związana z transferem jakiegoś defensora. Byle nie było to oczekiwanie na Godota. Bojanowi życzę natomiast wszystkiego najlepszego w nowym klubie. Niech się tam sprawdzi i przedłuży kontrakt. Taka stabilizacja jest chyba potrzebna każdemu zawodnikowi.

0

… Ciąg dalszy nastąpił
Bez piłki dusimy się, z nią odżywamy. Brakowało nam polotu w ubiegłym sezonie? Pozyskanie gracza z Kraju Kawy da nam wiele możliwości. Kryjemy Messiego – Neymar pozostanie wolny. W odwrotną stronę będzie to samo. Dylemat obrońców drużyn przeciwnych będzie straszny. To nie koniec ich zmartwień. Za plecami Messiego i Neymara będzie Iniesta, kolejny zaklinacz piłek wszelakich. Bohater jakże zacnego felietonu zaimponował mi swoją grą podczas Pucharu Konfederacji. Mile widziany pressing. To było naszą wizytówką i doprowadziło nas na szczyt Olimpu. Rok temu zapomnieliśmy o tym, jakże istotnym, elemencie gry. Obrona zaczyna się od napastników. Święte słowa. To widziałem w oczach Brazylijczyka. Głód piłki i pozytywna nienawiść wobec tych, którzy mu ją odebrali. Czekam zatem na otwarcie sezonu, prosząc jednocześnie wszystkich o wyrozumiałość i cierpliwość (towar na tej stronie deficytowy). Może dojść do sytuacji, iż Neymar nie od razu wskoczy na najwyższe obroty. Dajmy mu więc trochę czasu. Nauczycieli ma wokół siebie przednich. Oni pokażą chłopakowi co piszczy w europejskiej trawie. Po jakimś czasie ta bomba eksploduje z wielkim hukiem… chyba, że znowu mnie zaskoczy i z miejsca zacznie grać tak, jak najlepiej potrafi.
To tyle. Wybaczcie mój długi komentarz. Zauważyłem ostatnio, iż takowe nie są mile widziane na tej stronie. Challenger – Dziękuję za kolejny zacny artykuł. Krytyką pozbawioną merytoryki się nie przejmuj. Róbmy – jak śpiewał Wojciech Młynarski – swoje. Pozdrawiam.

0

Emocje związane z debiutem Neymara w Barcelonie powodują, iż staję się bezduszny wobec piłkarzy. Ludzi, którzy niedawno wrócili (pełni ran) z wielu frontów, zahaczając po drodze o Puchar Konfederacji. Tak, chcę tego. Niech rozpoczną się igrzyska. Nowy sezon, piękne wyzwania i kilka rachunków do wyrównania. Obrona tytułu najlepszej drużyny w kraju, wyjęcie z Madrytu Pucharu Króla i zatarcie złych wspomnień po ubiegłorocznym blamażu z Bayernem. Gargantuiczna ilość zadań i podtekstów. Nasz największy rywal na krajowym podwórku również będzie szukał sportowej zemsty. Oni nic nie wygrali, a nowy trener w drużynie zawsze stanowi pewną niewiadomą. To samo dotyczy Bayernu. Ten potężny walec ma nowego kierowcę. Człowieka, który zdobył z Dumą Katalonii wszystko. Odchodząc zostawił po sobie smutek tysięcy fanów Barcelony. Spotkać Pepa i spróbować zrewanżować się Bawarczykom – do diaska, brzmi kusząco. Do tego trzeba mieć jednak piłkarzy. My takowych mamy. Nad wyraz solidny fundament. Trochę świeżej krwi zawsze się jednak przyda, bo nie wszystko w naszym zespole było rok temu „cacy”. Świeża porcja krwinek przybywa z Brazylii. Nowy tlen, jakże potrzebny całemu zespołowi. Neymar. Wróżbici wszelacy wieszczą mu świetlaną przyszłość. To on ma się włączyć do walki o tytuł najlepszego gracza planety. Do licha, ma ku temu predyspozycje. Zakończony niedawno Puchar Konfederacjo dobitnie to pokazał. Pal licho wszystkie jego bramki, notabene jedna ładniejsza od drugiej. Patrząc na jego grę powiem wam koleżanki i koledzy, iż palec Tego Na Górze musiał kiedyś dotknąć Brazylijczyka. Chłopak jest potwornie ambitny. Kiedy ma piłkę przy nodze – wie, że żyje. Brzmi znajomo? Dlatego, moim skromnym zdaniem, Barcelona jest idealnym klubem dla Neymara. Ciąg dalszy nastąpi…

0

Moim skromnym zdaniem Thiago z góry zakłada, iż w Manchesterze z miejsca stanie się filarem drużyny i to on otrzyma od nowego trenera rolę pierwszych skrzypiec zespołu. Owszem, w drużynie angielskiej nie ma takich gwiazd w drugiej linii jak u nas, ale… to jeszcze o niczym nie świadczy. Jest tam kilku grajków, którzy są cholernie ambitni, a na dodatek pojawienie się nowego trenera spowoduje, iż wszyscy rozpoczną od poziomu „0”. Nie będzie zapewne mowy o zasługach i wcześniejszych dokonaniach (to samo będzie się tyczyć bohatera "afery zdjęciowej"). Czy Thiago faktycznie stanie się głównym dyrygentem ekipy Davida Moyesa? Nie jestem tego taki pewien. Trener może go chcieć, ale nie zawsze zachcianki się sprawdzają. Mniejsza z tym. Tak, czy inaczej nie chciałbym jego odejścia. Hasło kluczowe: cierpliwość. Nie oszukujmy się, Xavi młodszy nie będzie i już wkrótce buława generalska pozostanie bez przydziału. Czy dwóch reżyserów może stworzyć piękny film? Owszem. W futbolu jest podobnie. Cesc Fabregas i Thiago Alcantara. Do spółki. Dwóch dyrygentów i głównych motorniczych Dumy Katalonii. Nie widzę praktycznie żadnego konfliktu… chyba, że Alcantara (przy ojcowskich podszeptach) chce mieć monopol na władzę w środkowej części boiska. Wtedy grzecznie dziękuję i życzę mu szczęścia w Manchesterze. Póki co czekam cierpliwie na oficjalny komunikat, choć nie ukrywam, że ta nudna saga powoli wychodzi mi już bokiem. Męska decyzja – odchodzisz lub zostajesz.
P.S. Daję sobie głowę uciąć, iż w tym sezonie zobaczymy więcej rotacji składem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - Mistrzostwa Świata w Brazylii. Napięty grafik rozgrywek klubowych. Byle szybciej. Tak, aby reprezentacje miały jak najwięcej czasu na przygotowanie się do Mundialu.

0

Majstersztyk. Gra obrazu ze słowem. Kapitalne zdjęcie z palcem wskazującym skierowanym na Paulo Tonietto. To do tego pana trzeba się udać i porozmawiać chytrze. Może to jest znak, zachęta dla włodarzy Dumy Katalonii. Wypowiedzi Silvy są póki co enigmatyczne, ale nie spodziewałem się innych. Gra toczy się bowiem o wielką stawkę. Mogliśmy kupić Brazylijczyka rok temu, ale stało się inaczej. Trudno. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba zakasać rękawy i ruszyć na podbój Paryża. Stolica Francji do najwaleczniejszych nie należała. Wybaczcie dygresję.
Klasowy obrońca potrzebny od zaraz. Po Pucharze Konfederacji nasze oczekiwania zawęziły się praktycznie do dwóch nazwisk: Thiago Silva i David Luiz. Nie chcę wskazywać swojego faworyta. Obaj są klasowymi stoperami, choć mają swoje grzeszki i słabości. Idealni gracze po prostu nie istnieją. Kupno któregoś z nich graniczyć będzie z cudem. Nie bójmy się marzeń. PSG ma nieograniczone środki finansowe i oferowana przez Barcelonę kwota może im posłużyć do kupna przysłowiowych wacików. Stoper Chelsea trafił z kolei pod skrzydła Mourinho. Podobno trener chce się go pozbyć, ale wątpię, iż zgodzi się na transfer Brazylijczyka do Katalonii. Z przekory, z nienawiści. Wszędzie, ale nie do Barcelony. Zresztą nazwijcie to jak chcecie. Zwycięstwa okraszone trudem, potem i krwią smakują lepiej. Nie tylko na boisku. Czekam na zintensyfikowanie działań i oficjalny komunikat. Zakup Neymara jest sukcesem zarządu, ale trzeba iść dalej. Chcemy walczyć i zwyciężać na wszystkich frontach? Musimy mieć nowego, klasowego obrońcę. Ostatnia instancja przed bramkarzem. Kupmy taką osobę i zacznijmy sezon. Mamy przecież kilka rachunków do wyrównania.

0

Hen
Jednym, krótkim pytaniem trafiłeś w sedno problemu. Gratuluję. Hasło na dziś, jutro i na kolejne dni: „obrońca”. Notoryczne pisanie o kolejnych, potencjalnych transferach doprowadza mnie już do szewskiej pasji. Gdyby choć połowa z tych plotek się sprawdzała, to Tito miałby do dyspozycji kilkudziesięciu graczy z najwyższej półki. Tymczasem mamy Neymara i … cisza w oficjalnym eterze. Nic więcej się nie dzieje, a informacje o zainteresowaniu jakimś graczem kończą się przeważnie na wypowiedziach zwrotnych: „Nikt się z nami nie kontaktował”. Boję się tylko tego, że ludzie odpowiedzialni w naszym klubie za transfery zasną w błogim przeświadczeniu, iż kupno Brazylijczyka zakończy wszelkie troski. Powiem tak – nie zakończy. Bez kupna klasowego obrońcy możemy zapomnieć o jakichkolwiek trofeach. Nie mówię już o dwóch defensorach. Marzenia czasami się spełniają, ale na cud nie liczę. Pamiętacie złowieszczą filozofię Barcelony sprzed kilkunastu lat? „Najwyżej będziemy wygrywać 6:4”. Utopijne myślenie doprowadziło do tego, iż gabloty klubowe zaczęły porastać kurzem. Mamy Neymara, a słyszę o kolejnym napastniku. Zgroza. Wiem, że jest to wymiana atak - atak, ale klub musiałby ponieść dodatkowe koszta związane z taką transakcją. Kieruję w próżnię swoje błagania – kupcie najpierw klasowego defensora. To nawet nie jest priorytet, to jest wydatek obligatoryjny. Potem, jeśli główny księgowy nie padnie na zawał, pomyślimy o innych transferach. Transfer Rooneya? Anglik jest piekielnie dobrym graczem, ale jakoś nie widzę go w naszym składzie. Wolę, aby klub dał jeszcze jedną szansę El Guaje. Zwłaszcza, iż chłopak będzie miał szansę na odpowiednie przygotowanie do sezonu. Rok temu, po fatalnej kontuzji, takowego luksusu nie miał.

0

Towarzyski mecz rozgrywany w Ameryce Południowej przed rozpoczęciem krajowych rozgrywek jest zbrodnią popełnioną na organizmach piłkarzy. Trzy dni przed pierwszym gwizdkiem ligowego arbitra – kpina, chryzantemy i żal. Rozumiem - kontrakty, umowy między federacjami, ale wszystko powinno mieć swoje granice. Vicente del Bosque, po porażce z Brazylią, nie będzie się bawił w eksperymenty wszelakie, tylko powoła najsilniejszą ekipę. Dlaczego? Po Pucharze Konfederacji okazało się, że La furia Roja nie jest niezniszczalna i stale musi się doskonalić. Kto stanowi trzon tej kadry? Pytanie z gatunku retorycznych. Tito zostanie z rezerwowym bramkarzem i kilkoma piłkarzami z Barcelony B. Sen wariata. Tak się zastanawiam, kto o zdrowych zmysłach układa taki kalendarz. Piąta kolumna jakiegoś przyczajonego wroga? Panowie w garniturach mogli jeszcze ustalić spotkanie na kole podbiegunowym. Prosto z podróży powrotnej, w kibitkach i przy mrozie tęgim, zawodnicy wyszliby na rodzime stadiony. Można? Pewnie, że tak… tylko po co. Ten sezon będzie diabelnie napięty. Wizja Mundialu w Brazylii, czyli trzeba zakończyć zmagania klubowe as soon as possible. Potrzebujemy zatem wyrównanej i szerokiej kadry, graczy uniwersalnych, którzy będą gotowi co kilka dni na piłkarską krew i pot. Chciałbym, aby łzy pozostały u drużyn przeciwnych. Pożyjemy i tak dalej i tak dalej.

0

Powiedzcie mi koleżanki i koledzy, dlaczego tacy ludzie jak Puyol muszą w pewnym momencie kończyć swoje kariery… pytanie, rzecz jasna, retoryczne, ale tacy zawodnicy jak on powinni grać „wiecznie”. Barcelona to Puyol, Puyol to Barcelona. Symbol klubu i jego największy wojownik. Na boisku niepokonany od lat. Dopiero podstępne kontuzje i problemy ze zdrowiem zaczęły kruszyć pomnik herosa. Pamiętam jego debiut. Każdy następny mecz w jego wykonaniu godzien jest zapamiętania. Nawet te słabsze. Momenty, kiedy Barcelona prowadzi wysoko i nagle traci bramkę praktycznie bez znaczenia. Tarzan zachowuje się jednak tak, jakbyśmy przegrali mistrzostwo kraju. Za chwilę kapitan zruga swoich partnerów. Piekielnie ambitne podejście i nauka dla adeptów futbolu. Nigdy nie odpuszczać. Zatroskany Pique z zapalniczką w ręku. Carles wyrzuca ją za bramkę. Gladiatorzy nie mają czasu na takie drobiazgi. Zemścimy się na boisku. Jeśli się nie uda, będziemy dumni z tego, iż walczyliśmy do końca. Cały Puyol. Szanowany niemalże przez wszystkich kibiców na całym świecie. Większość piłkarzy też potrafi docenić jego klasę. Adrenalina zostaje na murawie, wypowiedzi o innych są stonowane i bez jakichkolwiek zaczepek słownych. Całą prawdę poznamy w walce. Do diaska, kiedyś w końcu usłyszymy „pas” i buty zawisną na kołku. Z pewnością będzie to jedna ze smutniejszych chwil w historii klubu. Trzymaj się chłopie, wracaj szybko do zdrowia i walcz. Ty to potrafisz najlepiej. Człowiek legenda. Amen.

0

De gustibus non est disputandum... Takie rankingi są być może świetną zabawą dla oceniających, ale nic więcej. Grupa ekspertów podjęła się katorżniczej pracy. Strach nawet pomyśleć o ich waśniach i sporach podczas sporządzania listy. Trzeba to jednak potraktować bardziej w kategoriach zabawy. My cieszymy się z obecności trzech piłkarzy Dumy Katalonii, ale znajdą się zapewne sympatycy innych zacnych klubów, którzy spuszczą na te nazwiska zasłonę milczenia. Fani Juventusu upomną się o Platiniego i Zoffa, sympatycy Manchesteru United wymienią chociażby Besta. Mediolan krzepko zakrzyknie: "Gdzie jest Van Basten?", a Lizbona nieśmiało zaproponuje Czarną Perłę z Mozambiku. Nasz największy przeciwnik przypomni postać Roberto Carlosa, a i sama Barcelona wspomni coś ukradkiem o Kubali. Fanatycy z Kraju Kawy zażądają również wyjaśnień względem braku Garrinchy lub Ronaldo. Do diaska. Kończę wymieniać, bo powstanie zaraz druga jedenastka. Propozycji mam jeszcze sporo. Mniejsza z tym.
P.S. Komunikat do osoby, która w swoim mizernym komentarzu pod jednym z artykułów zaleciła mi skracanie tekstów - to nie Ty będziesz decydował o długości moich wypowiedzi. Męczy Cię czytanie większej ilości słów? Jesteś zwolennikiem wypowiedzi jednozdaniowej typu "gol", "Messi" lub "***** Tito"? Pańska wola i skrzypce. Nie chcesz, nie czytaj. Proste? I hope so.

0

Maszyna zachęcania i namów wszelakich zaczyna nabierać rozpędu. Kiedy się zatrzyma i jaki będzie finał podróży – póki co próżno zgadywać. Jedno jest pewne. Do katalońskiego pociągu musi wsiąść jakiś defensor (najlepiej dwóch, ale to jest chyba mój osobisty sen wariata i marzenia ściętej głowy). Może to właśnie stacja Paryż okaże się tą szczęśliwą – pożyjemy i tak dalej i tak dalej. Bez klasowego obrońcy będzie nam trudno o jakiekolwiek sukcesy. Cieszymy się z Neymara, ale ten transfer jest już za nami. Kolejne oficjalne wiadomości mile widziane, a napis przed budynkiem klubowym, iż: „poszukujemy klasowego obrońcy od zaraz” powinien nabierać coraz bardziej jaskrawych kolorów, widocznych dla innych klubów. Mam nadzieję, iż osoby odpowiedzialne w klubie za transfery nie zasną w błogim przeświadczeniu, iż po sprowadzeniu Brazylijczyka będziemy niezniszczalni. Nie samą ofensywą człowiek żyje. Tak nie da się wygrać wojen. Pojedyncze bitwy – owszem, ale to za mało. Bez żadnych bolesnych historycznych odniesień, ale Bayern znowu będzie w tym sezonie potężny. Musimy wziąć na nich rewanż. Póki rany są jeszcze świeże, a i żądze zacne siedzą w głowach naszych chłopaków. Kolejny gracz z Kraju Kawy będzie zatem dobrym rozwiązaniem. Silva, Luiz – nie wiem. Może ktoś inny. Któregoś z tych dwóch graczy widziałbym jednak z największą rozkoszą. Pora wziąć się do pracy i wzmocnić działania. Bierna postawa nie jest, delikatnie rzecz ujmując, mile widziana.

0

Który z żołnierzy ośmieli się odmówić generałowi… podchodząc jednak serio do tematu i podpisując się całym swoim „jestestwem” pod waszą petycją - nie chciałbym odejścia Thiago. Pomijam już fakt przejęcia władzy i zmiany pokoleniowej. To nie o to chodzi, choć nie ukrywam, iż kolejnym głównym reżyserem powinien zostać jak dla mnie Fabregas. Mniejsza z tym. Buławę generalską może dzierżyć w dłoni zarówno Cesc, jak i Alcantara. Problemów nie dostrzegam. Barcelona potrzebuje Thiago i mam nadzieję, że w drugą stronę jest podobnie. Chłopak narzeka na zbyt mało minut spędzonych na murawie, ale powinien się liczyć z tym, iż konkurencja w zespole jest gargantuiczna. Każdy chce grać. W Manchesterze też będzie podobnie. Nie ma tam tylu gwiazd w środkowej części boiska, ale jest ambicja. W każdej drużynie takowa istnieje. Cierpliwość i pokora. Do tej mieszanki dorzucam jeszcze zdrową rywalizację, która praktycznie zawsze przynosi efekty. Tego oczekuję od Thiago. To się opłaci. Xavi już niebawem powie „pas” i zawiesi swe buty na kołku. Smutny to będzie moment, bo generał był i jest jednym z najlepszych zawodników w historii Dumy Katalonii. Życie jednak idzie dalej. Banalne stwierdzenie, ale ręka z piórem i inkaustem z krwi mojej już się pod nim podpisuje. Niech w tym dalszym katalońskim życiu uczestniczy również Thiago. Jestem pewien, iż niebawem będzie jedną z pierwszoplanowych postaci Dumy Katalonii… no chyba, że chce być takową od razu i z miejsca. Wtedy wybierze Anglię. Ku rozpaczy wielu…

0

Mam nadzieję, że te wszystkie obustronne wypowiedzi nie są jedynie kurtuazją. Panie i panowie, jeśli pomiędzy tymi dwoma chłopakami zaiskrzy i przełożą słowa na czyny, to możemy być świadkami zapisania nowej karty w opasłej księdze poświęconej piłce nożnej. Nowej i pięknej. Wyznaczenie nowego szlaku w futbolu? Czemu nie. Argentyńczyk niczego nie musi już udowadniać, a bicie kolejnych rekordów i śmianie się im prosto w twarz tylko potwierdza moje słowa. Teraz będzie miał obok siebie zawodnika, który potrafi w kilka chwil odwrócić losy meczu. Puchar Konfederacji i tytuł najlepszego zawodnika turnieju. Nie ukrywam, gracz z Kraju Kawy zaimponował mi swoją grą. Piękne bramki i wielka motywacja do gry. Lewa noga? Proszę, prawa? Służę uprzejmie. Do tego pressing, którego nam zabrakło w ubiegłym sezonie. Neymar jako wygłodniała bestia. Stała chęć posiadania piłki. Brzmi znajomo? Właśnie dlatego nasz klub jest idealnym miejscem dla Brazylijczyka. Z piłką przy nodze żyjemy, bez niej brakuje nam tlenu. Brakowało rozmachu w rozgrywaniu akcji? Teraz dojdzie dodatkowy wariant - Neymar. Szybki to gracz, który nie boi się pojedynków 1 na 1. Koncepcji jest dużo. Składników również. Trzeba z tej mieszanki stworzyć coś wybuchowego. Niech "będzie o nas głośno" - jak mawiał książę Jeremi Wiśniowiecki z Trylogii. Katalońscy bardowie już powinni przymierzać się do nowych tekstów, choć... nie zapeszam i nie wywieram na chłopaku presji. Mam nadzieję, że nikt takowej nie poczyni. Nie chciałbym, aby po ewentualnym słabym początku sezonu ktoś napisał (co jest bardzo modne na tej stronie), iż chłopak się nie sprawdził i trzeba go sprzedać (no i rzecz jasna winę za wszystko ponosi Tito oraz Sandro). Powoli i ze spokojem. Może nie mam sumienia dla zmęczonych piłkarzy, ale niech sezon już się zacznie. Trochę rachunków do wyrównania czeka grzecznie w kolejce.

0

KacperFCB
Nie oczekuj wiele. Nie otrzymasz tego. Słaby mecz, nieudany sezon i już część pieniaczy w hedonistycznym uwielbieniu samego siebie wbija noże w plecy zawodników. Potem łopata, dół i na koniec ciężki but ubijający ziemię. Na nagrobkach przeczytasz: "Sprzedaliśmy Cię, choć i tak nie jesteś głównym sprawcą nieszczęść". Najgłębszy wykop czeka na Tito. Potem owczy pęd przyczai się w zaroślach i poczeka na kolejny sezon i następne ofiary. Rzadko przeczytasz tu o wsparciu. Z pewnością znajdziesz potępienie. Tak jest najłatwiej. Bez jakiegokolwiek merytorycznego poparcia. Pełnym szacunkiem cieszył się jedynie Guardiola i jego czas. Przecież dla krzykaczy Barcelona nie istniała przed pojawieniem się Pepa jako trenera (hit ostatnich dni: "Cruyff? Nie kojarzę i nie wiem czego dokonał"). Po jego odejściu jad zaczął się sączyć w zastraszającym tempie. Do tego wszystkiego pojawił się kolejny niepokojący znak. Z zakamarków wyszło grono "polonistów", którzy zaczynają zwracać uwagę na styl. "Oberwało" się autorowi tekstu, kolega Cochise też został "ostrzeżony". W końcu i mnie się dostanie. Paru innym osobom też. Zwolennicy jednozdaniowych komentarzy typu: "gol" lub "Messi" (nie wspomnę o przekleństwach wyjętych z rynsztoków) roszczą sobie prawo do krytyki dłuższych tekstów. Sami nie wyjdą natomiast poza obszar kilku słów. Pod moim pierwszym komentarzem związanym z Pedro ktoś napisał: "Słaby artykuł...". Cały komentarz, który... znalazł wielu fanów. Ciekawe co by mi odpowiedziały te osoby, gdybym zapytał: "Dlaczego uważacie, że artykuł jest słaby?" Prościej zapytać się nie mogę. Analiza i interpretacja tekstów to cholernie ciężki kawał chleba. Stąd też odpowiedzi, że tekst jest "słaby", "długi", "patetyczny". Zgroza.

0

Pedro Rodriguez Ledesma. Sabat czarownic, mieszając krzepko w kotle głębokim, wybrał właśnie jego na głównego winowajcę „nieudanego” roku. Niektórzy jednak, mając w pamięci pierwsze sezony chłopaka, udali się dumnie i z nadzieją na drugą stronę barykady. Kosę stawiając na sztorc podążam przed (za) nimi. Pewnie jestem zbyt sentymentalny, a może za często wspominam jego bramki – ważne i zdobywane we wszystkich możliwych rozgrywkach. Ten sezon, tutaj popłynę z falą krytyki, był jednak w jego wykonaniu, delikatnie rzecz ujmując, bardzo słaby. Zwłaszcza w Barcelonie. W reprezentacji chłopak trzymał w miarę fason. Dobre występy w kadrze, a przede wszystkim ilość zdobytych bramek powoduje, iż wciąż mam nadzieję na odrodzenie Pedro w Dumie Katalonii. Wirtuozem futbolu nigdy nie był i wszystkie znaki na niebie i nieco poniżej wskazują, iż nie będzie. To nie o to chodzi. Do diaska. Przecież jedna z liter skrótu MVP należała właśnie do niego. Nie oczekuję cudów. Chcę go zobaczyć w lepszej formie, niż w dwóch ostatnich sezonach. No more, no less. Niech będzie wartościowym zmiennikiem dla Messiego, Sancheza, Tello, Villi lub Neymara. Ś.P. Kazimierz Górski powiedział o jednym z piłkarzy: „To dobry napastnik, ale ma jedną wadę – nie strzela bramek”. Wypisz, wymaluj Pedro. Ja wiem, że haruje, biega i wypluwa płuca. To dla mnie i dla wielu z was stanowczo za mało. On musi coś dorzucić do zdobyczy bramkowych zespołu. Ostatni sezon. Daję mu szansę. Jeśli znowu zawiedzie, to będę potężnie rozgoryczony. Zwłaszcza, iż „kozłem ofiarnym” słabej postawy Pedro może okazać się, for example, El Guaje. Londyn czeka i kusi. No i znowu schodzimy na temat wychowanków. Temat rzeka, zasługujący na potężny esej z opasłą merytoryką.

0

Do diaska, gra Neymara może się podobać. Chłopak błyszczał praktycznie w każdym meczu reprezentacji Brazylii i chyba zasłużenie zdobył nagrodę dla najlepszego gracza turnieju. Napisałem „chyba”, bo Inieście też niczego nie brakowało. Pierwsze miejsce zdobyli jednak piłkarze z Kraju Kawy, a więc i główna indywidualna nagroda powinna trafić właśnie do rąk któregoś z Brazylijczyków. Wygrał Neymar, wyprzedzając Iniestę. Dla wszystkich sympatyków Dumy Katalonii jest to znakomita wiadomość i dobry prognostyk przed zbliżającym się sezonem. Neymar w Barcelonie. Oj, zaostrzył mi się apetyt na jego występy w naszych barwach. Trio napastników Sanchez – Messi – Neymar, w odwodzie Tello, Pedro i El Guaje (jeśli zostanie). Dawka piorunująca i mikstura zacna. Kluczowe hasła: chemia i przystosowanie się do europejskich warunków gry. Jeśli współpraca pomiędzy Leo a Neymarem będzie przebiegać bez zarzutów, to możemy być świadkami zapisania nowych i pięknych kart w księdze poświęconej futbolowi. Liczę na to. Po drugie – gra w Europie. Jakże odmienna od występów w Ameryce Południowej. W lidze hiszpańskiej oraz w rozgrywkach Ligi Mistrzów żaden z obrońców nie pokłoni się nisko Brazylijczykowi i nie zaprosi go serdecznie pod swoją bramkę. Twarde warunki gry. Tego powinien się spodziewać nowy gracz Dumy Katalonii. Powoli i systematycznie Neymar zacznie się jednak wdrażać w nowy świat. Ma także wokół siebie znamienitych nauczycieli, którzy wyjaśnią mu co i jak. W chłopaku pokładam ogromne nadzieje, ale nie chcę, aby wszyscy narzucili mu od początku ogromną presję. Może to doprowadzić do spalenia się na starcie. Potem będzie trudno dogonić pozostałych. Spokojnie i bez emocji. Z czasem poznamy jego moc.

0

Takoje
Bartra spędził praktycznie cały sezon na trybunach, trochę na ławce rezerwowych (taki awans społeczny) i epizodycznie na murawie (coś na zasadzie wygrania głównej nagrody w LOTTO). Nagle musiał stanąć oko w oko z silnymi jak nigdy Bawarczykami. Miał prawo czuć się spiętym. Kto by nie był. Zwłaszcza, że co chwila musiał wyciągać piłkę z siatki. Czasami rozpoczęcie nauki od zbyt głębokiej wody może spowodować zachłyśnięcie. Marc odczuł to na swojej skórze. Bolesna to była chłosta. Wszyscy ją wtedy odczuli. Nadejdzie jednak czas rewanżu. Kto wie? Może w kolejnym sezonie. Nie ma co ukrywać, bycie częścią zespołu, który zdobył mistrzostwo Starego Kontynentu z pewnością poprawi morale młodego piłkarza Dumy Katalonii. Czy w ślad za tym będziemy go oglądać częściej na murawie? Nie wiem. Zależy to przede wszystkim od ruchów transferowych klubu. Póki co kupiliśmy jedynie Neymara, Który w żaden sposób nie będzie konkurował z bohaterem artykułu. Nie ten świat, nie ta pozycja. Jeśli kupimy jednego lub dwóch (nie bójmy się marzeń) stoperów, to Marc znowu będzie przede wszystkim widzem. Jeśli zarząd, po kupnie Brazylijczyka, zaśnie snem "sprawiedliwych", to mistrz Europy U-21 będzie miał więcej okazji do zaprezentowania swoich możliwości. Wojciech Młynarski śpiewał kiedyś piosenkę "Róbmy swoje". Bartra powinien napisać to hasło na kartce i powiesić nad łóżkiem. Ciężka praca, pokora i cierpliwość. W końcu jego szansa zapuka do drzwi. Czy ją wykorzysta? To już jest inna sprawa. Najważniejsze to wierzyć w siebie i pracować ciężko na treningach. To z pewnością zostanie dostrzeżone.

0

…Ciąg dalszy nastąpił
Chłopak był ciągle przestawiany z pozycji na pozycję. Trochę tutaj, trochę tam. Taka nieznajomość jutra nie jest dobra dla sportowca. Pomimo tego udało się skurczybykowi osiągnąć przyzwoite statystyki. Drugie miejsce w zespole pod względem sumy bramek i asyst. Biorąc pod uwagę fakt, iż Messi jest nadczłowiekiem, to wynik Fabregasa jest piorunujący. Będzie jeszcze lepszy. W chwili, kiedy raz na zawsze otrzyma stały przydział do pozycji zajmowanej na boisku. Środek pola. Welcome to my world. To jest bowiem jego miejsce na planecie Ziemia. Nie zapomnę jego współpracy z Messim na początku sezonu oraz z Sanchezem w kilku ostatnich meczach. Wyglądało to okazale. Teraz dojdzie jeszcze Neymar, który potwierdza podczas Pucharu Konfederacji, iż będzie z niego klasowy gracz. W zasadzie już nim jest. W Barcelonie będzie miał okazję wskoczenia na kilka dodatkowych poziomów umiejętności. Taka trójka robi wrażenie. Za ich plecami Cesc oraz Iniesta. Do diaska. Z tej mikstury powinien powstać potężny czar. Czekam na to, ponieważ mamy kilka rachunków do wyrównania. Chociażby rewanż z Bayernem, który wzmocnił się Pepem Guardiolą. Podtekstów będzie zatem sporo. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze oficjalnej informacji związanej z transferem jakiegoś klasowego defensora. Gdyby wszystkie plotki stały się dziwnym trafem realne, to mielibyśmy kilkunastu nowych obrońców w zespole. Status plotki wciąż jest jednak niezmienny. W dalszym ciągu nie mamy nowego obrońcy, a na dodatek odszedł od nas Abidal. Może coś się „ruszy” w tym temacie po zakończeniu Pucharu Konfederacji? Wierzę w to mocno. Bez wzmocnień w formacji defensywnej ciężko nam będzie powalczyć o jakiekolwiek trofea. Zwłaszcza, iż chcemy rywalizować na wielu frontach. Co tam „chcemy”, jesteśmy do tego zobligowani.

0

Zawsze to podkreślałem. Nie ma nic gorszego od gorących głów, które bez jakiegokolwiek konceptu chcą na siłę coś zmienić. Po potężnym blamażu z Bawarczykami żądano sprzedaży połowy zawodników, a dla Tito i Rosella zaczęto już nawet szykować pale okrutne. Wciąż nie wiem, jakich grajków mieli na myśli "rewolucjoniści", bowiem każda informacja o potencjalnej sprzedaży któregoś z piłkarzy Dumy Katalonii kończy (-ła) się płaczem i zgrzytaniem zębów. Próbowałem się podpytać o konkretne nazwiska, ale w odpowiedzi usłyszałem... ciszę lub ewentualnie złożoną propozycję bez jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia. Po prostu: sprzedać i już (do tego kilka rynsztokowych słów, których z grzeczności oraz ograniczonej liczby znaków nie przytoczę). Summa Summarum cały jad i nienawiść ponura skupiła się na naszym trenerze oraz aktualnym prezesie. Taki mile widziany w niektórych kręgach owczy pęd. Na temat całkowitej zmiany filozofii gry nie zamierzam nawet pisać. Kolega Cochise pięknie to kiedyś określił w jednym ze swoich zacnych komentarzy - nie powinno się burzyć całej szkoły, a jedynie zmodyfikować kilka klas. Wszyscy "krzykacze" powinni przepisać tę maksymę i przykleić na swoich monitorach. Trzeba iść ze spokojem. Mądre słowa Fabsa. Kłaniam się im nisko i podpisuję inkaustem przyrządzonym z krwi mojej. Jeśli chodzi o bohatera wywiadu, to jestem pewien, iż wkrótce stanie się pierwszym reżyserem drużyny. To właśnie Cesc powinien przejąć, mam nadzieję, że do spółki z Thiago (niech on się w końcu uczciwie wypowie. Po męsku i z przytupem. Barcelona lub Manchester United. To be or not to be.), buławę generalską po Xavim. Wtedy, mając sprecyzowaną pozycję w zespole, poznamy prawdziwe oblicze byłego gracza Arsenalu. Zakończony niedawno sezon nie był dla niego łatwy.
Ciąg dalszy nastąpi...

0

To będzie bardzo trudny pojedynek dla hiszpańskich hegemonów. Nie wiem nawet, czy zdążą na czas zaleczyć wszystkie rany po morderczym pojedynku półfinałowym z Włochami. Brazylijczycy mieli jeden dzień więcej odpoczynku w nogach, a w końcowej fazie turnieju może to się okazać decydującym czynnikiem. Na szczęście futbol potrafi i lubi wymykać się wszystkim logicznym wyjaśnieniom. To po pierwsze. Po drugie Vicente del Bosque ma kopalnię pełną nieprzebranych skarbów. Kadrę wyrównanych i uniwersalnych zawodników. Ludzi, którzy wiedzą jak wygrywać ważne turnieje. "Gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze" - w Hiszpanii to hasło już dawno zarosło brudem i kurzem. Komfort wyboru? Takiego luksusu nie ma żaden trener i długo mieć nie będzie. Z drugiej strony Brazylia. Reprezentacja, która niemal z urzędu jest faworytem wielkich imprez. Przed Pucharem Konfederacji byli dla wielu tajemnicą, rozgrywając jedynie spotkania towarzyskie. Tegoroczny turniej potwierdził, iż Felipe Scolari ma już zespół, który powalczy o wygranie przyszłorocznego Pucharu Świata. Mają kilku zacnych grajków, z Neymarem na czele. Do tego w miarę solidna obrona, czyli coś, czego często brakowało. Oj, będzie się działo. Co nas czeka dzisiaj (jutro)? Jedno jest pewne - nieprzespana noc i poranna, wyjątkowo mocna kawa w pracy. Na murawie z kolei starcie gigantów. Marzyliśmy o takim finale i dostaliśmy go. Mecz mimo wszystko bez faworyta, choć nie ukrywam, iż sercem będę za Hiszpanią. Chciałbym zobaczyć radość Iniesty i jego kompanów. Bohater wywiadu? Jeśli z nogą jest już wszystko w porządku, to Fabs powinien rozpocząć batalię w wyjściowym składzie. Pożyjemy i tak dalej i tak dalej. Miłego meczu wszystkim życzę. Tony wrażeń i smakowitej uczty. Na to liczę.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?