Yerry Mina w końcu zabrał głos po incydencie z Leo Messim podczas Copa América. Kolumbijczyk nie chowa jednak urazy do kapitana Argentyny, a nawet komplementował 34-latka.
Spotkanie obu reprezentacji w półfinale Copa América było pełne napięć i zostało zwieńczone równie emocjonującym konkursem jedenastek. Bramkarz Albicelestes Emiliano Martínez prowokował rywali przed uderzeniem, czym wyprowadził z równowagi zazwyczaj dobrze wykonującego rzuty karne Yerry’ego Minę. Po niewykorzystaniu szansy przez byłego obrońcę Barcelony Messi zaczął do niego wielokrotnie krzyczeć: „zatańcz, zatańcz teraz”, krytykując w ten sposób słynną celebrację Kolumbijczyka po jego trafieniach. Już po spotkaniu Messiego poparł Luis Suárez, który w ćwierćfinale był świadkiem tańca Miny, mogącego być przez niektórych uznawany za kontrowersyjny. 26-latek nie zamierzał jednak rozgrzebywać konfliktu.
– To, co stało się z Leo, jest czymś, co może się wydarzyć w każdym momencie, taki jest futbol. Życie daje zwroty akcji, rewanże, ale jestem spokojny, ponieważ wiem, że Leo jest wspaniałą osobą, poznałem go w Barcelonie i jestem mu wdzięczny za wsparcie, jakie mi zapewnił, zawsze będę go szanował – powiedział w koncyliacyjnym tonie Mina.
– Podziwiam Messiego za to, kim jest, w tamtym momencie obaj broniliśmy naszych reprezentacji. Jeśli mogę oddać życie za moją drużynę narodową, zrobię to, ale to, co się stało, zostało na boisku, to wszystko – dodał Kolumbijczyk.
Mina był piłkarzem Barcelony od 11 stycznia do 9 sierpnia 2018 roku. Ówczesny trener Ernesto Valverde nieszczególnie ufał temu obrońcy, który w barwach Dumy Katalonii rozegrał tylko sześć meczów, z czego pięć razem z Leo Messim. Barça odniosła jednak dużą korzyść finansową na operacjach związanych z Miną, ponieważ kupiła Kolumbijczyka za blisko 12 milionów euro, a sprzedała go do Evertonu za ponad 30 milionów.
Komentarze (5)