Po tym jak do FC Barcelony dołączył Luuk de Jong, w drużynie Blaugrany znajduje się najwięcej piłkarzy pochodzących z Holandii od 18 lat. Rekord padł w sezonie 1999/2000, kiedy to Dumę Katalonii reprezentowało aż ośmiu Holendrów.
Wszystko zaczęło się wraz z pojawieniem się Rinusa Míchelsa na ławce trenerskiej FC Barcelony. Był to pierwszy holenderski szkoleniowiec w historii, który trenował Blaugranę. Po części dzięki niemu Barça jest drużyną, którą obserwujemy dzisiaj. Gdyby nie on, Johan Cruyff nie zostałby pierwszym Holendrem grającym w koszulce Dumy Katalonii. To było w 1973 roku i od tamtego czasu Cruyff zaczął pisać historię klubu na nowo. Najpierw na murawie, a po 10 latach od opuszczenia Barcelony, jako trener.
Po „Latającym Holendrze” na Camp Nou trafiło jeszcze mnóstwo wielkich nazwisk: Neeskens, Koeman, Cocu czy Kluivert… w sumie 22 zawodników, a ostatnim z nich jest nowy nabytek FC Barcelony, wypożyczony z Sevilli Luuk de Jong. Napastnik będzie mógł w tym sezonie dzielić szatnię z Frenkiem de Jongiem, Memphisem Depayem oraz Sergiño Destem, który choć urodził się w holenderskim Almere, reprezentuje Stany Zjednoczone.
Wspomniana grupa piłkarzy wraz z Ronaldem Koemanem na ławce trenerskiej tworzy najbardziej holenderską Barcelonę od 2003 roku. 18 lat temu drużynę również prowadził holenderski trener Frank Rijkaard, który miał do dyspozycji pięciu swoich rodaków: Reizigera, Cocu, Kluiverta, Overmarsa i Davidsa. Ten ostatni trafił na Camp Nou w zimowym okienku transferowym z Juventusu, a już po sześciu miesiącach odszedł do Interu Mediolan.
Punktem kulminacyjnym holenderskiej historii Barçy był niewątpliwie sezon 1999/2000, kiedy to w kadrze Blaugrany było zarejestrowanych aż ośmiu Holendrów. Gdyby nie pojawienie się młodych Puyola, Xaviego i Gabriego, którzy odważnie weszli do pierwszej drużyny, w zespole Barçy byłoby więcej Holendrów niż Hiszpanów. Na ławce zasiadał wtedy Louis van Gaal.
Byłą to część „dziedzictwa” holenderskiego trenera, dla którego sezon 1999/2000 był ostatnim w stolicy Katalonii. Drużynę tworzyli: Hesp w bramce; Reiziger na prawej obronie, Bogarde na lewej; Frank de Boer na środku defensywy oraz jego brat Ronald w środku pomocy, współpracujący z Cocu; oraz Zenden i Kluivert w linii ataku. Był to bezprecedensowy przypadek w historii klubu.
Holenderska szkoła była tak samo ważna na boisku, jak i na ławce trenerskiej. Czterech z pięciu trenerów, którzy prowadzili Barçę w największej liczbie meczów, to Holendrzy: Cruyff (430), Rijkaard (273), Rinus Míchels (264) i Van Gaal (200). Tylko Guardiola przełamał tę passę, znadując się na czwartym miejscu w tym zestawieniu z 247 spotkaniami na koncie. Ronald Koeman (57) plasuje się w pierwszej trzydziestce rankingu.
Ciekawa historia wiąże się z pochodzeniem urodzonego w Almere Sergiño Desta. Ojciec 20-latka jest pochodzenia surinamsko-amerykańskiego, a jego matka jest Holenderką. Prawy obrońca zaczynał w niższych kategoriach drużyny ze swojej rodzinnej miejscowości, aż w 2012 roku wypatrzył go Ajax. Dest zdecydował się jednak reprezentować Stany Zjednoczone. Grał w kadrze USA już w kategoriach U17 i U20, a w 2019 roku zadebiutował w seniorskiej kadrze. Od tamtego momentu Sergiño jest stałym elementem drużyny narodowej. – Większym uczuciem darzyłem Stany Zjednoczone, więc zdecydowałem się podążać za tym uczuciem – przyznał Dest zapytany o wybór reprezentacji, dodając, że jego pierwszy mecz w kadrze, w którym zespół USA pokonał Kanadę, był jego najlepszym momentem w reprezentacji.
Komentarze (23)