Barcelona próbowała wzmocnić swój atak w letnim okienku transferowym, szukając typowej „dziewiątki”. W mediach pojawiało się wiele nazwisk, takich jak Edinson Cavani, Mauro Icardi, Cedric Bakambu, Alexandre Lacazette czy Pierre-Emerick Aubameyang. Ostatecznie w samej końcówce sierpnia po odejściu Antoine’a Griezmanna do klubu trafił Luuk de Jong, którego pozyskanie budziło duże wątpliwości, choć Ronald Koeman był zadowolony z tej transakcji. Holender ma kiepskie wejście do drużyny, a w spotkaniach z Bayernem i Granadą wychodziły wszystkie jego niedostatki. W drugim z pojedynków 31-latek nie potrafił wykorzystać licznych dośrodkowań, co miało być jego główną zaletą. Zmarnował nawet szansę po bardzo dobrym zagraniu kolegi, będąc kilka metrów przed bramką. Rozgrywki dopiero się zaczęły, a De Jong powinien mieć więcej okazji do pokazania swoich możliwości, ale obecnie nie wygląda na zawodnika, który może w jakikolwiek sposób wzmocnić atak Blaugrany.
Jak się okazuje, latem Barcelonie przeszedł koło nosa inny weteran, który znacznie lepiej rozpoczął sezon. Mowa o Radamelu Falcao, który podpisał kontrakt z Rayo Vallecano. Kolumbijczyk wrócił do LaLigi po latach gry w Manchesterze United, Monaco, Chelsea i Galatasarayu. Jak doszło do tej transakcji? Falcao w samej końcówce okienka transferowego rozwiązał swój kontrakt z Galatasarayem, gdzie nie mógł liczyć na regularne występy po serii kontuzji w poprzednim sezonie. 35-latek szukał miejsca, które zapewni mu odbudowę i częstą grę, aby wrócić do reprezentacji Kolumbii i wziąć udział w przyszłorocznym mundialu. Napastnik znalazł je w zespole beniaminka LaLigi.
Luuk de Jong wyglądał bardzo słabo na tle Granady, a Falcao ma już na koncie dwa gole w LaLidze. W debiucie trafił do siatki w spotkaniu z Getafe, a wczoraj rozstrzygnął losy rywalizacji z Athletikiem, zdobywając bramkę na 2:1 w 96. minucie meczu na San Mamés. Kolumbijczyk jest spokojnie wprowadzany do drużyny, a w tych dwóch pojedynkach spędził na murawie tylko 33 minuty. W najgorszym razie mógłby być cennym rezerwowym dla zespołu, o ile dopisze mu zdrowie. To właśnie liczne kontuzje doznane w ostatnich latach spowodowały zjazd w karierze Falcao, choć nigdy nie zatracił on instynktu strzeleckiego. Barcelona mogłaby mieć jednak wątpliwości co do jego zatrudnienia, mając na uwadze posiadanie już wielu napastników mających problemy zdrowotne. Mimo to Falcao jak na razie przyczynia się do lepszych wyników swojej ekipy, wchodząc z ławki, a Koeman dalej może narzekać na brak opcji w ofensywie.
Komentarze (20)