André Onana: Barça to moja pierwsza opcja, mój dom

Łukasz Lewtak

14 grudnia 2021, 17:53

Sport

37 komentarzy

Fot. Getty Images

Bramkarz Ajaksu André Onana, który szkolił się w latach 2010-2015 w FC Barcelonie, a następnie odszedł do klubu z Amsterdamu, udzielił wywiadu dla katalońskiego Sportu, gdzie był pytany o swoje zawieszenie na 10 miesięcy za doping oraz o zmianę zespołu po tym sezonie (koniec kontraktu) i ewentualny powrót do ekipy Blaugrany.

Sport: Wreszcie widzisz światełko w tunelu.

André Onana: Tak, nareszcie... To było kilka ciężkich miesięcy, ale udało się. Jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem i pokazałem swoją siłę.

Czy był to najtrudniejszy okres w twojej karierze?

Bez wątpienia, ale co cię nie zabije, to cię wzmocni. To było bardzo trudne. Trudno było mi wytłumaczyć otoczeniu, że ja, który nigdy nie piłem i nie paliłem, zostałem oskarżony o przyjmowanie zakazanych środków. To było bardzo trudne, bo oni tego nie rozumieli. Futbol jest okrutny.

Jaka była chronologia wydarzeń?

Mieliśmy mecz z Atalantą we Włoszech i następnego dnia obudziłem się z bólem głowy. Poszedłem wziąć tabletkę zaleconą przez lekarza drużyny, ale moja żona właśnie urodziła i miała problemy z zatrzymaniem płynów. W tym celu lekarz przepisał jej tabletkę. Obie wyglądają tak samo, są zapakowane w to samo opakowanie, nawet w tym samym kolorze, i były przechowywane w tym samym miejscu. Tamtego dnia, gdy poszedłem na trening, powiedziano mi, że była kontrola antydopingowa, a potem, że mam wynik pozytywny. Nie wierzyłem w to, byłem testowany 15 razy wcześniej. Powiedzieli mi, że test na lasimac, pigułkę zatrzymującą płyn w organizmie dla kobiet w ciąży, był pozytywny. "Czy ja wyglądam na ciężarną?" - odpowiedziałem, śmiejąc się, bo nie mogłem w to uwierzyć. To było trudne, bo nawet UEFA uznała, że to był nieumyślny błąd, że ta tabletka nie poprawia wydolności i że bramkarze nie biorą dopingu.

Ogłosiłeś swoją decyzję o nieprzedłużaniu kontraktu z Ajaksem.

Kiedy otwiera się jakieś drzwi, pewnego dnia trzeba je zamknąć. Nadszedł czas, aby otworzyć kolejny rozdział. Zrobiliśmy tu wszystko, co możliwe, i zapisaliśmy się w historii. To już koniec i czas budować nową drogę.

Jakie scenariusze są dla ciebie otwarte od teraz? Masz dużą jakość i możliwość podpisania kontraktu bez kosztów dla klubu... Musisz być łakomym kąskiem na rynku.

Mamy kilka drużyn, ale jeszcze żadnej nie wybraliśmy. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć na tej pozycji, bo w piłce nożnej nie ma pewności. Czekamy, aby zobaczyć, który projekt spodoba nam się najbardziej. Ważne jest, aby ocenić aspekt sportowy. Barça wciąż jest jednym z czołowych klubów na świecie. Chcę grać co tydzień i dlatego cenię sobie aspekt sportowy.

Chcesz więc przejść do zwycięskiej drużyny, która walczy o Ligę Mistrzów.

Takiej, która rywalizuje, aby wygrać wszystko. Pracowałem przez te wszystkie lata, żeby grać, i zniknąłem na siedem miesięcy, żeby wrócić w jak najlepszej formie.

Mówi się o twoim porozumieniu z Interem Mediolan.

Mówi się o wielu innych rzeczach, jest też mowa o Arsenalu, Barcelonie... Na razie nie ma sprawy. Prasa jest częścią mojego życia i czasami się w niej gubię.

Czy Barça pytała o ciebie?

Wciąż jestem w kontakcie z Barçą. Odkąd odszedłem, mam bardzo dobre relacje z klubem. Barça jest moim domem i zawsze utrzymywałem z nią kontakty.

Więc podpisanie kontraktu z Barçą jest nadal twoim pierwszym wyborem?

Oczywiście, to mój dom i tam się wychowałem.

Co pamiętasz z czasów spędzonych w młodzieżowej akademii Barçy? Zawodnicy uczą się tam umiejętności czysto piłkarskich, ale również ludzkich, prawda?

La Masia jest jak luksusowy hotel. Zawodnik nie zdaje sobie z tego sprawy, dopóki tam nie wyjedzie. Rozwija się i uczy jako piłkarz, ale również jako człowiek. Wartości, które reprezentuje ten klub, są niesamowite. Mam stamtąd wspaniałe wspomnienia.

Dlaczego zdecydowałeś się opuścić Barçę?

Kiedy patrzyłem na aspekt sportowy, zrobienie kroku do przodu w Barcelonie było skomplikowane i musiałem szukać wyjścia.

Twój przypadek pokazuje, że poza Barçą nie jest tak źle.

W Barcelonie jest bardzo dobrze, poza Barçą też jest życie, ale potrafi być też bardzo chłodno. Kiedy jesteś w Barcelonie, masz dość łatwo, ze względu na jakość trenerów i kolegów z drużyny. Kiedy się odchodzi, bardzo trudno jest iść naprzód, co pokazują liczby.

Jak wytłumaczysz fakt, że żaden zawodnik z twojego pokolenia nie zadomowił się w pierwszej drużynie? Miałeś okazję grać u boku Bellerína, Palencii, Morera, Cucurelli, Grimaldo, Oriola Busquetsa, Aleñi, Carlesa Péreza, Adamy, Sandro, Munira...

Nie ma wystarczająco dużo miejsca dla nich wszystkich. Nie jest łatwo dostać się do pierwszej drużyny, ponieważ są tam zawodnicy na najwyższym poziomie i dopóki nikt nie odejdzie, trudno będzie się dostać.

Czy uważasz, że Ter Stegen wciąż jest w czołówce najlepszych bramkarzy na świecie?

Bramkarz Barçy zawsze będzie jednym z najlepszych na świecie, niezależnie od tego, czy będzie nim Ter Stegen, czy ktokolwiek inny.

Tutaj jego pozycja zaczyna być nieco podważana.

W piłce nożnej są dobre i złe momenty i nie ma pewności. W przeszłości pokazał, że jest świetnym bramkarzem, i nadal to robi. Niektórzy będą szczęśliwi, a niektórzy nie. Wszyscy popełniamy błędy i to jest część tego sportu. Wszyscy popełniamy błędy i dzięki temu się uczymy.

Jaką rolę według ciebie powinien pełnić drugi bramkarz Barçy?

To jest decyzja ludzi z klubu. Jeśli chcą więcej walki, powinni poszukać bramkarza o mocniejszym profilu. To nie tylko Neto, ale też Iñaki, bo jest świetnym bramkarzem i prezentuje się bardzo dobrze, podobnie jak Arnau.

Dlaczego tak trudno jest znaleźć bramkarza w szkółce?

Trudno jest grać dla tak wielkiego klubu. Ter Stegen radzi sobie bardzo dobrze, jest jeszcze młody i będzie jeszcze trudniej. Jeśli nie ma miejsca, nikt nie będzie mógł wejść.

Czy możesz sobie wyobrazić mecz na Camp Nou?

Tak, oczywiście, że mogę. Wiem, że kiedyś w końcu zagram na Camp Nou, nie wiem, czy z Barçą, czy przeciwko niej.

A cały sezon?

W piłce nożnej nie ma pewności. Dziś jestem tu, a jutro nie wiem. Może tak będzie, a może nie. Tylko Bóg wie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (37)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze