Javier Tebas udzielił wywiadu dziennikowi Sport, w którym wypowiedział się na temat starań Barcelony w celu sprowadzenia Erlinga Hålanda. Prezes LaLigi zdradził, co klub powinien zrobić, by móc ściągnąć Norwega.
- Gdybym był Joanem Laportą... On doskonale wie co musi zrobić. Już mu to mówiłem. Zdaje sobie sprawę, jak skomplikowaną sytuację ma Barcelona i wie, że ma przed sobą dużo pracy. Potrzebne są odejścia niektórych piłkarzy, do tego dochodzi temat aktywów. To nie jest łatwy czas dla Barçy - powiedział Tebas.
- Dużym problemem Barcelony jest limit wynagrodzeń, który jest znacznie zmniejszony przez straty w ostatnim czasie wynoszące 487 milionów euro. W konsekwencji limit skurczył się i klub musi stosować się do tzw. "reguły 1/4", która każe jej dokonywać dużych oszczędności przed możliwością zarejestrowania nowych graczy - dodał prezes LaLigi.
- Wszystko zależy od transferów z i do klubu. Jeśli Barcelonie uda się pozbyć tych, o których się mówi, czyli na przykład Coutinho i Umtitiego, wtedy na pewno będzie mogła wzmocnić kadrę. Jeśli Barça chce sprowadzić kogoś pokroju Hålanda, musi zmniejszyć limit wynagrodzeń i nie podlegać już "regule 1/4". Wszyscy wiemy, że Borussia będzie oczekiwała dużych pieniędzy za Norwega, dlatego Barça musi odrobić stracone pół miliarda euro - stwierdził Tebas.
- Zaskoczyło mnie latem to, że Barça zmieniła swoją decyzję w sprawie CVC. Myślę, że klub nie dokonał odpowiedniej analizy. Ta umowa pomogłaby w dużym stopniu usprawnić finanse klubu, a Barcelona tego nie chciała. Nie rozumiem tego. Zachęcam dyrekcję klubu do tego, żeby jak najszybciej poprawiła sytuację, ponieważ LaLiga potrzebuje silnej Barcelony - zakończył prezes LaLigi.
Jak podaje portal Goal, Borussia Dortmund chce walczyć o zatrzymanie swojej gwiazdy, oferując mu dwukrotność dotychczasowej pensji, która obecnie wynosi osiem milionów euro. Taka postawa niemieckiego klubu na pewno nie ułatwi Barcelonie sprowadzenia Norwega.
Komentarze (33)