Adama Traoré udzielił wywiadu dla Barça TV i opowiedział, że zawsze myślał o powrocie do Barcelony, w której się wychował. Wyjawił też, jak doszło do jego wypożyczenia w styczniu.
Powrót do domu: Jestem bardzo zadowolony, to był i jest mój dom. Mam stąd wiele pięknych wspomnień i doświadczeń. Tutaj się urodziłem i zawsze kochałem ten klub. Zawsze chciałem wrócić, ale czasem obiera się różne drogi. Najważniejsze jest, by mieć jasny cel.
Drużyna: Powoli zachodzą zmiany na lepsze, mam nadzieję, że coś od siebie dołożę. W zespole są weterani, ale ja też mogę doradzać młodym, bo grałem ze świetnymi piłkarzami.
Wspomnienia z La Masii: Mam wiele wspomnień – treningi, koledzy, nauka… Nie miałem jeszcze na to czasu, ale chciałbym odwiedzić szkółkę. Uczyłem się tam, jadłem i spędzałem większą część dnia. Dzięki tym osobom jestem tutaj.
Rozwój: Teraz dojrzałem. Dzięki doświadczeniom z angielskiej piłki, choć nie zapomniałem tego, co nauczyłem się w barcelońskiej szkółce. To wszystko dało mi doświadczenie i pozwoliło się rozwinąć.
Koledzy: Utrzymuję kontakt z Samperem, Bagnackiem, Sergim Canosem, Bellerínem, Munirem, Denisem… Zawsze dobrze jest się z nimi zobaczyć i powymieniać opowieściami. Niektórzy koledzy z reprezentacji, tacy jak Busquets, Alba czy Ansu, przesłali mi wiadomości, ciesząc się, że wracam.
Treningi z Xavim: Pamiętam, jak ucieszyło mnie zobaczenie go w dzieciństwie. Wtedy było o to trudno, bo drużyny młodzieżowe trenowały na Miniestadi. Teraz trenują tutaj w Ciutat Esportiva i łatwiej jest na kogoś wpaść. Bardzo cieszyłem się, widząc graczy pierwszego zespołu, mogąc się od nich uczyć i słuchać ich rad. Chciałem tu trafić i dowiedzieć się, jak dojść do pierwszej drużyny.
Szkółka: Każdego roku uczyłem się czegoś innego. To było świetne doświadczenie, miałem bardzo dobrych trenerów, którzy wiele nauczyli mnie jako piłkarza.
Anegdota: Podczas turnieju w Szwajcarii poszliśmy do restauracji, a ja poszedłem do łazienki. Kiedy wyszedłem, nie słyszałem już kolegów… Słabo mówiłem po francusku i zapytałem o drużynę. Odpowiedziano mi, że autobus już odjechał. Zobaczyłem go przez szybę i pobiegłem za nim, aż udało mi się sprawić, by stanęli. Pamiętam, że miałem potem skurcze w nogach. Wszyscy to pamiętają…
Debiut w pierwszym zespole: To był dzień pełen radości, z rodziną i przyjaciółmi. Tata Martino powiedział mi, żebym był spokojny. Zmieniłem Neymara, którego podziwiałem i podziwiam jako zawodnika. Bardzo się cieszyłem, to piękne wspomnienie. Pierwszego gola strzeliłem Huesce w Pucharze Króla, to też było wyjątkowe.
Transfer: Ważne decyzje zawsze podejmuję z rodziną, która jest ze mną na dobre i na złe. Ale w tym wypadku sprawa była dość jasna, Barça to mój dom i chciałem tu wrócić. Oni mnie wspierali. Klub zadzwonił do mnie i powiedział o szansie, a ja szybko podjąłem decyzję.
Komentarze (14)