Wychowanek Barcelony Bojan Krkić udzielił wywiadu dziennikowi La Gazzetta dello Sport, w którym wypowiedział się m.in. na temat Zlatana Ibrahimovicia i Xaviego. Zawodnik chciał ocieplić wizerunek Szweda, który nie jest pamiętany w klubie najlepiej po swoim jedynym sezonie na Camp Nou.
– Mam nadzieję, że będzie grał jeszcze przez kilka sezonów, jest fenomenem. Wspomnienia? Kiedy myślę o nim, przychodzi mi do głowy jego przemowa, której mi udzielił tuż po przybyciu do Barcelony. Miałem 20 lat, a on był już tym Zlatanem. Nie znał mnie, więc zawołał mnie do szatni i zaczął przekazywać mi pewność siebie. Powiedział mi: „nie martw się, jestem tu”. Przyjaciele zawsze proszą mnie o komentarz lub podsumowanie Zlatana jednym słowem. Odpowiadam „wielkie serce”. A potem każdy mecz treningowy był wyzwaniem, które trzeba było wygrać za wszelką cenę, ale to już wiesz – powiedział Bojan.
– Nikt nie może mówić źle o Ibrze. Myślę, że nie miał należytego szacunku w tym roku, ponieważ strzelał decydujące gole na każdym poziomie. Bywał ostry, gdy trzeba było przycisnąć, tak, ale nigdy nie brakowało mu serca. Był i zawsze będzie wzorem – stwierdził.
Bojan ocenił też Xaviego. – Zna Camp Nou jak własną kieszeń. Piłkarz techniczny, zabranie mu piłki było niemożliwe. W szatni bawił się żartami. Decyzja, by postawić go na czele drużyny, przyniosła swoje owoce, Barça znów się podniesie. W tamtej epoce byliśmy najsilniejsi na świecie i wszyscy to wiedzieli. W Realu Mourinho również. Strzelenie pięciu goli nigdy nie jest łatwe, ale rozegraliśmy doskonały mecz. Manifest naszego futbolu. Barcelona nie była drużyną, tylko reprezentacją.
Komentarze (13)