Xaviemu w meczu z Cádizem stuknęło 30 meczów w roli trenera Barcelony. Jego bilans to 16 zwycięstw (53,3%), 8 remisów (26,6%) i 6 porażek (20%). Na poziomie bramkowym jego drużyna strzeliła 57 goli (1,9 na spotkanie) i straciła ich 35 (1,17). Blaugranie dwukrotnie udało się uzyskać passę czterech wygranych z rzędu. Jeszcze niedawno Barça mogła pochwalić się też serią 15 pojedynków bez porażki, w tym siedmiu kolejnych zwycięstw w LaLidze. Ostatnio postępy zespołu spowolniły, ale warto pamiętać, że Xavi obejmował dziewiątą drużynę w tabeli, która nie dawała zbyt wielkich nadziei i przegrywała niemal wszystkie starcia z silnymi przeciwnikami. Nowy trener nie tylko przywrócił Barcelonę do strefy Ligi Mistrzów, ale też pokonał Atlético (4:2), Sevillę (1:0), a przede wszystkim Real Madryt na jego stadionie (4:0). Nie można o tym zapominać, widząc zadyszkę drużyny w ostatnich tygodniach.
Co ciekawe, Barça Xaviego potrafiła wygrać pięć kolejnych meczów na wyjazdach, ale tylko dwa kolejne spotkania na Camp Nou. Ostatnie wpadki z Eintrachtem i Cádizem przyczyniły się do pierwszej serii dwóch porażek z rzędu u siebie pod wodzą tego szkoleniowca. Bilans Blaugrany na Camp Nou to sześć zwycięstw, trzy remisy i trzy porażki przy bilansie bramkowym 20:10, a na wyjazdach – dziesięć wygranych, pięć remisów i dwie porażki (35 goli strzelonych i 22 stracone). Inna ciekawostka początku pracy Xaviego dotyczy rzutów karnych. Piłkarze Barcelony zamienili na gola wszystkie sześć jedenastek, a trzykrotnie zrobił to Memphis Depay. Za kadencji byłego pomocnika najczęściej kapitanem był Sergio Busquets (w 27 z 30 spotkań), a opaskę przywdziewali też Gerard Piqué (2) i Jordi Alba (1).
Xavi w zasadzie stracił już szansę na wszystkie trofea po kryzysie w starciach z Eintrachtem i Cádizem, ale bez wątpienia odmienił oblicze zespołu w ciągu kilku miesięcy pracy, która rozpoczęła się w niezwykle trudnych okolicznościach. Obecnie celem klubu musi być awans do Ligi Mistrzów, a do tego ważne będzie utrzymanie drugiej pozycji po najbliższym spotkaniu z Realem Sociedad. Xavi ma jednak nad czym pracować, ponieważ ostatnie pojedynki pokazały braki pod względem gry w obronie i w ataku, a także przywództwa. Ostatni z aspektów widać w drugiej linii zwłaszcza po kontuzji Pedriego. Barça potrzebuje pomocnika prowadzącego grę zespołu, a do takiej roli nie do końca pasują defensywny pomocnik Sergio Busquets czy pełniący inne funkcje Frenkie de Jong. Xavi musi też popracować ze swoimi podopiecznymi nad siłą mentalną, aby potrafić odwracać losy trudnych starć i lepiej radzić sobie z przeciwnościami.
O brakach w obronie świadczy utrata 56 goli na siedem meczów przed końcem sezonu. W poprzednich rozgrywkach Barcelona dała sobie strzelić 58 bramek, a w kampanii 2019/2020 - 57. Wygląda na to, że wynik będzie jeszcze gorszy niż w tych kryzysowych latach, a wzmocnienie defensywy jest jednym z zadań również dyrekcji sportowej. W ostatnich spotkaniach gorzej wyglądały też mechanizmy wprowadzone przez Xaviego w zakresie pressingu, kontroli i tworzenia zagrożenia poprzez ruch zawodników i wymianę piłki. To wpływa na kreowanie szans pod bramką rywala, choć napastnicy sami w sobie też ostatnio zawodzą, a mimo różnych zmian nikt nie dostarcza regularnie bramek. Xavi musi też popracować, jak być bardziej nieprzewidywalnym dla rywala, który potrafi przygotować się na jego schematy.
Komentarze (17)