Jak ujawnił El Confidencial, Rubiales zapłacił z budżetu Hiszpańskiej Królewskiej Federacji Piłkarskiej (RFEF) za sześciodniową wizytę w Nowego Jorku w 2018 roku. Prezes miał tłumaczyć się z wyjazdu pełnieniem obowiązków służbowych poprzez szukanie nowych możliwości biznesowych czy sponsorskich w ramach zorganizowania w Stanach Zjednoczonych innych rozgrywek pod szyldem RFEF, spotkania z przedstawicielami ONZ i Major League Soccer (MLS), a nawet organizację meczu towarzyskiego reprezentacji Hiszpanii. Rubiales płacił za oba loty, hotel (350 euro za noc), wynajem samochodu czy jedzenie i picie z budżetu RFEF. Tymczasem według dziennika prawdziwym powodem wyjazdu prezesa było spotkanie z artystką Robertą Lobeirą, która była wówczas jego partnerką. Spędzili oni razem ten czas na zakupach i zwiedzaniu miasta. El Confidencial opublikował nawet zdjęcie tej pary z tamtych dni.
Zgodnie z tymi doniesieniami Rubiales chciał w ten sposób obciążyć wydatkami Federację i ukryć powody wyjazdu. El Confidencial przedstawiło nagranie, w którym prezes tłumaczył swoim współpracownikom, jak odpowiadać, gdyby ktoś pytał o jego pobyt w Stanach Zjednoczonych. – Na razie wersja jest taka, że mamy spotkanie z MLS, a potem również w temacie ONZ, że mamy z nimi zjeść, ok? Więc najpierw MLS, rano o 9, dlatego wyjdziemy o 8, coś takiego. A potem mamy zjeść z ludźmi z ONZ.
Zdaniem El Confidencial żadne z tych spotkań się nie odbyło i nawet ich nie planowano. W czasie pobytu Rubialesa w Stanach Zjednoczonych dyrektorzy firmy Relevent zajmującej się organizacją wydarzeń sportowych napisali jedynie do prezesa RFEF z prośbą o spotkanie, które ostatecznie zostało odwołane, ponieważ szef Federacji obawiał się, że to może być pułapka zorganizowana przez Javiera Tebasa. Ostatecznie Rubiales nie zwrócił poniesionych przez jego organizację kosztów, mimo że zarabiał 634 518 euro, osiem razy więcej niż hiszpański minister. Gazeta twierdzi, że opłacanie prywatnych wydatków pieniędzmi Federacji może doprowadzić do pociągnięcia prezesa do odpowiedzialności karnej, a w związku z zarzutem nieuczciwej administracji może mu grozić od sześciu miesięcy do trzech lat więzienia.
RFEF zareagował już na te doniesienia, twierdząc, że są fałszywe, a podróż Rubialesa miała charakter służbowy. Tłumaczono, że prezes miał uczestniczyć w przygotowaniach do szczytu liderów latynoskich federacji, który miał odbyć się miesiąc później. Nie ma jednak na to żadnego śladu w postaci akredytacji czy filmików, choć nagrani byli inni uczestnicy.
W związku z publikowanymi od dawna informacjami dotyczącymi Rubialesa Federacja pozwała El Confidencial i domagała się, żeby prokuratura przejęła wszystkie informacje będące w posiadaniu dziennika, a także zakazała publikowania nowych doniesień, ponieważ uważa się, że uzyskano je w sposób nielegalny. Wniosek został odrzucony, ponieważ uznano go za zbyt daleko idący w sytuacji, gdy nie wiadomo, skąd uzyskano informacje, i stanowiłby nadmierne ograniczenie prawa do informacji.
To niejedyne kontrowersje, o których donosi El Confidencial. Rubiales miał bowiem nawet zakontraktować prywatną agencję detektywistyczną, aby obserwowała prezesa Stowarzyszenia Hiszpańskich Piłkarzy (AFE) Davida Aganzo. Dziennik dotarł do raportu agencji, w którym szczegółowo opisano każdy krok szefa AFE. Celem miała być obserwacja zachowań Aganzo przez cztery dni w godzinach pracy, za co zapłacono ponad 11 tysięcy euro poprzez firmę zajmująca się nieruchomościami. Według dziennika Rubiales zamierzał doprowadzić do utraty stanowiska przez prezesa AFE dzięki procedurze wotum nieufności. Rubiales planował bowiem umieścić na tej posadzie jednego ze swoich współpracowników, aby organizacja wspierała jego rządy w RFEF i była sojusznikiem w sporach z LaLigą. W tym celu próbowano zebrać kompromitujące materiały na Aganzo, ale te wysiłki spełzły na niczym, a dotychczasowy szef Stowarzyszenia utrzymał się na stanowisku. AFE już zwróciło się do Wyższej Rady ds. Sportu, aby zbadała sprawę związaną ze szpiegostwem. Tymczasem RFEF odpiera zarzuty i twierdzi, że El Confidencial publikuje fałszywe informacje, prowadząc kampanię osobistego szykanowania Rubialesa, a prezes nie ma nic wspólnego z powstałym raportem i nie zlecił jego wykonania.
Komentarze (9)