Barcelonę czeka dziś o 21:30 szczególny pojedynek z Manchesterem City, nie tylko ze względu na klasę swojego przeciwnika. Głównym aktorem tego widowiska jest bowiem Juan Carlos Unzué, który doprowadził do zorganizowania tego meczu charytatywnego na rzecz walki ze stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS).
Unzué dwa lata temu ogłosił, że cierpi na tę nieuleczalną chorobę, ale nie zamierzał z tego powodu się żalić czy zamykać się w sobie. Zabrał się za to do energicznej pracy na rzecz pomocy osobom zmagającym się ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Niezłomna postawa i hart ducha byłego trenera mogą stanowić motywację dla każdego cierpiącego człowieka, a efekty jego działań mają też duży wymiar materialny. Cały dochód ze spotkania ma zostać przekazany na rzecz walki z ALS i badań, aby znaleźć lekarstwo na tę straszną chorobę. Jak donosi Helena Condis z COPE, wykupionych zostało już 80 tysięcy biletów. Podczas trwania pojedynku również będzie organizowana zbiórka, więc są szanse na uzyskanie znaczących środków.
Budowanie zespołu
Sprawy sportowe schodzą przy takich wydarzeniach na drugi plan, ale spotkanie bez wątpienia jest okazją do dalszej pracy dla ekipy Xaviego, która wciąż nie nabrała ostatecznego kształtu. Barcelona ma dobrą szansę sprawdzić różne warianty na tle bardzo silnego rywala. Dla kilku zawodników, takich jak Gerard Piqué, Miralem Pjanić czy Franck Kessie będzie to okazja do złapania rytmu meczowego. Na listę powołanych wrócił Sergiño Dest, a wystąpić może też niezgłoszony jeszcze do rozgrywek LaLigi Jules Koundé. Minuty mogą również dostać rezerwowi bramkarze Iñaki Peña czy Arnau Tenas, Sergi Roberto, Pablo Torre czy Abde Ezzalzouli. Z przewidywaniami hiszpańskich mediów co do składu Blaugrany można zapoznać się w tym artykule. Zwłaszcza dla Roberto wydarzenie będzie szczególne, ponieważ jego matka zmarła właśnie na ALS, a piłkarz też stale wykazuje się zaangażowaniem na rzecz walki z chorobą. Znaczący jest za to brak powołania dla Martína Braithwaite’a i Samuela Umtitiego.
Starcie Guardioli z Xavim
Mecz wiąże się z różnymi podtekstami. Na czoło wychodzi starcie wybitnego trenera Pepa Guardioli ze swoim wybitnym podopiecznym Xavim, który aspiruje do powtórzenia sukcesów bardziej doświadczonego szkoleniowca. Będzie można skonfrontować ze sobą dwa bliźniaczo podobne style nawiązujące do słynnej tiki-taki. Dużą uwagę mediów i kibiców skupia Bernardo Silva, którego Barcelona chciałaby sprowadzić już obecnego lata. Na razie Portugalczyk zagra na Camp Nou jako gracz Manchesteru. Interesująco zapowiada się również starcie Roberta Lewandowskiego z Erlingiem Hålandem, który też był przymierzany do Blaugrany, a także Pedriego z Kevinem De Bruyne. Ponadto Barça po raz pierwszy zagra dziś w trzecim zestawie strojów.
Barcelonismo zjednoczone w walce z ALS
Mecz miał odbyć się już w ubiegłym roku, ale na drodze zorganizowania wydarzenia stanęła pandemia. Znajomość Barcelony i Manchesteru City na poziomie kierownictwa obu klubów, a przede wszystkim wzajemne relacje Xaviego Hernándeza, Pepa Guardioli i Juana Carlosa Unzué, byłego piłkarza i trenera Blaugrany (najpierw szkoleniowca bramkarzy, a potem asystenta Luisa Enrique) pomogły w sprawnym zorganizowaniu pojedynku. Unzué podkreślał, że Barça nie wahała się ani przez moment, aby spotkanie mogło dojść do skutku, nawet po rozpoczęciu sezonu. Inicjatywa Unzué dotarła też do dalekiej Japonii. Wsparł ją nie kto inny jak Andrés Iniesta.
Mecz Barcelony z Manchesterem City może być wielkim widowiskiem na poziomie sportowym i cennym spotkaniem dla ekipy Xaviego. Najważniejsze jest jednak rozpropagowanie określonych wartości wyzwanych przez Unzué, związanych z pomocą osobom cierpiącym na stwardnienie zanikowe boczne. W Polsce zajmuje się tym m.in. Stowarzyszenie Dignitas Dolentium, które w przeszłości wsparli m.in. Robert i Anna Lewandowscy.
Komentarze (23)