Gerard Piqué jest obecnie ostatnim środkowym obrońcą w hierarchii Xaviego Hernándeza, ale zarabia przy tym najwięcej w całej lidze hiszpańskiej. Klub nie ukrywa, że chce, aby 35-latek nie rzucał słów na wiatr i zakończył wkrótce swoją karierę.
Sięgnęliśmy dna. Jeśli musze odejść, aby weszła młoda krew, odejdę.
- Gerard Piqué po słynnym 2:8.
Jeśli jutro Koeman powie mi, że muszę odejść, skończę karierę. Nie będę grać w żadnej innej drużynie niż Barca.
- Gerard Piqué 11 czerwca 2021 roku.
Wolę skończyć karierę, niż być zmiennikiem
- Znów Gerard Piqué 24 października 2021 roku.
Gerard Piqué w ciągu ostatnich dwóch lat mówił dużo. Na Twitchu, w wywiadach, na Twitterze, a nawet na taśmach. Katalończyk znany jest z tego, że raczej nie gryzie się w język. Lecz teraz FC Barcelona chciałaby, aby 35-latek zrobił sobie dobrą reklamę przed klubowymi wyborami prezydenckimi w przyszłości i spełnił swoje obietnice, kończąc rzeczywiście karierę. Piqué rozegrał w tym sezonie tylko 135 minut, ponieważ Xavi stawia właśnie na młodą krew: Julesa Koundé, Érica Garcíę, Ronalda Araujo i Andreasa Christensena. Co prawda szkoleniowiec nie domaga się według mediów odejścia doświadczonego środkowego obrońcy, lecz nie wydaje się, aby pożegnanie klubowej legendy szczególnie zabolało trenera, który ma w defensywie kłopot bogactwa.
Do tego dochodzi oczywiście kwestia finansowa. 35-latek odgrywa obecnie marginalną rolę w zespole, posiadając najwyższą pensję nie tylko w kadrze, ale i w całej LaLidze (52 mln euro za sezon), czyli znacznie więcej niż dwaj pozostali najwyżej opłacani piłkarze Barçy: De Jong i Busquets (obaj po 37 mln). Klub przyznaje dziennikowi Sport, że to wyjątkowo niekorzystna sytuacja, bo nie przynosi ona korzyści w aspekcie sportowym, a jest szkodliwa w aspekcie ekonomicznym. Nie dziwi więc uczucie, jakie panuje w gabinetach: "Zobaczymy, czy dotrzyma słowa" - mówią wg Sportu dyrekotrzy, którzy chcieliby teraz, aby Piqué był konsekwentny w swoich wypowiedziach i zakończył wkrótce sportową karierę w Barcelonie.
Komentarze (66)