Robert Lewandowski, napastnik FC Barcelony i reprezentacji Polski udzielił wywiadu dla hiszpańskich dzienników Mundo Deportivo i Sport. Zawodnik Dumy Katalonii wspominał o Mistrzostwach Świata w Katarze, możliwych sukcesach w klubie w tym sezonie, a także o grze w jednej drużynie z Leo Messim.
Mundo Deportivo: Czy cieszysz się na powrót do Barcelony po mistrzostwach świata?
Lewandowski: Mamy kilka tygodni na przygotowanie się do kolejnego meczu. Będę miał jeszcze dwa tygodnie, ale reszta sezonu będzie bardzo ciężka, a kalendarz jest bardzo długi. Zaczynamy 31 grudnia, a ostatni mecz będzie w czerwcu. Będziemy mieli dużo gier, ale trzeba być przygotowanym na tak ciężką drogę.
Polska dotarła do 1/8 finału mundialu, gdzie mierzyła się z Francją. Jak oceniasz ten turniej?
Myślę, że osiągnęliśmy nasze cele. Przeciwko Francji zagraliśmy bardzo dobrze. W pierwszej połowie graliśmy dobrze, mieliśmy kilka szans. Po przerwie nie byliśmy wystarczająco skuteczni, ale przegraliśmy tylko z dwoma zespołami, które dotarły do finału – Francją i Argentyną. Mogliśmy zagrać lepiej, ale upieram się; osiągnęliśmy nasze cele.
Na następnym mundialu będziesz miał 37 lat. Czy zagrasz w nim?
Nie zależy to od mojej budowy ciała, ale od aspektów otaczających piłkę nożną. Wiem, że będę gotowy, jeśli będę chciał tam być, ale jest zbyt wcześnie, aby zdecydować. Zostało jeszcze trzy i pół roku, a nie cztery lata. To bardzo dużo i teraz skupiam się na kolejnych Mistrzostwach Europy (2024) oraz, po przegranej w Lidze Mistrzów z Bayernem, aby nie przegrywać ponownie takich spotkań. To bolesna część sezonu i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie lepiej. Mieliśmy wiele kontuzji, a przeciwko Bayernowi i Interowi graliśmy i popełnialiśmy błędy. Ceną do zapłacenia był brak dalszej gry w Lidze Mistrzów. Wiemy, że mogliśmy zrobić to lepiej i jestem przekonany, że w przyszłym sezonie krok po kroku będziemy lepsi i pójdziemy do przodu. To jest nasz cel i mam nadzieję, że na końcu zdobędziemy trofea.
Czy finał mundialu w Katarze był najlepszym, jaki widziałeś?
Tak, pewnie dlatego, że był grany w trakcie sezonu. Normalnie byłoby to w czerwcu na koniec sezonu i zawodnicy byliby bardziej zmęczeni, uniemożliwiając po 70 minutach grę na tak wysokim poziomie, z taką jakością. Na tym polegało piękno tego finału, że był rozgrywany w trakcie sezonu. To duża różnica.
Czy Złota Piłka ma już swojego zwycięzcę?
Oczywiście, że tak. Być może jest jeszcze jeden zawodnik grający dla tego samego klubu, ale jest tylko jeden Puchar Świata, który decyduje o tym, kto ją wygra w tym sezonie, a Leo jest teraz na czołowej pozycji. Na pewno ze względu na to, co osiągnął, co znaczy dla niego wszystko. Teraz może się tym cieszyć.
Ty i Messi zamieniliście słowo pod koniec meczu Argentyna-Polska...
Mogę tylko powiedzieć, że była to miła rozmowa. Nie chcę tłumaczyć, o czym rozmawialiśmy, ale to był piękny dialog. Wiedziałem, że nawet po przegraniu pierwszego meczu z Arabią Saudyjską Argentyna była faworytem do zdobycia tytułu.
Chciałbyś zagrać z Leo przed emeryturą?
(Uśmiech) To nie zależy ode mnie. Oczywiście widzimy, że teraz gra bardziej jako rozgrywający, może strzela mniej bramek, choć nadal je strzela, ale więcej podaje kolegom z drużyny. W porównaniu z poprzednimi sezonami teraz jest zawodnikiem, o grze u boku którego marzyłby każdy napastnik.
Porozmawiajmy o Barcelonie. Czego życzysz sobie w 2023 roku i czy cztery pozostałe tytuły są możliwe?
Po czterech miesiącach w Barcelonie, a teraz po powrocie z mistrzostw świata, wiemy, że mamy opcje na zdobycie tytułów i oczywiście musimy o tym myśleć, ale każde rozgrywki są trudne. Mam nadzieję, że uda nam się zdobyć trofea i będziemy szczęśliwi, ale w Europie musimy najpierw myśleć o meczu przeciwko Manchesterowi United, który będzie bardzo trudny. Wiemy jakie błędy popełniliśmy w Lidze Mistrzów przeciwko Bayernowi i Interowi, a teraz musimy myśleć o tym, co musimy poprawić, czego nie zrobiliśmy dwa miesiące temu. W LaLidze prowadzimy i najbliższe trzy mecze będę dla nas bardzo ważne, aby utrzymać się na pozycji lidera. Będą to bardzo trudne spotkania. Musimy się do nich przygotować, a także do reszty sezonu, który będzie długi.
Wpływ twojego transferu był imponujący w Barcelonie, a koszulki z twoim nazwiskiem zostały wyprzedane w sklepach. Czy byłeś zaskoczony sympatią fanów?
Fani wspierają mnie od pierwszego dnia i to wiele dla mnie znaczy. Kiedy jestem na boisku, czasami czuję się zmęczony, ale widząc ludzi, którzy mnie dopingują, dodaje mi to więcej sił. Wsparcie, jakie otrzymuję na stadionie, a także w mieście jest ekscytujące. To się dzieje zarówno w Barcelonie, jak i w innych miastach. Nawet na mistrzostwach świata widziałem wielu fanów Barcelony, a to wiele znaczy.
Czy widzisz siebie grającego przez cztery lata w Barcelonie?
Tak, oczywiście, że tak. Jestem przekonany, że będę gotowy i w dobrej formie tak jak teraz. Kiedy miałem 30 lub 32 lata chciałem grać jeszcze przez trzy, lub cztery sezony na wysokim poziomie. Dlatego robię wszystko, by być jak najdłużej w pełni sił. Tak długo, jak będę sprawny i będę chciał zdobywać tytuły, będę tutaj.
Prosiłeś o cierpliwość, ale Barcelona jest na szczycie LaLigi. Czy możemy oczekiwać, że w tym sezonie wygracie mistrzostwo kraju oraz Ligę Europy?
Musimy się nad tym oczywiście zastanowić. To duże, trudne wyzwanie i musimy się z nim zmierzyć, nie mówiąc, że nie mamy szans. Nie, mamy je, ponieważ jesteśmy pierwsi w LaLidze. W Lidze Europy może jest jeszcze za wcześnie. Najpierw musimy myśleć o Manchesterze United, ale w lidze hiszpańskiej musimy przykładać się do każdego meczu zarówno na Camp Nou, jak i na wyjeździe. Jeśli będziemy szli od zwycięstwa do zwycięstwa, to pod koniec ligi będziemy bardzo blisko jej wygrania.
W wywiadzie dla La Vanguardia przed mundialem powiedziałeś „Czasami trzeba wiedzieć, jak wygrać, a nie jak grać, żeby wygrać”.
Owszem.
Czy Barcelona nie miała zdolności do rywalizacji w Lidze Mistrzów?
W Lidze Mistrzów nie wiedzieliśmy dokładnie, jak wygrać lub jak grać, aby wygrać, ale w LaLidze poradziliśmy sobie bardzo dobrze. Mamy bardzo młodych zawodników. Doświadczenia, które mieliśmy w ostatnich miesiącach, na pewno wpłyną na nas w przyszłym sezonie lub już w dalszej części obecnej kampanii. I tak, czasem trzeba wiedzieć, jak grać, żeby wygrać, w skrócie co zrobić, żeby wygrać. W lidze hiszpańskiej dokonaliśmy tego kilka razy, ale musimy ciągle pracować, ponieważ są mecze, w których wygrywasz łatwo i strzelasz dużo bramek, ale są też takie, w których masz zły dzień i nic innego się nie liczy, jak tylko wygrana i powrót do domu z trzema punktami.
Czy konieczna jest praca nad aspektem psychologicznym?
To nie jest kwestia pracy nad aspektem psychologicznym. To kwestia tego, że nasza mentalność musi być mentalnością zwycięzcy. Nie ma znaczenia czy dobrze nam idzie, czy nie. Musimy mieć z tyłu głowy, że w końcu chcemy być mistrzami.
Czy nie możesz się doczekać Superpucharu?
Tak, ponieważ będzie to dla mnie pierwszy mecz w nowym roku po mistrzostwach świata. Będzie to bardzo ekscytujące. Najpierw musimy skupić się na dobrej grze w półfinale, a potem możemy zagrać w finale.
Zostałeś zawieszony na trzy mecze, a Ancelotti na przykład wcale. Masz na to jakieś wytłumaczenie?
Nie rozumiem, bo nic nie mówiłem do sędziego. Powiedziałem to do trenera, do Xaviego. I dla mnie nie oznacza to nic złego, nic brzydkiego. Szczerze mówiąc, nie rozumiałem tego, że dostałem za to zawieszenie na trzy spotkania. Na pewno na to nie zasługuję.
Czy uważasz, że hiszpańscy sędziowie są mniej rozmowni niż w Bundeslidze czy reszcie Europy, czy to był tylko Gil Manzano?
W przypadku tego sędziego odesłanie mnie było prawidłowe, bo był to faul. Zrozumiałbym zawieszenie na jeden mecz, byłoby to słuszne. Ale zawieszenie mnie za to, co zrobiłem potem... Nie, nic nie powiedziałem. Rozmawiałem z Xavim i Carlosem (Navalem), naszym delegatem, który był obok czwartego sędziego, ponieważ wiemy, o czym rozmawialiśmy tydzień czy dwa wcześniej. To tyle, była za tym jakaś historia i nie rozumiem powodu zawieszenia. To nie jest sprawiedliwe.
W tej chwili masz 13 bramek w LaLidze, a Haaland 18 w Premier League. Czy widzisz siebie z szansą na zdobycie trzeciego z rzędu Złotego Buta?
Nie myślę o tym, szczerze mówiąc. Nie można porównywać lig i klubów. Każdy z nich ma swoje cele, swoje problemy. W końcu ważne jest wygrywanie meczów i tytułów. Oczywiście moim celem jest pomaganie poprzez zdobywanie bramek, ale pracuję dla zespołu. Pracuję, myśląc o pomocy drużynie, a nie o sobie. Wiem, że moje występy mogą pomóc wygrywać mecze. Czasami mam jednego lub dwóch obrońców trzymających mnie, lub znajdujących się blisko i muszę wykorzystać przestrzeń, aby szukać innego zawodnika i uczyć się, jeśli przeciwnik jest bardziej skupiony na mnie.
Romario obiecał 30 bramek i je zdobył. Ty strzeliłeś już 18, licząc LaLigę i Ligę Mistrzów. Czy celujesz w jakąś liczbę na koniec sezonu?
Myśl o zdobyciu 30 bramek w moim pierwszym sezonie byłaby wspaniała. Oczywiście jest to coś, co może się zdarzyć. Teraz będę miał trzy mecze mniej, ale będę może też świeższy. Normalnie nie mam zbyt wiele czasu na przygotowania czy dodatkowe sesje przy tak wielu meczach. Teraz mogę przygotować się do reszty sezonu. Mam plan, by być silniejszym fizycznie, gdy znów będę grał. Rozgrywki są długie i mogą zdarzyc się pozytywne rzeczy, ponieważ będę świeższy i bardziej dynamiczny przez cały sezon.
Piqué przeszedł na emeryturę, Busquets prawdopodobnie odejdzie latem przyszłego roku, więc zwolnią się miejsca na kapitana. Masz duże doświadczenie i jesteś bardzo ważny dla młodych zawodników. Czy chciałbyś być jednym z kapitanów drużyny?
W zasadzie nie zastanawiam się nad tym. Jestem bardzo skoncentrowany na czekającym mnie długim sezonie, w którym czeka nas wiele meczów. Dla mnie nie jest to temat, który mnie zajmuje. Dla mnie najważniejsze jest to, aby starać się robić różnicę w meczach i pomagać zawodnikom na boisku, aby dawali z siebie wszystko. To się okaże po sezonie.
Jaki jest twój sekret, by w wieku 34 lat grać jak młodzik?
Pamiętam, że gdy miałem 20 czy 21 lat zacząłem przygotowywać swoją karierę nie po to, by dojść do 33 czy 34 roku życia, ale robiłem wszystko, by dojść do 37 lat, grając na wysokim poziomie. To zawsze zależy od tego, jak bardzo chcę grać. Chciałem, żeby nie zależało to od kwestii fizycznej i dlatego pracowałem na to. Podczas treningównie boję się zostawć z tyłu, ale jestem z przodu. To znaczy, że dobrze mi idzie. Czuję się bardzo dobrze, grając w piłkę na najwyższym poziomie. To właśnie wciąż robię, będąc jednym z zawodników, którzy mogą zmieniać rzeczy podczas meczu, pomagać kolegom z drużyny i, by osiągnąć nasze cele.
Co znaczy dla ciebie twoja żona zarówno w życiu, jak i w pracy?
Wie wszystko, co mam do zrobienia, nie tylko na siłowni czy na treningu. Także w kwestii odżywiania i zdrowych produktów. Trzeba być cierpliwym i nie oczekiwać, że zmiany będę zauważalne w ciągu dwóch tygodni, To długa droga. Od wielu lat bardzo mnie wspiera. Ona pozwala mi być na szczycie. Wyzwanie jest nie tylko dla mnie, ale i dla niej, która zawsze znajdzie coś nowego. Współpracuję też z lekarzem i jeśli widzi, że muszę coś zmienić, żeby się poprawić, to właśnie to robię. Nasze ciało jest naszym narzędziem pracy. Piłka nożna to sport fizyczny, więc budowa ciała jest bardzo ważna, aby być na szczycie.
Czy w Barcelonie pracujesz tak ciężko na siłowni, jak w Bayernie?
Tutaj młodzież jest na siłowni codziennie, ciężko pracując. Nie spodziewałem się tego, zanim przyjechałem tu latem. Nie wiem, jak było wcześniej, to zawsze zależy od zawodników, ale praca jest podobna do tej, którą wykonywałem w Bayernie, pracując na siłowni i na boisku. Kiedy idę na siłownię, widzę tam wielu zawodników, a nie tylko mnie. Przez większość czasu siłownia jest pełna.
Sport: Twoje życzenie na 2023 rok?
Lewandowski: Moim życzeniem jest, aby wszyscy fani Barçy czuli się dumni z tej drużyny, dumni z tego, co osiągamy. Nie wiem, co to dokładnie oznacza, ale mam nadzieję, że będą to wielkie rzeczy.
W maju byłeś pytany, czy jesteś optymistą w kwestii dołączenia do Barcelony i wszystko poszło dobrze. Czy jesteś optymistą w kwestii swojego czasu w klubie?
Po podpisaniu umowy byłem bardzo szczęśliwy, że jestem tutaj, że dołączyłem do Barçy. Pierwsze trzy lub cztery miesiące poszły bardzo dobrze w lidze i jesteśmy liderami, choć nadchodzące mecze w styczniu będą bardzo ważne. Tylko w Lidze Mistrzów nie graliśmy tak, jak chcieliśmy. Prawdą jest też, że mieliśmy sporo kontuzji po przerwie międzynarodowej, pięć czy sześć i większość z nich to obrońcy. Przez to straciliśmy trochę rytm i formę. Jeśli nie masz stabilności z tyłu, to jest to trudne. A w Lidze Mistrzów jeszcze bardziej. Popełnialiśmy też kilka małych błędów, przez które przegrywaliśmy mecze i mieliśmy trochę pecha. W sumie nie mogliśmy rywalizować z Interem i Bayernem, ale w LaLidze jesteśmy tam i powinniśmy być zadowoleni z tego, co zrobiliśmy. Wiemy, że możemy się poprawić i zrobić postęp, ale musimy myśleć, że możemy grać znacznie lepiej.
Udowodniliście, że macie skład, który może walczyć o LaLigę. Czego brakuje Barçy, aby walczyć o Ligę Mistrzów?
Nie jest to łatwe po wszystkich problemach, jakie miała i nadal ma Barcelona. Musimy to robić krok po kroku. Oczywiście chcemy spisywać się lepiej, ale myślę, że potrzebujemy czasu i cierpliwości, bo mamy bardzo dobry zespół. Czuję, że teraz mamy stabilność, w zespole i poza nim, co też jest ważne. Wszystko, co dzieje się wokół nas, jest ważne dla drużyny i zawodników. Barça jest na dobrej drodze i mam nadzieję, że przyszły rok będzie dla nas znacznie lepszy i że nadal będziemy walczyć o tytuły.
Czy byłeś zaskoczony wszystkim, co otacza klub?
Nie, nie zaskoczyło mnie to zbytnio. Kiedy tu przybyłem, wiedziałem, że Barça to wielki klub, ale mam doświadczenie. Oczywiście, pewne rzeczy różnią się w porównaniu z innymi klubami i z tym, co można obserwować na świecie. Tutaj na każdym kroku widać, jak wielki jest to klub i jestem bardzo podekscytowany, ale spodziewałem się tego. Wiedziałem, że będzie dużo mediów i dziennikarzy mówiących o Barcelonie.
Co Robert Lewandowski, 34-latek i jeden z najlepszych napastników na świecie, robi w klubie w trakcie przebudowy i dlaczego?
Wiem, że wygrałem wszystko z Bayernem, ale dla mnie, aby zrobić nowy krok w mojej karierze, aby iść do przodu, chciałem być częścią Barçy. To nie jest tylko dla klubu, ale także na poziomie osobistym. To jest wyzwanie. Wygrać, wrócić do bycia najlepszym klubem, z najlepszymi zawodnikami, grającymi najlepszy futbol. Chciałem być częścią tego momentu i nie tylko przeżyć to doświadczenie, ale także wnieść swoją jakość. Wiem, że mogę być na tym poziomie przez kolejne trzy lata, ponieważ pracuję tak od dziesięciu, piętnastu lat, aby grać jak najwięcej. Nie czuję się starszy od kolegów z drużyny, nie ze względu na wiek. Moja sylwetka jest bardzo dobra. Barça to ogromne wyzwanie i chciałem być częścią tego nowego projektu.
Nie oglądając się za siebie, tylko przed siebie…
Tak, oczywiście, bo jak się już wszystko wygrało, to trzeba szukać nowych wrażeń, nowych wyzwań, doświadczeń. A teraz wszystko, czego doświadczam, zabiorę ze sobą nie tylko podczas mojej kariery piłkarskiej, ale będzie to ze mną do końca życia.
Czy spodziewałeś się, że strzelisz tyle bramek?
Ważne było dla mnie zdobywanie bramek, ale nie myślałem o tym, czy uda mi się osiągnąć konkretną liczbę. Wiedziałem jednak, że muszę nadal punktować i naciskać, bo pierwsze miesiące będą trudniejsze niż reszta sezonu. Dlatego musiałem być bardzo skoncentrowany od pierwszego dnia, od pierwszej minuty, na każdym treningu. Nie chciałem tracić czasu. Teraz patrzę w przyszłość i widzę, że moja adaptacja będzie łatwiejsza, a nawet wszystko może pójść znacznie lepiej.
Witamy w rodzinie Blaugrany!
Tak, tak właśnie się czuję. Teraz kiedy byłem na mistrzostwach świata i byłem z dala od klubu i miasta, kiedy wróciłem, czułem się, jakbym wracał do domu, to wiele dla mnie znaczy i oznacza, że jestem bardzo szczęśliwy, że jestem tutaj w tym mieście i w tym klubie.
Zostałeś zawieszony na trzy spotkania. Co się stało z Gilem Manzano?
Z sędzią nic się nie działo. Po prostu dał mi dwie żółte kartki i tyle. Jednak powód, dla którego zostałem zawieszony, nie miał nic wspólnego z arbitrem, ale ze mną i trenerem. To wszystko, co mogę powiedzieć.
Co oznaczał ten gest?
Jeden lub dwa tygodnie wcześniej mieliśmy rozmowę z Xavim i powiedział mi, że muszę uważać, jeśli sędzia da mi żółtą kartkę, ale to był tylko gest wyrażający, że nie mogę zrozumieć tego, co się dzieje. Rozmawialiśmy o tym i było to coś pomiędzy Xavim a mną.
To bardzo ciężka kara.
To trudne, bo czuję, że trzy mecze to za dużo jak na to, co zrobiłem. To na pewno. I to jest bolesne, że nie można z tego powodu zagrać w trzech spotkaniach.
LaLiga to priorytet, ale w grę wchodzą jeszcze trzy tytułu. Czy to możliwe?
Superpuchar to tylko dwa mecze, mam taką nadzieję. Półfinał i finał. To może być pierwszy tytuł w tym roku i pierwszy dla mnie w Barcelonie. Jeśli chcesz jednak rywalizować na najwyższym poziomie, zawsze musisz myśleć o wygraniu wszystkiego, myśleć, że jest to możliwe. Oczywiście jest to bardzo trudne, ale trzeba się nad tym zastanowić. Jeśli masz szansę, musisz być tam, aby ją wykorzystać. Trzeba pokazać na boisku, że jest się gotowym. Trzeba tak myśleć i nie ma znaczenia, ile jest gier. Jeśli jesteś blisko, nigdy nie możesz się poddać.
Czy Liga Europy określa prawdziwy poziom tej Barcelony?
Jeśli w niej gramy, to chcemy ją wygrać. Pierwszy mecz przeciwko Manchesterowi United będzie bardzo trudny, ale zdobycie tytułu to długa droga, więc najważniejszą rzeczą, którą musisz zrobić, to myśleć o wygraniu pierwszego meczu. Cokolwiek się stanie po tym… nie możesz myśleć o finale lub poza nim, bo się rozpraszasz.
Nie macie szczęścia do losowania…
Tak, jak na razie. Jeśli rywalizujesz z Manchesterem United i wygrywasz, to znaczy, że jesteś bardzo silnym zespołem i można myśleć o następnym. Trzeba być przygotowanym na takie mecze.
Tak, ale największym wyzwaniem dla takiego zawodnika, jak ty, musi być wygranie Ligi Mistrzów z innym klubem, w tym przypadku z Barceloną…
Oczywiście, wygranie Ligi Mistrzów z Barceloną byłoby marzeniem, ale chcę też wygrać LaLigę. To jeden z naszych celów w tym sezonie.
Jak radzisz sobie z presją?
Od wielu lat żyję z presją. Wiem, że jest ona duża, ale to dla mnie nic nowego. Czasami nawet potrzebuję trochę adrenaliny, aby wyjść na przykład na Camp Nou, jeśli mecz jest napięty. A kiedy wchodzisz na stadion i czujesz tę dodatkową energię… To wiele dla mnie znaczy.
Jakie to było uczucie, gdy strzeliłeś gola na mistrzostwach świata dla Polski?
To było spełnienie marzeń. Nie dostaję wielu szans na zdobycie bramki dla Polski. Na poprzednim mundialu nie byliśmy zbyt dobrzy, ale w tym, nawet grając bardzo defensywnie, mieliśmy szanse i stworzyliśmy kilka okazji przeciwko Francji. Mimo że zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, to nie wystarczyło. W fazie grupowej przegraliśmy tylko z Argentyną. Dla nas to nie jest sukces, ale jesteśmy zadowoleni z tego, co zrobiliśmy.
Czy czujesz się na tyle silny, by zagrać na kolejnych mistrzostwach świata?
Nie wiem. To nie tylko kwestia piłki nożnej, drużyny czy kondycji fizycznej, to także inne aspekty. Zobaczymy.
Komentarze (2)