Ronald Araujo: Przejście do Barcelony było trudne

Krystian Cichocki

23 lutego 2023, 17:00

The Guardian

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Ronald Araujo, który jest jednym z filarów obrony FC Barcelony, udzielił wywiadu dla The Guardian, w którym mówił o swojej przeszłości, o transferze do Barcelony, a także wypowiadał się na temat swojej adaptacji w zespole i ciężkiej pracy.

Początki: Futbol zdarzył się szybko. W wieku 17 lat byłem jeszcze w moim małym rodzinnym mieście, grając dla lokalnej drużyny Huracán Rivera. Pojechałem do Montevideo na testy do Rentistas. Byłem w drużynie do lat 19 przez pięć miesięcy, awansowałem do seniorów w drugiej lidze, potem przenieśli mnie do Boston River. Z Rivery do Barcelony w dwa lata. To było szaleństwo. Mój tata pracował w leśnictwie. Nie było go dwa tygodnie, wracał na kilka dni i znów wyjeżdżał. Moja mam była sprzątaczką. Rivera to dla mnie cisza, spokój. Bycie na wsi z moim tatą, zwierzętami. Kiedy tylko mogę, wyjeżdżam, bo to mnie relaksuje. Barcelona była skokiem, przystosowaniem się do miasta. Przez pierwsze osiem miesięcy mieszkałem w pobliżu boiska treningowego, potem wyjechałem w góry do Palleja, gdzie są lasy sosnowe. Wychodzisz z domu i jesteś w górach, ucieczka. Ale kiedy znalazłem się w pierwszej drużynie podróżującej co trzy dni, wróciłem do doliny.

Rivera: Przechodzisz przez ulicę i jesteś w Brazylii, dosłownie. Używamy portuńskiego, mieszanki portugalskiego i hiszpańskiego. Moja rodzina ma brazylijskie korzenie. Musieliśmy płacić za urugwajską telewizję, ale aby oglądać brazylijską, wystarczyło podciągnąć antenę do góry, więc oglądaliśmy brazylijską telewizję. Muzyka była brazylijska, jedzenie też.

Marzenia: Nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę obrońcą.

Różnice w grze: W Urugwaju gra jest bardziej bezpośrednia. To trochę ewoluowało, ale bramkarz podbijał piłkę do góry lub podawał ją do nas, a my ją wybijaliśmy. Wyprowadzenie piłki nie istniało. Tak naprawdę nie pracowaliśmy taktycznie. Bronisz i tyle. W Europie wymagają od ciebie innych rzeczy. Musiałem wiele zmienić. Piłka latała. W pierwszych kilku sesjach było nas dwudziestu na małej przestrzeni, a ja dotykałem piłkę trzy razy i trzy razy ją traciłem. Byli tam faceci, którzy robili to od ósmego roku życia. Ja przyszedłem z innego futbolu. Przejście do Barcelony, która różni się w swojej filozofii nawet od wielu w Europie, było trudne, ale wziąłem się do pracy. Powiedziałem sobie: „Muszę tu grać”.

Motywacja do gry: Nigdy nie miałem tej myśli, która mówiła: „To Barcelona, to zbyt trudne”. Powiedziałem sobie: „Będę grał”. Niektórzy chłopcy mieli minuty w pierwszej drużynie i pomyślałem: „Chcę tego. Chcę grać w presezonie”. Na początku ludzie mówili: „Araujo, coś tam…”. Ale ja powiedziałem: „Będę grał w drużynie B, udowodnię swoją wartość, dostanę szansę w pierwszej drużynie”. Na szczęście tak właśnie się stało.

Obecny sezon: W tym sezonie skupiam się na przygotowaniu fizycznym, aby uniknąć kontuzji. Jestem trochę uparty i grałbym, dopóki bym się nie połamał. Muszę być ostrożny. Muszę też stale rozwijać się technicznie i taktycznie. Czasami będąc dobrze ustawionym, tak jak my teraz, unikasz biegania. Teraz mamy wiele spalonych, ponieważ jesteśmy lepiej ustawieni.

Praca z obecnym trenerem: Z Xavim pokazują ci filmiki: co robisz dobrze, jakie są rzeczy do poprawy. Widzisz, co musisz robić więcej. Chodzę też do trenera i mówię: „Czy możemy zrobić to?”. Powiedzmy, że rzuty rożne. Może nie zdobywamy z nich bramek, więc ćwiczmy więcej. Albo długie podania: ustawiamy się w linii, 10 piłek w prawo, 10 w lewo, powtarzamy. Po każdej sesji coś się znajdzie. Grając co trzy dni, musisz być ostrożny, ale każdego dnia pracuję nad tym, co moim zdaniem nie idzie dobrze. Dostosowałem się. Xavi zmienił grupę, a ja nauczyłem się filozofii, która w ostatnich latach została nieco zagubiona. On mnie prowadzi, oglądamy filmy, a przede wszystkim jest to zaufanie. On wie, jakie mam cechy, ale też ufa, że mogę grać i teraz widzimy, że to owocuje. Czuję się bardzo komfortowo z piłką.

La Masia: W Urugwaju mówi się: „Nie, on nie jest stworzony w La Masii”. Ale ja uważam się za jej część. Nie byłem tam tak długo, jak inni, ale Barcelona B zmieniła mnie. Nauczyłem się filozofii. Jadałem tam śniadania i obiady, spędzałem tam z nimi czas i to bardzo mi pomogło. Może gracze tacy jak ja i Pedri, którzy nie przeszli przez cały system, też mogą zaoferować coś innego.

Kto jest lepszy w wyprowadzaniu piłki Ter Stegen czy Araujo: Ja…teraz! Dostaję ją częściej niż on, ale Marc jest innym zawodnikiem w grze nogami: jest spektakularny.

Gra w Urugwaju: W Europie jest niewielu zawodników, którzy mogliby grać w Urugwaju. Gavi jest jednym z nich.

Rozmowy podczas meczu: To mój sposób na koncentrację. Zawsze rozmawiam. Od początku, cały czas. Prawo, lewo, przytrzymaj, odpuść. Mieliśmy wtedy Leo i innych, ale nikt nie powiedział: "Ten facet za dużo gada". Widziałem, że to jest w porządku, że pomaga drużynie. Nauczyłem się wiele z urugwajskiego futbolu: charakteru, przywództwa. A najważniejszą rzeczą dla obrońcy jest bronić. Po to tam jesteśmy. Zachować czyste konto, chronić bramkę.

Mecz z Manchesterem United: Europa to Europa, dla wszystkich z każdej ligi, nie tylko dla nas.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze