Xavi Hernández aż czterokrotnie powtarzał na konferencji prasowej przed meczem z Realem Madryt w Pucharze Króla, że Los Blancos są faworytami. Kataloński trener przypominał jako główny argument ostatnie zwycięstwo podopiecznych Ancelottiego na Anfield, a także triumfy w lidze i Lidze Mistrzów w zeszłym sezonie. Jednak według Relevo dyskurs Xaviego za zamkniętymi drzwiami był jednak zupełnie inny.
Przed mediami Xavi wypowiadał się dość pokornie. Trener zdaje sobie sprawę, że jedzie do Madrytu bez kilku bardzo ważnych piłkarzy: Pedriego, Lewandowskiego i Dembélé, a są to prawdopodobnie trzej najważniejsi ofensywni zawodnicy drużynie. Żaden z tej trójki nie pojawi się na Bernabéu, a dodatkowo Christensen może nie być gotowy na 100%. - Oni zdobyli w zeszłym sezonie tytuły, my jesteśmy w trakcie budowy. To silny Real Madryt, pokonali Liverpool na Anfield. Szczerze uważam, że są faworytami - powtórzył Xavi.
Trener zapewnił, że nie podpisze się pod niczym innym niż zwycięstwo, ale wg Relevo rzeczywistość jest taka, że remis zadowoliłby sztab trenerski, tym bardziej biorąc pod uwagę nagromadzenie problemów w ostatnich dniach. Mecz rewanżowy odbędzie się dopiero za miesiąc i do tego czasu trener odzyska teoretycznie wszystkich kontuzjowanych obecnie zawodników.
Po konferencji prasowej dziennikarze mieli zwracać uwagę, że Xavi prezentował niezbyt zwycięską mentalność. Toni Juanmarti z Relevo zapewnia jednak, że jeśli ktokolwiek uważa, że Barça pojedzie na Bernabéu tylko po to, aby usłyszeć wyrok, to bardzo się myli. Blaugrana ma wyjść na mecz z nożem między zębami, jeszcze bardziej niż zwykle, a przynajmniej taki był dyskurs trenera w ostatnich godzinach w szatni.
Wewnątrz sztab postawił sprawę jasno: widać, że grupa nie przeżywa najlepszego momentu w sezonie, ale tym bardziej trzeba wyjść i "gryźć trawę". Innymi słowy, jak pisze Toni Juamarti: "Barça będzie musiała zagrać bardziej jak Getafe niż Manchester City, z całym szacunkiem dla Getafe". Xavi zdjął na konferencji prasowej "publiczną" presję ze swoich zawodników, ale chwilę potem "dokręcił im śrubę": na Bernabéu będą musieli biegać bardziej niż kiedykolwiek, umieć cierpieć bardziej niż kiedykolwiek i rywalizować jako grupa bardziej niż kiedykolwiek". W szatni podkreślono nawet, jak ważne będzie nieignorowanie stałych fragmentów gry, bo może się to okazać bronią, która zaskoczy zespół Ancelottiego.
Po raz pierwszy Barça ma jasność co do tego, że tym razem "jak" zostanie odłożone na dalszy plan. Najważniejsze jest uzyskanie korzystnego wyniku. Blaugrana jest świadoma, że będzie musiała unikać strat i być bardzo uważna w defensywie. Zakłada nawet, że jej zagrożenie pod polem karnym Realu może być mniejsze niż zwykle, ale nie jest to czynnik łagodzący: "którykolwiek zawodnik Barçy musi wpisać się dziś na listę strzelców i jednocześnie utrzymać dobrą dyspozycję w defensywie z ostatnich kilku miesięcy" - powiedziano rzekomo w szatni.
Komentarze (4)