Mundo Deportivo zwraca uwagę na dwa aspekty postawy Lewandowskiego. Jak wylicza dziennik, do mundialu Polak strzelił 18 goli w 19 spotkaniach. Po tym okresie zdobył 9 bramek w 16 meczach. Zamiast robić postępy wraz z długością pobytu w nowym klubie, Lewy zanotował regres. Być może pewien wpływ ma na to absencja kluczowych kreatorów gry – Pedriego i Ousmane’a Dembélé, ale to nie tłumaczy rozczarowującej dyspozycji indywidualnej piłkarza.
Zupełnie na odwrót jest w przypadku Karima Benzemy. Jak podaje Sport, Francuz od mundialu notuje najlepsze wyniki w pięciu najlepszych ligach europejskich dzięki strzeleniu 19 goli i zaliczeniu 5 asyst. W klasyfikacji kanadyjskiej takim samym wynikiem może pochwalić się tylko Marcus Rashford (18+6), a na podium jest też Vinícius (10+10). Lewy z 9 trafieniami i 3 asystami jest bardzo daleko od tej czołówki, choć gra w zespole lidera LaLigi.
Wątpliwości wzbudza zwłaszcza postawa Lewandowskiego w kluczowych momentach, w których ekipa najbardziej potrzebuje błysku geniuszu swoich najlepszych piłkarzy. 34-latek trafiał do siatki w 3 z 10 najtrudniejszych starć tego sezonu (Bayern, Inter, Manchester United, Real Madryt), co jest dość niskim wynikiem, biorąc pod uwagę poziom oczekiwań względem Polaka. W czterech Klasykach Lewy strzelił jednego gola, a drużyna bez niego potrafiła wygrać na Bernabéu. Lewandowski zawiódł w starciach z Bayernem i w pierwszym meczu z Interem, podobnie jak w rywalizacji z Manchesterem United. Trudno oczekiwać, żeby największa gwiazda świeciła najjaśniej w każdym trudnym pojedynku, ale było tego zwyczajnie za mało.
Oczywiście bramki Lewandowskiego były bardzo cenne w innych konfrontacjach, nawet jeśli na podstawie ostatecznych wyników meczów można wyciągnąć wniosek, że Polak bezpośrednio zapewnił drużynie jedynie trzy zwycięstwa w lidze (z Mallorcą 1:0, z Valencią 1:0 i z Betisem 2:1). Strach pomyśleć, co by było, gdyby Barcelona miała do dyspozycji napastnika gorszego kalibru. Barca, pozyskując kandydata do Złotej Piłki za ogromne pieniądze, liczyła jednak na coś więcej. AS zwraca uwagę, że Lewandowski nie dał Barcelonie oczekiwanego skoku jakościowego. Zwłaszcza jeśli porównamy go z wpływem Messiego na zespół. Warto przypomnieć, że Argentyńczykowi często zarzucano, że przy problemach drużyny nie był w stanie wyciągnąć jej na powierzchnię, ale czy Lewandowski potrafi to robić? Madrycki dziennik przedstawia opinię „jednej z osób z kierownictwa klubu”, że ewentualny powrót Argentyńczyka i posiadanie dwóch liderów mających grubo powyżej trzydziestki to za dużo, nie tylko z powodu pensji. Trudno jednak wyciągać z tego większe wnioski na tym etapie. Polak w końcówce sezonu stanie przed wyzwaniem pokazania, że nie jest jeszcze po drugiej stronie rzeki.
Komentarze (89)