Były arbiter Eduardo Iturralde González udzielił obszernego wywiadu dla Marki, w którym poruszał kontrowersyjne kwestie związane z sędziowaniem, a przede wszystkim ze „sprawą Negreiry”.
[Marca] Często byłeś nazywany „antymadridistą”. Ile w tym prawdy?
To zbieg okoliczności. Najczęściej prowadziłem spotkania Madrytu i Barcelony. Musiałem sędziować Los Blancos w epoce Guardioli, który był trenerem jednej z najbardziej fantastycznych drużyn w historii. Ale nie byłem anty-ktokolwiek. Anty-wszystko jak powiedziałby Eskorbuto, ale w muzyce.
Powiedziałeś w El Mundo, że „nie jesteś arbitrem, dopóki nie staniesz przed białym autobusem”. Łatwo jest namieszać w meczach Realu Madryt?
Nie tyle kiedy stajesz przed nimi, ale kiedy mierzysz się z "białym autobusem". Ale to nie z powodu Realu Madryt. To z powodu wszystkiego, co wywiera na nią wpływ i otacza tę drużynę. Jeśli chodzi o presję mediów jest ona silniejsza niż w przypadku Barcelony i Atléti razem wziętych. Kiedy popełniasz błąd przy karnym dla lub przeciwko Madrytowi, generuje to dużą presję medialną i to właśnie wtedy możesz zobaczyć, czy jesteś w stanie dobrze wykonywać swój zawód. Medialnie Madryt jest transatlantykiem.
Opowiedziałeś o epizodzie z Florentino, gdzie mówiłeś, że po meczu z Deportivo poprosił on żebyś „gwizdał dla mnie niego, jak gwiżdżesz dla Barcelony”. Dlaczego nie umieściłeś tego w protokole lub nie poinformowałeś o tym w tamtym czasie?
Ponieważ dla mnie to była anegdota. To epizod, który przypomniałem sobie w Marca TV, ale wcześniej Paco García Caridad wspomniał o tym w waszej gazecie, na ostatniej stronie. Opowiedziałem wtedy o tym Victoriano (Sánchez Arminio). Powiedziałem o tym ponownie teraz i znów jest to samo, z powodu białego autobusu. Rozmawiam o tym z prezydentem Almeríi i nic się nie dzieje. Jeśli robię to z Florentino i Madrytem, to już staje się trendem. Ta anegdota pojawiła się w kilku miejscach, opowiedziałem ją ponownie i wywiązało się wielkie zamieszanie. To jest ten biały autobus!
Czy rozmawiałeś z Florentino jeszcze raz na ten temat?
Nie, ponieważ nie spotkałem się z nim.
Jest jeszcze jedno. Sytuacja, w której w meczu przeciwko Sevilli odesłałeś na trybuny Zidane'a, a Valdano zszedł do szatni, żeby się poskarżyć. Co sobie powiedzieliście?
Nie zszedł do szatni, tylko do tunelu. Zszedł do korytarza, który oddzielał obie szatnie i czekał na mnie, ale nie wszedł do szatni. Powiedział do mnie „będziesz spokojniejszy z tym, co gwiżdżesz” czy coś w tym stylu. Nie miał czasu powiedzieć więcej, bo wszedłem ostatni i udałem się do środka, ale kilku graczy Sevilli usłyszało go i poszło za nim.
Niedawno powiedziałeś, że „pewnego dnia będziemy musieli powiedzieć dość Real Madrid TV”. Myślisz, że ten czas nadejdzie?
To z powodu filmów. Wytykanie palcami ludzi było praktykowane w innym reżimie. Jedną rzeczą jest wypuszczenie komunikatu, a inną udostępnianie tylko wyciętych fragmentów wideo. Jeśli chcesz produkować informacyjne filmiki, musisz przedstawiać negatywne i pozytywne dane, a nie stronnicze wideo. Ten sędzia, który zawiódł przeciwko Madrytowi, tak naprawdę popełnił zarówno błędy, jak i podjął dobre decyzje, które przyniosły korzyści Realowi Madryt. Jeśli to robisz, to jest to wskazywanie palcem na ludzi, a to było robione w innych reżimach politycznych. Nie będę wymieniał nazwisk, ale wszyscy wiemy, o czym mówię. To, co robi Real Madrid TV, to wskazywanie palcem, a ci ludzie mają rodziny. I ta rodzina musi żyć z kibicami, którzy oglądają to wideo i nie umieją odróżnić sportu od błędów w sporcie. Wtedy pojawiają się duże problemy. A kiedy ten problem się pojawi, co uczyni ktoś, kto zrobił to za zgodą klubu? To, co pojawia się w Real Madrid TV, jest kontrolowane przez klub, a wychodzi stamtąd byle co. Ten filmik ma takie samo znaczenie, jak gdyby klub wydał oświadczenie, to jest to samo. Jestem przekonany, że wydarzy się coś poważnego. A kiedy to się stanie, co zrobimy? Kiedy to się stanie, wyrzucimy ręce do góry. A oni powiedzą: „Nie chcieliśmy…”. Oczywiście, że chcieliście! Jest wiele osób, które nie wiedzą, jak zareagować na to, co jest po prostu sportową pomyłką. Bez premedytacji, jak często insynuują w tych filmikach. Jak będzie problem, to odpowiedzialność i wina spadnie na tego, kto kręci te filmiki.
Czy rozmawialiście o złożeniu formalnej skargi?
Mówi się o tym. Ludzie futbolu, pozostałe 19 drużyn, narzekają na to. To nie jest tak, że sędziowie narzekają. Co jest nie tak z sędziami? Nie mamy za sobą pięciu milionów ludzi. Mamy tylko członków rodziny. Gdybyśmy mieli za sobą 5 milionów ludzi, Real Madrid TV nie odważyłoby się robić tych filmów. One atakują słabszych. A robienie tego jest tchórzostwem. Real Madrid TV to tchórze, ponieważ działają przeciwko słabszym.
Ale jak sam powiedziałeś Real Madrid TV to Real Madryt.
Są tchórzami, bo atakują słabszych…
Czy można to w jakiś sposób powstrzymać?
Gdy coś się stanie, kto pierwszy złoży skargę? Jeśli komisja nic nie robi i federacja też nie. Co mnie boli, to gdy sędziemu wytyka się tylko błędy, a pomija dobre decyzje czy pomyłki na korzyść Realu Madryt. Jak chcesz, to gdy wypuszczą swoje filmiki, ja zmontuję inne, gdzie [decyzje sędziowskie] przyniosły im korzyść. To są informacje. Reszta to tchórzostwo i podłość.
Czy ma to jakiś wpływ, że kluby narzekają?
Z tym systemem sędziowania i z tymi samymi arbitrami, Madryt, Barcelona, Valencia, Depor, Atléti... wygrywały LaLigę. Kiedy pojawiła się Superliga, czytałem też, że Čeferin miał podjąć działania przeciwko Madrytowi. I właśnie wtedy wygrali najwięcej trofeów Ligi Mistrzów. Swego czasu mówiło się o "Villarato". Ile tytułów Madryt zdobył z „Villarato”? Co chcesz sprzedać ludziom? To nie jest informacja, to jest kierowanie opinii publicznej przeciwko sędziowaniu. A to musi rozzłościć ludzi futbolu. To jest wskazywanie palcami i to jest coś, co było robione wcześniej.
Jednym z najsilniej krytykowanych piłkarzy jest Vinícius. Jak widzisz jego sytuację?
Jest wiele hałasu. Wiele rzeczy mówi się na boisku i tyle. To, co się dzieje, to fakt, że on jest w centrum uwagi. Z pewnością będzie musiał coś zmienić, ale tak samo będzie z innymi. Każdy będzie musiał się zmienić. W końcu to jest piłka nożna.
Jak według ciebie zostanie rozwiązana sprawa Negreiry i jakie jest twoje zdanie na ten temat?
To najpoważniejsza rzecz jaka przydarzyła się hiszpańskiej piłce i jedna z najpoważniejszych na świecie. Fakt, że klub zapłacił wiceprezesowi, wydaje mi się bardzo poważny. Jak to zostanie rozwiązane? Mam nadzieję, że zostanie doprowadzone do końca. Ktoś musi za to zapłacić. Ja jestem zadowolony, ponieważ nie dotyczy to żadnego z arbitrów.
Jesteś w 100% pewny?
Tak, tu nie chodzi o sędziów. Najbardziej irytujące jest to, że jest wielu dziennikarzy sportowych, którzy chcą, żeby to dotyczyło sędziowania. Każdy, kto insynuuje, że chodzi o arbitraż, nie wie, jak on działa. Po prostu nie wie!
Więc jak to działa?
Chodzi o klub, który chciał coś uzyskać od wiceprezesa, a ten sprzedał im dym i ten dym został kupiony za miliony. Ale te pieniądze nie trafiły do żadnego sędziego. Enriquez nie miał wpływu na żadnego arbitra.
Towarzyszył niektórym sędziom, jadał z nimi...
Nigdy mi nie towarzyszył. Proszę podać konkretne nazwiska. Pojawiają się dwa, może trzy, ale to nie była norma. I te spotkania miały miejsce, gdy temat nie był jeszcze znany. Mam jedno pytanie, czy w więzieniach siedzą czasem dziennikarze? Oczywiście, że tak, więc czy dziennikarstwo jest skorumpowane? Nie. Dlaczego środowisko sędziowskie jest skorumpowane, bo jeden czy dwóch czy dwóch arbitrów faktycznie było. Zawsze inaczej mówimy o sędziowaniu.
Oni płacili przez 17 lat z rzędu.
To problem arbitrażu i piłki nożnej. Dlaczego przez 17 lat środowisko piłkarskie nie zorientowało się, że jakiś klub płacił? Gdzie są kontrole LaLigi, że musiały przyjść urzędy skarbowe i rozmontować całą sprawę?
Czy włożyłbyś rękę w ogień za swoich sędziów? Nikt nie powie, że byli kupieni?
Tak, za tych z moich czasów – tak. Bo wiem, jak to działa. Żaden z nich. Wszystko inne to demagogia. Sędziowie to jedynie, którzy byli tu uczciwi. Na koniec sezonu ujawnialiście, że byli piłarze, którzy sprzedawali mecze. W Hiszpanii nie ma sędziów w więzieniu.
Jak myślisz, co powie Laporta w poniedziałek?
Mam nadzieje, że wszystko wyjaśni, że powie, gdzie są pieniądze. Jeśli nie powie, gdzie jest ostatnie euro, to nie powinien robić konferencji prasowej. Jeśli nie powie, gdzie są pieniądze, nie powinien wychodzić do mediów. Dla dobra futbolu najlepiej będzie, jeśli Laporta powie w poniedziałek, gdzie są pieniądze.
Niektórzy zdejmują z niego ciężar, mówią, że płacenie za raport to nie taka wielka sprawa. Jeśli nie było to tak ważne, to dlaczego nie upublicznili tego w tamtym czasie?
Oczywiście, że jest ważne. Można zapłacić 100 milionów za raport byłemu arbitrowi, ale zapłacenie jednego euro wiceprezesowi CTA w imieniu klubu to bardzo poważna sprawa. Dla mnie poważną rzeczą nie jest to, że kwota sięgnęła siedmiu milionów, ale sam fakt, że płacono, nawet gdyby było to tylko jedno euro. Dlatego właśnie nie podano tego wtedy do publicznej wiadomości. Nawet gdyby to była tylko kawa, myślę, że byłoby to bardzo poważne, ale w jakim kraju żyjemy? Aktywny klub i aktywny wiceprezes CTA nie mogą mieć innych kontaktów niż te zawodowe.
Jaka jest wina sędziów w tym, co się dzieje?
W „sprawie Negreiry” żadna, bo winny jest Negreira i ten, kto mu zapłacił. Winny jest ten, kto zapłacił wiceprezesowi CTA. My, sędziowie, nic nie wiedzieliśmy.
Czy to możliwe, że pieniądze tam zostały? Gdzie one są?
To ma wyjaśnić Laporta w poniedziałek. Moja hipoteza jest taka, że pieniądze wróciły do dyrektorów Barcelony. Uczynili to tak prostym jak raport sędziowski. Płacą ci pół miliona rocznie, ty zatrzymujesz 100 tysięcy euro, a reszta wraca. To moja teoria, ale nie ma prawd absolutnych. To moja teoria, ale mogę się mylić, bo nie ma prawdy absolutnej, inaczej przeprowadziłbym proces! Czuję oburzenie tym wszystkim, bo wykształceni ludzie, jak dziennikarze sportowi chcą, a przynajmniej sporo dziennikarzy chce, żeby jakiś sędzia się w tej sprawie pojawił. A tego nie udowodnią, bo to niemożliwe, żeby choć jedno euro trafiło do sędziego.
Dlaczego to niemożliwe?
Ponieważ w organizacji sędziowskiej, jeśli chcesz wygrać ligę, musisz skorumpować 20 sędziów. Barcelona przegrała ligę w ostatnim meczu, kiedy bramka Messiego nie została uznana. Barcelona wygrała ligę dzięki temu, że López Nieto podyktował karnego w 91. minucie w meczu Deportivo - Valencia. Czy wyobrażasz sobie, co musiałby znosić López Nieto, gdyby nie podyktował tego karnego, teraz gdy Negreira wyszedł na jaw? Byłby pierwszym podejrzanym! Co powiedziałby Lendoiro tego dnia, gdyby nie było karnego. Wszyscy mówilibyśmy, że te pieniądze mogły na to wpłynąć. W ostatnim meczu ligowym można na przykład kupić sędziego. W jednym meczu można, ale nie w 38 meczach, bo trzeba kupić 20 sędziów. W ostatnim spotkaniu pada bramka, która zostaje nieuznana. Czy Enriquez był tego dnia na zwolnieniu lekarskim? Czy nie dostał wynagrodzenia w tym roku?
Komentarze (10)