Barcelona rozbiła Betis na Spotify Camp Nou!

Błażej Gwozdowski

29 kwietnia 2023, 19:49

123 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

4:0

Herb FC Barcelona

Real Betis

RBB

  • Andreas Christensen 14'
  • Robert Lewandowski 36'
  • Raphinha 39'
  • Guido Rodriguez 82' (sam.)
  • Barcelona pokonała Betis 4:0, grając przez godzinę w przewadze jednego zawodnika, a w końcówce nawet 11 na 9
  • Autorami trafień byli Christensen, Raphinha, Lewandowski oraz Guido (bramka samobójcza)
  • W końcówce zadebiutował zaledwie 15-letni Lamine Yamal 

Mecz z Rayo Vallecano był bolesnym potwierdzeniem zniżki formy ekipy Xaviego. Wcześniejsze z trudem zdobyte punkty pozwoliły utrzymać bezpieczną przewagę nad Realem, ale po ekipie, która pokonała dwukrotnie Królewskich nie było już śladu. Tym razem do kadry wrócił jednak Dembélé, a w wyjściowej jedenastce mogliśmy zobaczyć optymalny kwartet pomocników: De Jong, Sergio, Pedri i Gavi. Dużym wzmocnieniem był też powrót Christensena, który wraz z Koundé i Araujo tworzył w tym sezonie najsilniejszą defensywę w Hiszpanii. W kolejnym meczu od początku wystąpili także Balde, Raphinha i Lewandowski, a między słupkami stanął Ter Stegen.

Barcelona od pierwszych minut była ustawiona bardzo wysoko, z Christensenem uczestniczącym w rozgrywaniu akcji na połowie przeciwnika. Brakowało jednak zrozumienia i mnożyły się straty, po których na szczęście udawało się szybko odzyskać posiadanie. W 11. minucie do piłki zagranej w pole karne dopadł Raphinha, ale jego dośrodkowanie zostało przechwycone. Dwie minuty później Brazylijczyk już świetnie wrzucił w pole karne, a Christensen strzałem głową pokonał golkipera Betisu! W 22. minucie dobre dośrodkowanie Mirandy na gola próbował zamienić Luiz Henrique, ale nie oddał nawet celnego strzału.

W 27. minucie świetnie do Raphinhi podał Lewandowski, a Brazylijczyk wypracował sobie pozycję do strzału i uderzył zza pola karnego. Niestety bardzo niecelnie. Przed drugim polem karnym wyczyn Raphinhi skopiował Willian Jose. Tymczasem Edgar brzydko sfaulował Pedriego, a sędzia pokazał mu żółtą kartkę. Był to już jednak drugi kartonik na jego koncie, przez co zakończył swój występ w pierwszej połowie. Nie musieliśmy długo czekać, aż Barcelona wykorzysta grę w przewadze. W 36. minucie Koundé dośrodkował w pole karne, gdzie czekał już Robert Lewandowski i wpakował piłkę do siatki. Chwilę później świetnie podanie Busquetsa wykorzystał Raphinha, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Potrzebna była jednak jeszcze analiza VAR, po której decyzja głównego została zmieniona, a Brazylijczyk do asysty dołożył bramkę.

W doliczonym czasie gry kolejną okazję miał Raphinha, ale tym razem przyjął niedokładnie i obrońca zdołał mu przeszkodzić. Dominacja Barcelony była całkowita. Powrót Christensena, Pedriego i De Jonga to było to, czego ten zespół bardzo potrzebował. Wynik do przerwy mówił sam za siebie. Betis nie istniał i trudno było oczekiwać, by grając w dziesiątkę, odwrócił losy spotkania.

Gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Trzykrotnie w dogodnej sytuacji znalazł się Lewandowski, ale nie wykorzystał żadnej z szans. Najlepszą miał po podaniu Pedriego, kiedy znalazł się oko w oko z Silvą. Chwilę później Polak w jeszcze dogodniejszej sytuacji trafił w słupek. Tymczasem na boisku pojawili się Fati i Alonso, zmieniając De Jonga i Christensena. Ansu szybko pokazał się z dobrej strony, najpierw szukając podaniem Raphinhi, a później pokazując się w polu karnym. W obu przypadkach zabrakło odrobiny precyzji, by wykreować okazję bramkową. W 72. minucie z dystansu uderzył Raphinha, niestety niecelnie. Chwilę później boisko opuścili świetnie dysponowani dzisiaj Pedri i Raphinha, a w ich miejsce pojawili się Kessie i witany brawami Dembélé.

W 79. minucie wprowadzony na boisko zaledwie kwadrans wcześniej Joaquín usiadł na murawie i zasygnalizował konieczność zmiany. Była to kolejna fatalna informacja dla Betisu, ponieważ Manuel Pellegrini wykorzystał już pięć zmian i goście musieli kończyć spotkanie w dziewiątkę. W 82. minucie Ansu Fati ograł w polu karnym Carvalho i zagrał w poprzek pola karnego, a piłkę do własnej bramki skierował Guido.Chwilę po celebracji boisko opuścił Gavi, a jego miejsce zajął zaledwie 15-letni Lamine Yamal. Z kolei Robert Lewandowski wciąż szukał drugiej bramki, ale Rui Silva obronił jego strzał zza pola karnego. W 86. minucie doskonałą okazję na zdobycie bramki w debiucie miał Lamine Yamal, który przejął piłkę w polu karnym po błędzie obrońcy Betisu. Niestety uderzył wprost w bramkarza. 

Lamine Yamal znów błysną w 90. minucie Tym razem znakomicie podał w pole karne do Dembélé, który nie zdołał jednak ani uderzyć na bramkę, ani odegrać do któregoś z partnerów. Z rzutu wolnego strzelił jeszcze Lewandowski, ale wprost w bramkarza. Sędzia nie przedłużał przesadnie męczarni Betisu i po tym stałym fragmencie zakończył spotkanie. Barcelona pewnie zwyciężyła, co w takich okolicznościach było jej obowiązkiem. Świetny mecz rozegrał Raphinha, a obiecujący debiut zaliczył Lamine Yamal. Mistrzostwo jest już bardzo blisko.

Barcelona: Ter Stegen, Balde, Christensen (min. 59, Alonso), Araujo, Koundé, Sergio, Frenkie de Jong (min. 59, Ansu Fati), Pedri (min. 73, Kessie), Gavi (min. 83, Lamine Yamal), Raphinha (min. 73, Dembélé)i Lewandowski.

Real Betis: Rui Silva, Miranda (min. 64, Abner), Luiz Felipe (min. 12, Edgar), Pezzella, Montoya, Guido, Carvalho, Luiz Henrique (min. 46, Paul), Ayoze (min. 64, Joaquín), Canales (min. 75, Juanmi) i Willian Jose.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (123)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze