Dani Alves nadal przebywa w areszcie w związku z domniemanym gwałtem na młodej kobiecie w łazience katalońskiego klubu nocnego Sutton w nocy z 30 na 31 grudnia ubiegłego roku. Były obrońca FC Barcelony przebywa za kratkami od czterech miesięcy, a domniemana ofiara ponownie złożyła zeznania. Przedstawiono je w programie En boca de todos ("Na ustach wszystkich") w telewizji Cuatro.
- Podszedł do mnie i powiedział: "Nie wiesz, kim jestem?" Odpowiedziałam: "Nie'". Powiedział mi: "Nazywam się Dani, gram w petanque w Hospitalet". Pamiętam, że wziął moją rękę i położył ją na swojej dolnej części ciała. Ponownie kazał mi z nim wyjść. Odmówiłam. Zaczęłam się naprawdę bać i pomyślałam: "A co, jeśli dosypie mi czegoś do drinka? A co, jeśli zrobi coś mojej przyjaciółce?" Pomyślałam o wszystkim w bardzo krótkim czasie.
- Wykonał jakiś gest w moją stronę i wtedy powiedziałam kuzynce: "Nie wiem czy idę". A on powiedział mi: "w porządku" i wykonał gest, abym poszła i tyle. W żadnym momencie nie wiedziałam, dokąd idę. Pamiętam, że poszłam tam, gdzie był.
- W tym momencie powiedziałam: "Jestem pewna, że to albo drzwi na ulicę, albo pokój VIP, albo inna część klubu". Pamiętam, że otworzył drzwi i weszłam do środka, a kiedy weszłam, zobaczyłam, dokąd idę. Zobaczyłam, że to malutka toaleta, bardzo malutka. Miała tylko jeden sedes i miejsce do mycia rąk.
- Pamiętam, jak podniósł moją sukienkę i kazał mi usiąść na nim. Pamiętam, jak powiedziałam: "Nie mogę, nie mogę, muszę iść, nie chcę", a on zaczął mówić do mnie wiele rzeczy. Kiedy później położył mnie na podłodze, pamiętam, że byłam zszokowana, nie wiedziałam, co robić.
- Wiem, że nie tylko złapał mnie za włosy, ale też kazał uklęknąć przed nim. W tym momencie zobaczyłam tatuaż. Jak łuk. Powiedziałam: "Ten facet naprawdę mnie skrzywdzi". Wszedł w tym momencie. Byłam naprawdę przerażona. Twarz, tatuaż... i do dziś są to sceny, które często do mnie wracają.
Komentarze (60)