Joana Sanz przerwała milczenie i wypowiedziała się na temat swojego związku z Danim Alvesem, a także odniosła się do wizyt w areszcie, w którym przebywa obecnie były piłkarz Barcelony.
Niewinność Alvesa: Wierzę w jego niewinność i mam nadzieję, że się nie mylę. Znając go, mogę powiedzieć, że Dani nie jest złym człowiekiem. To, że zepsuł nasze małżeństwo to prawda, ale nie sądzę, że kiedykolwiek by to zrobił, wiedząc, że może stracić wszystko. To zbyt poważna sprawa.
Więzienie: Myślę, że zrobił to dla mnie, ale nie po to, by wykonać kolejny cios. Kiedy poszedł do więzienia, moja matka nie żyła od tygodnia i myślę, że nie chciał, żebym cierpiała jeszcze bardziej. Myślę, że nie chciał o tym mówić, żeby nie sprawiać mi więcej bólu w najgorszym momencie mojego życia.
Rozwód: Najbardziej boli mnie to, że miłość pozostała nienaruszona.
Wizyty w więzieniu: To bardzo skomplikowane. Widzę go przez szybę i rozmawiamy przez telefon. Nie jesteśmy sami. Są to przezroczyste kabiny, w których po bokach jest więcej osób, które jeśli mówisz trochę głośniej, słuchają cię. Dlatego jest to dla mnie tak trudne i dlatego wciąż nie byliśmy w stanie rozmawiać o poważnych sprawach, które nas dotyczą. Nie udało mi się go nawet obrazić.
Opuszczenie Hiszpanii przez Alvesa: Ale dokąd pójdzie? Poszedł dobrowolnie zeznawać i nigdy przed niczym nie uciekał. Poza tym powiedział mi, że osobą, którą kocha najbardziej, jestem ja i dlatego nigdy nie opuści Hiszpanii. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest podjąć środki zaradcze: odebranie paszportu, lokalizator, nie wiem, jest wiele opcji.
Reakcja Daniego na pobyt w więzieniu: Tylko płakał. Nie ma z kim porozmawiać. Jest sam ze swoimi myślami. Teraz, w miarę upływu czasu, staje się coraz silniejszy, ćwiczy tyle, ile może i dużo czyta, aby mieć zajętą głowę.
Brak możliwości pojednania z piłkarzem: I to rani moje serce, ponieważ kocham go i zawsze będę go kochać. To był bardzo ważny etap w moim życiu i dlatego nadal będę tam z szacunku, ale nie jako para.
Brak pomocy finansowej ze stron Alvesa: Chciała wyjechać do Paryża, ale przy tamtejszych cenach mieszkań nie mogłam sobie na to pozwolić. Nie wiedziałam, co robić, musiałam się stąd wydostać. I tylko dla mojego zdrowia psychicznego poprosiłam go o pomoc, aby móc opuścić Hiszpanię, ale Dani odmówił.
Dlaczego Dani nie pomógł: Mam dwie wersje. Pierwsza ta, którą mi powiedział, że nie może sobie teraz na to pozwolić. A druga, że nie chciał, żebym opuszczała dom. Nie chciał, żebym się wyprowadzała, żeby nie stracić ze mną kontaktu. Oczywiście źle to odebrałam, bo nigdy w życiu o nic go nie prosiłam, zawsze radziłam sobie sama, a mimo to widziałam, jak pomagał swoim przyjaciołom i ludziom, których dopiero co poznał. Dlatego mnie to zaniepokoiło.
Komentarze (14)