Sergio Busquets, który niedawno dołączył do Interu Miami udzielił wywiadu dla Catalunya Ràdio. Były zawodnik FC Barcelony zapewniał, że ponowna gra z Messim i Albą w jednym klubie to zbieg okoliczności.
Dlaczego Miami?
Z wielu powodów. Mieli zamiar podpisać ze mną kontrakt przez długi czas i sprawili, że poczułem się bardzo kochany. Na poziomie rodzinnym życie w Stanach Zjednoczonych było doświadczeniem, które chcieliśmy przeżyć. Wszystko się zgrało, porozumienie z Leo, fakt, że trenerem jest Tata [Martino]…
Czy rozmawiałeś o tym z Messim i Albą?
Nie. Jesteśmy przyjaciółmi i rozmawiamy. Zwłaszcza Leo i ja wiedzieliśmy, że kończymy nasz kontrakt i że jest to możliwe. A transfer Jordiego był niespodzianką w ostatniej chwili, ponieważ osiągnął porozumienie z Barceloną i to była zupełnie inna sytuacja. Leo mógł chcieć pozostać w Europie jeszcze przez rok, może w Barcelonie, ale ja byłem dość zdeterminowany, by odejść.
Czy zmienicie amerykańską piłkę nożną?
Nie. Wiemy, że przybywamy do kraju, w którym wszystko jest pokazem, a dla nich to także boom. Wiemy, że piłka nożna tutaj się rozwija, że mają mistrzostwa świata, a jeśli możemy dołożyć swoją cegiełkę, tym lepiej.
Co sądzisz o Oriolu Romeu?
Myślę, że jeśli jest w Barcelonie, to dlatego, że na to zasłużył. Miał bardzo dobry sezon w Gironie, jest zawodnikiem, który zna klub, trenera, kolegów z drużyny i życzę mu wszystkiego najlepszego.
Jak wygląda adaptacja do zespołu?
To prawda, że nie trenowałem zbyt wiele. Presezon odbyłem sam w Barcelonie, ponieważ nie mogłem przyjechać z powodu problemów z wizą, ale czuję się dobrze. Muszę wchodzić stopniowo. Poznaję drużynę i moich kolegów z zespołu.
Komentarze (13)