Wiele wskazuje na to, że Ousmane Dembélé odejdzie do Paris Saint-Germain. Pytanie już tylko "kiedy?" i "Za ile?". Niespodziewane pożegnanie Francuza budzi wiele pytań m.in. co do zainwestowania zaoszczędzonych pieniędzy czy szansy dla m.in. Eza Abde. Warto jednak pochylić się również nad postacią Raphinhi, który może mieć teraz pełną "władzę" na prawym skrzydle Barcelony. Czy Brazylijczyk poradzi sobie w takiej sytuacji?
Zarówno przed okienkiem transferowym, jak i w jego trakcie to Raphinha był wymieniany jako jeden z piłkarzy, którzy mogą opuścić Barcelonę, dając klubowi spory zastrzyk pieniędzy. Jednocześnie Dembélé był uznawany za zawodnika nie na sprzedaż, za piłkarza kluczowego dla Xaviego. Teraz wszystko wskazuje na to, że odejście Dembélé do PSG jest jednoznaczne pozostaniem Raphinhi. Trudno sobie wyobrazić, aby Barça pożegnała obu swoich nominalnych prawych skrzydłowych. To oznacza, że jeśli klub nie dokona już wzmocnień konkretnie na tę pozycję (Sport wymienia m.in. Leroya Sane), to Brazylijczyk będzie zapewne pierwszym wyborem Xaviego na najważniejsze mecze sezonu, a "Rapha" ma już w tym doświadczenie.
Od początku lutego do niemal końca kwietnia tego roku Dembélé pauzował z powodu urazu uda i opuścił aż 17 spotkań. W tym czasie Barcelona mierzyła się aż trzy razy z Realem Madryt, dwa razy z Manchesterem United, a także m.in z Realem Betis, Sevillą, Villarrealem, Athletikiem i Atlético Madryt. W 15 z tych 17 spotkań Raphinha zagrał od pierwszej minuty i zdobył 5 bramek oraz zanotował 3 asysty. Z kolei w okresie, w którym Dembélé był zdrowy, Brazylijczyk strzelił 5 goli i zanotował 9 asyst w 33 meczach. Daje to średnio 0,5 udziału przy golu (G/A) na mecz bez Dembélé i 0,4 G/A na mecz z Dembélé. Różnica nie jest zatem na tyle duża, aby móc stwierdzić, że Raphinha rzeczywiście wykorzystał efektywnie nieobecność Francuza, lecz w 7 meczach po powrocie do zdrowia Dembélé "Rapha" zagrał od początku 6 razy, a Dembélé 5 razy wchodził z ławki.
To oczywiście tylko liczby. Jeśli chodzi o samą grę, są to dosyć różni skrzydłowi. Dembélé potrafi zrobić "coś" z niczego, lecz potrzebuje do tego wielu prób, a Raphinha często daje "konkrety" w postaci asyst czy goli, lecz równie często ma problemy z minięciem przeciętnych obrońców LaLigi. Można by wręcz stwierdzić, że idealnie się pod tym względem uzupełniali, lecz teraz wszystko wskazuje na to, że Xavi będzie mógł liczyć tylko na Brazylijczyka, bo na rynku trudno o piłkarza podobnego profilem do Francuza, który byłby w zasięgu Dumy Katalonii. Można się zatem spodziewać, że uzupełnieniem (na razie trudno mówić o konkurencji) dla Raphinhi byliby Ferran Torres i Ez Abde.
Czy Raphinha poradzi sobie w roli pierwszego wyboru na prawe skrzydło Barcelony, jeśli klub nie postara się o bezpośrednią konkurencję? Optymista powie, że skoro w pierwszym sezonie w nowym, tak wielkim klubie 26-latek zanotował pierwsze od dawna "double-double" (10G12A), to w drugiej kampanii, już w pełni zaadaptowany do drużyny i miasta, i bez konkurenta w osobie Dembélé, który był ulubieńcem Xaviego, może to wyglądać jeszcze lepiej. Z drugiej strony brak konkurencji na takim poziomie oraz jeszcze większy nakład minut może mieć negatywny wpływ na Brazylijczyka, który podczas presezonu jak na razie prezentuje dosyć niski poziom.
Komentarze (24)