Ostatnie dwa sezony Pedriego naznaczone były kontuzjami. Mimo że w trakcie tego lata docierały do nas informacje o jego fizycznej metamorfozie i specjalnym planie mającym zapobiegać urazom, to niestety Kanaryjczyk wczoraj znów dostał kontuzji mięśniowej. Xavi Hernández będzie sobie musiał radzić bez młodego pomocnika co najmniej kilka tygodni, a my sprawdzamy, jak bardzo dotychczas Barça cierpiała na absencjach Pedriego.
Zacznijmy jednak od początku, czyli od pierwszego sezonu Kanaryjczyka w Barcelonie – nie trzeba być bowiem ekspertem, żeby wiedzieć, że to właśnie tutaj należy szukać źródeł jego problemów. Pedri trafił do stolicy Katalonii latem 2020 roku z drugoligowego Las Palmas, a Ronald Koeman, który zastąpił na stanowisku trenera Blaugrany Quique Setiena, był oczarowany umiejętnościami 18-latka.
Zauroczenie było tak mocne, że Holender dosłownie nie wyobrażał sobie składu Barçy bez Pedriego. W całym sezonie dał mu odpocząć tylko dwa razy: w grupowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Ferencvarosem oraz w ostatniej kolejce LaLigi, przeciwko Eibarowi. Oprócz tego, Pedri w barwach Barcelony pojawił się na boisku w 52 spotkaniach, z czego 40 z nich zaczął jako zawodnik pierwszego składu. Łącznie przebywał na boisku przez 3526 minut.
Kanaryjczyk miał mocną pozycję nie tylko w klubie, ale również w reprezentacji. Tuż po zakończeniu sezonu klubowego Pedri pojechał na Euro 2020, gdzie dotarł z Hiszpanią do półfinału, rozgrywając aż 629 minut, gdyż La Roja upodobała sobie dogrywki. Jednak nie tylko Luis Enrique na niego liczył – ówczesny szkoleniowiec kadry młodzieżowej, a obecnie dorosłej reprezentacji, Luis de la Fuente, zabrał go na Igrzyska Olimpijskie, gdzie Kanaryjczyk zagrał kolejne 559 minut, w tym kolejne kilka dogrywek. Świat obiegło wówczas słynne zdjęcie, na którym Pedri wyglądał nie jak beztroski nastolatek, ale styrany życiem mężczyzna.
Oprócz wielkich turniejów, podczas sezonu 2020/21 Pedri reprezentował barwy La Roja również w ramach eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy (168 minut), eliminacji mundialu (185 minut), a nawet podczas spotkania towarzyskiego (28 minut).
Łącznie zatem Pedri do 3526 minut rozegranych w klubie dołożył 1569 minut w barwach reprezentacji Hiszpanii. Nastoletni wówczas pomocnik podczas swojego pierwszego sezonu w futbolu na najwyższym poziomie (i to sezonu bodaj najbardziej wymagającego w historii, w którym kumulacja meczów z uwagi na wcześniejszą pandemiczną przerwę była niesamowita), został zawodnikiem z największą liczbą występów spośród wszystkich profesjonalnych piłkarzy.

Sezon 2021/22 – początek problemów
Rachunek za takie szaleństwo Pedri musiał zapłacić bardzo szybko. Już 14 września 2021 roku w meczu z Bayernem Monachium Kanaryjczyk doznał urazu mięśnia czworogłowego lewego uda. Pierwsze prognozy były niejednoznaczne: niektóre media mówiły o 10-15 dniach pauzy, zaś inne nawet o 3-4 tygodniach.
Ostatecznie Hiszpan wrócił do gry już po dwóch tygodniach, na spotkanie z Benfiką… po czym jego uraz się odnowił. Wówczas w ASie mogliśmy przeczytać, że „ostatnie badanie rezonansem magnetycznym nie potwierdziło, że gracz jest w 100% wyleczony. Kontuzjowany mięsień nie był jeszcze odpowiednio napięty. Mimo to fizjoterapeuci i lekarze pozwolili Pedriemu na grę, z czego skrzętnie skorzystał Ronald Koeman, posyłając go na boisko od pierwszej minuty w spotkaniu z Benficą”.
Choć młody pomocnik miał wrócić do gry po kilku tygodniach, to jego absencja przedłużała się. W trakcie kontuzji Pedriego z klubem pożegnał się Ronald Koeman, a jego miejsce zajął Xavi Hernández. Kanaryjczyk zadebiutował pod wodzą nowego trenera dopiero 20 stycznia 2022 roku, gdzie czekała go… dogrywka w meczu Pucharu Króla z Athletikiem, w którym opuścił murawę z podejrzeniem urazu. Tym razem skończyło się tylko na strachu (swoją drogą, w tym właśnie meczu nawrotu kontuzji doznał natomiast Ansu Fati).
Pedriemu nie dane jednak było dokończyć sezonu. Kolejnego urazu doznał 14 kwietnia 2022 roku w spotkaniu z Eintrachtem Frankfurt. Problematyczne znów okazało się lewe udo, tym razem mięsień dwugłowy. Wyrok był jasny – Kanaryjczyk straci resztę sezonu.
W sezonie 2021/22 Pedri rozegrał w klubie zaledwie 22 mecze, z czego 19 od pierwszej minuty. Na boisku przebywał łącznie 1708 minut, ponad dwukrotnie mniej niż rok wcześniej.
W 22 meczach, w których Pedri przebywał na boisku, Barcelona zanotowała bilans 12 zwycięstw, 5 remisów i 5 porażek (55% zwycięstw). W 31 opuszczonych przez niego spotkaniach (30 z powodu kontuzji, zaś 1 decyzją trenera), Barcelona odniosła 14 wygranych, 9 remisów i 8 porażek (45% zwycięstw).
Absencje Pedriego były jeszcze bardziej dotkliwe w LaLidze: Kanaryjczyk rozegrał zaledwie 12 spośród 38 meczów. Gdy Pedri był na boisku, drużyna zanotowała bilans 10 wygranych, 2 remisów i ani razu nie przegrała (83% zwycięstw). Gdy go brakowało, zespół zwyciężył 11 razy, 8 razy zremisował i 7 razy schodził z boiska pokonany (42% zwycięstw).
Sezon 2022/23 – udana jesień, problematyczna wiosna
Sezon 2022/23 miał wyglądać dużo lepiej dla młodego pomocnika. I tak się rzeczywiście stało – przez kilka miesięcy Pedri nieprzerwanie był do dyspozycji zarówno Xaviego Hernándeza, jak i Luisa Enrique. Doczekał się nawet prawdziwego odpoczynku, choć w niewielkim wymiarze: Xavi dał mu chwilę wytchnienia w meczach z Viktorią Pilzno oraz AD Ceutą.
Niestety, pierwszy dwumecz Ligi Europy 2022/23 zakończył się dla Pedriego tak samo jak ostatnia rywalizacja w sezonie 2021/22 – kontuzją. Tym razem Kanaryjczyk doznał urazu mięśnia prostego prawego uda w pierwszym meczu przeciwko Manchesterowi United.
Choć zgodnie z początkowymi prognozami Pedri miał powrócić na ligowe El Clásico rozgrywane 19 marca 2023 roku, to ostatecznie nie zagrał nie tylko w tym meczu, ale nawet w kwietniowym starciu z Realem Madryt w Pucharze Króla. Ostatecznie Kanaryjczyk pojawił się na boisku w meczu z Atlético Madryt, 23 kwietnia.
Młody pomocnik zdążył jednak rozegrać tylko 349 minut w 5 meczach ligowych, po czym… znów dostał urazu. Po raz kolejny chodziło o mięsień prawego uda, a kontuzja oznaczała koniec sezonu dla byłego piłkarza Las Palmas.
W sezonie 2022/23 Pedri rozegrał w klubie zaledwie 35 meczów, z czego 31 od pierwszej minuty. Na boisku przebywał łącznie 2715 minut.
W 35 meczach, w których Pedri przebywał na boisku, Barcelona zanotowała bilans 26 zwycięstw, 4 remisów i 5 porażek (74% zwycięstw). W 18 opuszczonych przez niego spotkaniach (16 z powodu kontuzji, zaś 2 decyzją trenera), Barcelona odniosła 10 wygranych, 2 remisy i 6 porażek (56% zwycięstw).
Po raz kolejny absencje Pedriego były jeszcze bardziej dostrzegalne w LaLidze: Kanaryjczyk rozegrał 26 spośród 38 meczów. Gdy Pedri był na boisku, drużyna zanotowała 22 wygrane, 2 remisy i 2 porażki (85% zwycięstw). Gdy go brakowało, zespół zwyciężył 6 razy, 2 razy zremisował i 4 razy schodził z boiska pokonany (50% zwycięstw).
No Pedri, no party
Łącznie w poprzednich dwóch sezonach Pedri rozegrał zatem 57 meczów, a opuścił aż 49, z czego 46 z powodu kontuzji (pozostałe 3 decyzją trenera). Kanaryjczyk z powodu urazów stracił zatem 45% spotkań, będąc dostępny zaledwie w 55% meczów.

W 57 meczach, w których trenerzy mieli do dyspozycji Pedriego, zespół odniósł 38 zwycięstw, zanotował 9 remisów i 10 porażek (67% zwycięstw). W 49 opuszczonych przez niego spotkaniach, Barcelona odniosła 24 wygrane, 11 remisów i 14 porażek (49% zwycięstw).
Najbardziej jednak wymowne są statystyki w LaLidze – Pedri bowiem w ostatnich dwóch sezonach… rozegrał dokładnie jeden kompletny sezon (38 meczów rozegranych, 38 opuszczonych). Gdy Pedri był na boisku, Barcelona wygrała 32 mecze, 4 razy zremisowała i 2 razy przegrała (84% zwycięstw). Gdy Pedriego brakowało, Barça wygrała 17 razy, 10 razy zremisowała i 11 razy schodziła z boiska pokonana (45% zwycięstw).

Przedstawiając te dane bardziej obrazowo – podczas „sezonu” rozgrywanego z Pedrim (38 meczów, w których zagrał) Barça zdobyła 100 punktów, co stanowiłoby wyrównanie historycznego rekordu LaLigi. W „sezonie”, w którym go zabrakło (38 meczów, które opuścił), Barcelona uzyskała zaledwie 61 oczek – taki wynik w ostatnim sezonie dałby jej piąte miejsce w lidze.
Co przyniesie przyszłość?
Wczorajszy uraz mięśnia prostego przedniego prawego uda jest już piątą kontuzją mięśniową Kanaryjczyka w ciągu ostatnich dwóch lat (a szóstą, jeżeli liczyć nawrót po jednym meczu z Benfiką jako osobny uraz).
Co ciekawe, większości z tych urazów Pedri nabawił się w meczach europejskich pucharów: kolejno z Bayernem Monachium (oraz nawrotu z Benfiką), Eintrachtem Frankfurt oraz Manchesterem United (wraz z późniejszym nawrotem).
Zależność Barcelony od Pedriego, czyli pedridependencia, była w ostatnich dwóch sezonach aż nadto widoczna i znajduje oparcie w twardych danych. Teraz Blaugrana powinna jednak odczuć nieobecność Kanaryjczyka w nieco mniejszym stopniu, bowiem do drużyny w lato dołączył Ilkay Gündoğan. Pozostaje mieć nadzieję, że Xavi Hernández będzie miał pomysł, na to jak poukładać zespół pod nieobecność młodego zawodnika, a ten powróci na boisko nie tylko szybko, ale już bez dalszych problemów zdrowotnych.
Wszystkie wyliczenia za portalem Transfermarkt
Komentarze (47)