Marc Bartra może otrzymać szansę ponownego debiutu w Betisie, przeciwko swojemu byłemu klubowi. Wychowanek jest bardzo podekscytowany powrotem do Verdiblancos. Dziennikarze Sportu zapytali go powrót do Andaluzji i o piłkarzy związanych z Barceloną.
Sport: Jak się czujesz po powrocie do Betisu?
Marc Bartra: Bardzo dobrze. W tym klubie byłem bardzo szczęśliwy i jestem zadowolony z powodu ponownego spotkania z moimi kolegami, pracownikami klubu, i oczywiście fanami.
Wzruszyłeś się ostatnio na trybunach, gdy był śpiewany hymn...
Tak, wystarczyły same słowa, kiedy wybrzmiały i śpiewa go się a capella, wszyscy stoją, szaliki na wietrze. Czucie się częścią tego napawa mnie dumą.
Jak podchodzisz do jutrzejszego meczu na poziomie osobistym?
Wyobraź to sobie. To będzie mój ponowny debiut z Betisem, jeśli trener zdecyduje się mnie wystawić. Dodatkowo przeciwko drużynie, której jestem tak wdzięczny za prawie 15 lat. Mam wielkie chęci, to będzie bardzo szczególne.
Grałeś na Montjuïc?
Z tego co pamiętam to raz. To było w reprezentacji Katalonii i Johan Cruyff był trenerem (4:0 przeciwko Hondurasowi w 2010 r.).
Po odejściu Luiza Felipe do Arabii otwiera się przed tobą wielka szansa na grę?
Wiem, jaka odpowiedzialność wiąże się z byciem zawodnikiem Betisu i od pierwszego dnia czuję to zaangażowanie. W ciągu pięciu lat mojej pracy w klubie były sezony, w których rozegrałem ponad 40 meczów. Naprawdę doceniam to, że tutaj, w Betisie, zawsze najważniejszy jest zespół i stanowimy zwartą grupę.
Jednym ze środkowych obrońców jest Chadi Riad, wypożyczony z Barçy. Jak go postrzegasz?
Widzę, że jest bardzo zaangażowany, uważnie słucha rad trenera, jak również tych, których udzielam mu ja. Oby pomógł jak najlepiej drużynie.
A przyjście Abde?
Ma ogromny potencjał, bardzo dobrze radzi sobie w sytuacjach jeden na jednego, jest odważny i szybki. To dla nas bardzo ważny transfer.
Co myślisz o początku sezonu w wykonaniu Barçy?
Uważam, że Xavi wykonuje wielką pracę, co można było już zobaczyć w poprzednim sezonie. Stworzył świetną drużynę.
Kiedy grałeś z Xavim, widziałeś w nim już trenera?
Jak najbardziej. To człowiek futbolu. Dominuje w grze pozycyjnej z piłką i bez. Widzimy, że poprawił też poziom defensywy. Wie dużo i kocha swój dom - Barçę.
Jak Betis może zagrozić Barcelonie? Gdzie widzisz możliwości?
Przeciwko Barcelonie musimy dać z siebie wszystko, zadbać o wszystkie szczegóły i rozegrać praktycznie idealny mecz. Ale już wiemy, jak to jest pokonać Barcelonę.
Jesteś zaskoczony talentem młodych graczy, takich jak Lamine?
Obserwujemy się na portalach społecznościowych, niedawno do niego napisałem i powiedziałem, żeby twardo stąpał po ziemi, że to doprowadzi go do zrobienia kariery, że mentalność jest najważniejsza, nawet ważniejsza niż talent. Robi różnicę i wydaje się być bardzo dobrym chłopakiem.
Od młodego po weterana. Lewandowski może zagrać z przodu...
Uff, przez dwa lata stoczyliśmy wiele bitew w Niemczech (uśmiecha się). Jest jednym z najlepszych i najniebezpieczniejszych napastników na świecie.
Najlepszy dla ciebie zawsze był Leo Messi...
Nigdy kogoś takiego nie widziałem, to spektakl. Cieszę się, że jest szczęśliwy w Miami, a także ze względu na Busiego i Albę, często z nimi rozmawiam. I również przez wzgląd na „Tatę” Martino, który dobrze się mną opiekował w Barcelonie.
Wracając do ciebie... Czy myślałeś o powrocie do Barcelony, czy uważasz, że jest to jeszcze możliwe?
Dużo myślę o Betisie, właśnie wróciłem i zawsze skupiam się na teraźniejszości. Jestem bardzo wdzięczny za to, czego doświadczyłem w Barcelonie i innych zespołach, dla których grałem, ale teraz jestem tam, gdzie chcę.
Po tym, jak został wybrany przez fanów w Turcji na najlepszego zawodnika klubu...
Jestem zadowolony z poziomu, jaki pokazałem, musiałem obrać inny kierunek ze względów pozasportowych, ale najszybciej jak mogłem, wróciłem do Betisu.
Miałeś więcej ofert?
Tak, były, ale była to decyzja podjęta głową i sercem. Czuję ogromne uznanie, a Pellegrini wie, czego ode mnie chce.
W Betisie gra Guido, którego chciała sprowadzić Barca. Poradziłby sobie tutaj?
Guido daje Betisowi dużą równowagę i to normalne, że inne zespoły interesują się nim ze względu na jego jakość i potencjał. Ważne, że jest z nami i nam pomaga.
Czy marzysz o powrocie do kadry narodowej?
Cała moja codzienna praca skupia się na tym, aby dać z siebie wszystko dla Betisu i jeśli to oznacza, że mogę przyciągnąć uwagę trenera drużyny narodowej, to oczywiście jestem dostępny, jeśli mnie potrzebuje. To cel, wyzwanie, które zawsze jest we mnie.
Na pierwszym etapie swojej kariery w Betisie byłeś kolegą z drużyny Víctora Cámarasa, który obecnie gra w Oviedo, ale przebywa na urlopie ze względu na zdrowie psychiczne. Jak ważne dla społeczeństwa jest to, że te przypadki są znane?
Przesyłam całą swoją siłę Víctorowi, to bardzo dobry człowiek i profesjonalista. Uważam, że zachowanie Realu Oviedo i samego zawodnika jest bardzo pozytywne. Najważniejsze, co mamy, to zdrowie psychiczne, a te przypadki pokazuje, że nie jesteśmy robotami, że jesteśmy ludźmi. Ta świadomość może pomóc wielu ludziom, nie tylko w piłce nożnej, ale w życiu.
W jaki sposób Bartra wzmacnia się psychicznie, gdy doświadcza niepowodzeń?
Odkąd miałem 17 lat, zanim zadebiutowałem w pierwszym zespole Barcelony, miałem już swojego osobistego trenera i bardzo pomogło mi to wykształcić silną, pozytywną mentalność i zawsze iść do przodu. Miałem kolegów zaliczanych do najlepszych na świecie, różnica w stosunku do tych, którzy również mieli talent, a którzy nie zaszli tak wysoko , polega na mentalności. Kluczem jest otrząśnięcie się po złym momencie.
Ale zakończymy najlepszymi momentami w twojej karierze sportowej. Które byś wskazał?
Z trzema. Debiut i potrójna korona z Barceloną, pierwszy mecz z Dortmundem po zamachu terrorystycznym i Copa del Rey z Betisem.
Komentarze (10)