Ferran Jutglà: Mógłbym być dobrym zastępstwem dla Lewandowskiego

Krystian Cichocki

22 października 2023, 20:20

Sport

13 komentarzy

Fot. Getty Images

Ferran Jutglà udzielił wywiadu w programie El Suplement na antenie Catalunya Ràdio, w którym podsumował swój pobyt w Barcelonie, a także aspekty życia poza boiskiem.

Pomimo podkreślenia, że w Belgii „wszystko poszło gładko”, Jutglà przyznał, że czasami tęskni za domem i że mógłby sobie nawet wyobrazić siebie w obecnym składzie Barcelony. To właśnie powiedział, gdy zapytano go, czy teraz, gdy Lewandowski jest kontuzjowany, mógłby być dobrym zmiennikiem.

- Oczywiście myślę, że mógłbym być dobrym zastępstwem dla Lewandowskiego, ale kiedy odchodziłem, wiedziałem, że jest wielu ludzi i chciałem grać. Musiałem podjąć decyzję i to właśnie zrobiłem. […] Oczywiście, że tęskni się za czymś, gdy jest się daleko. Za każdym razem, gdy mam kilka dni wolnego, wracam do mojego miasta, aby być z rodziną i przyjaciółmi. Zawsze masz tę nostalgię za powrotem do domu – mówił Ferran Jutglà.

24-latek wspominał swój czas w pierwszej drużynie Barcelony, kiedy była w przebudowie, ale z którego ma miłe wspomnienia.

- Kiedy podpisałem kontrakt z Barceloną, nie myślałem nawet o pierwszej drużynie. Moim celem było pokazanie się w profesjonalnym futbolu. Wybrałem Barçę, ponieważ była wizytówką. Kiedy jesteś w środku i widzisz okazję, aby się tam dostać, jeśli jesteś gotowy, masz szczęście i wszystkie te rzeczy się łączą, starasz się to wykorzystać i to właśnie zrobiłem. To była moja szansa – tłumaczył napastnik.

- Było bardzo dobrze dla mnie i dla klubu, ale trzeba brać pod uwagę okoliczności. Chciałem grać i to nie był właściwy czas. Nie miałem miejsca, a w piłce nożnej chodzi o momenty. Tak jak wtedy, gdy opuściłem Espanyol i przeszedłem do Barcelony. – mówił 24-latek.

Napastnik wyjaśnił również, jak wygląda życie w Belgii i jego drużynie.

- Czasami życie jest wspaniałe i ma w zanadrzu rzeczy, których nie można sobie wyobrazić. Adaptacja w Belgii była łatwa. Pierwsze kilka miesięcy, z wieloma meczami, minęło bardzo szybko i myślałem tylko o piłce nożnej, nie miałem czasu myśleć, że jestem sam. Adaptacja była szybka i wszystko poszło gładko. Przyjechałem sam, ale potem przyjechała moja partnerka i nadal jesteśmy tutaj razem. Mamy się bardzo dobrze, oboje mamy pracę.

- Nie mam kaprysów, nie lubię wydawać [pieniędzy] na drogie ubrania. Pieniądze wydaję na podróże do domu. W końcu każdy zawodnik chce grać, ale najwięcej pracy ma trener. Zawodnik może być zły, ale to on [trener] musi wspierać drużynę – dodał na koniec były zawodnik Barcelony.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze