Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Piotr Guziński
Ocena trenera: Xavi Hernández – 5,0
Xavi za ten mecz mógłby otrzymać dwie oceny – jedną za pierwszą połowę, a kolejną za drugą część meczu. W pierwszej połowie to Barcelona przeważała i była zdecydowanie lepszą drużyną, a Hiszpan wygrał pojedynek taktyczny z Ancelottim. Wystawiony przez niego skład był najlepszy z możliwych, a pressing i momentalny doskok do przeciwnika działał bardzo dobrze - podobnie jak neutralizowanie Viníciusa za pomocą wystawionego bliżej prawej strony Ronalda Araujo. W drugiej połowie Barcelona z każdą minutą grała słabiej, a Real powoli zyskiwał przewagę. Można było też odnieść wrażenie, że każda zmiana przeprowadzona przez Xaviego jedynie osłabiała zespół. Żaden z zawodników nie zanotował dobrego wejścia, a wejście Oriola jedynie wprowadziło zamęt i jeszcze bardziej pozbawiło ekipę kontroli. Pomimo tego, że o zwycięstwie zaważyła szczęśliwa bramka Bellinghama, to za drugą połowę i brak motywacji do odwrócenia wyniku należy się słaba nota. Ostatecznie ocena wyjściowa.
Ocena arbitra: Jesús Gil Manzano – 2,0
Komitet sędziowski: Estremadura (Comite Extremeño de Árbitros)
Sędzia RFEF od: 2006, sędzia w Primera División od: 2012, ur. 4.02.1984 w Don Benito (prow. Badajoz), Estremadura
Jeden z najbardziej cenionych sędziów w Hiszpanii uchodzi jednocześnie za jednego z najbardziej antybarcelońskich. Przypadek? Nieważne. Co ważne, to zignorowanie przez estremaduskiego arbitra faulu Tchouaméniego na Araujo w polu karnym.
Ostre wejście Kroosa w Gaviego (5. minuta gry) domagało się słownego skarcenia od Gila Manzano. Nic takiego nie widzieliśmy. Ostre wejście Iñigo w rywala (9.) przy linii też obyło się bez interwencji. Moim zdaniem arbiter popełnił błąd, Realowi należał się rzut wolny. Upomnienie Fermina (17.) raczej zasadne. Dla równowagi w 20. minucie Manzano powinien w mojej ocenie sięgnąć do kieszeni po przewinieniu Carvajala. Na tym etapie meczu estremadurski sędzia pozwalał obu drużynom na ostrą grę, co samo w sobie OK, jednak nie zwalnia z obowiązku używania gwizdka w razie fauli. Pomiędzy 20. i 30. minutą meczu arbiter przegapił cztery faule, w tym łapanie Felixa za barki przez Carvajala i przekroczenie przepisów Araujo na Viníciusie (29.). Następnie sędzia przeoczył groźne wejście Viníciusa w kolano Gaviego (32.), a także oszczędził Kroosa od upomnienia po kolejnym faulu Niemca (35.). Podzielam zdanie szerokiego grona obserwatorów i ekspertów, że przed przerwą Barça powinna otrzymać rzut karny. Araujo został chwycony za obręcz barkowy i szyję, co uniemożliwiło mu odbiór lecącej w jego kierunku piłki. Nieprzepisowy kontakt Tchouaméniego ma charakter ciągły, co pogłębia skalę przewinienia. Sędzia główny był ustawiony wystarczająco dobrze, aby podjąć decyzję na boisku. Brak wezwania go do ekranu stanowi odpowiedzialność kierownika VAR.
Przed przerwą Jesús Gil Manzano wręczył kartkę Ferranowi, jednak jednocześnie odmówił ukarania Viníciusa za uderzenie gracza Barçy „w afekcie”. Taki brak konsekwencji zawsze obciąża sędziego. Niebezpieczne dla rywala wejście Gaviego w 47. minucie pojedynku było zbyt ostre, aby uchronić pomocnika od kartonika. W tej sytuacji podzielam interpretację arbitra, podobnie jak brak karnego dla Realu po starciu Gaviego z Bellinghamem (53.). Po właściwej decyzji o przerwaniu akcji z powodu pozycji spalonej (59.), arbiter postanowił wreszcie ukarać kartką Carvajala. Obrońca „Królewskich” popełnił łącznie 5 fauli w tym meczu.
Im bliżej końca meczu, tym więcej uchodziło gościom na sucho u arbitra. Błędem był brak upomnienia za faul Raphinhi (78.) dla Camavingi, który kilkanaście sekund później też mógł zobaczyć „żółtko” za bezpodstawne krzyki protestu wobec Manzano po starciu z Araujo w polu karnym. Po drugiej stronie boiska Manzano przez palce ocenił faul „Lewego” na Camavindze. Moim zdaniem Polakowi należała się kartka. W końcowych minutach meczu wyrażonej kartką sprawiedliwości uniknęli kolejno: Tchouaméni (88., sfaulowany: Romeu) w akcji prowadzącej do „setki” Joselu, Fede Valverde (za stempel Iñigo, 93.) oraz oczywiście Vinícius za prowokowanie trybun podczas zejścia z boiska. Prosta matematyka wykazuje, że „Królewscy” mieli dużo „szczęścia”, że dokończyli ten mecz w komplecie.
Brak ewidentnego karnego dla Katalończyków oraz podwójne standardy w dystrybucji kartek obu drużynom stanowią moim zdaniem najpoważniejsze mankamenty występu arbitra w sobotnie popołudnie. Ponieważ wpłynęły one na wynik w dwóch momentach meczu: przy stanie 1:0 oraz 1:1, sądzę, że musi mieć to wyraźne odzwierciedlenie w ocenie.
Komentarze (19)