Choć wtorkowa wizyta w Hamburgu była pierwszą wyprawą, z której Barcelona nie przywiozła żadnego punktu, to nie da się ukryć, że podopiecznym Xaviego bardzo trudno gra się w tym sezonie na wyjazdach.
Blaugrana rozpoczęła tegoroczną kampanię właśnie od straty punktów poza domem, bezbramkowo remisując z Getafe. Później nastąpiły remontada z Villarrealem (wygrana 4:3, mimo przegrywania 2:3 jeszcze w 68 minucie) oraz zwycięstwo w końcówce z Osasuną (decydująca bramka Roberta Lewandowskiego w 86 minucie).
Kolejne dwa ligowe wyjazdy to straty punktów na Majorce oraz w Granadzie (2:2 w obu spotkaniach), przedzielone wydartym w Portugalii 1:0 z Porto. Również zwycięstwo z Realem Sociedad nie przyszło łatwo, a seria bez porażki została zakończona w Hamburgu, gdzie Szachtar zwyciężył 1:0.
Bilans FC Barcelony na wyjazdach w tym sezonie prezentuje się zatem następująco: osiem meczów, cztery wygrane, trzy remisy i jedna porażka. Na 24 możliwe do zdobycia punkty, Barça przywiozła do domu 15, notując bilans bramkowy 12:9.
Liczby nie pozostawiają tu złudzeń: jeżeli w lidze hiszpańskiej wzięlibyśmy pod uwagę tylko mecze u siebie, to Barcelona byłaby wspólliderem (15 punktów w 6 meczach, bilans bramkowy 13:4). Spotkania wyjazdowe natomiast uplasowałyby Barçę dopiero na czwartym miejscu (12 punktów w 6 meczach, bilans bramkowy 11:8).
Być może nawet bardziej martwiące jest, że wśród ośmiu dotychczasowych meczów poza Montjuïc, trudno znaleźć choć jedno przekonujące, kontrolowane od początku do końca zwycięstwo. Gdy już Barcelona wygrywała, to albo robiła to w bólach (z Porto), albo wyrywała zwycięstwo w samej końcówce meczu (z Realem Sociedad i z Osasuną), albo musiała gonić wynik (z Villarrealem). Zwłaszcza to ostatnie spotkanie jest symptomatyczne dla pewnego trendu - rywale często znajdują drogę do bramki Ter Stegena i to niejednokrotnie, a później Barçy albo udaje się odrobić straty albo zatrzymuje się wpół drogi (jak z Mallorką i Granadą).
Co ciekawe, słabsza postawa na wyjazdach jest swoistym podtrzymaniem tendencji z końcówki zeszłego sezonu. Choć podopieczni Xaviego w kampanii 2022/23 byli wyraźnie najlepsi w LaLidze w meczach wyjazdowych (40 punktów w 19 meczach, drugie Atlético zanotowało 35 oczek), to większość punktów poza Camp Nou zostało zgubionych właśnie w ostatnich kolejkach. W pięciu starciach kończących sezon, FC Barcelona wygrała na wyjeździe tylko raz, gwarantując sobie tytuł mistrzowski na Cornellà El Prat.
Podtrzymanie tego trendu również w obecnym sezonie musi niepokoić, gdy spojrzymy na klasę dotychczasowych rywali: choć wyjazdy do Porto czy San Sebastián trudno uznać za łatwe, a Villarreal i Osasuna mają swoje argumenty, to już strata punktów z Getafe, Granadą, Mallorką oraz Szachtarem w tak krótkim okresie jest martwiąca. Tym bardziej dlatego, że Barcelonę wyjazdy na gorące tereny w LaLidze czekają dopiero w rundzie rewanżowej: podopieczni Xaviego udadzą się wówczas choćby dwukrotnie do Madrytu oraz Sewilli, a także do Bilbao, czy Girony. Do tego czasu, gra poza Montjuïc musi zatem ulec znaczącej poprawie.
Komentarze (3)