Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Marcin Włodarczyk
Ocena trenera: Xavi Hernández - 2.0
Nie wiemy, w jakich okolicznościach ostatecznie doszło do zmiany listy powołanych na to spotkanie, ale schodzi to na dalszy plan przez postawę drużyny. Pojechano do Belgii głównie po niebagatelny z perspektywy sytuacji finansowej klubu zastrzyk gotówki i poprawę nastrojów, a wrócono z niczym. No może poza jeszcze gorszymi odczuciami. W takiej sytuacji okazało się, że kluczowi zawodnicy dołożyli sobie tylko niepotrzebnych minut, młodzi zagrali w krótkim wymiarze czasowym, a paru zawodników pogłębiło swój kryzys.
Tym zarządza trener i musi zostać za to nisko oceniony. Wydawać by się mogło, że na potrzeby takiego meczu wyjściowy skład był optymalny (biorąc również pod uwagę kilka mniejszych czy większych niedyspozycji). Gra niestety była dużo grosza. Nie tworzyliśmy sobie praktycznie żadnych groźnych sytuacji podbramkowych. Przepraszam, wróć. Nie tworzyliśmy groźnych sytuacji podbramkowych pod bramką przeciwnika, bo pod swoją to i owszem. Prym w tym wiódł Oriol Romeu, który z pewnością nie zbuduje większej pewności siebie po takim meczu. Xavi zareagował sięgając po to, co na ławce miał najlepsze, ale nie pomogło to na tyle, żeby wrócić z Antwerpii choćby z punktem. Najbardziej martwiące jest nastawienie drużyny, szczególnie na początku meczów. W tym sezonie prawdziwe powoli staje się stwierdzenie, że zaczynamy mecze od wyniku 0-1 i o ile zdarzają się remontady, tak tendencja jest wysoce niepokojąca. Trener na konferencji pomeczowej bagatelizował znaczenie tej porażki i nie rozumiał skąd bierze się niesprawiedliwa jego zdaniem krytyka, podczas gdy zespół wygrał tym razem swoją grupę i dalej jest w grze o 4 tytuły. Może spojrzenie na statystyki w Europie Xaviego rzuciłoby na to więcej światła. Mamy obecnie najgorszą serię meczów za kadencji Hiszpana i potrzebujemy szybkiego wstrząsu i powrotu do dobrych odczuć. Już w weekend czeka nas mecz na Mestalla z zawsze niewygodną tam Valencią, a już za dwa tygodnie drużyna wyjedzie do Arabii na Superpuchar Hiszpanii bronić zeszłorocznego tytułu. Trenerze, liczymy na Pana!
Ocena sędziego: Marco Guida - 9.0
Cóż można napisać o postawie arbitra? Można jedynie żałować, że nie można wypożyczać sędziów z Ligi Mistrzów do La Ligi. Występ bardzo dobry, a na tle kolegów po fachu z Hiszpanii wręcz wybitny, niedościgniony.
Zacznijmy od minusów, chociaż bardziej pasowałoby tu określenie “mankamentów” w arbitrażu zespołu sędziowskiego, ponieważ było ich tak mało. Wydaje się, że raz niesłusznie odgwizdano pozycję spaloną drużynie gospodarzy. Z powtórek telewizyjnych ciężko to jednak bezspornie ocenić. Włoch mógł pokazać żółty kartonik Alderweireldowi po ostrym wejściu od tyłu w nogi Lewego, z podkreśleniem na mógł, ponieważ były to początkowe fragmenty meczu i sędzia postawił na reprymendę, co samo w sobie okazało się korzystne z perspektywy całego spotkania. Raz też kiepsko się ustawił, gdzie zawodnicy obu drużyn walcząc o górną piłkę musieli go omijać. No i jednak trochę pospieszył się z wyciągnięciem bezpośredniej czerwonej kartki Sergiemu, na szczęście zespół VAR pracował bez zarzutu i pomógł poprawić tę przesadną karę. Więcej poważnych grzechów nie pamiętam.
Plusów było zdecydowanie więcej. Od samej prezencji sędziego, przez jego współpracę z VARem i nie nabieranie się na próby wymuszeń rzutów wolnych (co działało w obie strony, za co dodatkowe słowa uznania), po budowanie autorytetu wśród uczestników zawodów, a na nie uleganiu presji skończywszy. Błyskawicznie kończył wszelkie próby dyskusji czy podważania swoich rozstrzygnięć, co skończyło się żółtą kartką za protesty dla gracza gospodarzy po przegraniu pojedynku z Fortem przy linii bocznej, oraz nieomal drugą żółtą w końcówce spotkania po ostrym wejściu w Ferrana. Puszczał wiele lekkich fizycznych starć, co pozytywnie wpływało na efektywny czas gry, który był zauważalnie dłuższy niż w meczach ligowych Barcelony. Wraz z zespołem VAR ostatecznie podjął decyzję o cofnięciu czerwonej kartki dla naszego kapitana oraz nie dyktowaniu karnego, za potencjalną rękę w polu karnym gospodarzy (powtórki nie rozstrzygały czy do przewinienia w ogóle doszło). Ogółem nie było to trudne do prowadzenia spotkanie, ale sędzia swoją postawą tylko je sobie ułatwił. Życzylibyśmy sobie więcej tak bezpośrednich i skutecznych arbitrów w meczach Blaugrany, wtedy za nasze porażki moglibyśmy w całości obwiniać postawę drużyny.
Komentarze (7)