Postępowanie sądowe w sprawie Superligi nie dobiegło końca, choć niektórzy sądzili inaczej po orzeczeniu z grudnia ubiegłego roku. Wciąż jest wiele debat i rzeczy do zrobienia między stronami.
Sprawa wraca do Madrytu, ponieważ pierwotna skarga została złożona w stolicy Hiszpanii i to właśnie Sąd Gospodarczy nr 17 zadał pytanie prejudycjalne i zwrócił się do Unii Europejskiej o rozstrzygnięcie, czy FIFA i UEFA mają dominującą pozycję na rynku. Wątpliwość ta została rozstrzygnięta 21 grudnia ubiegłego roku, chociaż rentowność projektu nigdy nie została wykluczona, ani jego utworzenie nie zostało zatwierdzone, jak podkreślili Čeferin i Tebas w swoich wystąpieniach tamtego dnia.
12 klubów założycielskich Superligi poszło do sądu w kwietniu 2021 roku w odpowiedzi na reakcję UEFA na jej utworzenie. Čeferin zapowiedział sankcje dla uczestniczących drużyn: chciał wykluczyć je z Ligi Mistrzów i nałożyć grzywny. Ponadto mówiono o dalszych sankcjach dla tych zawodników, którzy chcieli grać w Superlidze i nie mogli grać w swoich reprezentacjach narodowych. Sąd Gospodarczy nr 17 wstrzymał te kary, stosując szereg bardzo ostrożnych środków.
Teraz, po orzeczeniu TSUE, który skrytykował UEFA za brak przejrzystości i obiektywizmu, sprawa Superligi wraca do Madrytu i do sądu, w którym wszystko się zaczęło. A22, firma promująca rozgrywki, a także UEFA, FIFA, LaLiga i RFEF, będą nadal debatować nad projektem.
Komentarze (0)