Mecze Barcelony z Getafe zazwyczaj są bardzo napięte i nietrudno w nich o kartki. W ostatnim spotkaniu przekonał się o tym m.in. Raphinha, który przedwcześnie wyleciał z boiska. Piłkarze Blaugrany będą musieli zachować chłodną głowę nie tylko po to, żeby nie osłabić drużyny w dzisiejszym pojedynku, ale też nie wykluczyć się z gry w kontekście bardzo trudnego wyjazdu na San Mamés.
Ronald Araujo, Robert Lewandowski, João Cancelo i Oriol Romeu mają na koncie po cztery żółte kartki w LaLidze i kolejna taka kara wiązałaby się dla nich z absencją w kolejnym starciu. Szczególnie pierwsi trzej gracze, którzy są podstawowymi zawodnikami u Xaviego, będą musieli dziś uważać, ponieważ w przyszłym tygodniu, a konkretnie 3 marca, Barça zmierzy się z Athletikiem na wyjeździe.
Los Leónes na własnym terenie będą niezwykle wymagającym rywalem. Drużyna Ernesto Valverde zajmuje trzecie miejsce w LaLidze pod względem liczby punktów zdobytych u siebie (32), z takim samym wynikiem jak Real Madryt (Los Blancos rozegrali jednak jeden mecz mniej), ale nieco gorszym bilansem bramkowym. Dorobek Athleticu to 10 zwycięstw, dwa remisy i tylko jedna porażka (gole – 34:14).
Araujo, Lewandowski i Cancelo muszą więc uważać nie tylko na swoje ataki na rywali przy próbach odbioru, ale też na to, żeby nie dać się sprowokować, a także powinni unikać dyskusji z arbitrem. A przecież w pierwszym spotkaniu z Getafe Polak był bezustanie zaczepiany i faulowany nawet bez piłki, przy całkowitej bierności arbitra Césara Soto Grado. Lewemu udało się zachować zimną krew (w przeciwieństwie do Raphinhi) i dziś znów musi to zrobić. Brak każdego z wymienionej trójki piłkarzy może być odczuwalny na San Mamés ze względu na ich zdolności do powstrzymywania rywala (Araujo), robienia różnicy w ataku (Cancelo) czy do wykańczania akcji (Lewandowski).
Problemem może być to, że mecz poprowadzi Alejandro Muñiz Ruiz, czyli arbiter, który zajmuje piąte miejsce w stawce w zakresie pokazywanych żółtych kartek na mecz. Jednocześnie niechętnie używa gwizdka w przeliczeniu na liczbę starć, więc przy drobniejszych atakach Getafe może być pobłażliwy. Na szczęście w Getafe zabraknie znanego z licznych prowokacji Damiana Suáreza, który odszedł z klubu.
Komentarze (4)